Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Avatar użytkownika
przez LDR 12 kwi 2007, 19:08
KrzysztofT napisał(a):Ciekawe na jak długo "wróciłaś" do siebie? Daję góra 1/2 roku. Nerwica jest nieuleczalna i kropka.


Z miłą chęcią dałbym Ci bana za ten post, ale nie mam uprawnień 8)
почтение, тeрпимость... :) PS. Czy na świecie innych ludzi jest mało, że akurat to mnie spotkało?
To moje życie:
Obrazek
Avatar użytkownika
LDR
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
08 kwi 2007, 13:42
Lokalizacja
Okolice Wawy

Avatar użytkownika
przez IceMan 12 kwi 2007, 19:14
Z miłą chęcią dałbym Ci bana za ten post, ale nie mam uprawnień

Eeee... damy mu szansę na nawrócenie :lol: ;)
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez LDR 12 kwi 2007, 19:31
No dobra, damy szanse. Więc na kolana, już :lol: Nieno żartuje :D
почтение, тeрпимость... :) PS. Czy na świecie innych ludzi jest mało, że akurat to mnie spotkało?
To moje życie:
Obrazek
Avatar użytkownika
LDR
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
08 kwi 2007, 13:42
Lokalizacja
Okolice Wawy

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez wkrokufeler 12 kwi 2007, 19:36
Najgorzej jak ktoś ma nerwicę i jest cholernie zazdrosny. U Krzychu trza się będzie podleczyć, może kiedyś i ty zaszpanujesz tu zdrowiem. Pozdrawiam hihihi
wkrokufeler
Offline

Avatar użytkownika
przez Sofia 20 kwi 2007, 18:56
Aniu, jak milo przeczytac to co napisalas.Ciesze sie ogromnie.
Dziel sie twym chlebem z innymi,
bedzie smaczniejszy.
Dziel sie twym szczesciem,
bedziesz szczesliwszy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
25 wrz 2006, 15:06
Lokalizacja
z daleka

Avatar użytkownika
przez 331ania 20 kwi 2007, 19:50
Sofia-Dziękuję za miłe słowa:)Pozdrowionka ;)
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Wyzdrowiałem/wyzdrowiałam... :)

przez Luke 22 kwi 2007, 01:19
Trudno mi powiedziec kiedy dokladnie to sie zaczelo - nie potrafie sobie przypomniec, ale będzie jakieś 10 lat conajmniej. na poczatku byla nadpobudliwosc nerwowa i stopniowe wy-obco-wywanie sie z pewnych relacji z rowiesnikami czy kontaktow z otoczeniem, przynajmniej tak to sobie dzisiaj przypominam. a potem juz polecialo z gorki i w przeciagu kolejnych lat mialem kolejne objawy - od nadmiernego pocenia i zaburzen bicia serca, po depresje, derealizacje, depersonalizacje, nerwice lekowa czy nerwice natrectw. przez kilka lat mialem objawy roznych chorob ktore okazywaly sie nie miec zadnych podstaw bytu - przebylem nie tylko zawal serca ale nawet takie egzotyki jak zapalenie mózgu :) . moje kontakty towarzyskie zaczely sie skracac - gdziekolwiek sie nie udalem, zaraz chcialem wracac do domu. trudno bylo mi nawiazac nowe znajomosci, dodatkowo niektorzy znajomi czy bliscy zaczynali miec mnie dosc i mowic ze jestem egoista, bo wiele rozmow sprowadzalem do siebie i swoich problemow...bylem wiecznie spiety, gdziekolwiek sie nie udalem. mialem romans z marichuana ktora stala sie moja codzienna uzywka przez dosc dlugi czas, oraz - sporadycznie - innymi srodkami, ktorych branie o malo nie wpedzilo mnie do grobu. na dodatek w pewnym momencie pojawily sie ostre napady lekow i derealizacji - w dzien mialem depresje a wieczorem ataki lekowe, i tak przez kolejne lata...nie jestem w stanie napisac wszystkiego co przezylem w tym czasie, moge tylko stwierdzic ze nerwica nie tylko nie pozwolila mi normalnie funkcjonowac, ale tez zabrala mi najlepsze lata z mojego zycia - liceum, imprezy, pierwsze milosci, przyjaznie, wyjazdy, obozy...to wszystko przelecialo obok mnie, ja zylem w swoim wlasnym znerwicowanym swiecie. nigdy nie poszedlem do psychologa czy psychiatry, bo tez nie podejrzewalem ze cos mi dolega (poza fizycznymi dolegliwosciami i hipochondria). dopiero jakies 3 lata temu trafilem na to (lub podobne-jesli istnieje) forum i przeczytalem o ludziach majacych bardzo podobne objawy - kamien spadl mi z serca. dowiedzialem sie ze to co mi dolega to nerwica lekowa, a nie choroba psychiczna. nie poszedlem jednak do zadnego specjalisty, jako ze nie tylko nie ufam lekarzom, ale tez nie uwazalem zeby jakies proszki mogly rozwiazac moje problemy (o psychoterapii nic wowczas nie wiedzialem). i tak to sobie jakos dalej lecialo.. w przeciagu ostatnich paru miesiecy objawy znacznie sie nasilily, waleriana stala sie moja heroina, dodatkowo - zaczelem miec dziwne objawy po wypiciu alkoholu, przypominajace troche zespol Korsakowa. bylem totalnie wyczerpany psychicznie i fizycznie, zaczelem powaznie myslec nad samobojstwem. az wreszcie nastapil przelom...od jakiegos czasu interesowalem sie medycyna alternatywna, mialem nawet zabiegi u roznych healerow, ktore jednak niewiele pomogly. wreszcie - bez wiekszych nadziei - trafilem do bioenergoterapeuty-kregarza przyjmujacego w stolicy. okazalo sie to strzalem w dziesiatke. Terapeuta (slowo 'uzdrowiciel' zle mi sie kojarzy) zbadal moja szyje i kark, po czym stwierdzil ze mam przesuniety kregoslup - prawdopodobnie po jakims wypadku, co powoduje ucisk na nerwy i caly rdzen (o ile dobrze zapamietalem). zabieg trwal pol godziny i polegal na m.in. na recznym nastawieniu kregoslupa - nie powiem, dosc specyficzne uczucie :) . roznice poczulem od razu, a tego jak sie czulem nastepnego dnia nie jestem w stanie opisac. to tak jakby przez cale zycie ktos cie gonil i nagle przestal. od pierwszego zabiegu mija wlasnie tydzien - nie jestem WOGOLE spiety, nigdzie mi sie nie spieszy, w mojej glowie panuje porzadek, nie wydaje mi sie ze ludzie wkolo mowia o mnie czy smieja sie ze mnie, moje cialo nie jest napiete - jestem rozluzniony caly czas, to cos czego nie czulem przez conajmniej 10 lat... krotko mowiac - zmiana jest kolosalna.
przytoczylem swoja historie - w bardzo skroconej postacii - z mysla o tym ze bycmoze ktos inny rowniez cierpi z tego samego powodu. oczywiscie zdaje sobie sprawe ze nie kazda nerwica musi być powodowana przesunieciem kregoslupa - moj przypadek może być odosobniony, ale może kogoś to zainteresuje. zabiegi ktore mialem trwaja pół godziny i nie są bardzo kosztowne, myśle że nikomu nie zaszkodzi spróbować tego typu terapii.
ja tymczasem ide spać. mam nadzieje że to co napisałem tworzy jakas spojna calosc - potrafilem pisac piekne listy, ale gdzies mi sie ta zdolnosc ostatnio ulotnila :)
Pozdrawiam was serdecznie i zycze powodzenia w walce
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
21 kwi 2007, 23:39

Avatar użytkownika
przez Inutka 29 kwi 2007, 18:05
A ja nie wiem jak z "tego" wyjść...
smutnośmieszna
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
29 mar 2007, 10:55

przez lateksowy 11 maja 2007, 12:19
Jesteś naszym wzorcem dzięki takim jak ty wiem że warto wierzyć w wyzdrowienie i pracować nad sobą kocham cie !
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
02 lis 2006, 00:28
Lokalizacja
Wysowa

Avatar użytkownika
przez visine 11 maja 2007, 13:14
az chce sie czytac takie posty ;))) nie powiem ze nie czuje zazdrosci hrhr ;PPPP eshhh.... moja nadzieja w BSM! no i sama musze dac sobie kopa ;))) aczkozlwiek po moich dzisiejszych przejsciach po wyjsciu z domu mozna nabrac watpliwosci....
pozdzrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
09 maja 2007, 11:25

Avatar użytkownika
przez Atkaa 14 maja 2007, 21:17
Hej kochani ;) Nigdy nie pisałam postów w tym dziale i to z pewnością był mój wielki błąd. W każdym razie postanowiłam to zmienić. Napisałam to już w moim pokoiku na off topie ale teraz mam zamiar zaglądać także tutaj (i już nigdzie więcej) :D Zacznę od tego, że nie odwiedzałam forum kilka tygodni i raczej nie ma konkretnego powodu. Wydaje mi się, że doszłam do momentu kiedy forum staje się miejscem miłych wspomnień ale już nie pomaga. Na pewnym etapie drogi do wolności poczułam potrzebę głębokiego oddechu i dystansu od wszystkiego co mogłoby mi sugerować wybór. Wolałam się odciąć od wszelkich przekonań i zdać się na własna intuicję w działaniu. Wyciszona, skupiona wyłącznie na sobie zaczęłam dzień po dniu budować most przez niespokojny ocean swojej świadomości. Kilka razy musiałam się cofnąć, bo strach przed rzeczywistością był większy. Ostatecznie jednak z każdym zawahaniem się przybywało mi wiary we własne siły. Moje wielkie budowanie dobiega końca. Po drodze spotykałam własne, przykre, stłumione emocje - chciałam je znowu zepchnąć głęboko w siebie ale były mi one potrzebne do postawienia stabilnego, silnego mostu... na szczęście Wink Teraz patrzę za siebie i widzę jak leżą, cegiełka po cegiełce, poukładane uczucia. Wiele czasu potrzebowałam aby każde umieścić w odpowiednim miejscu. Przeplatają się łzy i radości tworząc zrównoważoną osobowość... tworząc mnie. I żadna z tych cegiełek nie jest już zrzucona w dół, nie staje się częścią ruiny, nie czyni ciężaru na mojej duszy. Teraz już wiem, że z najgorszego zwałowiska można wznieść wymarzony pałac spełnienia...

P.S. Mam nadzieję, że będzie nas tu więcej do pogaduszek bo zamierzam regularnie meldować się w tym pokoju :mrgreen:
Pozdrawiam Was wszystkich!
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Moje samoleczenie - pełny sukces!!!

przez toog 18 maja 2007, 17:59
Witam Was wszystkich.
Przypadkiem natknąłem się na to forum i postanowiłem że podzielę się z wami moją historią i historią mojego samoleczenia.Właściwie to nie będę opowiadał tego wszystkiego co mnie męczyło przez większość mjego krótkiego życia bo mój przypadek był bardzo typowy. Zawsze byłem chorobliwie nieśmiały, zakompleksiony, miałem różne lęki, tiki, napięcia mięśni szyi powodujące trzęsienie głowy, w późniejszym czasie arytmia serca, i takie tam, czyli to co wielu z Was męczy na codzień. Przełomem był dzień, w którym po przebudzeniu rano i towarzyszącym mu strachem przed kolejnym dniem, pomyślałem że dłużej tak nie mogę, że muszę coś z tym zrobić bo życie ucieka mi przez palce a ja nie mogę go chwycić. Postanowiłem działać. Zbiegło się to w czasie z założeniem internetu i to jak się póżniej okazało była moja przepustka do "wolności". Pomyślałem że musze wziąć sie w garść. Zacząłem szukać czegoś na ten temat, poznać problem i jego przyczynę. Od tego powinien zacząć każdy z was, od poznania problemu. Ulgę poniekąd przyniósl mi fakt że nie tylko ja mam takie dolegliwości. Kiedy już ugryzłem temat rozpocząłem obserwację swoich zachwań i ich przyczyn. Pozwoliło mi to nieco ograniczyć ich skutki i reagować odpowiednio wcześniej na sytuację, która mogłaby powodować np. tręsienie głowy. Chodzi mi głównie o to , że np. przed stresującym wydarzeniem, egzaminem czy czymś takim, luzowałem się i motywowałem w myślach. Póżniej uporałem się z drganiem powieki i mięśni oraz arytmią. Znowu zgłębiłem temat i dowiedziałem się że człowiek cierpiący na silny przewlekły stres, w moim przypadku lęki, ma chroniczne niedobory magnezu. Magnez jest wręcz wypalany podczas stresu, a jego niedobór powoduje większą wrażliwość na stres i jego nasilenie oraz nawet nieprawidłową pracę serca a myśl że coś jest nie tak z naszym zdrowiem powoduje jeszcze silniejszy stres i maksymalne zużycie magnezu i kółko się zamyka... Ktoś gdzieś napisał na tym forum że magnez nie pomaga, albo pomaga na krótko. Otóż człowiek, który przeżywa silny stres musi co jakiś czas uzupełniać niedobór magnezu bo jeśli nie pozbędzie się tego stresu to niedobór ten będzie sie ciągle odnawiał a wraz z nim objawy typu drganie powieki.
Może przejdę już do sedna czyli do tego co tak naprawdę i ostatecznie doprowadziło do rozwiązania moich problemów. Może niektórzy z was się zdziwią ale był to e-book pod tytułem "Motywacja bez granic" Pozwolił mi on uwierzyć w siebie, postwić sobie jasne cele i dążyć do ich wypełnienia. Oczywiście poprawa nie nastąpiła od razu, przeczytałem tego e-booka kilka razy wydrukowałem fragmenty i popodkreślałem interesujące mnie zdania. Dał mi on siłe do działania, motywację, która rozpędzała się jak mała lokomotywa, powoli ale skutecznie. Zacząłem robić to co mnie naprawde kręci, zacząłem uprawiać sport,zdrowo się odżywiać, częściej wychodzić i spotykać się z ludźmi. Odkryłem ukryte talenty i urosłem w swoich oczach. Znikł mój strach przed porażką, który powstrzymywał mnie przed podejmowaniem wyzwań. Problemy, które przedtem wydawały mi się wielkie jak dąb nagle stały się małe i nic nie znaczące. Jednym słowem zacząłem wreszcie żyć!!!
Podsumowując nie ma sensu się kisić i zamykać w swoim świecie ze swoimi problemami bo to do niczego nie prowadzi. Trzeba wziąć sprawy w swoje ręce i uporać się ze wszystkim co nas gnębi bo życie jest za krótkie żeby je marnować w ten sposób.
Te problemy to nie jest ślepa uliczka bez wyjścia, to raczej tunel, na którego końcu jest światełko do którego należy iść skracając sobie drogę poprzez pozbywanie się kolejnych zmartwień.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich i życzę wszystkim powodzenia
w zmianie swojego życia więć DO DZIEŁA!!!
sorki za referat :D
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
18 maja 2007, 15:30

przez lateksowy 20 maja 2007, 14:13
czy to znaczy że toog jesteś już zupełnie zdrowy ?
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
02 lis 2006, 00:28
Lokalizacja
Wysowa

Avatar użytkownika
przez agapla 20 maja 2007, 17:14
Toog dobrze powiedziane ,w moim wyjsciu z nerwicy tez duzo rzeczy z tych co napisałeś mi pomogło :lol: aha jeszcze chciałam dodać że z tym magnezem to jak najbardziej prawda! trzeba go stale uzupełniać bo jest wypłukiwany przez organizm ,ja mimo iż o nerwicy juz zapomniałam ale cały czas jade na magnezie ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 6 gości

Przeskocz do