Zakaz poddawania się! :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Zakaz poddawania się! :)

przez eldruto 31 lip 2011, 19:07
Mysli myslami.... czasem są takie jakie są... A sa one dobre - kazda, nawet najgorsza mysl, ma na celu, by uchronic nas przed niebezpieczenstwem, bledami itd, zeby nie byc ludzmi 'bez wyobrazni'.
Powiedz sobie "to tylko czarna myśl. To tylko moje smieszne halucynacje, tak w cale nie musi być, to TYLKO myśl". Z pewnymi rzeczami nie warto walczyc. Walczyc z czyms, to tak jak przyznac "to jest takie silne, takie wazne, takie pilne, ze trzeba sie przygotowac, trzeba walczyc" - A przeciez to tylko mysli... pozwol im być i przejsc. Zbagatelizuj, olej.
Ja tak robie, jeszcze nie zawsze mi wychodzi, ale puki co nie odkryłem lepszej techniki na te "niechciane wizje". Akceptacja, olewka, luuuz:)
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
14 gru 2009, 19:26
Lokalizacja
wioska

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez napoleon 31 lip 2011, 22:08
Duże znaczenie odgrywają nasze dialogi wewnętrzne. Bądźmy dla siebie dobrzy i wyrozumiali a dzięki temu lepiej będziemy się czuć wśród innych. Przecież jesteśmy tylko ludźmi.
Obejrzyjcie sobie to:
http://www.youtube.com/watch?v=x3pM3MdW5X4
http://www.youtube.com/watch?v=Vn8NbQbi ... re=related
http://www.youtube.com/watch?v=qXEnJ_EU ... re=related

Ciekawi mnie co myślicie na temat tego klienta. Całkiem mądrze prawi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
99
Dołączył(a)
27 lis 2007, 12:44
Lokalizacja
Francja

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez Szafirek27 31 lip 2011, 23:48
Bardzo mądrze prawi. Nie wierzę w jakieś tam super teorie czy szczęście na zawołanie, lektura książek typu "optymizmu można się nauczyć" czy "Pokonaj lęk i obawy" niewiele mi dała..natomiast z tego co przesłuchałam do tej pory-uważam, że facet ma dużo racji. oczywiście ma "gadane" ale bez wątpienia ma wiele racji i widać płynący z niego optymizm, pewność siebie itd.
Ja jestem pewna, że moje obecne kłopoty, smutki to rezultat średnio przyjemnych czasów szkolnych, kompleksów, poczucia osamotnienia itd.. I takie głupie przekonania np "jestem gorsza" idą za mną całe życie. Jakoś tak się zdarza, że takie słowa, niekoniecznie zgodne z prawda, potrafią nam uprzykrzać całe życie.
Może słowa tego pana coś nam uzmysłowią? ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
28 lip 2011, 23:13
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Zakaz poddawania się! :)

przez JANCOL 10 sie 2011, 02:02
postaram sie zachowac sie przekor sobie i swoimu lenistwu, bo raz juz pisalem w tym temacie i wpis wcielo. I mi sie juz nie chce. Ale wejdzcie na moje konto i przeczytajcie wpis pod jakims lekiem na chlor... Zawsze jest czas na smiech i zabawe zabawe w zyciu. Z mojego doswiadczenia wiem, ze z kazdej choroby da sie wyjsc, i w moim przypadku to jest to nastawienie. Potrzebna jest tylko jakas przemiana w sobie, chec walki, maly zalazek, zmiany i od tego sie zaczelo. Jak wielcy ludzie dochodza do wielkich rzeczy? Maja wiare w to co robia. Wierzcie w swoje zdrowie a do was przyjdzie. Niby proste i banalne ale jednak prawdziwe. I odrzuccie przekonanie, bo ja to jestem chora. Ja niby jestem zdrowy, a w glowie mam tak naprawde te same kocmoluchy jak w czasie choroby tylko wiem jak z nimi walczyc. I wiem ze cala zmiana zaczyna sie od woli walki. Od checi zmiany. A z doswiadczenia wiem, ze leki tylko moje problemy nasilaly, odbieraly mi ta sile ktora pozwala mi dzisiaj zyc z dnia na dzien. Wszystko zaczyna sie od was. To wy jestescie panem swojego losu i wierzcie w to. Na prawde odsylam do innych wpisow na tym forum pod moim nickiem. Jest wpis gdy powiedzialem sobie dosc, dalej tak zyc nie moge i wpis z teraz jak swiat odbieram na codzien. Pozdrawiam i glowa do gory. A teraz cos na poprawe humoru: ide spac, bo w pracy jestem i sie wcale nie chwale pozdro. Walczcie o siebie kazdego dnia i w kazdej chwili. Wy jestescie najwazniejsi, wielcy, kreatywni, madrzy i najlepsi, to tylko swiat jest czasem debilny. I mi zdazaja sie bezsenne noce, tylko po co sie stresowac, lepiej pomyslec o czyms kreattwnym i milo ta noc przelezec a nie sie przejmowac, nie mozecie spac? Pewnie mozg domaga sie myslenia, wiec optymizm, glowa do gory i wykorzystajcie to do woli. Czas na walke o siebie jest tu i teraz, nawet wczoraj, w kazdej najmniejszej chwili waszego zycia. I nie ze ten to mowi to, a rodzice to mowia to i tamto, teraz walczcie o swoje, bo pewnie czasami jest wam zle. Przyjaciel to ta osoba, ktora wesprze ciebie i wyciagnie pomocna dlon nawet w najgorszym dolku, gdy jestescie chorzy, czujecie sie zle i tylko tym ufajcie, reszta jest nie warta waszej troski, po czasie i tak o nich zapomnicie. Z przyjaciolmi macie dobre chwile na dobre i na zle, mowicie im wszystko, nawet najgorsze rzeczy, a on i tak was z troska wyslucha. Kochajcie zycie i innych, uwazajcie tylko na tych, ktorzy sa dla was niezbyt dobrze nastawieni. W moim przypadku zyczliwe nastawienie zmienia siw o 180 st i zaczyna sie czas na zabawe, w moim mniemaniu niezyczliwy czlowiek jest zagubiony i czasami sam ma problem, czemu ma sie na mnie wyzywac, wiec po co mu sie plaszczyc pod nogami, a kopa w 4 litery niech nie zatruwa nam zycia. Delikwenta pomijamy..... :) i nie propaganda szczescia i usmiechu, jestes smutny to jestes smutny, tylko z tym walcz, w pelni o swoje, sobie znanymi sposobami, chociazby w majtach na ulice trzeba bylo w zime wyjsc, jak ci sprawi przyjemnosc, uwaga na policje i inne sluzby ;) kwintesencja spoleczenstwa? Wpiszcie na youtube modlitwa prawdziwego polaka, wasza sprawa czy chcecie przynalezec do zakompleksionego motlochu. Ja gleboko wierze ze potraficie pieknie myslec i macie w sobie wiele milosci. Przeczytalem ten wpis i wcale nie ma tu wiele o milosci i uleglosci, wrecz przeciwnie, jest postawa walki o swoje w kazdej dziedzinie zycia. I ta postawa prowadzi mnie do szczescia. Bedac brutalnym uleglosc i poddanie prowadza do najgorszego, nawet do komory gazowej, lepiej walczyc niz dac sie prowadzic przez zycie. Pozdro. Ludzie lubia ludzi bezkompromisowych i innych ;) i nie jestescie chorzy !
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
20 gru 2010, 16:48

Zakaz poddawania się! :)

przez Im_Back 10 sie 2011, 07:44
Z mojego doswiadczenia wiem, ze z kazdej choroby da sie wyjsc


naprawdę?( retoryka)wiec nie odpowiadaj .
Może ktoś mi powie ,żebym się nie poddawał ?
Bo już nie daje rady ,przetrwałem lata już dość .
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
Im_Back
Offline

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 10 sie 2011, 10:54
JANCOL napisał(a):postaram sie zachowac sie przekor sobie i swoimu lenistwu, bo raz juz pisalem w tym temacie i wpis wcielo. I mi sie juz nie chce.

Niemożliwe.
Proszę wejdź w swój profil i sprawdź swoje wysłane posty na forum.
Było ich 5 od początku kiedy przebywasz na forum.
Nikt nie usuwa postów, w skrajnych przypadkach gdy użytkownik prosi o ich usunięcie administracja forum rozpatruje taką ewentualność w porozumieniu z administratorem.
Więc może poszukaj swoich postów, dobrze?
Czy wskazać je Tobie podając linki? :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Zakaz poddawania się! :)

przez mon08 11 sie 2011, 00:33
Od kilku dni, a może nawet od tygodni zbieram się, żeby napisać do Was. Więc w końcu nadeszła ta pora ;) Mam 22 lata, z czego 3 ostatnie kojarzę sobie ściśle z nerwicą. Bywało różnie - raz lepiej, raz gorzej... Później znowu lepiej, po czym jeszcze gorzej niż poprzednim razem. Znacie temat, dużo nie muszę pisać. Za mną długa droga w poszukiwaniach odpowiednich leków, terapeutów, psychiatrów. W końcu znalazłam, wszystko czego szukałam: wykwalifikowanych ludzi, którym zaufałam i lek, który był dla mnie zbawieniem w najcięższych chwilach. Wszystko to miało duży udział w poprawie mojego stanu zdrowia. To była wielka przemiana z dziewczyny, której cały świat przesłaniała fobia przed otwartą przestrzenią i podróżowaniem komunikacją miejską do osoby, która stała się spokojna, opanowana, silniejsza duchowo i pewniejsza siebie. Właśnie mija rok od tej metamorfozy. Cały udało mi się przeżyć normalnie, bez żadnych 'udziwnień' :smile: . Jednak przyszła pora na nieoczekiwany powrót tego, z czym walczę od tych 3 lat. Po tym wszystkim wracają kolejno jeden za drugim objawy typowe dla nas nerwicowców,a na czele stoi lęk. W tej chwili uśmiecham się sama do siebie, bo zaczęłam pisać z entuzjazmem i optymizmem a wyszło na to, że siedzę z megaszybko bijącym sercem, spoconymi dłońmi, uczuciem, że się zaraz pożygam i z myślami: a po co to wszystko, nie oszukuj się, nic nie ma sensu. Odpowiem sama sobie: to wszystko po to, żeby te 3 lata nie poszły na marne, żeby ludzie wiedzieli, że są osoby, które walczą z tym choróbskiem poświęcając całą swoją energię; nie oszukuję siebie, bo wierzę, a nawet WIEM, że kiedyś cały ten wysiłek się opłaci, bo wszystko w życiu ma swoje konsekwencje - nie można zmienić swojego sposobu myślenia i reagowania na różne sytuacje z dnia na dzień, kiedyś nadejdzie ta chwila kiedy moje starania będą owocować w przyszłości. Sensu nie ma siedzenie i płakanie nad sobą jakim to jest się biednym i poszkodowanym przez los. Zdałam sobie sprawę, że los w dużej mierze zależy ode mnie i to ja mam we własnych rękach wybór, czy poddać się i trząść gaciami do końca, czy kombinować i pracować nad tym, żeby stać się wartościowym człowiekiem. Ile razy takie myślenie sprawiało, że poddawałam się, cierpiałam, chowałam się przed światem... To są natrętne myśli, które bardzo ciężko wyeliminować, kiedy od lat powtarza je się sobie samemu. Byłam pewna, że wyzdrowiałam, nie biorę tabletek od pół roku, żyłam bardzo dobrze i sprawnie. Moja pewność dzisiaj już nie ma miejsca - nie wyzdrowiałam, nie żyję dobrze, a tym bardziej sprawnie. No, ale cóż :) dałam radę raz, dam i drugi. Może będę musiała znowu brać prochy, nieważne. Ważne jest to, że wiem: żeby było dobrze, musi być najpierw źle, a kiedy jest już dobrze, z radością w sercu powtarzam sobie: te wszystkie starania do wyzdrowienia, są warte swojej ceny! :)
''Gdy nie masz perspektyw, to jedyna rzecz
Ruszaj do przodu, obierz drogi cel
Zapamiętaj dzień kiedy odnalazłeś sens...''
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
10 maja 2009, 22:51

Zakaz poddawania się! :)

przez Michuj 11 sie 2011, 07:55
mon08, :great:
Michuj
Offline

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez Paralektyk789 11 sie 2011, 09:04
mon08, dokładnie :great: :brawo:

-- 11 sie 2011, 09:05 --

wszyscy damy rade ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
184
Dołączył(a)
18 lip 2011, 09:15

Zakaz poddawania się! :)

przez pocahontas 01 wrz 2011, 14:03
Ashley naprawde walczysz o swoje szczeście i zarażasz swoja pozytywna energia innych:)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
21 mar 2011, 15:50

Zakaz poddawania się! :)

przez Misiek_NL 01 wrz 2011, 16:27
Ja rano kichnołem i zobaczylem na rece krwinke... i w nosie w lewej dziurce czerwono... Do tego plecy na dole mnie pobolewają :(

I oczywiście od razu panika że to krwotok z nosa i że to nerka boli... I najgorsze scenariusze w głowie :(

No i jak tu się nie poddawać ??
Misiek_NL
Offline

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 01 wrz 2011, 17:25
Pamiętajmy ,że co innego nie poddawać , a co innego cuda . U mnie cudów nie ma .Może inni mają szczęście .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16548
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Zakaz poddawania się! :)

przez Misiek_NL 01 wrz 2011, 17:27
Ale zamiast pomyśleć że krwinki od kichnięcia... a boli kręgosłup... To nie.

Lepiej sobie coś wkręcać... :(
Misiek_NL
Offline

Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez kornelia_lilia 02 wrz 2011, 21:45
im więcej czytam o próbach skończenia ze sobą, o poddaniu się, tym częściej o tym myślę.
:-|
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6325
Dołączył(a)
04 lip 2011, 15:12
Lokalizacja
Wielkop./ Dolnośl.

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do