Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Denial 28 mar 2012, 23:29
a terapia(psychiatra,psycholog,psychoterapeuta) wywołuje u mnie je wszystkie naraz


Jak to mawiam - na terapiach to kupę gnoju trzeba przerzucić nim trafi się diament... :roll:

Gratuluję PoooWeeeR! Oby tak dalej!
I sing the body electric...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
23 lut 2011, 13:56

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez PoooWeeeR 29 mar 2012, 10:36
Sęk w tym, że mi się udało tego dokonać bez terapii. :) Samozaparcie, chęć zmiany pewnych przekonań i wybaczenie pewnych rzeczy z przeszłości poskutkowało. Wyniosłem z tego lekcje na całe życie i mam nadzieję że już nie wrócą tamte piekielne chwile. Tyle, że w życiu bywa różnie i trzeba uważać żeby znów nie narobić sobie gnoju pod butami... Teraz jest ok moje myśli zaczęły biec w zupełnie innym kierunku. U mnie to wyglądało tak jakby w głowie nastąpiło przebiegunowanie z pozytywu na negatyw i w takim szambie tkwiłem przez dłuugi czas. Teraz jest inaczej... Myślę w dobry sposób znam swoje wartości i cisnę do przodu nie oglądając się za siebie. W odpowiedzi na Twój post "kiciaczek88" nie ma czegoś takiego jak nieliczny przypadek. Nerwice z tego co wiem mogą się odradzać ale są całkowicie uleczalne i każdy ma taką szansę! :) Trzeba wierzyć i walczyć z tym a i przede wszystkim szukać pomocy albo starać się rozwiązać zagadkę... :P :) Pozdrawiam Serdecznie!! :))
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
13 sty 2012, 00:20

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez milka89 31 mar 2012, 13:55
walczę z nerwicą od 13 lat....ciągle powraca, teraz znów uderzyła tak, że rozsypała mnie na drobne kawałeczki.....powiedźcie mi, czy jest szansa, że kiedykolwiek się z tego wyleczę? Czy to już do końca życia będzie mnie prześladować? Bo ja już nie wierzę, że kiedyś to będzie tylko przykre wspomnienie....
Velaxin ER 150mg + Sedam 3mg doraźnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
14 mar 2011, 11:54
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez PoooWeeeR 31 mar 2012, 17:13
Nerwice mają to do siebie że lubią się skubane odradzać, ale zawsze jest szansa że się z tego wyjdzie. Tak jak napisała osoba powyżej "Jak to mawiam - na terapiach to kupę gnoju trzeba przerzucić nim trafi się diament... :roll: " heh i to jest 100%towa prawda. Trzeba wierzyć i dać sobie pomóc jeśli nie można samemu. Psycholodzy od tego są właśnie żeby udzielać nam pomocy w ciężkich sytuacjach. Nie trać wiary! Na pewno możesz z tego wyjść. Zachęcam do wizyty u psychologa. Pozdrawiam! :)
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
13 sty 2012, 00:20

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez linka 01 kwi 2012, 10:03
milka89, a jak walczysz z nerwicą?
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez banicja 06 kwi 2012, 12:57
To chyba najlepsze miejsce do opowiedzenia mojej historii...
Zalogowałam się po to aby dać wam nadzieję. Co prawda moja przygoda z nerwicą była krótka, ale bardzo bolesna. Wszystko zaczęło się od tragicznej śmierci mojej mamy.cze-t35379.html Już 2 tygodznie po pogrzebie zamiast rozpaczać i tęsknić za nią skupiłam się całkowicie na sobie. Początkowe objawy takie jak kołatanie serca, kłucie w klatce – wizyta u kardiologa- okazało się, że mam niedomykalność zastawek (ma tak co 4 osoba) dla mnie dramat, co chwila duszno, zmęczenie wysiłkowe, przyspieszone tętno, wysokie ciśnienie, kłucia, zawroty itp.typowie objawy niewydolności serca. Oczywiście Wujek Google dolewał oliwy do ognia, stan nasilał się na tyle, że na wyjazdach (urlopach) ze strachu przed zemdleniem nie podnosiłam się z łóżka a jak już wstałam to człapałam niczym staruszka aby nie pobudzić serca, a ono pięknie mi odpowiadało dudnieniem w uszach i arytmią w którą wsłuchiwałam się całe bezsenne noce. Oczywiście przy takich lękach wyniki krwi też miałam nie najlepsze więc obawa przed śmiercią potęgowała się.
Potem Nagle zrozumiałam jak to jest mieć fobie (wcześniej bałam się tylko pająków) lęk wysokości, klaustrofobia, lęk przed tłumem i wyjazdami, nawet gdy widziałam osę bałam się, że przypadkiem ją połknę i się uduszę. Nie będę opisywać jak znajdowałam u siebie ziarnicę, białaczkę, hiv-a (!) i wiele innych chorób. Rakiem przełyku żołądka płuc (refluks+duszność)
Gdy pojawiły się ataki paniki (z zawrotami głowy, nadwzrocznością, drżeniem rąk i całego ciała) potem, osłabienie które w strachu przed zemdleniem nie pozwalało mi wsiąść do samochodu. Wytrzeymałam tak ok. roku aż postanowiłam coś z tym zrobić.Oczywiście przekonana że poza nerwicą mam jeszcze niewydolność serca i pewnie raka (zespół paranowotworowy objawia sie nerwicą -kolejna internetowa rewelacja) Poszłam do poleconego mi psychiatry, ta zapisała mi coaxil (nie chciałam mocniejszych leków)i wysłała na psychoterapię. Poleciła fantastyczną panią psycholog. Od tego momentu zaczełąm się zbierać. Rodzina już po pierwszej wizycie u psychologa zauważyła poprawę. Najtrudniej było uwierzyć, że wszystkie moje objawy spowodowanie są nerwicą. Pamiętam jak na pierwszej wizycie płacząc opowiadałam jak nieprawdopodobne wydaje mi się to, że ludzie żyją nie martwiąc się tym, że umrą, jak można się tym nie martwić??? Tutaj moja pani psycholog faktycznie stanęła na wysokości zadania, podobało mi się to że nie było tam zbędnego paplania tylko dostawałam zadania do wykonania, np. cwiczenie oddechów zmierzanie się z lękami itp. Po kilku wizytach domu dostałam płytę z treningiem relaksacyjnym Schultza (chyba tak to się pisze) i stopniowo, stopniowo wracałam do normy eliminując po jednym objawie. Dając sobie coraz to nowe wyzwania do pokonania (wyjazd w góry, rower, wysiłek fizyczny po którym o dziwo wciąż żyję :smile:
Teraz nie biorę już (od 6 miesięcy) żadnych leków, nawet ziołowych, wszystkie (naprawdę WSZYSTKIE) objawy dawno minęły. Kardiolog potwierdziła przyczyny nerwicowe objawów(wypadanie płatków mam dalej, ale nie jest ono groźne) Znowu jestem szcześliwa mam milion planów i marzeń. Jedyne czego jeszcze nie przełamałam to wyjazd zagraniczny dalej niż do Czech, ale to też bardziej z braku finansów niż lęku.
Z całego serca mogę wam polecić zajęcia z Jogi (najlepiej te relaksacyjne) jest to praktycznie to samo co trening relaksacyjny stosowany w psychoterapii (rozluźnianie partii mięśni i oddechy) i działą CUDA !!! Oczywiście zdaję sobię sprawę że moja przygoda z nerwicą była krótka, może wrócić, ale teraz wiem jak się jej nie dawać :) Należę teraz do tych ludzi którzy tym, że kiedyś umrą martwią się tylko troszeczkę :angel:
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
05 kwi 2012, 22:56

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez tahela 07 kwi 2012, 03:33
banicja,
miałąś krótki rzut troche jak zespół pourazowy, dobrze ,ze przeszło mam nadzieję,że nie wróci
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10964
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez banicja 07 kwi 2012, 10:43
Tak wiem, że w porównaniu z ludzmi których problemy ciągną się latami to co przeszłam to pikuś, ale napisałam o tym ponieważ sądzę że gdybym nie zaczęła leczenia tak szybko moja dolegliwość rozwijałaby się (na takiej była drodze). Dlatego chciałabym aby ludzie którzy jeszcze mogą wyciągali wnioski, nie zwlekali z wizytą w gabinecie psychiatrycznym/psychologicznym bo im szybciej zacznie się działać tym łatwiej można temu zaradzić. Teraz wiem że jestem skłonna do takiej dysfunkcji i uważam na to. W zachowaniu zdrowego rozsądku najbardziej pomaga mi aktywność fizyczna i zawodowa. Oczywiście boję się nawrotu, szczególnie w przypadku traumy, ale u mnie najdłużej zajeło mi uwierzenie że to "tylko" nerwica, jak wiem co mam dam temu radę, czego wszystkim borykającym się życzę z okazji świąt.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
05 kwi 2012, 22:56

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez ramirez999 12 kwi 2012, 17:37
WITAM WSZYSTKICH NA FORUM,,,JESTEM TUTAJ NOWY.NERWICA LĘKOWA MECZYLA MNIE 14LAT BRALEM MASE LEKOW ZMIENIALEM LEKARZY W TEJ CHWILI JESTEM ZDROWYM 40-LATKIEM,NIE BIORE ZADNYCH LEKOW MASKUJACYCH TYLKO NASZE PRZYPADLOSCI KTORE NIE POZWALALY NAM ZYC NORMALNIE....POZMALEM MECHANIZM MLEDNEGO KOLA W KTORYM SAMI SIE ZAMYKAMY,PRZESZEDLEM TE DZIADOSTWO CIEZKO ALE WARTO BYLO,Z CHECIA SIE PODZIELE JAK TO ZROBILEM,,,I NIE BEDE JUZ NABIJAL KASY TERAPEUTOM I FIRMOM FARMAKOLOGOCZNYM,,,,POWIEDZIALEM DOSYC CHOC MUSIALEM DOJRZEC DO TEGO PRAWIE ROK,,,,,POZDRAWIAM I NIE DAJCIE SIE NERWICY,TO MY RZADZIMY NASZYM ZYCIEM A NIE ONA NAMI,,,,,TOMASZ-POZNAN
Ostatnio edytowano 12 kwi 2012, 17:42 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Połączono z uwagi na tematykę.Pisząc post,nie używaj cały czas Caps Locka -zgodnie z Regulaminem forum.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
12 kwi 2012, 17:28

Nerwica jest całkowicie uleczalna!!!

przez Katarzynna 15 kwi 2012, 12:41
Jakiś czas temu ( ok roku) cierpiałam na nerwicę lękową. Zaczęło się od objawów somatycznych, kołatania serca, drżenia rąk, nadmiernej potliwości, z czasem dołączyły się inne przykre objawy, lęki, natrętne myśli. Wówczas nie wiedziałam co się ze mną dzieje i oczywiście jak to w dzisiejszym świecie bywa zaciągnęłam porady wujka google. Czytałam godzinami fora poświęcone nerwicy, trochę z ciekawości, trochę z przerażenia i obiecałam sobie, że jeśli uda mi się z tego wyjść to założę wątek na forum i opowiem jak to było. Być może komuś przydadzą się te wskazówki.

Z początku myślałam, że sama poradzę sobei z problemem jednak znalazłam się w tak zaawansowanym stanie chorobowym, że przyznaje, że samemu byłoby bardzo ciężko. Po pierwsze przeprowadziłam się z powrotem do rodziców, wzięłam 3 miesięczne zwolnienie z pracy. Zrobiłam wszytskie badania (typu rezonans magnetyczny, ekg, echo serca, badania krwi, usg tarczycy), ktore oczywiscie nic nie wykazaly. Niemniej jednak warto zawsze na poczatku wykluczyc inne schorzenia. Strałam się wyciszyć, zaczęłam ćwiczyc yogę, trening autogenny Shultza i Jacobsona, rozpoczelam psychoterapie w ujeciu psychodynamicznym oraz udałam się do psychiatry ( 20 mg seronil - pół roku). Oczywiscie na poczatku wyizolowalam sie. Jak leki zaczely działać (po ok 2 tygodniach) wowczas wbrew swoim lękom, zmuszajac sie z calych sił, zaczelam uprawiac sport, wychodzic do sklepu etc. Oczywiscie wszytsko było bardzo trudne i ataki sie pojawialy. Najbardziej balam sie tego ze zwariuje. Przeczytalam kilka dobrych ksiazek m in ksiazke dr Michala Łapinskiego" Nerwice, objawy, przyczyny i leczenie". Ksiązka obfituje w różne przypadki, wsrod ktorych znalazlam taki, ktory dokladnie opisywal moja relacje rodzinna. Wowczas zrozumialam, ze to nie ja jestem endogennie chora, tylko mój organizm reaguje tak na swiat, w ktorym sie znajduje. Konflity wewnetrzne i brak umiejetnosci podejmowania decyzji jako DDA zaowocowaly u mnie w doroslym zyciu własnie nerwicą. W miare jak zaczely dzialac leki, psychoterapia, nauczylam sie inaczej patrzec na zycie. Wazne jest tez to aby nie unikac sytuacji lekowych ( na poczatku moze byc to konieczne, jednak w pozniejszej fazie czyli po ok 2 tyg - mies moim zdaniem trzeba wbrew wlasnym objawom zmierzyc sie z zyciem, zaczac samemu chozic na zakupy, zalatwiac sprawy w urzedzie i przede wszystkim nie unikac ludzi!!! - wychodzic do znajomych, rozmawiac o swoim problemie i generalnie przestac sie wszystkim przejmowac, jednym slowem zdystansowac sie do rzeczywistosci). Obecnie jestem całkowicie zdrowa, nie biore leków, wrociłam do pracy, nie mam zadnych objawow ani somatycznych ani psychicznych. Uważam się za szczesliwego człowieka! Czy nerwica wróci...tego nigdy nie mozna wiedziec, ...takze mysle ze nie ma sensu sie nad tym zastanawiac. A jesli nawet, to wiem jak już ja ujarzmic i wcale sie jej nei boje!!!;) Także kochani jeżeli czujecie, że nie radzicie sobie samemu z problemem nie zwlekajcie tylko:

1) dobry psychiatra
2) dobry terapeuta
3) odizolowanie sie na pewien czas od czynnikow stresogennych (praca, szkoła, toksyczny związek)
4) wyciszenie (trening oddechowy, yoga, atogenny)
5) czytanie fachowej literatury
5) sport cardio ( aerobic, pływanie, rower)
6) nieunikanie sytuacji stresowych
7) rozmowy z bliskimi, znajomymi (nieunikanie ludzi)
8) zdrowa dieta (witaminy, magnez, doppelherz)

Mnie pomogło, także na pewno Wam tez!!! Trzymam kciuka!
Tym zatem moim pierwszym i ostatnim wpisem kończę moją przygdę z nerwicą
pozdrawiam, katarzynna
Ostatnio edytowano 15 kwi 2012, 12:56 przez *Wiola*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
15 kwi 2012, 12:09

Nerwica jest całkowicie uleczalna!!!

Avatar użytkownika
przez napoleon 16 kwi 2012, 00:50
Dziękuje że napisałaś. Właśnie takich porad szukam.

Unikanie sytuacji stresowych jest chyba jedną z najważniejszych przyczyn podtrzymujących nerwicę.
Więc zamierzam już tak nie czynić, zgodnie z Twymi radami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
99
Dołączył(a)
27 lis 2007, 12:44
Lokalizacja
Francja

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez mefiboszet 16 kwi 2012, 14:41
Wyleczyłem sie z HCV!
Dzisiaj odebrałem ostateczne wyniki. Brak wirusa, wszystkie parametry idealne :D Roczna, mordercza terapia, ale było warto! Wyleczalność z mojego genotypu to 50%.
citalopram - 10 mg | mirtazapina - 15 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
272
Dołączył(a)
03 mar 2008, 20:38

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez ladywind 16 kwi 2012, 14:44
W jaki sposób sie wyleczyłeś?
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez mefiboszet 16 kwi 2012, 14:52
Interferon + rybawiryna, standardowa obecnie terapia dla genotypu 1b. Okropnie rzutująca na psychikę, w pakiecie jest bezsenność i depresja.

Tu jest rzetelne źródło wiedzy o skutkach ubocznych:

http://www.prometeusze.pl/terapia_skojarzona.php

Ręczę, że absolutna większość leczących się ma dużą część z tych skutków - wiem, bo byłem zapisany na listę dyskusyjną a także rozmawiałem z chorymi w szpitalu.

Ale to już za mną :smile:
citalopram - 10 mg | mirtazapina - 15 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
272
Dołączył(a)
03 mar 2008, 20:38

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do