Zakaz poddawania się! :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Re: Zakaz poddawania się! :)

przez joja 14 sty 2010, 15:27
od 3 dni potwornie się czuję (pewnie to brak słońca, na które tak narzekam i nie tylko) od ok. roku tak mnie to wszystko nachodzi... Napisałam tu, może ktoś, coś pomoże w walczeniu z własnym "ja". jestem cholernie uparta, ale jak pomyślę że mam iść na tą uczelnię - niedobrze mi się robi... jak widzę ludzi ... nic traumatycznego nie przezyłam, może to efekt bycia w przeszłości najlepszym (a teraz z tym ciężko), spadek motywacji, zima, ciemno oj nie wiem czym jeszcze to można tłumaczyć?! Czy można czymś jeszcze to tłumaczyć?
Chcę do wolności i radości!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
14 sty 2010, 14:40

Re: Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez ashley 15 sty 2010, 17:40
Joja ja byłam chora 2 miesiące, brałam 3 antybiotyki plus mase innych leków bo infekcja rzucała się pokolei na serce płuca itd. Chodziłam na uczelnię z gorączką, bólem, dreszczami, dołem. Na domiar złego byłam wyczerpana masą innych problemów a miałam ich wiele poważnych w ostnim okresie swojego życia. Nie miałam warunków do nauki a studia mam ciężkie. Miałam przykre przeżycia z kilkoma ludźmi na uczelni i teraz jak ich tam widze robi mi się niedobrze. Jak już wyzdrwiałam to miałam tak zszargane nerwy, że musiałam uważać i się mocno wysilać, żeby nie popaść w depresję, bo ogrom moich problemów mnie przytłaczał. Ponadto przez leki których zjadłąm mase przez chorobe do dzisiaj bolą mnie nerki tak mocno co jakiś czas że mam ochotę krzyczeć z bólu. Nie mówię już o zaległościach na uczelni. Przy tym wszystkim nie poddałam się i walczyłam każdego dnia. Chodziłam na uczelnię, starałam się zaliczać i zaliczałam. Uśmiechałam się czasem na siłę i starałam się walczyć o swoje życie i szczęście. Nadal uważasz,że nie jesteś wolna i radosna? Może nie doceniasz tego co masz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Re: Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez Qarius 05 mar 2010, 09:07
Upadki są normalne trzeba je akceptować i szybko podnosić sie z nich!!!
Gear Up and Fight!!
http://checzycia.blogspot.com/
Zapraszam na bloga wszystkich, których chęć życia jest większa od choroby !

SŁuchaj mnie tam
Pokonałem się sam
Oto wyśnił się
Wielki mój sen
www.moja-nerwica.republika.pl- Trzymajcie sie tego uwierzcie że już jesteście zdrowi i walczcie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
09 lut 2010, 15:33

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez ashley 07 mar 2010, 13:26
Bardzo trafne stwierdzenie. Czasem upadek kojarzy się nam z siarą przed innymi i wstydzimy się swojej słabości. A może lepiej by nam wyszło, gdybyśmy tak właśnie prosto i naturalnie do tego podchodzili. Bo dziwne by było jakbyśmy nie mieli upadków - wtedy coś byłoby z nami nie tak, każdemu się zdarza ;)
Swoją drogą, mam teraz ciężką sytuację i mam ochotę rozłożyć ręce, nie chce mi się walczyć i nie mam na to siły, jestem rozczarowana tym co mnie spotkało i czuję, że mnie to przerasta - tak się czuję. Ale pisałam wyżej co pisałam, a to zobowiązuje, hehe;) Więc chcąc nie chcąc ruszam do boju;) Pozdrawiam Was wszytskich!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Re: Zakaz poddawania się! :)

przez takajakaś18 15 mar 2010, 16:36
to normalne ,ze wzloty i upadki sa wpisane w nasza egzystencje. Kazdy je przechodzi chyba w kazdej dziedznie zycia.Ale problem polega na tym ,ze kazdy mierzy gdzie indziej. To co dla jednych jest najwiekszym zyciowym marzeniem ,dla drugich jest niczym.
Tu jest wlasnie neisprawiedliwosc.Bo czy jest sens walczyc o coś co wszyscy maja od zawsze?
czepac energie ,by chociaz zaistneic w tlumie.
zelezy od punktu widzenia.Ponoc takie wydarzenia wygrane daja nam sile ,sa dla nas sila napedowa przy dalszych zmaganiach.A przegrane? one tez ucza ..
Podobno czlowiek ,ktory bierze udzial w walce jest juz wygrany ...czerpie doswaidczenie.
. Ludzie zwykle nie doceniaja tego co daje im zycie ,chca zawsze więcej.Dooiero gdy straca to,zdaja sobei sprawe jaki skarb posiadali:czasem to zdrowie,miłosc ,przyjazn,poczucie bezpieczenstwa.
Ale nigdy sie nei poddawac?
ja mam tak ,ze mam dni sily,ale po nich zawsze nadchodza te ponure, bierne..Wiele razy rezygnowalam z celu,bo po zwaganiach nie mialam sił..Podobno kluczem do suksesu jest skupianie sie na przyszlosci i tylko tam mozna osoagnac sukces. Zapomniec o tym co bylo złe (moze nie zapomniec ale uznac ,ze to juz było) i isc przez siebie.
Z pozoru łatwe,ale w praktyce wszystko wyglada inaczej ,niestety.;(
takajakaś18
Offline

Re: Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez magia123 16 mar 2010, 15:59
Po pierwsze chciałam pogratulować tematu , super :)
'Zakaz poddawania' się chorobie - pięknie brzmi.
Przyłączam się więc do tematu.
Nie wiem czy ktokolwiek z Was wie z czym się musi borykać bulimiczka , ale powiem wam jedno - naprawdę trudno jest wytrzymać z ciągłym napięciem , które towarzyszy chorobie.
Nie umiem Wam tego opisać , nie umiem dobrac odpowiednich słów.
Na szczęście mogę Wam powiedziec coś innego ^^ Zdrowieję , widzę to.
Nie poddałam się i z tego jestem bardzo , bardzo dumna.
Nie wierzę , że wkońcu przestałam miewać napady , że nie wymiotuję - co nie znaczy jednak , że bulimia ot tak odeszła.
Jest ciągle , czuję jej obecność , zwłaszcza podzcas posiłków.Ale to nic.
Mam nadzieję , że uda mi się chociaż 'uspić' ową bulimię.
Nie poddałam się jej przez taki okres czasu , a więc teraz tego też nie zrobię.
Będę szczęśliwa!! musze być :)
Jesteś Michałem Aniołem własnego życia.
Dawid , którego rzeźbisz to Ty sam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
31 paź 2009, 14:04

Re: Zakaz poddawania się! :)

przez xxsamotnaxx 16 mar 2010, 22:00
Też uważam że nie trzeba się poddawać i walczyć. Ja mam świadomość choroby i chcę z nią walczyć !!! Nie poddam się!
xxsamotnaxx
Offline

Re: Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez magia123 17 mar 2010, 09:01
i tak trzymaj :)
Jesteś Michałem Aniołem własnego życia.
Dawid , którego rzeźbisz to Ty sam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
31 paź 2009, 14:04

Re: Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez Qarius 17 mar 2010, 22:08
Upadki i chwile zwątpienia to normalka.Dacie rade ludzie wszyscy tylko uwierzcie w siebie.Miejcie przed oczami Zadnie" Dam rade wszystko mi sie uda.Wasza podświadomośc to wyłapie ;)
http://checzycia.blogspot.com/
Zapraszam na bloga wszystkich, których chęć życia jest większa od choroby !

SŁuchaj mnie tam
Pokonałem się sam
Oto wyśnił się
Wielki mój sen
www.moja-nerwica.republika.pl- Trzymajcie sie tego uwierzcie że już jesteście zdrowi i walczcie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
09 lut 2010, 15:33

Re: Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez Fable 31 mar 2010, 15:13
Eh... czasem trudno jest żyć. Szczególnie jak się nie ma przyjaciół z którymi można pójśćdo kina, teatru lub gdzieś indziej, powiedzmy na piwo. :/ Ale trzeba żyć dalej. Trzeba godnie przeżyć swe życie z podniesionym czołem. I starać się w miare optymistycznie patrzeć na świat. ALe czasem człowiek człowiekowi moze nieźle dać w kość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
23 mar 2010, 12:31
Lokalizacja
Warszawa

Re: Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez ashley 08 kwi 2010, 20:36
Prawda może. Ale musimy zrobić wszytsko, żeby uodpornić się na debili, a dużo ich na tym świecie. ALe też dużo super ludzi i z nimi trzeba trzymać i budować swój świat;)

[Dodane po edycji:]

Już miałam nadzieję, że się w moim życiu układa dobrze wszytsko a tu niespodzianka - tak wyszło, że będę się musiała ostro gimnastykować, żeby przetrwać pewne nadchodzące wydarzenia:/ Cudnie:/ Muszę się zmierzyć z tym czego najbardziej nie znoszę. Bezpośrednio... Na początku mnie zamórowało i miałam dosyć. Ale to trwało 15-20 minut. Odwalę dobrą robotę, choćbym miała iść przesz szkło na bosaka. Ja to rozwalę, nie pozwolę, żeby to rozwaliło mnie. O nie :twisted: Trzymajcie proszę kciuki, przyda się wsparcie ;)

[Dodane po edycji:]

Hym, okazało się, że mogłabym spróbować tak pozmieniać terminy, żeby uniknąć tego bezpośredniego starcia z tym, czego się boję. Tylko sie zastanawiam, czy jednak nie spróbować iść na żywioł. Czuję, że powinnam się odważyć wybrać "najgorszą opcję". Czasem myślę, że nie sztuką jest uciekanie od problemów tylko bezpośrednia konfrontacja. Co myślicie? Iść na spotkanie ze złem i spróbować z tym wygrać? Czy odpuścić :?:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Re: Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez Goldielocks 24 kwi 2010, 14:11
Tekla - promocje? Hmmmm brzmi znajomo. XD
" [...] Historia Dziewczynki o Złotych Kędziorach nie ma szczęśliwego zakończenia. Próby odkrycia, co jest dla niej odpowiednie, kończą się tak, jakby przebudziła się ona ze złego snu - po czym dziewczynka ucieka... [...] "

Bruno Bettelheim, Cudowne i pożyteczne...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 13:27
Lokalizacja
Nadpobudliwe Narzecze

Re: Zakaz poddawania się! :)

przez Margaryna9 30 kwi 2010, 22:16
Ja rozpoczynam walkę na nową z uzależnieniem i nerwica trzymajcie kciuki.
DziwnySwiat00.blog.interia.pl wejdz i skomentuj :)
Biorę Abilify , Pernazyna , Lenuxin , tegretol i chyba zdrowieje :)
Offline
Posty
259
Dołączył(a)
24 lut 2009, 18:29

Re: Zakaz poddawania się! :)

przez amandia 09 maja 2010, 22:19
Widzę, że wątek mało oblegany, ale może ktoś niebawem zajrzy i będzie umiał mi pomóc :)
Mam lęki i natręctwa myślowe, radzę sobie z nimi całkiem nieźle, zważywszy na to że od dłuższego czasu nie byłam u psychologa i nie przyjmowałam nigdy żadnych leków. Znam teorię, wiem że negatywne myśli trzeba zaakceptować i jenocześnie nie reagować na nie. Po prostu pozwalam im przepłynąć, nie wyłapuję ich, by je analizować - staram się przynajmniej ;) Dość dobrze opanowałam tą sztukę, choć niestety w chwilach stresu, ogólnego osłabienia radzę sobie z tym znacznie gorzej, ale mimo wszystko jakoś powoli idę na przód. Zauważyłam jednak, że dość dużym problemem są dla mne wyrzuty sumienia, spowodowane moimi natrętnymi myślami, a skierowane w moich bliskich. Głównie są to wizje o podtekstach seksualnych (zwykle dewiacje), które to analizuję na wszystkie strony i dość trudno mi się ich pozbyć (z innymi radzę sobie lepiej). Co więcej natręctwa te generują wyrzuty sumienia wobec osoby, której dotyczyły - odczuwam niepokój gdy tą osobę spotkam i jakieś takie wewnętrzne uczucie, że może powinnam tej osobie ową myśl opowiedzieć i przeprosić za nią - czego nie robię, bo zwyczajnie odczuwam też wstyd i skrępowanie, często nawet trudno byłoby mi opowiedzieć te wizje :oops: Chyba uważam, że gdyby ta osoba wiedziała co myślę, napewno by mnie znienawidziła, a już napewno zmieniła o mnie zdanie na gorsze (czyli jakby teraz dopóki o tym nie wie, ma mój fałszywy obraz), ponadto może myślę że jak przeproszę poczuję się lepiej i myśl zniknie :roll: :?: Już wielu sposobów próbowałam, ale nie mogę znaleźć antidotumm na te wyrzuty sumienia, one owszem mijają, ale po długim czasie, a zanim nie miną strasznie mnie męczą :evil: . Wyrzuty sumienia są dla mnie znacznie gorsze, bo sprawiają żę czuję się złą córką, przyjaciółką, żoną... bo jakże mogłam coś takiego wogóle pomyśleć. To pociąga za sobą kolejne konsekwencje, czyli spadek samooceny, a więc natłok lęków i myśli - to w dużym skrócie. Nie mam pomysłu jak sobie z tym radzić. Czy macie jakieś sposoby jak skutecznie wyeliminowac wyrzuty sumienia? Bo prawdę mówiąc metoda 'na przeczekanie' jest dla mnie dość męcząca - trwa to długo a ja w tym czasie wciąż czuję się zdołowana i beznadziejna. Ja już sie chyba poddaję w tej kwestii :bezradny:
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
05 paź 2008, 10:01

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do