Zakaz poddawania się! :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Zakaz poddawania się! :)

przez pwmo 10 wrz 2012, 19:43
Powiem Wam szczerze , że te wszystkie kwasy omega i inne śmieci są o dupę rozbić, to coś siedzi w psychice i nad tym trzeba popracować ale samemu lub z pomocą przyjaciół, psycholog posłucha godzinkę, weźmie kasę i bujaj się frajerze....
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
27 kwi 2012, 10:36

Zakaz poddawania się! :)

przez kati7506 12 wrz 2012, 10:55
pwmo napisał(a):Powiem Wam szczerze , że te wszystkie kwasy omega i inne śmieci są o dupę rozbić, to coś siedzi w psychice i nad tym trzeba popracować ale samemu lub z pomocą przyjaciół, psycholog posłucha godzinkę, weźmie kasę i bujaj się frajerze....


mam przyjaciół,ale nikt kto tego nie przeżył,nie zrozumie i nie jest mi w stanie pomóc,co najwyżej wysłucha i pokiwa głową.gdybysmy sami mogli sobie pomóc już dawno byśmy to zrobili,przynajmniej ja napewno.zgadzam sie że coś siedzi w naszej psychice i żeby dotrzec co,trzeba trafić na DOBREGOpsychologa,który będzie chciał nam pomóc ,a nie jak piszesz wziąść kase.wstawiłam link w pierwszym moim poście,przeczytaj proszę uważnie,skąd się biorą nerwice i depresje,nie koniecznie musimy przeżyć jakąś traume.niczego i nikomu nie chcę niczego narzucać,nie twierdzę również że wyleczy nas w 100% od razu.poprostu mam dość życia i godzenia sie z tym jak żyję od 10 lat i spróbowałam.jest duuuużo lepiej,na tyle że chcę coś zmienić,następnym krokiem będzie znalezienie dobrego psychologa.straciłam najlepsze lata mojego życia na to gówno,już wystarczy.mam 37 lat i będę szczęśliwa,choćbym miała to szczęście sama narysować.czego i Tobie życzę :great: :great:
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
22 sie 2012, 10:08

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez tahela 12 wrz 2012, 11:45
wszystko jest w głowie,
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11092
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Zakaz poddawania się! :)

przez Autodestrukcja 12 wrz 2012, 12:38
a ja czuje czasem ze ne mam wlasnie NIC
Autodestrukcja
Offline

Zakaz poddawania się! :)

przez buu 12 wrz 2012, 14:06
A ja się zgadzam się z tym, że dużo zależy od nas bo dobry przyjaciel czy psycholog nie pomoże jeśli my nie będziemy chcieć.
Ktoś może nas naprowadzić, ale nie znajdzie za nas rozwiązania. Czasem do ludzi się mówi, tłumaczy, doradza, a oni i tak bywają na to ślepi, a potem tylko mówią, że nic nie pomaga. Wiele razy musiałam zrobić coś dla mnie trudnego i się przemóc, mogłam odpuścić powiedzieć, że za trudno, że to nie ma sensu (na początku tak właśnie robiłam), ale z perspektywy czasu nie żałuję. Za każdym razem podejmując taką decyzję jest trudno, ale gdy się już coś zrobi czuje się o wiele lepiej. Jeden cytat szczególnie wrył mi się w pamięć "Jeśli będziesz ciągle robił to, co zawsze robiłeś, zawsze otrzymasz to, co ciągle otrzymywałeś".
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Zakaz poddawania się! :)

przez Keji 23 wrz 2012, 20:01
Czymajcie jutro kciuki za moją wizytę u psychiatry pierwszy raz od dwóch lat, żebym mogła ładnie powiedzieć co się dzieje bez wybuchów emocji
Keji
Offline

Zakaz poddawania się! :)

przez buu 25 wrz 2012, 14:14
Keji, i jak było ;) ?
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez zuzia33 25 wrz 2012, 20:56
Ashley
ja tez dzisiaj mam właśnie taki dzień... na noc wzięłam leki uspokajające i nie mogłam sie obudzić rano... chociaż wyspałam się, a po południu leki na depresje i znowu usnęłam... jak letargu.... bo nie miałam dzisiaj siły walczyć.... ale jutro wstanę i zacznę walczyć o siebie... i tak walczę już 2 lata tak intensywnie... i ciągle nic...i ciągle dostaję po du...
ale walczę, bo nie poddam się i już...chcę osiągnąć to szczęście.... chociaż czasami mam ochotę iść na tamę i się rzucić i poczuć wreszcie to ukojenie...spokój ..ciszę ...i juz nic nie będzie bolało ... ale nie zrobię tego bo mam syna.... czasami nie wierze ,że będę kiedyś szczęśliwa ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
20 wrz 2012, 20:50
Lokalizacja
dolny śląsk

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez aniołek 20 paź 2012, 20:27
Może zacznę od tego,że wszyscy jesteśmy bohaterami,naprawdę.Naszym największym wrogiem jest lęk,który tak czy inaczej ciągle pokonujemy z lekami czy bez,z pomoca terapeuty czy bez itd.Ciągle obwiniam się za to jaka jestem beznadziejna i nieużyteczna jakim jestem pasożytem, ale z drugiej strony myślę,że naprawde codziennie dokonuje wielkich czynów,pokonując te "turbulencje emocjonalne".
Jednak teraz mam poważny problem.Ostatnio z pewnych powodów lęki i niepokój bardzo mi się zwiększyły,ciężko mi chodzić na uczelnie w sumie to ostatkiem sił siedzę tam i duszę się ze strachu,niepokoju i histerii do tego muszę podjąć zyciową decyzję i polecieć samej na tydzień do innego kraju,mam 4 dni by podjąć decyzje.Jak myślę o tym,że mam sama to wszystko przejść ,samej wsiąść do samolotu,samej lecieć 3 godziny...wytzrzymać z nakręcaniem się masakra,ale tak jak w temacie z drugiej strony zamykam oczy i marzę o tym jak poprostu przechodze przez odprawę z uśmiechem na ustach wsiadam do samolotu i lecę jak normalny człowiek i kurde ciesze się jaka jestem samodzielna i szczęsliwa że mogę odwiedzić koleżankę!!!Sama nie wiem na samą myśl o dniu wylotu nogi mi się trzęsą i strasznie się nakręcam,mam nawet takie mysli,że umre im tam w samolocie. :hide:
'LUDZIE LUDZIOM......'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
19 lip 2006, 20:55

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez franklin2 25 paź 2012, 16:59
aniołek, nie wiem czy to ci pomoże, ale ja w zeszłe wakacje 6 razy startowałem i lądowałem samolotem i jeden lot miałm ok 12 godzinny i wszystko było fajnie, więc myślę że nie ma się czego bać, bezpieczniej jest latać samolotem niż jeździć samochodem tak wogóle.

Chciałem napisć też co mnie męczy ten niepokój i napięcie przy ludziach, bo już lękiem nie moge tego nazwać, chyba że przy dziewczynie która mi się podoba, a ja jej nawet nie znam, ostatnio prawie tylko takie tematy przerabiam na terapii tak w ogóle. Oraz te dziwne uciekanie myśli jak z kimś rozmawiam. Podsumowując nie zważajć na mój deficyt snu jest w miarę pozytywnie ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
17 mar 2012, 19:53

Zakaz poddawania się! :)

przez Ledoux 16 mar 2013, 01:24
Jaki fajny temat, i tak na wymarciu?
Hm, nie mogę się teraz poddać, wszystko poszłoby na marne, nie chcę się cofnąć, tak bardzo, nie teraz, proszę rosemary! :(
Ledoux
Offline

Zakaz poddawania się! :)

przez abc20 17 mar 2013, 10:34
Potrzebuję więcej czasu aby przeczytać wasze komentarze, natomiast tytuł przyciągnął moją uwagę..

Idąc tym szlakiem, tą drogą, całkowicie się z tym zgadzam.
ok. 5 lat temu, przeżywałam tzw. "bunt młodzieńczy", wtedy moje życie nie miało dla mnie większej wartości, jakiegokolwiek sensu. Będąc na skraju załamania podjęłam się znienawidzonych przeze mnie kroków: okaleczanie (które w rezultacie nie przyniosło żadnych efektów), upijanie się alkoholem (które dawało chwilowe odprężenie) i myśli samobójcze (które sprawiały że czułam się lepiej - tak tylko myślałam). Każda z tych form uzależniała. Im więcej łączyłam te trzy - nie wytłumaczalne - rozwiązania, tym więcej tak na prawdę wpadałam w pułapkę. Kiedyś będąc na skraju wyczerpania psychicznego, zasłaniając twarz, mając bandaż na rękach i siedząc w ostatniej ławce pustego kościoła.. tak po prostu. Do dziś nie wiem dlaczego właśnie tamto miejsce, przecież moja rodzina nie należała do osób wierzących... Kolejnego dnia trafiłam na wieczorną mszę świętą. Kazanie młodego wikariusza trafiło prosto w moje serce. Weszłam bynajmniej w odpowiednim momencie, właśnie na jego słowa.. wybuchłam rozpaczliwym płaczem i wyszłam. W między czasie miałam jeszcze kilka innych przypadków związanych z tym kapłanem. Po jakimś czasie go przeniesiono, a ja zmieniłam miejsce zamieszkania.. ale cały czas w głowie kołatały się myśli - nie możesz, nie teraz, walcz! Nie poddawaj się. Kilka tygodni od przeprowadzki trafiłam do parafii gdzie szukałam z potrzeby serca ratunku. Myślałam sobie, że skoro tam wcześniej znalazłam ukojenie to dlaczego by nie tutaj. Jednak nic już nie było takie same. Coraz bardziej zagnieżdżałam się w swojej rozpaczy. I nagle kiedy już wszystko planowałam, postanowiłam wejść jeszcze raz.. do parafii nieopodal mojego nowego miejsca zamieszkania. I tak nie wiedząc dlaczego zaczęłam prowadzić monolog.. tak.. monolog.. bo przecież nikt mi nie odpowiadał na stawiane przeze mnie pytania.. dlaczego?, po co?.. W jednej z tychże chwil podszedł do mnie ksiądz, uczynił krzyżyk na mym czole, powiedział że wszystko będzie dobrze, a ja jak dziecko wybuchłam płaczem. Od tamtego momentu - chociaż nie od razu, nie z dnia na dzień, ale odrzuciłam od siebie wszelkiego rodzaju złe myśli, zaczęłam z nimi walczyć.. Ta walka, ciągła walka pomimo tego, że jestem teraz tu, zupełnie inna, odmieniona.. ta walka nadal się toczy, ale pięknie jest żyć dla innych, nie zapominając też o własnych potrzebach, wspaniale jest dawać innym radość i nadzieję, to buduje człowieka od środka.. Teraz nie potrafię nawet pomyśleć.. że nikomu na mnie nie zależy, że do niczego się nie nadaję, że nic mi się nie chce, że nikogo nie mam.. Pomyślcie, jak wielu ludzi nas potrzebuje. Pierwszym miejscem w jakim w ogóle mogłam działam był dom dziecka.. nie ukrywam że ogromnym oczyszczeniem było dla mnie wylanie tysiące łez na widok tak wielu dzieciaków.. potrzebujących rozmowy, zainteresowania, potrzymania za rękę.. Z tego punktu.. po 5 latach.. napiszę: NIE PODDAWAJCIE SIĘ! Życie jest piękne, choć żałośnie trudne. Razem możemy przejść wszystko.
Życzę Wam wszystkiego dobrego! I sił! I wiary! Ktoś pomyśli.. jak można wierzyć skoro zycie bywa takie okrutne.. ale czy wiara w lepsze jutro nie jest lepsza niż zamartwianie sie o to co będzie jutro, pojutrze?

:)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
15 mar 2013, 16:10

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez mark123 27 sie 2013, 13:39
Czasem wygodniejsze jest poddawanie się.
Każde zwierzę jest bardziej przyjazne dla człowieka niż pies.
Związek małżeński - związek nielubiących lub nienawidzących się kobiety i mężczyzny, którzy chcą poświęcić życie na wzajemnym sprawianiu sobie przykrości.
Tylko dołujące, przygnębiające życie daje możliwość zarabiania pieniędzy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10477
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez jasaw 27 sie 2013, 13:45
mark123, jeśli życie wyznaczyło nam drogę, której nie możemy zaakceptować, bo nam to z różnych powodów nie pasuje, trzeba szukać nowych kierunków-poddawać się nie można :nono:
Ja żyję, walcząc, już dość długo, ale mimo, że czasem jestem bardzo zmęczona tym, nie chcę poddać się, bo to oznaczałoby coś, czego też nie chcę. Innego wyjścia więc nie ma...
"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"
"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.
Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"
Avatar użytkownika
Offline
Dobra Dusza Forum
Posty
8063
Dołączył(a)
25 paź 2011, 19:36
Lokalizacja
Centrum

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do