Zakaz poddawania się! :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Zakaz poddawania się! :)

przez abc20 17 mar 2013, 10:34
Potrzebuję więcej czasu aby przeczytać wasze komentarze, natomiast tytuł przyciągnął moją uwagę..

Idąc tym szlakiem, tą drogą, całkowicie się z tym zgadzam.
ok. 5 lat temu, przeżywałam tzw. "bunt młodzieńczy", wtedy moje życie nie miało dla mnie większej wartości, jakiegokolwiek sensu. Będąc na skraju załamania podjęłam się znienawidzonych przeze mnie kroków: okaleczanie (które w rezultacie nie przyniosło żadnych efektów), upijanie się alkoholem (które dawało chwilowe odprężenie) i myśli samobójcze (które sprawiały że czułam się lepiej - tak tylko myślałam). Każda z tych form uzależniała. Im więcej łączyłam te trzy - nie wytłumaczalne - rozwiązania, tym więcej tak na prawdę wpadałam w pułapkę. Kiedyś będąc na skraju wyczerpania psychicznego, zasłaniając twarz, mając bandaż na rękach i siedząc w ostatniej ławce pustego kościoła.. tak po prostu. Do dziś nie wiem dlaczego właśnie tamto miejsce, przecież moja rodzina nie należała do osób wierzących... Kolejnego dnia trafiłam na wieczorną mszę świętą. Kazanie młodego wikariusza trafiło prosto w moje serce. Weszłam bynajmniej w odpowiednim momencie, właśnie na jego słowa.. wybuchłam rozpaczliwym płaczem i wyszłam. W między czasie miałam jeszcze kilka innych przypadków związanych z tym kapłanem. Po jakimś czasie go przeniesiono, a ja zmieniłam miejsce zamieszkania.. ale cały czas w głowie kołatały się myśli - nie możesz, nie teraz, walcz! Nie poddawaj się. Kilka tygodni od przeprowadzki trafiłam do parafii gdzie szukałam z potrzeby serca ratunku. Myślałam sobie, że skoro tam wcześniej znalazłam ukojenie to dlaczego by nie tutaj. Jednak nic już nie było takie same. Coraz bardziej zagnieżdżałam się w swojej rozpaczy. I nagle kiedy już wszystko planowałam, postanowiłam wejść jeszcze raz.. do parafii nieopodal mojego nowego miejsca zamieszkania. I tak nie wiedząc dlaczego zaczęłam prowadzić monolog.. tak.. monolog.. bo przecież nikt mi nie odpowiadał na stawiane przeze mnie pytania.. dlaczego?, po co?.. W jednej z tychże chwil podszedł do mnie ksiądz, uczynił krzyżyk na mym czole, powiedział że wszystko będzie dobrze, a ja jak dziecko wybuchłam płaczem. Od tamtego momentu - chociaż nie od razu, nie z dnia na dzień, ale odrzuciłam od siebie wszelkiego rodzaju złe myśli, zaczęłam z nimi walczyć.. Ta walka, ciągła walka pomimo tego, że jestem teraz tu, zupełnie inna, odmieniona.. ta walka nadal się toczy, ale pięknie jest żyć dla innych, nie zapominając też o własnych potrzebach, wspaniale jest dawać innym radość i nadzieję, to buduje człowieka od środka.. Teraz nie potrafię nawet pomyśleć.. że nikomu na mnie nie zależy, że do niczego się nie nadaję, że nic mi się nie chce, że nikogo nie mam.. Pomyślcie, jak wielu ludzi nas potrzebuje. Pierwszym miejscem w jakim w ogóle mogłam działam był dom dziecka.. nie ukrywam że ogromnym oczyszczeniem było dla mnie wylanie tysiące łez na widok tak wielu dzieciaków.. potrzebujących rozmowy, zainteresowania, potrzymania za rękę.. Z tego punktu.. po 5 latach.. napiszę: NIE PODDAWAJCIE SIĘ! Życie jest piękne, choć żałośnie trudne. Razem możemy przejść wszystko.
Życzę Wam wszystkiego dobrego! I sił! I wiary! Ktoś pomyśli.. jak można wierzyć skoro zycie bywa takie okrutne.. ale czy wiara w lepsze jutro nie jest lepsza niż zamartwianie sie o to co będzie jutro, pojutrze?

:)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
15 mar 2013, 16:10

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez mark123 27 sie 2013, 13:39
Czasem wygodniejsze jest poddawanie się.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10122
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez jasaw 27 sie 2013, 13:45
mark123, jeśli życie wyznaczyło nam drogę, której nie możemy zaakceptować, bo nam to z różnych powodów nie pasuje, trzeba szukać nowych kierunków-poddawać się nie można :nono:
Ja żyję, walcząc, już dość długo, ale mimo, że czasem jestem bardzo zmęczona tym, nie chcę poddać się, bo to oznaczałoby coś, czego też nie chcę. Innego wyjścia więc nie ma...
"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"
"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.
Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"
Avatar użytkownika
Offline
Dobra Dusza Forum
Posty
8063
Dołączył(a)
25 paź 2011, 19:36
Lokalizacja
Centrum

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez mark123 27 sie 2013, 14:05
jasaw napisał(a):mark123, jeśli życie wyznaczyło nam drogę, której nie możemy zaakceptować, bo nam to z różnych powodów nie pasuje, trzeba szukać nowych kierunków-poddawać się nie można :nono:
Ja żyję, walcząc, już dość długo, ale mimo, że czasem jestem bardzo zmęczona tym, nie chcę poddać się, bo to oznaczałoby coś, czego też nie chcę. Innego wyjścia więc nie ma...

Mnie poddanie się daje większy spokój emocjonalny, mniej stresu i wstydu; więc na razie wybieram unikanie walki.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10122
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez Honeyy 27 sie 2013, 18:09
Podoba mi się wasze podejście, ale ja chyba tak nie potrafię :(
''Nie triumf jest ważny, ale nieustępliwa walka z przeciwnościami.''
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
27 sie 2013, 17:49
Lokalizacja
Rzeszów

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez marcino81 03 wrz 2013, 12:31
ashley jesteś wspaniałą osobą, podziwiam Twój optymizm i siłę. Podziwiam i zazdroszczę, bo mi często takiej siły do życia brakuje. Mam sporo gorszych dni, obaw itd. Ja jestem po leczeniu, teraz jest lepiej, ale bywały bardzo złe dni.
nie wstydzę się swoich marzeń.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
27 sie 2013, 10:22

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez Twoja_Cisza 03 wrz 2013, 20:35
Jutro egzamin o 8 00 a stan wiedzy nadal wybrakowany.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
198
Dołączył(a)
10 lip 2013, 21:43

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez midorinohi 07 wrz 2013, 11:01
Po tylu latach do tego powracam... dotychczas tłumiłem to w sobie, próbowałem o tym zapomnieć jednak dzisiaj zdecydowałem się pierwszy raz opisać swoją drogę. Kolejny mały krok do sukcesu, akceptacji z zrozumienia samego siebie.
Jak byłem szczęśliwym małolatem dla którego każdy dzień był niesamowitą, pełną wyobraźni przygodą, tak wraz z pojawieniem się szkoły wszystko się pokomplikowało. Zderzenie się z prawdziwym światem, gnębienie, cwaniactwo, przekręty, bójki, oszustwa, konflikty, bez honoru, zasad, czysta dzicz (moja podstawówka była zlokalizowana na osiedlu cieszącym się negatywną reputacją). Nie miałem zamiaru dźwigać tego ciężaru i stawiać czoła kolejnym wyzwaniom. Skryłem się w sobie i uciekłem do swojego świata. Czułem, że stoję kilka kroków dalej od społeczeństwa, całego świata, na swoim własnym kawałku ziemi i przyglądam się wszystkiemu. Byłem tak szary i niedostrzegalny jak pojedyncza kropla wody w szklance. W tym okresie pojawił się i komputer który krótko mówiąc przekreślił moje życie społeczne. Kilka dobrych lat stałem obok wszystkiego, w swoim świecie. 0 jakiegokolwiek przystosowania się do społeczeństwa. Jedno wielkie zero. Tym samym jednak nasilały się problemy. Krytyka ze strony rodziców aby mnie zmobilizować pozostawała dla mnie niezrozumiałą i mnie mocno dołowała. Do tego jeszcze przejście w świat gimnazjum. Musiałem jakoś zadziałać i stworzyć niby maskę społeczną aby w jakiś sposób radzić sobie z życiem. Czy było lekko? Nie wiem nie chcę pamiętać co wtedy czułem. Każdy krok poza swój własny obszar pozostawiał niesamowity stres, nerwy, nieśmiałość, wrogość. Krytyka mnie coraz mocniej gniotła. Moja samoocena i akceptacja osiągała możliwie najniższe wartości. Jednak trzymałem się czegoś... ściskałem najmocniej jak tylko mogłem swoją deskę ratunku - mój własny świat, która nie pozwoliła mi w żaden sposób na autoagresję, myśli samobójcze i resztę zła. Z czasem jednak rosła moja agresja wobec tej bezsilności, słabości, krytyki, kolejnych przeciwności. Całe życie obserwowałem ludzi i życie, zawsze stałem obok aby dość rozumieć wszystkie problemy, jednak nie potrafiłem się i nie chciałem wpasować się w całe to chore życie. Schematy, zło, własny czubek nosa, dwulicowość czy prymitywne manipulacje innymi. Stałem i niczym oglądałbym przedstawienie w teatrze przyglądałem się życiu. Jednak coś we mnie w końcu złamało się, pękło. Ta złość niczym słupek rtęć rozrosła się przerażająco prowadząc do takiego wybuchu. To było chwycenie w garść broni i twarde wejście w nieznane. Z początku zaliczyłem zbyt wiele upadków, zbyt wiele, jednak wyszedłem na prostą. Zrozumieć siebie, określić i stanąć twarzą w twarz z każdym problemem jaki tylko nawinął się przede mnie. Doszło do tego, że byłem obojętny całkiem na strach, ból i samą śmierć. Robiło się strasznie głupie rzeczy... jednak z czasem odnalazłem siebie i zrozumiałem. Nigdy nie opuściłem na dobre swojego świata i nadal obserwuję to wszystko jakby z perspektywy 3 osoby z tym, że już nie ukrywam się ze strachu i braku zrozumienia a ze świadomości, że mam lepsze miejsce. Jadnak pojąłem i te szeroko rozumiane życie, odnalazłem się i wciąż nad nim, od kilku lat pracuję. Nie wiem czy mam jeszcze jakieś zaległości, w końcu swojego czasu miałem wielkie braki. Lecz stoję na stabilnym podłożu, bogaty w wiele dziwnych doświadczeń, po wielu przejściach. Wielu schorzeniach psychicznych które mnie chwytały. Nikt mi nie pomógł. W sumie nawet i nie oczekiwałem wsparcia. Lecz dzięki temu nauczyłem się przez to swoje całe życie i doświadczenie jednego. Nie ważne jak jesteś nisko, nie ważne jak jest zła Twoja sytuacja. Możesz być stać na skraju przepaści przekonanym o braku jakiegokolwiek ratunku. Jest jednak jedno niesamowite zjawisko, pewna granica w nas samych gdzie upadając do granic własnych możliwości, do poziomu 0 swojego życia, odbijamy się od samego dna mknąc ku górze. Ze skrajnego pesymizmu, gęstego niepojętego mroku dostrzegamy światło nadziei, mocy, siły które wynosi nas ku górze. A więc nic nie jest w stanie nas zgładzić, pokonać. "wystarczy chcieć"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
30 sie 2013, 13:09

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez szary_wicher 14 paź 2013, 19:59
Naszła mnie dzisiaj taka ciekawostka, otóż od jakiś 4 lat tj. od kiedy zacząłem się leczyć farmakologicznie na depresję prawie zawsze omijałem na tym forum pozytywne wątki takie jak ten. Te w których ludzie piszą o tym jak walczą z depresją, nerwicą, fobiami i innymi paskudztwami. Ciągle tylko rozczytywałem się w tematach gdzie się wyżalamy, narzekamy i poddajemy. Dopiero jakiś tydzień temu wszedłem po raz pierwszy na ten temat, kiedy już byłem całkowicie zdesperowany a w głowie kołatała mi tylko jedna myśl "skończ wreszcie ze sobą". Najwyższy czas powalczyć .....


midorinohi napisał(a): Zderzenie się z prawdziwym światem, gnębienie, cwaniactwo, przekręty, bójki, oszustwa, konflikty, bez honoru, zasad, czysta dzicz (moja podstawówka była zlokalizowana na osiedlu cieszącym się negatywną reputacją).

Zupełnie jakbym wspominał swoje dzieciństwo :). Moja rodzina kiedy byłem w 6 klasie podstawówki przeprowadziła się do innej części miasta. O ile samo miejsce gdzie mieszkaliśmy było zupełnie OK, to szkoła już nie. Pamiętam, że klasy 7 i 8 (chodziłem jeszcze starym systemem) to był koszmar, zupełnie wtedy wycofałem się w swój własny świat, zamknąłem w sobie, to był chyba jeden z początków depresji.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
28 wrz 2013, 14:37

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez Trzyzet 14 paź 2013, 20:36
Za dużo Dragon Balla się naoglądałem żeby się poddać z tak błahego powodu, o! :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
253
Dołączył(a)
28 lut 2011, 21:35
Lokalizacja
OkoliceWwy

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do