Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez sebastian86 14 lis 2010, 14:53
ile by czlowiek dal zeby uslyszec ze sie jest juz zdrowym...
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2253
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 15 lis 2010, 12:10
linka, no wlasnie dlatego kazal mi odstawic leki. Niestety dlatego ze ciezko przechodzilam poczatki brania leku, masa skutkow ubocznych plus inne dodatkowe akcje, wiec teraz schodze powoli. Mam akurat taki organizm, ze nie moge odstawic leku od tak, bo jak raz zapomnialam to znowu mialam wszystkie objawy uboczne, dlatego z tego wzgledu odstawiam stopniowo. Dodatkowo byla konsultacja z innym lekarzem psychiatra mojej lekarki, ktory powiedzial do mojej lekarki (przy mnie), ze nie powinna mi juz w ogole leku przypisywac bo powinnam odstawic z dnia na dzien :silence: Ale po rozmowie mojej pani doktor, ktora przytoczyla historie choroby (zwolnienie z powodu skutkow ubocznych itd) lekarz zrezygnowal z tego pomyslu. Jednakze diagnoza dwoch lekarzy jest taka sama :D - jestem zdrowa :mrgreen: :yeah:
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez polakita 15 lis 2010, 12:37
agusiaww napisał(a):Diagnoza lekarza brzmi-ze calkowite wyleczenie :mrgreen: (aktualnie schodze z leku).

Faktycznie trochę się pośpieszyli z diagnozą, jeszcze przed odstawieniem leku, może lekarze lubią mieć dobre statystyki ;) Agnieszka pozdrawiam i życzę żeby ten stan się utrzymał jak najdłużej! Ja też idę do lekarza niedługo (ale do innego niż byłam na początku) niemniej jednak wezmę całą moją dokumentację, ciekawa jestem co powiedzą, chciałabym też dostać diagnozę "wyleczona"... bądź co bądź nie mam objawów chorobowych, albo bardzo nieznaczne, i to od dawna.
Mam jednak wrażenie że ta moja choroba to był czubek góry lodowej, i to że nie mam objawów to wcale nie koniec walki, uważam że jestem jakaś nadwrażliwa, boję się kontaktów z ludźmi itp. chciałabym się tym zająć. Od dziecka bylam jakaś zbytnio nerwowa. A jak ty uważasz, masz chęć żeby nad sobą jakoś pracować? Nie żałujesz że nie zrobiłaś psychoterapii?
Offline
Posty
887
Dołączył(a)
03 wrz 2010, 18:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 15 lis 2010, 13:15
Musi byc diagnoza, ze czlowiek dobrze rokuje, aby miec pwood, zeby leki odstawic.
Natomiast co do psychoterapii nie zaluje, zrobialm samodzielna psychoterapie :mrgreen: : kopnelam sie w tylek i parlam do przodu. Bo co innego mi zostalo? ALe dzieki temu duzo nad soba pracowalam, owszem na poczatku drobilam malymi kroczkami, bywalo ze sie cofalam, takze opinie ludzie, ktorzy mnie znali przelotnie patrzyli na mnie i mowili: rany ale schudlas, wygladasz jak anorektyczka, zapuscialas sie itd, ale wiecie to mnie motywowalo do tego zeby nie trwac w takim stanie ale aby dzialac! Duza podpora byl dla mnie moj najlepszy przyjaciel-facet (tak, tak przyjazn mesko damska-platoniczna!) oraz moja pani doktor do ktorej moglam dzwonic o roznych porach (w sumie to bylo tylko raz!). 90% wykonalam ja sama, powoli wychodzilam do ludzi, dbalam o siebie, zaczelam nosic jasne ubrania (kolory pomagaja!), usmiechac na pcozatku na sile, a pozniej juz to byl moj dawny samodzielny usmiech, i cele, one pomogly mi sie skupic na tym co wazne (czyli powrot do dawnego zycia, zakup mieszkania, itd). Teraz nadal to stosuje, nosze jasne ubrania, zywe kolory, slucham stonowanej muzyki, niemniej z ulubionych horrorow nie zrezygnowalam :D odbudowalam dawne kolezenstwa, i co najwazniejsze spotkalam wspanialego faceta i jestem mega szczesliwa :mrgreen: Ale to ostatnie bylo wynikiem dzialan wczesniejszych. Podsumowujac: glownie praca nad soba i jeszcze raz to samo :)
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez GreenGo 15 lis 2010, 14:10
Gratulacje i powodzenia na nowej drodze życia ;)
GreenGo
Offline

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 15 lis 2010, 16:04
:D dzieki i wiecie, co wiem ze jak nawet bedzie nawrot to sie da z tego wyjsc!
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez maxiorek89 15 lis 2010, 16:24
1.nie mysl,ze bedzie nawrot
2.patrz wyzej;)

gratulacje,ja dopiero zaczynam...:)
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
29 paź 2010, 21:53

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez coksinelka 15 lis 2010, 16:33
nie chcę dołować, ale... (dlaczego jest zawsze "ale"??)
mój przypadek nie nastraja pozytywnie ale mam nadzieje, że Was to nie będzie dotyczyło.
otóż ja też wygrałam z choroba, wiele lat temu, gdzieś w 2004. Było super. Myślałam, że kwestia depresji mnie już nie dotyczy. niestety prawda okazała się bardziej brutalna. Moje poukładane (przynajmniej pozornie) życie zaczęło się sypać i razem z problemami pojawiła się ponownie depresja. już tak z rok się za mną ciągnie.
Wierzę jednak, że i tym razem mi się uda :smile:
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
30 mar 2010, 19:45
Lokalizacja
Białystok

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 15 lis 2010, 21:37
agusiaww, coksinelka, Zaburzenia nerwicowe powodują nasze wewnętrzne konflikty. Nie odważyłabym się na indywidualne ich rozwiązanie. Może dlatego,że zbyt dużo tego się nazbierało.
Gratuluję sukcesu i życzę zdrowia.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez MARIAN1967 15 lis 2010, 22:12
Monika1974, niekoniecznie konflikty wewnętrzne powodują nerwicę.To może być zła atmosfera w domu,albo jakaś choroba przewlekła.Każdy przypadek jest inny.I żadna tabletka nie jest wstanie zmienić ani wyleczyć złej atmosfery.

[Dodane po edycji:]

agusiaww napisał(a)::D dzieki i wiecie, co wiem ze jak nawet bedzie nawrot to sie da z tego wyjsc!

Świadomość ,że raz nam się udało pokonać nerwicę dodaję skrzydeł.
О белые розы ,что с ними сделал снег и морозы ... Don't worry ,be happy ...Всё будет хорошо ...it's a beautiful life .......
Avatar użytkownika
Offline
Posty
614
Dołączył(a)
03 sty 2009, 20:32
Lokalizacja
Ostrzeszów

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 17 lis 2010, 16:11
Tak, ale czytajac tutaj posty, i patrzac po sobie wiem ze mam krucha psychike, chociaz niby z jednej strony moje zdarzenie ktore spowodowalo moja depresje moze dla kogos sie wydawac banalne, to dla mnie bylo powodem mojej depresji. Niemniej sytuacja ciagnela sie kilkanascie m-cy dosc przykra dla mnie. Natomiast nie wiem czy minela mi moja nerwica....odstawiam lek, ale jezeli sie okaze ze bole nerwicowe powroca, bede brac dawke podtrzymujaca. Po prostu chce zyc bez bolu, a moim objawem nerwicowym byl bol potylicy. Takze patrzac z perspektywy ilus tysiecy przeczytanych postów, uwazam ze nerwice/depresje ktore ciagna sie od dziecinstwa sa trudne i zdecydowanie gorsze do wyleczenia. ALe uwazam ze najnajgorsza sytuacja jest to, kiedy nic z tym nie robimy, bo wtedy nie ma zadnych szans na wyleczenie.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez luciana 01 gru 2010, 22:38
Mażę żeby w końcu w internecie znaleźć artykuł, w którym będzie pisało jak byk " nerwica jest uleczalna" a jeszcze lepiej żeby pisało całkowicie uleczalna. To trzyma przy nadziei. Parę postów tutaj przeczytanych, że ktoś się z tym uporał jest bardzo mobilizujące do działania. Ale wnioskuje na podstawie osób tu wyleczonych, że trzeba dużo wymagać od siebie, przełamywać się, stawiać czoła wszystkiemu co straszy. Tak też zrobię dziś napisze listę małych "stasznych kroków" i je zaczne pokonywać. Pozdrawiam
Offline
Posty
123
Dołączył(a)
19 paź 2009, 10:22

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez polakita 02 gru 2010, 12:01
Dopisuję się do listy... wróciłam właśnie od lekarza, który powiedział mi że już nie muszę przychodzić... naprawdę czuję się wzruszona... łzy w oczach i w ogóle... chociaż wiedziałam że czuję się dobrze już od dłuższego czasu, ale mieć to potwierdzone przez lekarza to dopiero dodaje skrzydeł :angel: choć też trochę żałuję, nie będę już miała nic na swoje usprawiedliwienie jeśli będę się zachowywać inaczej niż większość społeczeństwa, jeśli będę się śmiała nie w tych momentach co trzeba, robiła rzeczy które dla innych są głupie, a nudzić mnie będzie to co wszyscy uznają za ciekawe :shock: :mrgreen:
Offline
Posty
887
Dołączył(a)
03 wrz 2010, 18:05

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez zdesperowany1 02 gru 2010, 12:02
Czy Tobie polakita aby te preparaty Jolis nie poszkodzily?:P
zdesperowany1
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do