Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Magda23 09 sie 2008, 12:06
Ps. Mafju88 czy TY już jesteś zdrowy??
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
03 lip 2008, 13:14

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Mafju88 09 sie 2008, 12:33
Nie ja jeszcze sie lecze :) a co do gniewu to nie obwiniaj sie bo to normalne w nerwicy... jest on jednym ze sposobow radzenia sobie z nią. Tylko wiadome nad gniewem trzeba trzeba PANOWAC A NIE TŁUMIĆ. Pozdrawiam ;)
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez staram się 16 sie 2008, 10:28
tu miały sie wpisywać osoby które wyzdrowiały a nie narzekające powniście wyrzucić takie odpowiedzi o narzekaniach
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Gigusia 07 paź 2008, 16:30
Gratulacje ale jak to zrobiłaś pozdrowionka
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
22 wrz 2008, 22:40

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Rzaba 16 paź 2008, 18:39
staram się napisał(a):tu miały sie wpisywać osoby które wyzdrowiały a nie narzekające powniście wyrzucić takie odpowiedzi o narzekaniach

no to się wpisuję:)
Jetsem od prawie roku zdrowa i szczęśliwa. Zadałam na prawko i zasuwam focusem:)
Jest pieknie!!!!!!!!!! :mrgreen:
"Okrutniejsze od smierci jest wciąż bać się umrzeć..."
Seneka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
163
Dołączył(a)
14 cze 2007, 20:06

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez linka 16 paź 2008, 18:41
O cześć rzaba:-)))))
Jak ja sie cieszę, że jesteś zdrowa:-))
Ja niestety za szybko przerwałam kurację Fluoksetyną i właśnie wróciłam do niej ale jestem dobrej myśli i mam zamiar z tego wyjść;-))
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez Rzaba 17 paź 2008, 18:21
Linka i ja się cieszę ze Cię widzę :mrgreen:
Chociaż wolałabym wiedziec że jestes zdrowa..ale nic sie nie martw. To psakudztwo na szczęście jest uleczalne.
ściskam :)))
"Okrutniejsze od smierci jest wciąż bać się umrzeć..."
Seneka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
163
Dołączył(a)
14 cze 2007, 20:06

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Misiek 17 paź 2008, 21:54
Ja wierze że kiedyś wszyscy będziemy zdrowi... :smile:
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez cynosia27 22 paź 2008, 15:36
mnie tez sie wydawalo ze wyzdrowialam , bo bylam naprawde kupe lat zdrowa ,az tu nagle bach grom z jasnego nieba i juz po ozdrowieniu :D
Pierwszy krok ku pokonaniu jakiejkolwiek trudności to jej akceptacja. "Czego nie da się pokonać trzeba przetrwać".
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
24 wrz 2008, 01:01
Lokalizacja
kraków

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Misiek 24 paź 2008, 10:36
cynosia27, może nie wyleczyłas się do końca...
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez midaa 31 paź 2008, 16:29
U mnie też jest lepiej, nie mam silnych objawów już od ponad roku.Nie będę pisać,że jestem zdrowa, bo lęki mi się zdarzają,ale są to takie związane z życiem codziennym -a nie "dziwne lęki", i tak samo jak szybko się pojawiają tak też znikają- po rozwiązaniu problemu,zaczynam dochodzić do tego, skąd ta choroba, od czego i dlaczego, jest to długa droga żeby z tego wyjść i tak naprawdę każdy musi przejśc ją sam, nie ma tutaj cudownych porad, ani tzw. "dobrych rad", teraz przygotowuję się do innej roli w moim życiu, będę tutaj z czasu zaglądać , ale już nie potrzebuję tego tak jak kiedyś, pozdrawiam wszystkich i trzymam kciuki ;)
MICHAEL JACKSON 1958-2009 [*] Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
135
Dołączył(a)
13 gru 2007, 12:52

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Avatar użytkownika
przez ewa125 05 lis 2008, 19:44
ja tak samo jak midaa. nie powiem ze calkowicie wyzdrowialam, chyba nigdy tego nie powiem zwlaszcza ze nie uwazam nerwicy za chorobe a reakcje na pewne konflikty, stres. w kazdym razie ze stadium ok 2,5 roku temu kiedy mialam kilka atakow dziennie, tragiczna derealizacje i wszystko co mozliwe- co 5 minut latalam do kibelka, myslalam ze wariuje itd itp. teraz normalnie pracuje, czasami wychodze na imprezy, glownie czuje sie dobrze, ostatni atak mi sie zdarzyl ... juz nie pamietam kiedy, dawno!! :D czasami zdarzaja mi sie lekkie leki, zle samopoczucie ale z takimi malenstwami to da sie normalnie zyc. nie bralam zadnych lekow i uwazam ze z tego wyjsc mozna tylko samemu, zmieniajac duzo w sobie i w otoczeniu, trzeba rozumiec samemu co tak naprawde nas dreczy, nie bac sie ludzi, miec swoich przyjaciol, nie oddalac sie od bliskich ludzi, nie robic nic na sile, isc swoja sciezka i zrozumiec ze ma sie do tego pelne prawo i ma sie takze prawo mowic nie nawet bez konkretnego powodu, nie trzeba robic rzeczy tylko dlatego ze "wypada" albo ze inni uwazaja ze to jest dla nas cudowne. trzeba wyrwac sie z wlasnych szpon, ze szpon wlasnego dolowania samego siebie, podporzadkowania innym, niewiary w siebie, trzymania wszystkiego w sobie i udawania samemu przed soba ze czegos nie ma. z tego na prawde mozna wyjsc, to nie jest zaden wyrok lub dozywotnia choroba. mnostwo ludzi przechodzi zalamania nerwowe i z nich wychodzi. trzeba tylko... hmm...miec odwage i na prawde chciec. na prawde chciec to znaczy zmieniac cos w swoim zyciu, podejmowac ryzyko w celu spelnienia samego siebie, swoich marzen, mowic nie gdy nie chcemy czegos, zdecydowac sie na zmiane zycia i siebie. poki nie ma tej odwagi mozna sie leczyc lekami, mozna narzekac ze nas to spotkalo, skupiac sie na wszystkich objawach ale to sa tylko wymowki bo boimy sie rozwiazac prawdziwego problemu. ja tez na poczatku unikalam tego co mnie najbardziej dolowalo. oszukiwalam sama siebie ze zrobie to i tamto i bedzie lepiej ale szybko zdalam sobie sprawe ze to moej zycie i albo wejde w TO bagno ktore rzeczywiscie mnei doluje ( a w TO bagno jest wejsc najtrudniej, szuka sie obocznych drog) i je w koncu sprzatne albo bede sobie wegetowala z nerwica jak jakis psychol. wiec postawilam wszystko na 1 karte a ta karta bylo moje zycie, moje NORMALNE zycie. teraz widze ze przed nerwica bylo wiele rzeczy w moim zyciu ktore nie powinny miec miejsca, wiele uczuc, reakcji moich ktore sa zle, dolowaly mnie, sama sie troche katowalam bo chcialam sie przypodobac innym, bo chcialam byc taka i taka. w efekcie wracalam do domu i odreagowywalam to wszystko.tak nie mozna zyc. moje zycie nie bylo idealne ale ja to ukrywalam. i nie chodzi tu o sytuacje zewnetrzne, chodzi o moje wnetrzne , moj brak szacunku do samej siebie, moja slabosc wewnetrzna, bo nerwica siedzi w nas tak naprawde. nie ma co zwalac na rodzicow, dom, szkole, ludzi itd itp. to fakt jak my na to reagujemy jest zapalnikiem nerwicy, nie fakt ze sa problemy bo one zawsze beda i towarzysza kazdej istocie na tej planecie, jedna ma takie a inna ma inne. chodzi chyba o bycie w zgodzie ze soba i zaakceptowanie siebie a nawet polubienie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez lusesita 08 lis 2008, 23:42
ja miałam dziś atak z którego myslałam ze nie wyjde a jednak jakos udalo sie teraz czuje sie dobrze bo minelo i wzielam leki zapobiegawczo ale jak to zrobić by sie temu nie poddac i pokonac to w danej chwili[b][/b]
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
06 lis 2008, 23:53

Re: Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez cynosia27 20 lis 2008, 23:28
ewa125 pieknie to napisałas , tak własnie działam od samego początku nerwicy :smile: dziękuje ,ze pozbierałas to w jeden piekny post :smile: pozdrawiam
Pierwszy krok ku pokonaniu jakiejkolwiek trudności to jej akceptacja. "Czego nie da się pokonać trzeba przetrwać".
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
24 wrz 2008, 01:01
Lokalizacja
kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do