Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Ritka7x 08 maja 2011, 19:00
ja znów tak samo jak Ty odnoszę się do siebie samej...tzn...ja już dawno zmieniłam nawyki myślenia,które doprowadziły mnie do nerwicy...można więc powiedzieć,że dzięki nerwicy pozbyłam się dziwnych przekonań o sobie samej i całym świecie,nerwica sprawiła,że sama musiałam zacząć siebie rozumieć i już wiem skąd się wzięło u mnie takie myślenie wcześniejsze i doszłam do tego sama nawet bez terapii...ale te przeżycia które mnie spotkały w wyniku dziwnego postrzegania siebie samej i świata...dalej są we mnie,stłumiłam bardzo wiele emocji,wtedy wstydziłam się płakać sama przed sobą(to była między innymi postać dziwnego postrzegania samej siebie) i przez to te emocje strasznie w sobie stłumiłam i nie miały one żadnego ujścia,bo nawet nie płakałam..więc potem znalazły sobie ujście w moich objawach nerwicowych, niestety mój system nerwowy się przeciążył...nie mógł dzwigać tyle złości,żalu do innych nie rozładowując się nawet poprzez płacz...no więc rozładował się, ale w inny sposób...obecnie czuję,że gdy opowiem o tych wydarzeniach przykrych,które mnie dotknęły dokładnie przeanalizuję je z terapeutą to wtedy ta nerwica już nie wróci,bo wiele w swoim myśleniu już zmieniłam,tylko czuję się nie oswojona z tymi przeżyciami które były złe...a żebym nie czuła wstydu związanego z nimi to właśnie muszę się otworzyć przez terapetutą wszystko opowiedzieć,a te emocje nie będą ze mnie wychodzić w postaci tych objawów nerwicowych tylko wyjdą ze mnie dzięki rozmowie..więc myślę,dlaczego miałoby to powrócić skoro moje stłumione emocje wyjdą ze mnie dzięki konwersacji z terapeutą...a moje myślenie i tak jest zmienione...chociaż dzięki terapii mogło by być jeszcze stabilniejsze...więc nie sądzę,że jakby mi terapia pomogła to żeby mi to wróciło..
Ostatnio edytowano 08 maja 2011, 19:04 przez Ritka7x, łącznie edytowano 2 razy
Offline
Posty
528
Dołączył(a)
15 lis 2010, 10:12

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez marcja 08 maja 2011, 19:03
Yhy 8)
W kazdym razie powodzenia :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Ritka7x 08 maja 2011, 19:05
nie dziękuję ;)
Offline
Posty
528
Dołączył(a)
15 lis 2010, 10:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Matt FX 08 maja 2011, 19:16
Podziwiam ludzi którzy z tego wyszli. Naprawdę! Osobiście znam 2 osoby które to pokonały (jedna metodą EFT, druga SAMYMI lekami) i żyją sobie i mają sie dobrze. Mi niestety nie pomagają leki ani terapia - póki co dalej chcę się wyrzucić przez okno. Boje się że nie zmienię tego schematu myślenia którego uczę się zwalczyć na terapii CBT (wszystko na "NIE", wewnętrzny bunt, niechęć). Najgorsze w tym wszystkim jest to, że w większości nerwic depresja jest rzeczą wtórną czyli pojawia się po jakimś czasie trwania nerwicy (czyli następne gówno do zwalczenia).

Tradycyjnie pozdrawiam walczących!!!
Offline
Posty
434
Dołączył(a)
31 mar 2010, 18:34

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez marcja 08 maja 2011, 19:19
Matt, ale ta wtorna depresja szybko mija, jak juz minie nerwica (razem sobie odchodza :smile: ) Gorsza do wyleczenia jest raczej depresja bez dodatkow nerwicowych.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez sebastian86 08 maja 2011, 19:27
najbardziej wkurwiajace w nerwicy jest to ze mimo wieloletniego dzielnego znoszenia jej to ten caly wysilek nie daje nic poza epizodami depresyjnymi
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2248
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Matt FX 08 maja 2011, 19:44
Marcja

Zgadzam się ale w lęku uogólnionym to inna sprawa jak człowiek się zamartwia cały czas albo jest neurotykiem i przeżywa wszystko 1000 razy bardziej - depresja jest nie do zniesienia bo człowiek jest zmęczony myśleniem i zamartwianiem się co zrobił w życiu źle, co stracił itd. Jak taki kask którego nie można zdjąć. Zero luzu.

sebastian86

Znam ten ból. Męczę się ponad rok a już nie wyrabiam z tym co się dzieje ze mną. Podziwiam ludzi co znoszą to kilka/kilkanaście lat... Naprawdę.

-- 08 maja 2011, 19:51 --

I życzę tym którzy z tego wyszli żeby to gówno ich znów nie capnęło!
Offline
Posty
434
Dołączył(a)
31 mar 2010, 18:34

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez sebastian86 08 maja 2011, 19:54
Matt FX, ja sie mecze 10 lat w sumie , roznie bywalo raz lepiej raz gorzej ale te diabelstwo tkwilo gleboko , chcialem byc twardy i przyjmowac to na klate , no ale przeszacowalem swoje sily chyba
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2248
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez marcja 08 maja 2011, 19:57
Matt, rozumiem ale sam piszesz, ze Twoja depresja jest wtorna. Sama mialam taka "depresje" ( do dzis nie wiem, czy moge tak o tym pisac, widzac jak inni w depresji sie mecza - moja depresja byla przy tym lekka), ktora byla wynikiem nerwicy. Doprawdy ciezko nie wpasc w depresje skoro slonce swieci, wszystko budzi sie do zycia, a czlowiek musi siedziec w domu 24 h na dobe, bo kazde wyjscie oznacza zawroty glowy, mdlosci, duszenie sie itp, itd. Czulam przez to wszystko bezsens i psychiczna oraz fizyczna niemoc ( nawet reka wydawala mi sie strasznie ciezka) Ale wzielam lek, czulam coraz mniejszy lek wychodac z domu i nerwica odeszla, a w raz z nia depresja.
Wiec trzeba TYLKO zwalczyc nerwice i wszystko sie ulozy :smile: A dlaczego nie chcesz zmienic zachowania na takie, jakie sugeruje terapeuta?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Thazek 08 maja 2011, 21:06
Marcja ma rację... moja psycholog powiedziała jasno i wyraźnie ,że nerwicy nie pozbędę się do końca.
można ją zminimalizować ale i tak będzie co jakiś czas wracać...
teraz jest dobrze. W końcu po ponad dwóch latach zmagań z NL w końcu czuję się dobrze ale nie do końca.
Pracuję nadal nad sobą i swoimi lękami... staram się. Terapia działa tylko trzeba chcieć ;)
Nerwico chcesz mnie znów dopaść?!?!To skoczę do apteki po stoperan bo Cię chyba POSRAŁO!
http://www.youtube.com/watch?v=jYj7T9eEQ4U
F41.0<--- Było minęło... F41.1<--- już prawie nie ma :D CHYBA ZDROWIEJĘ :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5290
Dołączył(a)
18 mar 2011, 21:36
Lokalizacja
South

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Matt FX 08 maja 2011, 21:23
Marcja

Zrąbałem akcję z fajną laską. Jej zależało. Mi też ale zaczęło mi się pogarszać od jakiegoś czasu. (Związek na odległość) Byłem zbyt obojętny (przez chorobę) a z jej strony czułem nacisk czy presję. Stąd pogorszenie mojego stanu i myśli samobójcze skoro ona jasno powiedziała "NIE" a ja się tak starałem żeby pojechać na drugi koniec polski do niej... (Związek na odległość). Ja pierdzielę - wszystko nie tak! Bałem się zrobić jakikolwiek krok a teraz żałuję że mogłem zrobić inaczej a ona nie chce nawet ze mną już rozmawiać . A ja mam ochotę palnąć sobie w łeb... Super! A jeżeli chodzi o schematy myślowe wszędzie węszę podstęp "nie zakochasz się, nie dasz rady jesteś słaby, nie poradzisz sobie - nie znajdziesz pracy" itd. To strasznie trudne!

-- 08 maja 2011, 21:29 --

Paranoja!!! Nawet nie wierzę swojej terapeutce która jest moim zdaniem najlepsza w 3city i mówi że z tego wyjdę albo że zminimalizujemy objawy. Myśli typu "po co szukasz pracy, za słaby jesteś, nie poradzisz sobie itd, po co Ci studia". Umieram! Ludzie! Te myśli mnie niszczą!
Offline
Posty
434
Dołączył(a)
31 mar 2010, 18:34

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez marcja 08 maja 2011, 22:02
Thazek, super, ze wreszcie jest ok :great:

Matt, moze trzeba bylo powiedziec tej dziewczynie na co chorujesz i ze miewasz takie stany zalamania. Wyglada na to, ze sie nie dogadaliscie. Ty byles obojetny, a ona Ciebie chciala, ale skoro byles obojetny wywnioskowala, ze nic z tego nie bedzie. Wiec w koncu powiedziala "nie" i nie wie o co Tobie teraz chodzi. Mimo to dziwie sie, ze nie chce w ogole rozmawiac...:/

A do pracy czy studiow podejdz racjonalnie. Jesli nie pojdziesz do pracy, bedziesz mial zle zdanie o sobie i nie bedzie kasy. Jesli pojdziesz i rzucisz tez bedziesz mial zle zdanie, ale kasa jakas bedzie (cos tam zarobisz przez kilka mies. pracy), poza tym bedziesz mial wrazenie, ze cos pozytecznego robiles przez miniony czas, a teraz robisz przerwe na odpoczynek ;) Jesli pojdziesz i pracy nie rzucisz, bedzie i kasa i poczucie,ze jednak taki "slaby" wcale nie jestes. Podsumowujac wszystko przemawia, zebys zaczal juz od jutra poszukiwania pracy :)
Na Twoim miejscu poszukalabym jakiejs pracy fizycznej (choc nie wiem, jakie sa Twoje mozliwosci i jakie masz dotychczasowe wyksztalcenie) zebys mial mniej czasu na wyniszczajace myslenie o tym, co bylo i co bedzie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez lukasz1 08 maja 2011, 22:13
Szczerze, to mógłbym powiedzieć, że wyzdrowiałem... Ale pojawił się kolejny problem - alkohol...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
386
Dołączył(a)
28 cze 2010, 21:39
Lokalizacja
Leszno

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Ritka7x 08 maja 2011, 22:15
łukasz 1....a jak wyzdrowiałeś?..dzięki terapii?...czy leki zażywasz?...
Offline
Posty
528
Dołączył(a)
15 lis 2010, 10:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do