Zakaz poddawania się! :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

przez aleksa 25 mar 2008, 13:31
dla mnie duzym pocieszeniem jest,ze ktos-czyli Wy-rozumie,co czuje,bo czujecie to samo.a tego nie rozumie ani rodzina ani przyjaciele,jakkolwiek by chcieli.

czasnazmiany napisał(a):powiedz sobie dam rade i tyle az w koncu utrwali sie to w naszej glowie i wejdzie tak gleboko ze szczescie bedzie dla nas codziennoscia


otoz to :)autosugestia czyni cuda
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
05 kwi 2007, 12:36
Lokalizacja
Kraków

przez Maza 28 mar 2008, 21:49
Witam Wszystkich!! :D
Ja też podzielam zdanie, że watro walczyć i patrzeć przed siebie mimo przeszkód, mimo łez, przykrości, uczucia bezsilności, które jak nic innego potrafi zniewolić człowieka i zamknąć go w swoich sidłach.
Moja dusza ma bardzo duży bagaż doświadczeń. Nerwica była i jest moją koleżanką od dłuższego czasu, ale z nią już nauczyłam się żyć. Kiedy dowiedziałam się, że mam silną depresje... przeraziłam się, ale powiedziałam sobie ''wiesz co to jest i teraz możesz zacząć z tym walczyć'' i tak zrobiłam!!
Przepisane tabletki wywołały u mnie zapaść, gdy byłam sama w obcym mieszkaniu. Sekundy dzieliły mnie od pożegnania się z tym światem, ale nie wiem jakim cudem sturlałam się na kolana i starałam się wstać na równe nogi. Udało się!! bo walczyłam o życie... swoje życie!! Wyszłam z tego, ale przez jakiś czas musiałam spać z kimś z rodziny, ponieważ nawet ''śpiąc'', budził mnie silny atak lęku, który dusił mnie i nie potrafiłam złapać oddechu. Lekarze powiedzieli, że może zdarzyć się dzień, w którym się nie obudzę. Straszne uczucie! I moja bezradność... Chciałam walczyć. Po każdej nocce, gdy udało mi się dotrwać do rana, byłam z siebie dumna. Mówiłam sobie ''jestem jak bokser walczący na ringu, dostane w pysk, upadnę na deski, ale podnoszę się i walczę dalej!!'' i tak robiłam. Zaczęłam jeszcze bardziej doceniać wszystko dookoła mnie, cały świat, naturę, ludzi.... Tak strasznie pragnęłam się tym wszystkim napajać, jakby to wszystko miało jakiś limit. I nadal tak jest.
Obecnie moja depresja nie jest silna, śmię nawet napisać, że chyba udało mi się ją pokonać!!... może tylko uśpić :smile:
Jednak nadal mam przy sobie wierną koleżankę nerwicę i problemy z utrzymaniem równowagi i chodzeniem na wprost, by nie obijać się o wszystko dookoła, ale tak podobno będę miała jeszcze długi czas, dopóki moja duszyczka nie znudzi się tą zabawą :lol:
Lekarz przepisał tabletki na vertigo- zawroty głowy, a ja przepisałam sobie walkę o siebie i moje życie, bo przecież jest tyle ważnych momentów w życiu dla których warto żyć!!!!!! Tyle pięknych chwil przed nami... za oknem słońce!! Ono budzi uśmiech, a ja codziennie budzę się z nadzieją, że jestem silniejsza, bo wiele udało mi się przetrwać. Z nadzieją patrze przed siebie, bo tam jest moje szczęście, bo gdzieś tam jest mój azyl....
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
16 lut 2006, 17:50

Avatar użytkownika
przez ashley 30 mar 2008, 16:36
Maza to co piszesz jest poprostu piękne. Takie posty zapierają dech w piersiach ;) Wiele z Twoich slów bd sobie przypominać po drodze(do celu wiadomo hehe)
a ja przepisałam sobie walkę o siebie i moje życie, bo przecież jest tyle ważnych momentów w życiu dla których warto żyć!!!!!!

To najlepsze co moglaś zrobić ;)
Tyle pięknych chwil przed nami... za oknem słońce!! Ono budzi uśmiech, a ja codziennie budzę się z nadzieją, że jestem silniejsza, bo wiele udało mi się przetrwać. Z nadzieją patrze przed siebie, bo tam jest moje szczęście, bo gdzieś tam jest mój azyl....
Tak jest, napewno jest taki azyl który na Ciebie czeka czeka aż do niego dotrzesz. Na każdego znas Tylko trzeba wierzyć ;) I iść w stronę marzeń.
Maza pozdrawiam gorąco :smile:

Ja ostatnio się ostro na siebie wkurzylam, bo zamiast iść do celu zachowywalam się dokladnie nie tak jak trzeba. Niby szlam do niego ale ciągle uciekalam gdzieś... Ciągle dopuszczalam się slabości. Teraz wiem, że to byl cholerny bląd. Teraz nie dam się wyprowadzić z równowagi i tracić czasu na rzeczy nieistotne lub sprawy mniej istotne. Wiem co dla mnie najważniejsze i do tego idę, to realizuję tego się trzymam. I bd silna juz teraz nie dam sie zwieśc z drogi. Za dlugo to robilam za malo czasu mam poprostu muszę robić swoje;) I będę tyle razy zaciskać zęby i sie przebijać pokonywać przeszkody ile bd trzeba bo wiem że moje marzenia są tego warte. I wiem że dam radę jak wytrwam. Pozdrowionka dla wszystkich :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Maza 31 mar 2008, 16:25
Droga Ashley!!!
Ciesze się, że przelałam trochę pozytywnej energii w moim poście. Pomimo tego, że zawiera on straszne chwile w moim życiu, to zawsze są dwie strony medalu i odwracając tą szarą i straszną, zobaczymy piękną i taką o którą warto walczyć:)
Wystarczy nie poddawać się!! Być dumnym z małych osiągnięć i cieszyć się, że nastał nowy dzień, który tylko czeka byśmy go pozytywnie i dobrze rozgospodarowali i zakończyli choćby małym sukcesem:)
Dziś śmiałam się i śpiewałam, bo warto pozytywnie witać dzień. Nawet udało mi się wywołać uśmiech u innych co w ogóle jest już maksymalnie cudownym widokiem i uczuciem:)
Wierze, że znajdziesz siłę, by pokonać swoje przeszkody i dumnie dotrzesz do swojego celu po drodze spełniając swoje marzenia...
Gorąco Cię pozdrawiam i życzę miłych dni!!!!
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
16 lut 2006, 17:50

przez Autodestrukcja 12 kwi 2008, 11:41
A ja już mam dosyć :(

Już zdecydowałam . Z dwóch możliwych rozwiązań : życie/śmierc wybrałam ŻYCIE a nie dryf pomiędzy, czyli zamknięcie w tym innym depresyjnym świecie...
Nadana przez siebie ,,terapia zajęciowa" , ruch... Wszystko w sumie niemal na siłę no ale jednak...
Kolejne próby usystematyzowania sobie przyczyn i wreszcie zrozumienie jednego : ze musze dojrzec ,,na nowo" i skorzystac z tgo że MAM MOŻLIWOŚĆ DO DECYZJI! że moje pochodzenie, geny nie MOGĄ mnie przekreślić...
Że moja wartość siedzi we mnie a nie w opiniach innych, w których zawsze doszukiwałam się krytyki nawet jak jej nie było... ech..
Odrzucałam już te swoje paranoidalne myśli.
Codziennie starałam się patrzeć znów coraz trzeźwiej
I z kazdym dniem było lepiej
Ale czemu cyklicznie powtarza się ta historia? Jest coraz lepiej, zaczynam czyć ze świat jest piekny subiektywnie ( bo obiektywnie to nawet kiedy siedze poza rzeczywistoścą w mękach :/ mówie ,,taaak, życie jest piekne < bez ironii :)> " ) już staje, czyje że mam siłę na to by naprawić te błędy które popełniłam przez to cholerne załamanie... czuję że świadomosć przyczyn stawia mnie na nogi.. czuje że TO JUŻ, że już wygrałam, żę już jest w porządku a nastepnego dnia potrafie mieć... nie wiem jak to nazwać ? wahanie nastrojów? Teraz znowu nie moge znaleźć motywacji do niczego... i tak co jakiś czas. Kiedyś tak ,,nagle" po takim 2 tygodniowym powrocie już do ,,normalnosci" miałam paraliż w nocy... tzn śniły mi się demony przyssywające się do mnie , budziłam się 3 razy...sparaliżowana o.o . nastepnego dnia plakalam w szkole, nawet oświetlona sala wydawala mi sie mroczna. Teraz znów... ja na prawdę usmiecham się ciągle, znów robię się czynna, może nie tak jak dawniej, ale zaczęłam znów biegać etc... a tu nagle dzieć kiedy wraca do mnie świadomość tej...samotnosci pośród świata...
i jeszcze te zaburzenia odzywiania... :/
Nie wiem. chyba to najwyższy czas żeby pójść do tego psychologa...

Eh. chodzi mi o to że motywacja motywacją ( bo były poruszane tematy CHĘCI wyzdrowienia ) ... a bałagan nie jest do posprzątania w pojedynkę chyba... o ile jest na tyle duży że podnosząc smieni nanosi się ich jeszcze więcej... Myslenie chyba nie wystarczy po prostu.


P.S nie chciałam się wyżalać, tak jakoś wyszło
Autodestrukcja
Offline

Avatar użytkownika
przez ashley 12 kwi 2008, 14:40
Autodestrukcja napisał(a):wybrałam ŻYCIE a nie dryf pomiędzy, czyli zamknięcie w tym innym depresyjnym świecie...

Ten dryf to nie życie, a jak życie to w zupelnie innym wymiarze:/ To próbowanie życia, które zazwyczaj nie wychodzi:/ Warto za wszelką cenę wybrać życie takie pelne i zamknąć tamten rozdzial. To się da zrobić ;) Jest to trudne bez dwóch zdań, ale warto naprawdę.
Autodestrukcja napisał(a):skorzystac z tgo że MAM MOŻLIWOŚĆ DO DECYZJI!

Tak, w tym calym naszym narzekaniu często nie zdajemy sobie sprawy, że mamy wspanialą szansę na zmianę swojego życia, często jej nie widzimy!
Autodestrukcja napisał(a):Że moja wartość siedzi we mnie a nie w opiniach innych, w których zawsze doszukiwałam się krytyki nawet jak jej nie było... ech..

Twoja wartośc siedzi w Tobie- to jest święta prawda. Poza tym inni też nam pokazują naszą wartość- przyjaciele, znajomi. Ale jakimiś ludzmi przypadkowymi się przemować to strata czasu. Czasem się boimy olać niektóre opinie ale myślę, że każdy w pewnym momencie dojdzie do wniosku że to nonsens, że to trzeba olać. Czasem krytyka jest sluszna ale bierzmy ją tylko od osób które chcą dla nas dobrze. Poza tym nobody prefect zawsze komuś się coś nie spodoba. Ale my sami decydujemy o naszej wartości;)

Autodestrukcja napisał(a):Odrzucałam już te swoje paranoidalne myśli.
Codziennie starałam się patrzeć znów coraz trzeźwiej

Bardzo dobrze, nie pozwól tym myślą wracać za nic w świecie tylko zastępuj je innymi to najskuteczniejsza droga. Buduj sobie nowe myśli trzeźwe, jak to powiedzialaś;)

Autodestrukcja napisał(a):Eh. chodzi mi o to że motywacja motywacją ( bo były poruszane tematy CHĘCI wyzdrowienia ) ... a bałagan nie jest do posprzątania w pojedynkę chyba... o ile jest na tyle duży że podnosząc smieni nanosi się ich jeszcze więcej... Myslenie chyba nie wystarczy po prostu.

Wystarczy Ci sily żeby zbudować sobie nowe życie. Wiesz co, pamiętam ten moment jak ja czulam się podobnie: stoi dziewczyna na środku miasta które leży w ruinach, w gruzach, w którym wszytsko jest zburzone. To miasto to bylo moje życie osobiste. I tak sobie pomyślala przerażona: co ja mam teraz zrobic? jak ja to zrobię? tyle roboty......... Ale dalam radę i posprzątać i zbudować nowe calkiem fajne miasto:) Powinnaś iśc do psychologa jęsli czujesz taką potrzebę. Korzystaj z pomocy innych jak najbardziej- porady są cenne.
Ta wahanka o której piszesz to normalne w wychodzeniu z tego dryfu ciężko jest o stabilność na początku, ale ona z czasem przechodzi, z tym że depresja jest przezyciem mocnym cięzkim dlatego musisz być cierpliwa i dać swojej psychice czas. A Ty sama rób swoje, nie myśl o tym co bylo. To minęlo. Teraz jest teraz. Buduj swoje nowe życie. I odrzucaj wątpliwości- one tylko utrudniają życie. Smialo idź przed siebie. Ta historia się cyklicznie powtarza, ale skończy się. Piszesz, że zaczęlo się ukladać, że się uśmiechasz, że życie robi się piękne. Tego się trzymaj,już daleko zaszlaś jeśli jesteś na takim etapie. Wszystkiego naj;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez Autodestrukcja 12 kwi 2008, 16:39
Dzieki za cieple słowa. życzliwość w naszym całym groteskowym ludzkim życiu jest wlasnie jedną z tych najbardziej pozytywnych iskierek ; )
I na prawdę, nie chce sobie wmawiać ani depresji, ani zadnej innej choroby, wiem że to się dzieje w mojej głowie... tyle że gubie się wtedy kiedy to co moje myśli urodziły, zyskuje autonomię i atakuje z zewnątrz ( przynajmniej w moim odczuciu ). Bo jak już pisałam zdecydowałam że odrzucam życie pomiędzy, że na nowo muszę na dobra sprawę budować siebie, że muszę ten swój swiat zbudować... Że mam prawo być sobą...
Na prawdę doceniam co mówisz, wierzę w Twoje Nowe miasto... ale niektórych budynków zburzyć niemożna z kompletnie iracjonalnych powodów, kierowanych bardziej głosem sumienia. Głosem który tworzy więxienie i klatkę , pozbawia niezależności. Oczywiście mogę starać się nie widzieć problemów... ale już raz tak było. Akceptować wszystko, brać zycie jakim jest, iść pewnioe do przodu z wypiętą głodną życia piersią... Ale w pewnym momencie dostrzegłam w tym pewne pozwolenie sobie na pozory... na sztuczne szczęście. Bo musiałam akceptowac zarózno moje otoczenie jak i to jakim musiałam stać się potworem poprzez zaprzestanie walki z nim...bezradność mnie zabija. Może niepotrzebnie to roztrząsam wszystko. Ale nie mogę być obojętna...
Po prostu zastanawiam się co się dzieje, jeśli potrafię mieć ,,atak" potwornego złego nastroju pt,, siedze , nic nie robie, nie moge wstać " ,. po tym jak od tygodnioa już czuję się znów silna , bardziej trzeźwa... robi mi się niedobrze kiedy znów rozmawiam z mamą, a przeciez już wszystko się układało :/
o to chodzi. mogę zmieniać siebie. ale w tym przypadku musiałabym być kimś kim nie chce być. niestety rodzic nie zawsze potrafi akceptować nawet jeśli wydaje mu sie ze jest wyrozumiały. A ludzie wszyscy jak ćmy lgną do ciepła i zerwanie więzi z rodziną to działanie wbrew naturze... więc..działanie wbrew naturze miałoby padradokselnie byc wyzwoleniem ? ( to od rodziny tak potrzebuję się wyzwolic, przy czym wiem że zostałabym przez tą rodzinę potępiona ) chyba to nie takie proste : /

Ale cóż. Życie jest w końcu piękne. I zeby było śmiesznie nie mam probemu z dostrzeżeniem tego...
Pozdrawiam :)

ps a z egoizmem staram się walczyć... ^^
Autodestrukcja
Offline

Avatar użytkownika
przez ashley 12 kwi 2008, 18:07
wierzę w Twoje Nowe miasto...

Dzięki :smile:
Nie musisz burzyć tego co dobre. Nie możesz. Jak są jakieś budynki, które Ci się podobają- zostaw je(przecież w Twoim dostychczasowym życiu jest napewno dużo pięknych wartościowych rzeczy to mogą być cechy, dobre serce fajni przyjaciele, pasja, dobre podejście do czegoś itd- więc to oczywiście trzeba zostawić, zmieniasz tylko to co Ci nie pozwala żyć na tyle na ile możesz a jak nie masz wplywu chociaż zmień myślenie o tym albo nabierz dystansu), jak coś Ci przeszkadza odremontuj jak się da, jak coś możesz zburzyć to zburz i zastąp nową piękną kamieniczką ;) Nie da się zmienić niektórych rzeczy, ale życie osobiste sposób postrzegania pewnych spraw możne zmienić tak, żeby bylo nam lepiej. Pozdrowionka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez Autodestrukcja 14 kwi 2008, 15:44
Ok... nie ma mowy nie poddaje się.. Dziś znów swieci słonce ! ;)

Potraktuję to jako kolejny etap do którego cały czas usiłuję dojrzeć. Etap w którym znów chcę byc szczęśliwa ale tym razem trzeźwiej niż poprzednio...

pozdrawiam
Autodestrukcja
Offline

Avatar użytkownika
przez merkia 20 kwi 2008, 21:06
ale czemu to wszystko jest takie trudne... . nie mam zamiaru się poddawać, co to to nie. jednak na dzien dzisiejszy nie widzę końca! :o

ooo losie...

akcent optymistyczny : nie jestem sama.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
13 maja 2007, 20:13
Lokalizacja
Poznań

przez forever 22 kwi 2008, 21:22
hej ashley, dzięki za ''kto się nie poddaje ten wygrywa' jest w tym wiele prawdy, bo jest w tym moc i wiara. Głupi jest ten co myśli że to samo przejdzie (ja też tak myślałam, że jak dotknę dna to się odbije ), że się pewnego dnia obudzimy szczęśliwi. Bądzmy uczciwi wobec siebie! Nic samo nie przychodzi.
dziś tu zajrzałam, żeby się pocieszyć, nie pisałam na forum od dawna(2 lata). Siły ciemności są jak szatan, który namawia do poddania się, czasami uderza podstępnie..Już teraz łatwo rozpoznaje ten głos, moje myśli są pod lupą, nic nie przemknie niezauważone. Mówie stop!, śmieć! dosyć tego obłędu!- poczucie winy, niskiej wartość, myślenia o innych. DOŚĆ!KONIEC Z TYM!WON!
Walka to czynna nadzieja. Walczymy o coś co jest tego warte zamiast po prostu tylko cierpieć.
Jeśli samemu jest trudno, stoimy w miejscu, warto szukać pomocy na zewnątrz, poszukać terapeuty. Mi to pomogło.
wybaczyć to znaczy wszystko zrozumieć
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
20 mar 2006, 23:52
Lokalizacja
pruszków

Avatar użytkownika
przez ashley 23 kwi 2008, 21:01
forever napisał(a):Siły ciemności są jak szatan, który namawia do poddania się, czasami uderza podstępnie..Już teraz łatwo rozpoznaje ten głos, moje myśli są pod lupą, nic nie przemknie niezauważone. Mówie stop!, śmieć! dosyć tego obłędu!-

genialnie ujęte, tak jest podstępem to co w nas siedzi i zaklada nam na umysl kajdany dziala. Ale my mozemy to tez podstępem zalatwić hehe;) trzeba patrzeć na chore myśli z boku i kierować na inne tory a nie brać ich pod uwage. Bo my wiemy czego chcemy i walczymy o to. I nara ze wszystkim innym! Poza tym w tej calej "jeździe" to my po pewnym czasie dochodzimy do momentu w którym wiemy, że przejmowanie sie nic nie daje to bezsens że trzeba użyć inteligencji i pokierować umyslem tak żeby wrócil do normy. Fajnie że to ktoś napisal ;) Pozdrawiam gorąco i życzę sily w tej walce, my wygramy a nie jakies tam czarne myśli ;) Oczywiście :smile: :twisted:
Walczymy o coś co jest tego warte zamiast po prostu tylko cierpieć.

:):):)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:14 pm ]
Dążenie do celu to jest momentami prawdziwa masakra... Wlaśnie mnie dzisiaj doluje to, że żeby osiągnąć coś co wymaga dużo pracy i energii naprawde jest trudne. Ale bardzo dużo zależy od nastawienia do tego wszytskiego. Czasem mam wrażenie, że jestem poprostu glupia, że nie portafię tego tak poprostu robić dobrze- tego czyli iść do celu. Moja droga do sukesu jest hym, sama ją wykreowalam. Ale nie czuję się dobrze idąc nią, bo mam wrażenie, że idę inną drogą niż bym mogla, trudniejszą. Dlatego często obrywam przez to, często widze jak malo posuwam się do przodu, to jest dolujące bo jakbym wybrala inną drogę to nie byloby tych porażek tylu. Ale wiem że liczy się efekt końcowy a nie sama droga. Więc jak chcę mój cel osiągnąć muszę robić swoje z cierpliwością i poprostu mocno wierzyć w to, że przyjdą efekty. Czasem doluje mnie mój ambitny cel, ale nie potrafię z niego zrezygnować. Dlatego muszę dać rade. Nie patrzeć na to, że inni odnoszą male sukcesy, które ja też bym mogla odnosić- bez problemu. Ale ja poprostu czuję ż epowinnam robić swoje bo tylko wtedy osiągnę mój sukces. I trudno czasem bd się czula źle, bedę zdolowana widząc, że na mój sukces muszę dlugo czekać ciężko pracować i naprawdę mieć dużo wiary i sily i rezygnując z wielu rzeczy. Ale jak pomyślę o tym, jaka bylabym szczęśliwa jakby się udalo to chcę iść tą moją droga. Chcę przechodzić te doly, caly czas się z nich wyciagać caly czas ulepszać to co robię. Poczuć się w końcu pewnie, że na serio jestem w stanie zrobić to o czym zawsze marzylam. Wiem, że jak chcę osiągnąć swoje marzenie muszę zaakceptować to, że przede mną trudny okres i wytrwale z uporem robić swoje. Muszę wykorzystać tą silę, która nie pozwala mi sobie odpuścić i dzialać dzialać i jeszcze raz dzialać. I może się uda ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Re: Zakaz poddawania się! :)

przez Elkaaa 25 cze 2008, 18:58
Jak długo można walczyć? Czy siły w końcu się nie wyczerpią. Ponoć długotrwały stres jest gorszy od krótkotrwałego stresu. A taka walka jest jakimś tam stresem. Np. w moim przypadku. Mam niemiłą atmosferę w pracy, jeden na drugiego nadaje, jest wyścig szczurów. Jak się starasz, to znaczy,że się chcesz przychlebić szefom, albo się wywyższasz, lub się rządzisz, a jak z kolei robisz to co do ciebie należy, ale nic poza tym, to znaczy że się obijasz i nic nie robisz. Tak źle i tak nie dobrze. Dobija mnie ta sytuacja, pracuję tam krótko, ale najchętniej wzięłabym nogi za pas i wiała z tamtąd jak najdalej. Niestety, byłam 2 lata bezrobotna i ta praca jest mi bardzo potrzebna. Więc walczę codziennie z samą sobą, przekonuję siebie, że muszę tam iść, że dzisiaj będzie lepiej niż wczoraj, że to tylko przejściowy stan itd. Po czym jest albo lepiej i stres przechodzi, wtedy cieszę się i nabieram chęci do życia i pracy, albo jest jeszcze gorzej i boli mnie serce, głowa, mam trudności z oddychaniem, z trudem powstrzymuję się od płaczu, albo wręcz płaczę i jestem wściekła na samą siebie. Co mam robić, czy dalej walczyć, czy może olać to i szukać innej pracy? Ale kto mi zagwarantuje, że gdzie indziej będzie lepiej i jak długo będę szukać? Następne 2 lata? Jak radzić sobie z taką sytuacją. Nie mogę wiecznie uciekać ale też nie mam siły na walkę.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
30 mar 2008, 18:30

Re: Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez alepysiak5 28 cze 2008, 16:26
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
16 gru 2006, 10:28
Lokalizacja
Kalisz

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do