Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez sens 15 lip 2011, 08:57
dziwne zalezy co dolega - ja mam CHAD - farmakoterapia jest podstawą a pychoterapia tylko wsparciem
nie wiem czego chcę
ale i tak tego nie mogę
Offline
Posty
905
Dołączył(a)
16 cze 2011, 10:55
Lokalizacja
kr

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Leonora71 24 lip 2011, 11:27
Witajcie ludzie! :papa: Jak ja bylam bardzo chora nie mialam komputera i nie bardzo mialam dostep do tak fantastycznego miejsca jak to.Moja walka trwala ladnych kilka lat bardzo dlugo staralam sie sama sobie pomoc,bo na poczatku lat90tych.bylam leczona tabletkami i bardzo zle to wspominam,nie bardzo pamietam te 2 lata.bralam silne leki ale moglam pracowac,jakos .Musialam funkcjonowac bo mialam 4letniego syna i mase problemow zdrowotnych mojego dziecka,a byly jeszcze problemy u tesciow i td.Wtedy byly inne leki ,nie to co dzisaj.Nie chce pamietac tamtego okresu.Po 2latach odstawilam prochy i zaczelm niby normalnie zyc.Od tamtego czasu staralam sie radzic sobie sama.Jestem typeem samouka wiec sie edukowalam gdzie sie tylko dalo,chcialam wiedziec wszystko o soim wrogu.Okolo 10 lat przezylam bez wiekszych problemow ale nigdy nie mialam wsparcia w rodzinie i to wkoncu doprowadzilo do nawrotow,najpierw delikatnie ,podstepnie a gdy zmarl moj tata runelo wsystko.Zaduzo na raz na mnie spadlo ,musiala opiekowac sie mama,moja rodzina,pracowac,probowac dalej zyc za te grosze ktore mialam,nigdy nie mialam zrozumienia u meza,bylam sama z problemami i soba.Uczylam sie siebie,swoich zachowan i mysli pozytywnych.Jeszcze wtedy myslalam ,ze dam rade.Po3 latach spadlam na dno i tym razem maz byl nieezwodny ,przez niego sie tam znalazlam.Zrobil mi pranie mozgu ,gdzies tam podswiadomie wiedzialam co ze mna robi ale nie mialam sily sie bronic.Bylismy przed rozwodem a ja mialam coraz silniejsze ataki ,raz szalu a pozniej apapii.Syn mnie nienawidzil,to bylo dla mnie NAJGORSZE.I wypadek syna,strach o jego zycie i zdrowie,o ewentualne kalectwo,rozwod ,w miedzy czasie kilka wizyt u roznych psychiatrow,kazdy mowil co innego,strach o swoje zycie ,kilka prob samobojczych,choc wiem ze nigdy nie mialabym odwagi sie zabic,to byl krzyk rozpaczy a nie chec samobojstwa.I wkoncu trfilam do swietnej lekarki,zawdzieczam jej nowe zycie.Biore 1 tabletke na dobe raczej do konca zycia ale swietnie sie czuje.Juz 2 lata minelo ,zyje i kocham zycie.Niema dla mnie zeczy niemozliwych do zrobienia mam 40 lat i przeswiadczenie,ze to co najlepsze jest przede mna.Poznalam kogos lecz on jest na takim etapie zycia jak ja bylam 2 lata temu.Jest sam ale niestety ma depresje .Staram sie mu pomoc,bo wiem jak to jest.Chcialam sie z wami podzielic doswiadczeniem.Moze ktos bedzie potrzebowac wiekszego kontaktu piszcie podam maila.pozdrawiam wszystkich bardzo goraco!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
23 lip 2011, 21:35

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 24 lip 2011, 14:58
Leonora71, Nigdy nie uczęszczałaś na psychoterapię?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Leonora71 24 lip 2011, 15:45
Nie,chociaz kilka razy zdarzylo sie ,ze rozmawialam z psychologiem.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
23 lip 2011, 21:35

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 24 lip 2011, 20:15
Leonora71, witaj serdecznie, owszem kiedys leki byly inne, ja bralam te nowe juz generacji i dzieki nim tzn posrednio bo to glownie moja praca, ale wyzdrowialam, tez chorowalam na depresje. WIem tez ze jak wroci to mozna to wyleczyc :yeah: ZYcze zdrowka, i szczescia :)
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez sens 26 lip 2011, 18:20
hej
od 3 dni się czuję lepiej, jeszcze nie normalnie - takie pół warzywko - ale bez bólu...
chyba leki zaczęły w końcu działać...
trzymam kciuki za wszystkich
nie wiem czego chcę
ale i tak tego nie mogę
Offline
Posty
905
Dołączył(a)
16 cze 2011, 10:55
Lokalizacja
kr

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Leonora71 04 sie 2011, 11:22
Witam wszystkich. :papa:Moj znajomy o ktorym pisalam ostatnio zaczal sie podnosic z kolan.Jesem bardzo szczesliwa.Uwierzyl w siebi,wreszcie .Zaczynam sie sprawdzac jako terapeuta.Moze pojde na studia bo zawsze interesowala mnie psychologia a na nauke nigdy nie jest za pozno.Pozdrawiam wszystkich. :great:
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
23 lip 2011, 21:35

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez black horse 10 sie 2011, 15:15
Witam, ja też już zmagam się parę lat z depresją, nerwicą. Miałam kryzys w liceum..niewiele wtedy ze sobą robiłam. Potem poznałam kogoś w równie ciężkim stanie i razem przechodziliśmy przez ciężkie chwile, zapisałam się na psychoterapie, ktora bardzo mi pomagała i zaczełam być szczęśliwa realizowac to co chce. Potem zdarzyła mi się ciężka sytuacja, więc zdecydowałam sie oodwiedzić psychiatre i dostałam doraźne leki, brałam je może z miesiąc, ale na tamtą chwilę bardzo mi pomogły. Potem jednak brak pieniążków i wyjazd terapeutki..I długo wszystko ok, ale teraz...Nie wiem, mam mega zjazd, brak uczuć, brak marzeń. Mam w życiu wszytsko czego chciałam, wspaniałą miłość, mieszamy sami z dala od rodziców, realizuję swoje pasje, studiuję, jestem zdrowa, a jednak....Nie mam siły wstać z łóżka...I nie czuję szczęścia. To sprawia, że tym bardziej się nienawidzę, bo przecież mam wszystko, a nie umiem się tym cieszyć, co więc mogłabym jeszcze zmienić, żeby czuć się lepiej.. A było tak dobrze
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
29 paź 2009, 14:34

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez ona_22 10 sie 2011, 16:54
Witam wszystkich. Mam 21 lat, od 2-3 lat czuję się bardzo źle , źle.. psychicznie. jestem po prostu wykończona. Nie poznaje siebie, a raczej mnie po prostu nie ma.. czuje się jak wrak człowieka, choć wcale tego po mnie nie widać. Chętnie popisałabym z kimś , kto przechodził, lub przechodzi depresję, a najlepiej gdyby takowa osoba była po lub w trakcie ( ale zaawansowanej) terapii u psychologa. Aktualnie odważyłam się pójśc do psychologa i od około 20 sierpnia planuję zacząć terapię. Jeśli znajdzie się tu osoba, której poszukuję, mająca ochotę porozmawiać/ popisać wiadomości prywatne ( bo mam wiele pytań i wątpliwości) to bardzo proszę o kontakt.
Serdecznie wszystkich pozdrawiam!
Człowiek jest zbyt skomplikowany, by opisać go słowami...
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
04 sie 2011, 22:50
Lokalizacja
Olsztyn

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez element 10 sie 2011, 18:41
mozemy pogadac jezeli chcesz napisz mi na priv swoj nr gg
"Boże, daj Mi pokOrę, bym pogodził się z tym, czego nie mogę zmienić,
daj mi odwagę, by zmienić To, co powinno zosTać zmienione,
i daj mi mądrość, bym umiał odróżnić jedno od drugiegO."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
04 wrz 2010, 17:37

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 10 sie 2011, 23:51
ona_22, Świetna decyzja z tą terapią.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Wyleczyłam się

przez Dana 15 sie 2011, 18:16
Hej, witam Was po kilku latach! Znalezienie w sieci tego forum to był pierwszy krok ku wyleczeniu. Pamiętam tę ulgę, że nie tylko ja tak mam, nie tylko ja jestem "odszczepieńcem". To było ok. 5 lat temu (jak ten czas leci!). Najpierw wizyta u psychiatry i decyzja o zażywaniu Effectinu, potem długotrwała psychoterapia. Leczenie i terapia zaowocowały pełnym wyleczeniem. Od 4 lat nie mam żadnych objawów nerwicowych!!! Nie wierzyłam, że pozbycie się tego cholerstwa jest w ogóle możliwe. Przygotowywałam się na batalię trwającą kilka, może nawet kilkanaście lat. Tymczasem okazało się, że wystarczyły dobrze dobrane leki oraz praca, którą trzeba włożyć w terapię. Pamiętam lęk, gdy po półtora roku leczenie Effectinem odstawiałam leki. Dosłownie "nasłuchiwałam" czy nie nadchodzą znane mi objawy... Bałam się ich powrotu..., ale nie nadeszły. A teraz to, co kiedyś było koszmarem jest dla mnie niemal śmieszne. Gdy przypomnę sobie, że nie byłam w stanie zrobić zakupów, stać w kolejce, gdy przypomnę sobie swoje ataki paniki, uciekanie ze wstydem i nienawiścią do siebie z miejsc publicznych... to jest mi i strasznie i śmieszno.
Obecnie także chodzę do psychologa, ale nie mam żadnych objawów nerwicowych. Po prostu doceniłam terapię i w nowym miejscu zamieszkania chciałam mieć wsparcie w postaci psychologa, do którego można się wyżalić. Chodzę na klasyczną psychoanalizę i jest mi z tym czasem komicznie:)
Chciałam dodać Wam wszystkim otuchy, zwłaszcza tym, którzy niedawno zdali sobie sprawy z tego, na co chorują i mają wrażenie, że pasmo udręki nie skończy się nigdy. Ja chorowałam ok. 6 lat, chodziłam z tymi objawami i nie widziałam dla siebie ratunku, sądząc, że taka już jestem "nienormalna" i że to moja wina. Życie może się odmienić i nie bójcie się leczyć się! Ze swojej perspektywy moge powiedzieć, że wyleczenie nerwicy (trwało 1,5 roku) było duuuuużo łatwiejsze niż się tego spodziewałam. Do leczenia miałam b. pozytywny stosunek, dawało to szansę na jakiekolwiek zmiany. Z kręgu nerwicy naprawdę można się wydostać. Życzę zdrowia wszystkim nerwicowcom! Piszę ten post po to, by podnieść Was na duchu, bo jak wiadomo, kto się wyleczył ten opuszcza zazwyczaj forum , a wraca ten , komu się nie udało, stąd na forach częste wrażenie, że to czy tamto schorzenie jest niemal nieuleczalne, a tak nie jest! Buziaki!!!
Ostatnio edytowano 15 sie 2011, 18:45 przez *Wiola*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono do odpowidniego wątku
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
23 gru 2005, 04:03

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Thazek 15 sie 2011, 20:51
Dana, Cieszę się,że Ci się udało... ;) też licze na to ,że w końcu się uda mi wyjść z tego gówna.
Miejmy tylko nadzieję,że to nie wróci po latach tak jak ostatnio mojej siostrze... :-|
Nerwico chcesz mnie znów dopaść?!?!To skoczę do apteki po stoperan bo Cię chyba POSRAŁO!
http://www.youtube.com/watch?v=jYj7T9eEQ4U
F41.0<--- Było minęło... F41.1<--- już prawie nie ma :D CHYBA ZDROWIEJĘ :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5290
Dołączył(a)
18 mar 2011, 21:36
Lokalizacja
South

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 15 sie 2011, 22:43
Ten kto ma wyzdrowieć - wyzdrowieje,ten kto ma cierpieć będzie cierpiał.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do