Zakaz poddawania się! :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Zakaz poddawania się! :)

przez crack 04 wrz 2012, 23:38
Rozumiem Cię bardzo dobrze.Miałem podobna sytuację przed dwoma laty.Pociłem się ze strachu nie wiem o co.Miałem ciągle myśli samobujcze.Mnustwo objawów w ciele.Zaczęło mi piszczeć w głowie .Nie mogłem tego wszystkiego uspokoić.Trafiłem wreszcie do szpitala i tam na przepustce miałem próbę samobujczą.Strasznie się sponiewierałem.Po szpitalu dochodziłem długo do siebie.
Teraz wiem,że to tunelowe myślenie.Kiedy się zacznie i człowiek zacznie się nakręcać ,to trudno to zatrzymać.Potem przez dwa lata było ok.Teraz znowu jest mi ciężko jak cholera.Staram się jednak nie zwracać uwagi na te wszystkie obiawy i negatywne myśli.
Wiele zmieniam w swoim życiu i strasznie się wszystkiego boję.Znowu wpadam w tunelowe myślenie,że na pewno mi się nie uda.
No ale to jest jedna część.am też drugą część,która mówi,że się uda na pewno i nie poddam się.
Przypominaj sobie kolego chwile,kiedy było Ci dobrze.Uświadom sobie,że żły stan nie trwa wiecznie,że w końcu odejdzie.Na pewno odejdzie.życzę Tobie i sobie tego.
Pozdrawiam.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
25 gru 2011, 18:52

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez franklin2 06 wrz 2012, 22:47
dzięki crack, samemu próbowałeś się pozbierać czy korzystałeś z jakiejś pomocy? ;)

Kurde od początku roku, nie jest najlepiej. Jeszcze nie było dnia żebym wytrzymał do końca i nie zwiał. Jutro nie ide, bo muszę nadrobić zaległości matmy, a pójście do szkoły mi w tym nie pomoże. We wtorek myślałem że na matmie wykorkuje serce mi tak zaczęło walić że nie byłem w stanie nic zrobić, wyszedłem z klasy i poszedłęm do pedagog, ona pomogła mi się uspokoić, cały się trząsłem i nie mogłem sie opanować. Dostałem od pani lekarz jakiś leki na uspokojenie żebym mógł w miarę spokojnie pracować na lekcji. Dzisiaj zwiałem po pierwszym wf, bo nie mogłem się przestać pocić, a lęk i napięcie nie pozwoliły mi się opanowąc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
17 mar 2012, 19:53

Zakaz poddawania się! :)

przez crack 08 wrz 2012, 21:32
Ja od 18 roku życia byłem na terpii.Teraz mam 35 lat.Polecam terapię,ale nie tak długo.Z tym też można przegiąć i się uzależnić.
Naprawdę polecam dobrego terapeutę i terapię.Ja sobie chwaliłem grupowe terapie.Tam można się dowiedzieć,że nie jest się samemu z podobnym problemem.Wysłuchać kogoś,zobaczyć swoje odbicie.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
25 gru 2011, 18:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Zakaz poddawania się! :)

przez pwmo 10 wrz 2012, 19:43
Powiem Wam szczerze , że te wszystkie kwasy omega i inne śmieci są o dupę rozbić, to coś siedzi w psychice i nad tym trzeba popracować ale samemu lub z pomocą przyjaciół, psycholog posłucha godzinkę, weźmie kasę i bujaj się frajerze....
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
27 kwi 2012, 10:36

Zakaz poddawania się! :)

przez kati7506 12 wrz 2012, 10:55
pwmo napisał(a):Powiem Wam szczerze , że te wszystkie kwasy omega i inne śmieci są o dupę rozbić, to coś siedzi w psychice i nad tym trzeba popracować ale samemu lub z pomocą przyjaciół, psycholog posłucha godzinkę, weźmie kasę i bujaj się frajerze....


mam przyjaciół,ale nikt kto tego nie przeżył,nie zrozumie i nie jest mi w stanie pomóc,co najwyżej wysłucha i pokiwa głową.gdybysmy sami mogli sobie pomóc już dawno byśmy to zrobili,przynajmniej ja napewno.zgadzam sie że coś siedzi w naszej psychice i żeby dotrzec co,trzeba trafić na DOBREGOpsychologa,który będzie chciał nam pomóc ,a nie jak piszesz wziąść kase.wstawiłam link w pierwszym moim poście,przeczytaj proszę uważnie,skąd się biorą nerwice i depresje,nie koniecznie musimy przeżyć jakąś traume.niczego i nikomu nie chcę niczego narzucać,nie twierdzę również że wyleczy nas w 100% od razu.poprostu mam dość życia i godzenia sie z tym jak żyję od 10 lat i spróbowałam.jest duuuużo lepiej,na tyle że chcę coś zmienić,następnym krokiem będzie znalezienie dobrego psychologa.straciłam najlepsze lata mojego życia na to gówno,już wystarczy.mam 37 lat i będę szczęśliwa,choćbym miała to szczęście sama narysować.czego i Tobie życzę :great: :great:
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
22 sie 2012, 10:08

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez tahela 12 wrz 2012, 11:45
wszystko jest w głowie,
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Zakaz poddawania się! :)

przez Autodestrukcja 12 wrz 2012, 12:38
a ja czuje czasem ze ne mam wlasnie NIC
Autodestrukcja
Offline

Zakaz poddawania się! :)

przez buu 12 wrz 2012, 14:06
A ja się zgadzam się z tym, że dużo zależy od nas bo dobry przyjaciel czy psycholog nie pomoże jeśli my nie będziemy chcieć.
Ktoś może nas naprowadzić, ale nie znajdzie za nas rozwiązania. Czasem do ludzi się mówi, tłumaczy, doradza, a oni i tak bywają na to ślepi, a potem tylko mówią, że nic nie pomaga. Wiele razy musiałam zrobić coś dla mnie trudnego i się przemóc, mogłam odpuścić powiedzieć, że za trudno, że to nie ma sensu (na początku tak właśnie robiłam), ale z perspektywy czasu nie żałuję. Za każdym razem podejmując taką decyzję jest trudno, ale gdy się już coś zrobi czuje się o wiele lepiej. Jeden cytat szczególnie wrył mi się w pamięć "Jeśli będziesz ciągle robił to, co zawsze robiłeś, zawsze otrzymasz to, co ciągle otrzymywałeś".
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Zakaz poddawania się! :)

przez Keji 23 wrz 2012, 20:01
Czymajcie jutro kciuki za moją wizytę u psychiatry pierwszy raz od dwóch lat, żebym mogła ładnie powiedzieć co się dzieje bez wybuchów emocji
Keji
Offline

Zakaz poddawania się! :)

przez buu 25 wrz 2012, 14:14
Keji, i jak było ;) ?
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez zuzia33 25 wrz 2012, 20:56
Ashley
ja tez dzisiaj mam właśnie taki dzień... na noc wzięłam leki uspokajające i nie mogłam sie obudzić rano... chociaż wyspałam się, a po południu leki na depresje i znowu usnęłam... jak letargu.... bo nie miałam dzisiaj siły walczyć.... ale jutro wstanę i zacznę walczyć o siebie... i tak walczę już 2 lata tak intensywnie... i ciągle nic...i ciągle dostaję po du...
ale walczę, bo nie poddam się i już...chcę osiągnąć to szczęście.... chociaż czasami mam ochotę iść na tamę i się rzucić i poczuć wreszcie to ukojenie...spokój ..ciszę ...i juz nic nie będzie bolało ... ale nie zrobię tego bo mam syna.... czasami nie wierze ,że będę kiedyś szczęśliwa ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
20 wrz 2012, 20:50
Lokalizacja
dolny śląsk

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez aniołek 20 paź 2012, 20:27
Może zacznę od tego,że wszyscy jesteśmy bohaterami,naprawdę.Naszym największym wrogiem jest lęk,który tak czy inaczej ciągle pokonujemy z lekami czy bez,z pomoca terapeuty czy bez itd.Ciągle obwiniam się za to jaka jestem beznadziejna i nieużyteczna jakim jestem pasożytem, ale z drugiej strony myślę,że naprawde codziennie dokonuje wielkich czynów,pokonując te "turbulencje emocjonalne".
Jednak teraz mam poważny problem.Ostatnio z pewnych powodów lęki i niepokój bardzo mi się zwiększyły,ciężko mi chodzić na uczelnie w sumie to ostatkiem sił siedzę tam i duszę się ze strachu,niepokoju i histerii do tego muszę podjąć zyciową decyzję i polecieć samej na tydzień do innego kraju,mam 4 dni by podjąć decyzje.Jak myślę o tym,że mam sama to wszystko przejść ,samej wsiąść do samolotu,samej lecieć 3 godziny...wytzrzymać z nakręcaniem się masakra,ale tak jak w temacie z drugiej strony zamykam oczy i marzę o tym jak poprostu przechodze przez odprawę z uśmiechem na ustach wsiadam do samolotu i lecę jak normalny człowiek i kurde ciesze się jaka jestem samodzielna i szczęsliwa że mogę odwiedzić koleżankę!!!Sama nie wiem na samą myśl o dniu wylotu nogi mi się trzęsą i strasznie się nakręcam,mam nawet takie mysli,że umre im tam w samolocie. :hide:
'LUDZIE LUDZIOM......'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
19 lip 2006, 20:55

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez franklin2 25 paź 2012, 16:59
aniołek, nie wiem czy to ci pomoże, ale ja w zeszłe wakacje 6 razy startowałem i lądowałem samolotem i jeden lot miałm ok 12 godzinny i wszystko było fajnie, więc myślę że nie ma się czego bać, bezpieczniej jest latać samolotem niż jeździć samochodem tak wogóle.

Chciałem napisć też co mnie męczy ten niepokój i napięcie przy ludziach, bo już lękiem nie moge tego nazwać, chyba że przy dziewczynie która mi się podoba, a ja jej nawet nie znam, ostatnio prawie tylko takie tematy przerabiam na terapii tak w ogóle. Oraz te dziwne uciekanie myśli jak z kimś rozmawiam. Podsumowując nie zważajć na mój deficyt snu jest w miarę pozytywnie ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
17 mar 2012, 19:53

Zakaz poddawania się! :)

przez Ledoux 16 mar 2013, 01:24
Jaki fajny temat, i tak na wymarciu?
Hm, nie mogę się teraz poddać, wszystko poszłoby na marne, nie chcę się cofnąć, tak bardzo, nie teraz, proszę rosemary! :(
Ledoux
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do