Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 29 sty 2012, 19:17
Michał 1972, Aż taki surowy to dla siebie nie możesz być!
*Monika*, no tak mozna powiedzieć poza jednym epizodem nie wytrzymalem i uciąłem sobie popołudniową drzemkę 1h

:D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez bedziedobrze212 23 lut 2012, 22:50
A ja tu jestem zupełnie przypadkowo po 4 latach od zachorowania na depresje. Poki co nie wrociła, choc zawsze liczę sie z taka możliwością. Dziś znalazlam sie tu przypadkowo w taki sposob, że czytalam swoją oddana juz do dziekanatu pracę inzynierską, zauważyłam mnóstwo błędow, bardzo sie zestresowalam i pomyslalam, czy ja czasem nie jestem perfekcjonistką? wpisalam perfecjonizm do google i wybrałam jedną z stron - wlasnie tu. i tak oto jestem! Ale juz uciekam, przynajmniej z obrony trzeba by miec lepsza ocenę:) no i mam nadzieje, magisterka pójdzie już z mniejszymi blędami:)
Umarlam wiosną. lecz dopiero teraz naprawdę żyję!
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
31 maja 2008, 23:34
Lokalizacja
gdzieś za rzeką

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez basia_m 24 lut 2012, 10:00
Kiedy sie Was czyta, to człowiek nabiera takiej jakiejś siły :)
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
21 lut 2012, 12:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez jazon33 24 lut 2012, 13:04
wtóruję basi_m - świadomość, że nie jesteśmy sami z problemem i że inni odnajdują drogę wyjścia z matni emocjonalnej bardzo buduje.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
29 sie 2010, 12:02

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 15 mar 2012, 12:01
Ja jak zawsze mowie Wam trzymajcie sie, ja z tego wyszlam :) jestem teraz szczesliwa.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 15 mar 2012, 12:04
agusiaww, zdradź przepis..;)
ja póki co stosuję metodę małych kroków, szło nieźle, czułam się już lepiej, do wczoraj, kiedy sobie uświadomiłam, że za 2 tyg impreza urodzinowa chłopaka, która mnie tak przeraża że rozwaliło mnie to totalnie i wszelkie moje dotychczasowe sukcesy, starania...jakoś się zatarły, dziś nie wstaję z łóżka..nie wiem jak nastawić się pozytywnie, jak dalej walczyć..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 15 mar 2012, 15:16
dominika92, moj przepis na sukces, to na pewno kop w 4 litery, mobilizacja pelna i leki, ktore mi pozwolily sie pozbyc przede wszystkim boli somatycznych. Przeszlam rozne tez fobie, strach przed ludzmi i przestrzenia i z tym sobie poradzilam. Jednak sadze ze to tylko dotyczy lagodnych i umiarkowanych zaburzen depresyjno-lekowych, na pewno ciezkie postaci i typowe choroby psychiczne, coz zeby jakos normalnie fukncjonowac niestety trzeba brac przede wszystkim leki do konca zycia. Ja tez bralam leki ale dzieki nim jak wyzej napisalam sie pozbylam boli, sie pozbylam depresji, lekow itd. Teraz juz dlugi czas nie biore niczego, czasami tylko pije meslise na sen ale tez mam momenty ze mnie tez cos przeraza (np ostatnio tlum 300 osob) ale da sie to opanowac: moim sposobem jest na to powiedzenie sobie: Wezme leki i mi pomoga i mi strach mija. :mrgreen: Troche to takie smieszne, ale mi nie pomagalo i nie pomaga mowienie sobie, a to tylko strach moj umysl musi miec dowod, ze cos naprawde na to dziala i wtedy jest ok. Nie ejstem przeciwna terapii, uwazam tez ze duzo osob boryka sie z problemami typu rodzinengo itd ktore odczuwaja wewnatrz siebie, ale jest tez duzo leni, obibokow, i po prostu takich co nic im nie pasuje i tacy to na pewno (nawet jezeli maja lagodna postac choroby) nie wyzdrowieja. Ludzie na ogol nie umieja doceniac malych rzeczy, cieszyc sie z duperali chca miec bajkowe zycie i sielanke, a niestety zycie to nie bajka i daje czasami porzadnie w kosc. To zadanie czlowieka zmienic chociaz troche na lepsze to co nam nie pasue. Nikt za nas tego nie zrobi, wiec np czekanie na manne z nieba jest tylko krokiem w tyl, tak samo jak wylaczne opieranie sie na drugim czlowieku. Ja sobie na poczatku choroby kiedy tez oczekiwalam ze kazdy bedzie mi wspolczul, myslalam po pewnym czasie nikt mi nie wspolczuje no i racja, kazdy ma swoje problemy i sie na nich koncetruje. Takze albo dasz sobie motywacje-terapia, leki...i chec zmiany, albo niestety bedziesz lecial/a w dol. Pozdrawiam wszystkich i zycze walki, przede wszystim z samym soba.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Rad 16 mar 2012, 19:05
Agusiaww - Ja jestem takim przykładem lenia. Przez cały czas terapii wiedziałem co mam robić a mimo to nie robiłem tego. Cały czas pławiłem się w chorobie i mówiłem sobie że jeszcze jest Ok. Jak coś robiłem z zaleceń terapii i czułem się lepiej to zaraz robiłem wszystko, żeby swój stan pogorszyć. Mam w sobie nie chęć do wyzdrowienia (niestety). Problemy,które kiedyś miałem do rozwiązania mam również dzisiaj. Tylko, że teraz doprowadziłem się do stanu " nie funkcjonalności". I mój stan wydaję mi się nie do uzdrowienia. Ale się nie poddaje w poniedziałek idę do psychiatry po magiczne leki. I jak mi się po nich coś poprawi to idę do pracy- chociaż pieniędzy mi nie brakuje...
Rad
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
20 mar 2009, 21:15

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Michuj 16 mar 2012, 19:11
agusiaww, tylko dopisz drobny szczegół, że ten ''kop w dupe'' bez wenlafaksyny, byłby mało skuteczny.

-- 16 mar 2012, 18:12 --

Ja jestem chyba na dobrej drodze... :yeah:
Avatar użytkownika
Offline
Loża szyderców
Posty
7562
Dołączył(a)
13 sty 2012, 16:39

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 19 mar 2012, 12:59
wujekEgonDaCiKlapsa, owszem daly mi leki mobilizacje, pozniej juz to bylo glownie moje zadanie, nie tyle lekow. Byl czas ze przez ok dwa m-ce nawet umycie glowy sprawialo mi taka trudnosc ze jej nie mylam, to ze sie inni na mnie gapili i komentowali na pewno negatywnie tez mnie nie obchodzilo, w sumie to chyba nic mnie wtedy nie obchodzilo, lekarka mi pwrost powiedziala, ze albo leki albo szpital, wybralam leki, bylam z okazji praktyk kiedys na roznych oddzialach psychiatrycznych i raczej nie sadze ze to by na mnie dobrze wplynelo, np szczegolnie ze na niktorych oddzilach np sie kladzie w jednej sali osoby chore na anoreksje i np na depresje, a patrzenie na takie wychudzone osoby tez dobrze nie wplywa na psychike czlowieka, po prostu dla osob z depresja jest to dosc ciezkie przezycie. Takze patrzac z perspektywy czasu, nawet jezeli bede miala nawrot to sie go nie boje, wiem ze jest cos -co kiedys myslalam ze niemozliwe-mi pomaga: leki. I wiem ze to mozna przezyc, zwalczyc i poukladac zycie na nowo. CO nas nie zabije to wzmocni, stara prawda, ale wciaz aktualna. :smile:

-- 19 mar 2012, 12:06 --

Rad, grunt, zebys cos robil, i trzeba sie zmuszac, inaczej ciagle bedziesz twkil w jednym punkcie, niczego nie naprawiajac, ani nie polepszajac.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez New-Tenuis 19 mar 2012, 14:10
Ja się od ponad roku czuję stabilna (tj. bez myśli samobójczych, kilkudniowych stanów depresyjnych, bezsenności - w czym na pewno mi Ketrel pomaga i wrażenia, że nie ma dla mnie nadziei), jednak fobii społecznej (która czasem osiąga poziom naprawdę abstrakcyjny - że boję się sprzedawców w sklepie) nie pozbyłam się. Nie wiem, czy terapia mi w tym pomoże, czy taka po prostu "moja uroda", bo geny też robią swoje (a moi rodzice są i byli bardzo nerwowi)... Ale czuję, że mam stabilną i niezmienną osobowość, więc mogę powiedzieć, że po części też zdrowieję, na tyle, na ile mogę... A leki być może będę zażywać do końca życia.

-- 19 mar 2012, 13:12 --

Moja rada, to ustalić sobie rytm dnia - typu o której się wstaje i kiedy się wychodzi i nie zastanawiać się potem nad tym za długo - to wejdzie w nawyk. Ja przynajmniej już nie czuję, że coś sobie narzuciłam - robię swoje, a pozostałe rzeczy mi wychodzą odruchowo.
"I knew a man who lived in fear
It was huge, it was angry,
It was drawing near.
Behind his house a secret place
Was the shadow of the demon
He could never face."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2087
Dołączył(a)
13 gru 2010, 18:15

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Carlsberg 21 mar 2012, 21:36
A ja mam takie pytanie z innej beczki. No może nie z takiej innej. Czy znacie/słyszeliście o osobach, które wyleczyły się z całkowicie z nerwicy lękowej? Tzn, nie żyją już w napięciu, są wolne i nie biorą żadnych leków.

-- 21 mar 2012, 21:19 --

Coś kiepsko z odpowiedziami ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
292
Dołączył(a)
03 lut 2012, 18:51

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 22 mar 2012, 14:11
Carlsberg, trzeba czytac ze zrozumieniem :mrgreen: To ja sie wlasnie wyleczylam po ok 12 latach z nerwicy i z depresji, ktora mnie dopadla, zyje bez lekow i jestem happy :mrgreen: W trakcie choroby -jeszcze przed lekami-mialam agorafobie, ale sama sie od tego uwolnilam, od reszty nie moglam, bo mialam glownie objawy somatyczne, czyli bole glowe, zawroty itd. Na to mi pomogly leki.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Carlsberg 22 mar 2012, 14:15
Gratuluję, naprawdę dajesz nadzieję :) gratuluję :) będę brał z Ciebie przykład.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
292
Dołączył(a)
03 lut 2012, 18:51

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do