Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Aneta22 16 mar 2010, 00:38
jakby coś służe pomoca na gg :)
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
29 lis 2008, 14:52

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez zebrak_nadziei 17 maja 2010, 16:31
Nie satysfakcjonują mnie wypowiedzi osób, które na nerwicę cierpiały rok. Czekam na "ozdrowieńca", który z pieprzoną nerwicą walczył lat 10-15. Mniejsze staże kompletnie nie przynoszą mi nadziei, bo sama mam już 10 lat stażu. A nadziei na wyzdrowienie już nie mam. Raczej jakieś pogodzenie, że leki nawet do końca życia (może nie długo, bo przecież wciąż czekam na jakąś tragiczną chorobę). Więc czy jest ktoś taki?
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
04 maja 2010, 21:56

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Wombwell00 17 maja 2010, 19:45
Ja mam pytanie: na czym tak naprawde polega ozdrowienie?
Mówie tutaj o depresji, raczej nie nerwicy, bo to już cięższa sprawa.

Czy polega ona na zneutralizowaniu swoich problemów i możliwości czerpanie z życia to co najlepsze?
Czy może na pogodzeniu się w własnymi słabościami, problemami i staraniu się żyć z nimi?
A może po środku?
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
09 lut 2010, 19:09
Lokalizacja
Suwałki

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 17 maja 2010, 20:17
WojuBoju,

Ozdrowienie polega na uswiadomieniu sobie własnych wewnętrznych konflktów (wzorców zachowań), które nieswiadomie wpędziły nas w poczucie choroby. Uświadomienie, następnie zmiana wzorców, wprowadzanie ich w zycie.
Niektórych rzeczy, spraw nie da się zmienić...np. przeszłości. Można sie z nią pogodzic i zaakceptować, ale jest to długi proces. Ale jest on osiagalny.
Swoje słabosci należy raczej zaakceptować. Nikt idealnym nie jest. Kazdy ma wady i zalety.
Uczęszczasz na terapię? Dlaczego uważasz,ze nerwica jest ciezsza od depresji? Może źle zinterpretowałam Twoje stwierdzenie. Mylę się?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez DEPRES 17 maja 2010, 21:15
Moniko,do cholery,czy depresja nie jest(nie wspominam o depresji psychotycznej)przypadloscia typowo neurotyczna.Wymaga nadal odpowiedniego podejscia do tematu,ale jak wspomnialas to troche trwa.Depresja nie musi sie laczyc z zaburzeniami psychotycznymy w koncu to sa nasze ludzkie emocje,jeszcze nie muszace kwalifikowac sie w kategoriach patologicznych.Depresja jest uczuciem jak nenawisc,zazdrosc,zawisc,agresja itp.tyjko ze na wyzszym stopniu zaawansowania i podejscia emocjonalno-intelektualnego.A tak ogolnie,czy chory psychotyczny nie ma uczuc przeciezz to jest takie ludzkie.Tyle do myslenia :8):

[Dodane po edycji:]

Woju Do BOJU,na rozwoju a nie na utylizowaninu.Reszta przyjdzie z czasem :tel2:
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
26 lut 2009, 00:39

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez zebrak_nadziei 17 maja 2010, 22:59
A więc jednak nie ma reakcji. Ponawiam poszukiwania, choć może to złe miejsce - w końcu gdybym sama uporała się z lękiem i śmiercią siedzącą dupskiem na ramieniu, to chyba nie szperałabym już na forum dla nerwicowców. Ale w poszukiwaniach nie ustaję - ktoś wyszedł po 10-15 latach z głębokiej nerwicy lękowej? Uświadomienie sobie złych wzorców i zmiana nawyków - tak przeszłam ten proces, ale po tylu latach ciało jest tak kompletnie rozregulowane, że to nie wystarczy. Jak dla mnie trzeba cudu, albo dożycia 50 lat - podobno w tym okresie to już mało kto ma nerwicę...
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
04 maja 2010, 21:56

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 18 maja 2010, 00:28
zebrak_nadziei,
A można zapytac ile masz lat?

Mam znajomą, poznałam ją na tym forum w październiku, Wyszła z różnych chorób, ze schizofrenii też. Walczyła prawie całe zycie. Oprócz tego byla narkomanką, nadużywała alkoholu, przeszłą chorobę nowotworową i wygrała. Dzisiaj czuje się wolna. Jest znanym psychologiem klinicznym, pisarką.
Praca nad sobą wymaga ogromnego wysiłku. A my go niestety nie lubimy.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez soulfly89 18 maja 2010, 00:31
Amon_Rah napisał(a):justicae, rozumiem, że jesteś juz całkowicie zdrowa i szczęśliwa?
1507, widzę, że masz metodę na wyleczenie depresji/nerwicy inną niż psychiatra, psycholog i terapia. Zdradź mi ją proszę, uszczęśliwisz mnie!


Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że justicae nie do końca o to chodziło - raczej o podejście do tematu leczenia.

Podejście które widzę najczęściej, i to nie tylko w chorobach psychicznych ale w każdych, to instrumentalne podejście do samego siebie. Jestem chory, chcę być zdrowy więc taktuję siebie różnymi lekami, specyfikami, terapiami, sposobami, walczę ze sobą, różnymi narzędziami, m. in. za pomocą specjalisty.

Lepsze podejście byłoby takie, żeby wejść z powrotem do swojego życia i przeżywać wszystko jak podmiot. Nie bać się czuć tego wszystkiego, nie uciekać, nie dystansować się, tylko spojrzeć bliżej, wprost, nie uciekać od siebie. Z takim podejściem i tylko z takim - wg, mnie - psycholog może pomóc.

Mi samej jest trudno jest tak traktować siebie. Zły stan zdrowia jest jak wymówka od problemów - przynajmniej dla mnie czasami. Boję się życia, wolę patrzeć na siebie jak przedmiot który nie jest doskonały i trzeba go ulepszyć. Ale nie tędy droga. Jak uda mi się wrócić do siebie i nie uciekać od własnych uczuć tylko pozwolić im być to dzieją się cuda.

Ostatnio to była długa nocna rozmowa o przeszłości z kimś mi bliskim.
Z każdym dniem czuję jak coraz bardziej wracam do samej siebie, wszystko lepiej rozumiem i ta wiedza zmniejsza mój lęk, dodaje pewności siebie.

A tak poza tym - to czemu nie wierzyć w to, że są inne metody? Na forum sporo jest postów, w których można przeczytać, że są. Ludziom różne dziwne rzeczy pomagają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez acetyloCoA 18 maja 2010, 02:14
Witam serdecznie!
Zaglądam tu po chyba ok. roku. Po pierwsze muszę zaznaczyć, że nie zaglądanie tutaj, w moim wypadku, było najlepszym co mogłam zrobić. Strasznie się nakręcałam tym, co czytałam i wpędzałam w jeszcze większe bagno. Z tego względu, chcę opisać pozytywne rzeczy, które mi się wydarzyły przez ten czas. Żebyście mogli czerpać z tego energię :)

Od roku chodzę na terapię i widzę olbrzymie efekty! Nie boję się ludzi, zaczęłam wychodzić z domu, wróciłam na studia, jestem pewniejsza siebie, bardziej otwarta, towarzyska. Co prawda, cały czas bywają gorsze dni. Miewam problemy z koncentracją, powracają czarne myśli, ale najważniejsze jest to, że wiem, że mam prawo do gorszych okresów i że to minie! Znalazłam świetnego faceta, który akceptuje mnie taką, jaką jestem, nie boję się walczyć o swoje i pokonałam parę moich demonów. Jeszcze długa droga przede mną, ale wiem, że to JEST MOŻLIWE i jak najbardziej realne!!! Dochodziłam do tego małymi kroczkami i często miałam chwile zwątpienia. Na mnie najlepiej podziałała terapia indywidualna z psychoterapeutą - poznałam dzięki temu moje problemy i uczę się, jak z nimi radzić. Najważniejsze to przerwać ten diabelski krąg - wyjść z cienia i zadbać o siebie. Niekiedy miałam ochotę uciec z terapii z krzykiem, ale o to chodzi, że trzeba wiele wysiłku i niekiedy cierpień, by odkryć prawdziwą przyczynę swoich problemów.

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i trzymam kciuki!
Kobieta musi wyglądać tak mądrze, by jej głupota była miłą niespodzianką.
Karl Kraus
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
31 mar 2009, 00:56

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 18 maja 2010, 17:25
acetyloCoA,

Na jaką terapię uczęszczasz? W jakim nurcie? Ile razy w tygodniu?
PO jakim czasie terapii odczuwałaś,ze jest coraz ciężej?


Milo czytaćtakie wypowiedzi, zawsze budzi sie we mnie nowa nadzieja.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez acetyloCoA 18 maja 2010, 22:35
Witaj!

A więc chodzę na terapię indywidualną, raz w tygodniu. Prowadzona jest w nurcie psychodynamicznym. Najgorzej było mi na początku. Nie byłam przekonana do tej formy pomocy i ciężko było mi się zwierzać z moich problemów. Po około pół roku czułam, że jest lepiej:) Śmieję się, że moja Pani Psycholog układa mi po prostu w głowie:) Teraz czekam na każdą wizytę, by opowiedzieć jej o moich lękach, problemach i sukcesach. Na początku uczęszczałam też na zajęcia na oddziale dziennym, ale szczerze mówiąc, nie czułam poprawy, a wręcz przeciwnie. Co prawda, jest to kosztowne, ale traktuję te wizyty jako inwestycję w siebie i staram się zaciskać pasa. Dla mnie dużym przełomem było uwierzenie, że moje życie, emocje, lęki zależą tylko wyłącznie ode mnie i sama mogę nad nimi zapanować. Niby łatwo powiedzieć, ale to dla mnie było bardzo trudne, bo czułam się, jakby ktoś wsadził mnie w jakieś trybiki i nie mogłam nic z tym zrobić i byłam totalnie bezradna. Ale, jak się okazuje, na to też są sposoby:)

Pozdrawiam!!!
Kobieta musi wyglądać tak mądrze, by jej głupota była miłą niespodzianką.
Karl Kraus
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
31 mar 2009, 00:56

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez zebrak_nadziei 18 maja 2010, 22:51
Monika1974, ja lat 30..
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
04 maja 2010, 21:56

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 18 maja 2010, 23:06
acetyloCoA,

Ja też chodzę na terapię psychodynamiczną, prywatnie raz w tygodniu od X 2009 r. Dopiero 7 miesiąc. Nie czuję,że sobie radzę. Nie potrafię sobie radzicz napięciem, które mi towarzyszy przez cały dzień. Huśtawki nastrojów, obniżony nastrój przewaznie w weekendy. NIechęc do jakiegokolwiek wysiłku, dużo złości, niepewności i bezradności.
Miałam stwierdzone załamanie nerwowe. A jaką Ty miałaś diagnozę?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez acetyloCoA 19 maja 2010, 12:04
Depresja, nerwica. Z nerwicą borykam się od dzieciństwa, tak więc to trwa już dobrych kilkanaście lat. Też mam problem z napięciem i dlatego słucham muzyki, oglądam ulubiony serial - co zajmuje dużo czasu i mam problem z nauką przez to, ale to lepsze niż nic. Zakładam słuchawki na uszy, relaksuję się i wracam do obowiązków i tak w kółko.
Monika1974 napisał(a):acetyloCoA,

Huśtawki nastrojów, obniżony nastrój przewaznie w weekendy.

Wiem, co to znaczy, a właściwie mój chłopak wie. Ale od razu nie będzie idealnie, więc staram się jakoś z tym żyć i nie dręczyć się, że nie jest od razu ok. W weekendy nie ma obowiązków, jest za dużo czasu, by myśleć o sobie, swoim życiu i takie tam. Weekendy są dla mnie najgorsze. Staram się czymś zająć i nie kombinować za dużo:)
Monika1974 napisał(a):acetyloCoA,

NIechęc do jakiegokolwiek wysiłku, dużo złości, niepewności i bezradności.

Dokładnie:) Ja nie mogłam kompletnie zasiąść do książek, wstać z łóżka, zrobić sobie czegoś do jedzenia, wyjść do sklepu. Przez rok dziekanki, powoli małymi kroczkami robiłam te rzeczy. Najpierw zaczęłam czytać gazety o lekkim temacie i tak powoli do przodu. Teraz czytam podręczniki. Co prawda, idzie mi opornie, ale to i tak duży sukces! Nadal czasami czuję się strasznie bezradna, jakby ktoś kierował moim życiem. Ale ogólnie wiem, że to przejściowe i tak naprawdę ja stoję za sterami. Za największy plus w tym wypadku uważam to, że zaczęłam widzieć, kiedy sobie coś wkręcam i sama sobie robię wodę z mózgu. Bo to ja sama staję się wrogiem dla siebie - niestety, ale tak jest, że to siedzi w mojej głowie i tylko ja sama będę mogła to rozwiązać.

Buziaki! Trzymam za Ciebie kciuki! Nie poddawaj się! :*
Kobieta musi wyglądać tak mądrze, by jej głupota była miłą niespodzianką.
Karl Kraus
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
31 mar 2009, 00:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do