Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez banocik 28 cze 2011, 23:37
Wiolu -proszę bardzo :)
ja odnoszę jednak inne wrażenie bo w poście który z założenia ma być optymistyczny jednak piszesz o sprawach pesymistycznych
powiem krótko nie moja sprawa - to okrutne ale tego się nauczyłam na terapii - napisałam żeby pomóc wątpiącym i cierpiącym zostało to określone jako pieprzenie - nie chcę być niemiła ale napiszę to dla Twojego dobra - jeśli z takim samym podejściem traktujesz terapię i terapeutę to wybacz ale perspektywa marna na wyzdrowienie "niech se pogadają ale ja i tak swoje wiem" ( i powtarzam nie piszę tego aby Cie rozwścieczyć ale aby pokazać że do niektórych spraw nadal masz błędne podejście z p-ktu widzenia wyzdrowienia - taki kop skłaniający do przemyśleń - bo coś źle funkcjonuje skoro nadal w tym świństwie tkwisz ) i uwierzcie nawroty nie są przymusem - znam 2 osoby wyleczone psychoterapią które kupę lat żyją bez nawrotów i to jest dowód na to że się da tylko trzeba CHCIEĆ najlepszy terapeuta Wam nie pomoże jeśli sami nie do końca chcecie
i Wiolu 3mam mocno kciuki aby wreszcie Ci się udało i nie obrażaj się za "kopa" z perspektywy czasu jak już Ci się uda - sama zobaczysz że takie kopy są potrzebne

-- 28 cze 2011, 23:42 --

sens napisał(a):a ja sie boję
i wychodzę i cos robię mimo to
ale potem to odchorwuję
zmęczenie
zniechęcenie
brak sił
bezradność


ja do takich sytuacji a miałam ich wiele oj wiele z początku terapii podchodziłam w ten sposób " ok każdy ma lepsze i gorsze dni - następnym razem już będę czuła się lepiej po takim wyjściu" - sama sobie wkręcałam czasami aby nie kodować w głowie złych schematów - zobaczysz dasz radę - skoro ja dałam - a serio byłam w stanie ciężkim ) w sensie psychiki) nawet usłyszałam że szpital i podleczenie bo nie ma szans na terapię w domu - jednak się uparłam i dopięłam swego i znalazłam terapeutkę która się zgodziła na takie rozwiązanie mimo iż sama obawiała się iż to zaburzy proces terapii - leczyłam się prywatnie trochę to pociągało kasy ale było warto zrobiłam coś wreszcie dla siebie - bo na to zasługuję i koniec i Ty też zasługujesz na zdrowie czego z całego serducha życzę
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
07 wrz 2010, 20:31

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 28 cze 2011, 23:42
banocik, Nie obrażam się , nie obawiaj się:) To "pieprzenie", to nawet nie było skierowane do Ciebie właściwie. Chodziło mi bardziej o to co napisał Marian.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez banocik 28 cze 2011, 23:44
wiola173 napisał(a):sens, Ja teraz akurat nie pracuję, ale był taki czas ,że musiałam. To potrafiłam tak wszystko zorganizować,żeby ktoś mnie zawsze odprowadzał itd. Była czas ,że nie potrafiłam sama zostać ani na chwilę, z tym sobie poradziłam, ale lęi mam nadal i tak jak mówisz , często odchorowuję wysiłek.


a to też znam - ja sama siebie podziwiam jak potrafiłam wszystko zorganizować aby sama nie wychodzić ale aby dziecko poszło na plac zabaw, jak zrobić zakupy nie wychodząc z domu - potrzeba matką wynalazków

i też na początku mocno odchorowywałam - ale działałam dalej nie skupiałam sie nad tym - tylko sama sobie wmawiałam że to naturalne że każdy ma lepsze i gorsze dni

-- 28 cze 2011, 23:52 --

wiola173 napisał(a):banocik, Nie obrażam się , nie obawiaj się:) To "pieprzenie", to nawet nie było skierowane do Ciebie właściwie. Chodziło mi bardziej o to co napisał Marian.


ale ja rozumiem Mariana w kwestii że lęk jest naturalny - bo jest - bez niego byśmy wymarli w epoce kamieniołomu - bo lęk podpowiadał naszym pradziadom że mają uciekać lub stawać do walki - lęk to naturalne odczucie ale ... nerwica lękowa ( zaburzenie lękowe ) to takie gdy ten lęk przychodzi bez przyczyny - a procesy w organizmie jakie zachodzą są nieadekwatne do sytuacji - czyli np odczuwasz lęk w sklepie nachodzi Cie panika (bez powodu tak właściwie bo to tylko sklep nie ma tam realnego zagrożenia ) a Twoje ciało zachowuje się tak jakbyś stawała do walki (te mechanizmy dokładniej są opisane w książce która poleciłam - jeśli nie czytałaś to serio polecam ja wiele książek wcześniej przeczytałam i żadna nie uspokoiła mnie i nie wyjaśniła tych wszystkich procesów tak jak ta )
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
07 wrz 2010, 20:31

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 29 cze 2011, 01:14
nickyfour13 napisał(a):Choroby psychiczne są moim zdaniem dużo gorsze od pozostałych. Chorzy np. na AIDS mogą mieć kiedyś szanse na skuteczne wyleczenie. My w wiekszości przypadków będziemy żyć ze swoją chorobą do końca życia.

Myślisz,że chory na AIDS jest szczęśliwym człowiekiem i nie ma zmartwień?
Chciałbyś zamienić się z Nim?

Bo ja NIE!
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez rober6666 29 cze 2011, 22:27
Na AIDS z reguły trzeba sobie zapracować igłą lub siusiokiem, na nasze choroby raczej nie......... :D
Wiem, wiem, są zarażenia przypadkowe, u fryzjera ,czy jakoś tak, ale w dzisiejszych czasach to raczej marginalny odsetek i głównym powodem zachorowań jest j/w
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Phobos1 30 cze 2011, 02:38
rober6666 napisał(a):Zważywszy na fakt, że nasze choroby często prowadzą do rychłego samobójstwa-masz rację
lecz pojawia się światełko w tunelu.
Mianowicie zastraszająco wzrósł w krajach cywilizowanych odsetek ludzi chorych psychicznie będących w wieku produkcyjnym. A za tym idą bardzo znaczne i wymierne straty gospodarcze i budżetowe wynikające z niezdolności delikwentów takich jak my do pracy. I psychiatryczne leki traktowane dotychczas przez koncerny po macoszemu ( "nowoczesne" SSRI mają już chyba z 20 lat ) nagle zaczęły być traktowane wręcz strategicznie. W związku z tym od kilku lat bardzo zostały zdynamizowane prace badawcze nad fizjologią i etiologią naszych chorób oraz nad nowymi, skutecznymi lekami....
Może doczekamy....



Bo w krajach cywilizowanych jest coraz więcej czynników, które rodzą nerwice i depresje. Ludzie coraz bardziej uciekają od natury, jedzą coraz gorszą żywność, prowadzą nienaturalny tryb życia, spędzają za dużo czasu w domach, coraz mniej mają kontaktów towarzyskich. Dodajmy jeszcze problemy na rynku pracy, bezrobocie, wyścig szczurów, stres i stąd mamy nerwice i depresje.


Jak natura stworzyła człowieka to siłą rzeczy musiał mieć wkoło wszystko aby być szczęśliwy. Ludzie żyli razem w małych społecznościach, mieli zdrową żywność, zakładali rodziny, prowadzili prostsze życie, mieli codzienny kontakt z przyrodą.

Dzisiaj człowiek żyje w betonowych blokach, w których spędza coraz więcej czasu, je coraz gorszą żywność, co prowadzi do niedoborów witamin i minerałów, internet coraz bardziej zastępuje życie towarzyskie, chodzi ciągle zestresowany, ciągle się gdzieś spieszy. Rodzinę coraz ciężej stworzyć, bo ludzi nastawieni są coraz bardziej na karierę i gromadzeniu coraz większych dóbr materialnych. Tym bardziej, ze w mediach promuje się rozwiązły tryb zycia i dewiacje seksualne. U nas to jeszcze dochodzi problem z utrzymaniem rodziny.

Współcześnie to wieś i małe miasteczka sa o wiele bardziej zblizone naturalnego życia niż duże miasta, już nie mówiąc o tych wielkich. W mniejszych miejscowościach ludzie się znają, są bardizej ze sobą zintegrowani, mają spokojniejszy tryb życia i mają wkoło pełno lasów, łąk i jezior. Im większe miasto tym trudniejszy dostęp do naturalnego środowiska, szybsze tempo zycia i dynamiczniejszy rozwój negatynwych sytuacji, które opisałem wcześniej.

Za jakiś czas to pewnie depresje i nerwice sięgną z połowy populacji, a średnia życia spadnie do 30 lat, i naszą cywilizację szlag trafi.
Mój plan wyjścia z nerwicy i depresji post2221231.html#p2221231
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
12 maja 2011, 01:09

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez sens 30 cze 2011, 03:00
banocik napisał(a):
i też na początku mocno odchorowywałam - ale działałam dalej nie skupiałam sie nad tym - tylko sama sobie wmawiałam że to naturalne że każdy ma lepsze i gorsze dni



a ja nie przyjmowałam do wiadomości ze można mieć gorszy dzień. zawsze od siebie wymagałam, że będę na tip top. i zawsze musi być ok.

a teraz jak sobie odpuscilam to jest chyba lepiej
i jaki z tego wniosek?
nie wiem czego chcę
ale i tak tego nie mogę
Offline
Posty
905
Dołączył(a)
16 cze 2011, 10:55
Lokalizacja
kr

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Korba 30 cze 2011, 06:56
sens napisał(a):a ja sie boję
i wychodzę i cos robię mimo to
ale potem to odchorwuję
zmęczenie
zniechęcenie
brak sił
bezradność


bingo... mam identycznie.
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez MARIAN1967 30 cze 2011, 20:40
rober6666, Znam wielu ludzi. Jedni wiecznie patrzą na świat przez różowe okulary.Zachowują się tak jakby wiecznie żyli.Biorą kredyty ,budują ,bogacą się. Inni potrafią tylko wiecznie narzekać .Tego nie da się zrobić ,ciągle czegoś im brakuje do szczęścia. A życie jest jakie jest .Raz na wozie,raz pod wozem.I też mi problemów nie oszczędza .Nie będę się jednak z tego powodu kład pod pociąg .

-- 30 cze 2011, 19:46 --

Korba napisał(a):
sens napisał(a):a ja sie boję
i wychodzę i cos robię mimo to
ale potem to odchorwuję
zmęczenie
zniechęcenie
brak sił
bezradność


bingo... mam identycznie.

Odnoszę wrażenie , że niektórzy ludzie myślą ,że będą wiecznie młodzi.Niestety po trzydziestce człowiek zaczyna tracić siły.Po czterdziestce proces ten niestety nabiera rozpędu.
О белые розы ,что с ними сделал снег и морозы ... Don't worry ,be happy ...Всё будет хорошо ...it's a beautiful life .......
Avatar użytkownika
Offline
Posty
614
Dołączył(a)
03 sty 2009, 20:32
Lokalizacja
Ostrzeszów

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez villah 30 cze 2011, 21:44
zaprawde powiadam Ci nie zalezy to od wieku tylko od chęci. Mój ojciec 56 lat, po operacji kegosłupa, ciągłe bóle i skórcze(wstawiona płytka metalowa, która szarpie nerwy), do tego waga 120 KG! jest w połowie inwalidą podpierający się kulą, a ma 3x więcej checi i energii ode mnie, a ja mam 25 lat.... zawsze mnie pogania i dziwi sie, że jestem leniwy, on we wszystkim co robi widzi sens, a ja nie widze sensu w niczym......
Avatar użytkownika
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
01 cze 2009, 22:29

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez MARIAN1967 02 lip 2011, 19:21
villah, mnie tam chęci dożycia nie brakuje.Mam jej chyba za dwóch . Niestety im człowiek starszy tym mniej sił fizycznych a problemów wcale nie ubywa. Czasami to ręce aż same opadają.I tak się wtedy zdarza , do tego pojawiają się różne objawy nerwicy.
О белые розы ,что с ними сделал снег и морозы ... Don't worry ,be happy ...Всё будет хорошо ...it's a beautiful life .......
Avatar użytkownika
Offline
Posty
614
Dołączył(a)
03 sty 2009, 20:32
Lokalizacja
Ostrzeszów

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 12 lip 2011, 12:23
U mnie nadal dobrze :) tyle ze ostatnio mialam spadek cisnienia mam ok przewaznie cisnienie na poziomie 90/60 czyli dosc niskie, i sta rozne nieprzyjemne objawy, ale ogolnie jest dobrze jezeli chodzi o zdrowie psychiczne :) Jestem zadowolona i szczesliwa :)
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez sens 12 lip 2011, 22:39
mi wrocilo troche sil witalnych tylko potem czuje sie strasznie zmeczona
napiecie stres to wykancza
fizycznie jest w miare ok choc bywalo lepiej
od wieku to chyba tylko troche zalezy
nie wiem czego chcę
ale i tak tego nie mogę
Offline
Posty
905
Dołączył(a)
16 cze 2011, 10:55
Lokalizacja
kr

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Dziwne 12 lip 2011, 23:47
Niby lek sam w sobie nie pomoże całkowicie ale jeśli lek pomoże a my w czasie poprawy nawet sami będziemy pracować nad sobą bardzo mocno to czemu nie ?? Bez leku ciężko nad sobą pracować... też można i bez leków wiem po sobie..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
167
Dołączył(a)
14 cze 2011, 23:08

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do