Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 12 gru 2010, 03:03
maxiorku - tak przerywalem ale tylko dlatego,ze gosciu sie nie nadawał kompletnie..
Tertaz od pazdziernika chodze na terapie do kogoś innego....Leków dawno nie brałem.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez maxiorek89 12 gru 2010, 12:17
No wlasnie to jest wazne.....Moim zdaniem(jestem dopiero na poczatku tej drogi) calkowite wyleczenie jest mozliwe przy odpowiednim psychologu+dobrze dobranym lekom.Zazwyczaj jak czytam to widze,ze osoby,ktore maja nerwice od 8 lat jada albo na samych lekach,albo przerwaly psychoterapie itd.
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
29 paź 2010, 21:53

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez sebastian86 12 gru 2010, 12:22
ja jade na lekach i chodze regularnie do psychologa ktory ma uprawnienia psychoterapeuty.to wszystko od bardzo dlugiego czasu. ale efekty sa poki co nieduze jesli chodzi o objawy. jedynie myslenie troszke bardziej dojrzale.
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2253
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez trawuzs 12 gru 2010, 15:33
Witam was wszystkich!!! Bardzo podnoszące na duchu jest to że nie jestem sama z nerwicą lękową. Ja sie z nią zmagam już enty raz. Od maja biorę różne leki ale nic mi nie pomaga. Po premazynie, którą odstawiłam z powodu jeszcze gorszego samopoczucia wróciły mi te okropne lęki które nie pozwalają normalnie funkcjonować. Jutro idę na kolejną konsultację aż się boję :zonk: pocieszam się że ta choroba jest do wyleczenia tylko kiedy wreszcie sobie pójdzie ode mnie precz????
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
12 gru 2010, 15:19

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez marcja 12 gru 2010, 19:36
człowiek nerwica napisał(a):
:-| zaraz pewnie ktoś na mnie nakrzyczy, że podcinam skrzydła i w ogóle.

Na pewno tą osobą nie będę ja ;) ,właśnie mam nawrót nerwicy a ataki paniki silnejak nigdy dotąd.
Ma ktoś sposób żeby pozbyć się lęku przed śmiercią?przed wylewem?


Ja mam - jak przychodzi atak pozdrawiaj go serdecznym SPIERDALAJ!!! Powaga! :) Mozesz w myslach bluznic i wyzywac jeszcze bardziej jak chcesz - zobaczysz jak szybko odpusci!!! Chyba, ze Ci nie chodzi o ataki, a o ciagle trwajacy lek przed smiercia... Wtedy nie mam sposobu...trzeba poprostu zajmowac sie czyms innym...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 13 gru 2010, 11:21
Ja sie nie boje nawrotu, wiem juz ze to nci strasznego i przezyje, dlatego jak ktos nie beirze lekow 3 -4 10 miesiecy to i tak moze go trafic za 10 lat znowu i trzeba bedzie wrocic, grunt to konkluzja ze PRZETRWALISMY i sie sami wygrzebalismy z tego bagna :mrgreen: Uszy do gory :yeah:
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez linka 13 gru 2010, 11:23
agusiaww,
Ja sie nie boje nawrotu, wiem juz ze to nci strasznego i przezyje

I to jest właśnie to !!!! :great:
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 13 gru 2010, 13:52
Brawo agusiuww!!!!
A ja dzisiaj jade na xanaxie i od dwoch dni jestem na granicy ataku paniki/spokoju,oczywiscie z powodu strachu przed wylewem....
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 13 gru 2010, 16:17
człowiek nerwica, pociesz sie ze Ci przejdzie :mrgreen:
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Śnieżka* 13 gru 2010, 17:57
agusiaww napisał(a):Ja sie nie boje nawrotu, wiem juz ze to nci strasznego i przezyje, dlatego jak ktos nie beirze lekow 3 -4 10 miesiecy to i tak moze go trafic za 10 lat znowu i trzeba bedzie wrocic, grunt to konkluzja ze PRZETRWALISMY i sie sami wygrzebalismy z tego bagna :mrgreen: Uszy do gory :yeah:


agusiaww ja przerwałam leki i po niespełna 3 miesiącach nerwicą wraz z depresją wrociły do mnie jak dobre
przyjaciółki, więc nie wierze że mozna sie tak samemu wygrzebac z tego zdobywajac się na odwage nie biorąc leków, bo czujemy
że wszystko jest już dobrze. Mnie zawsze to dobre samopoczucie gubi, a choroba i tak wraca.
Raz do roku umieram, później rodzę się na nowo, by znowu umrzeć.
Offline
Posty
267
Dołączył(a)
30 lis 2010, 13:14
Lokalizacja
Inny Świat

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez MARIAN1967 13 gru 2010, 20:55
Jest coś takiego ,jak depresja sezonowa wywołana brakiem światła .Pojawia się przeważnie jesienią ,ale nie tylko.Nigdy w życiu nie przejmowałem się tym ,chociaż brak światła źle wpływa na mą psychikę , bo zawsze po okresie braku słońca i niedostatku światła przychodzą dłuższe i słoneczne dni.Tak samo było z nerwicą, gdy się pojawiła po ośmiu latach wolności.Zamiast w ogóle zajmować się walką z nerwicą ,to zająłem się znalezieniem rozwiązania problemów ze zdrowiem,które to spowodowały pojawieniem się nerwicy.Ludzie ,nie potraficie zrozumieć jednej rzeczy.Aby pojawiła się depresja albo nerwica musi wystąpić jakiś czynnik ,który w taki sposób powoduję reakcję psychiki.
О белые розы ,что с ними сделал снег и морозы ... Don't worry ,be happy ...Всё будет хорошо ...it's a beautiful life .......
Avatar użytkownika
Offline
Posty
614
Dołączył(a)
03 sty 2009, 20:32
Lokalizacja
Ostrzeszów

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Śnieżka* 14 gru 2010, 00:31
Więc jesli ktoś cierpi na depresje sezonową to takim czynnikiem jest brak światła, są tez osoby co regularnie zapadaja na depresje i nerwice latem. Trudno powiedzieć od czego to wszystko zalezy. Moim zdaniem oprócz pogody istotnymi czynnikami jest środowisko w jakim człwoiek wzrastał.
Raz do roku umieram, później rodzę się na nowo, by znowu umrzeć.
Offline
Posty
267
Dołączył(a)
30 lis 2010, 13:14
Lokalizacja
Inny Świat

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 14 gru 2010, 09:17
Śnieżka*, ja bralam lek ponad 1,5 roku -jestem w trakcie schodzenia, uwazam tak samo jak moja psychiatra ze przy 1 epizdodzie depresji trzeba brac lek nawet do 2,5 roku. Lekarka sama powiedziala, ze Ci co po 3 mies odstawiaja to szybko wracaja do lekow.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez soulfly89 14 gru 2010, 14:02
Ja też już chyba mogę spokojnie napisać, że jestem zdrowa. Na pewno mam jeszcze sporo niepookładanych spraw w głowie, ale na pewno nie mam już depresji i na tyle zmieniłam tryb życia żeby jej w najbliższym czasie nie mieć! :) Przynajmniej mam taką nadzieję.

Depresję miałam mniej więcej rok temu i to był już mój 3 epizod, ale po raz pierwszy poszłam z tym do psychiatry i psychologa. Brałam leki tylko miesiąc, bo czułam się po nich fatalnie. Mam nadzieję, że już nigdy w życiu nie będę musiała brać takich leków. Potem chodziłam do psychologa w wakacje. Strasznie bałam się tej zimy, ale teraz czuję się nawet lepiej niż latem.

Leczenie to sprawa tak bardzo indywidualna, że bałabym się cokolwiek komukolwiek polecać.
MARIAN1967 masz absolutną rację, każdy musi znaleźć swoją własną przyczynę dlaczego zachorował i najlepiej tą przyczynę usunąć ze swojego życia, a z tym, czego nie można zmienić, nauczyć sobie radzić.

Inna sprawa, że każdy kto raz miał depresję/nerwicę boi się nawrotu, bo jest on bardzo prawdopodobny. Wydaje mi się, że bardziej niż u osoby zdrowej. Ja też się boję i póki jest dobrze, staram się żyć na 200% i nadrabiam zaległości z dni przeleżanych w łóżku i przepłakanych w pokoju.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do