Kłótnie w domu

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Avatar użytkownika
przez Atkaa 06 kwi 2007, 13:07
JAAAAA :twisted:
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez IceMan 06 kwi 2007, 14:29
A jak ?? :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Atkaa 06 kwi 2007, 14:33
Siłą woli :twisted:
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez nidziowa 07 kwi 2007, 15:54
Oj widzę, że nie tylko ja mam takie problemy.
Jezeli chodzi o moją tesciową to nic nie jestem w stanie zrobic, jedynie przytakiwać i juz. Ona po prostu potrzebuje się komus wyżalic, miec spzrymierzeńca kórego mogłaby nekać swoimi rozmowami o sobie i swoim nieszczesnym zyciu. Ona nie potrzebuje komunikacji, ktos tak zadufany w sobie wystarczy ze ma do kogo mówic.
A co do kłótni w między tesciami to były od zawsze - takze ja na pewno nic na to nie poradze. :evil:

Kurcze czytając wasze posty doszłam do wniosku, ze ja własnie jestem taką maniaczką porządku w domu, czystości na kazdym kroku. Jejku.
Tłumaczę dzieciom ze kazda rzecz ma swoje miejsce i trzeba ją własnie tam kłaść. Pierwsze co robię wchodząc do pokoju to kładę wszystko na swoje miejsce.
KIedys u terapeuty stało krzesło tak niechlujnie pzry biurku. Krzywo.
I lekarz pyta co bym zrobiła po wejsciu tutaj? A ja : przestawiłabym to krzesło...
To chyba jest juz choroba. Albo tak jak pisze Atkaa, cos w tym jest.
JAk z tym walczyc?

WESOŁYCH ŚWIAT!!
SMACZNEGO JAJKA
Staram się mysleć pozytywnie....
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
12 lut 2007, 15:47

przez Pstryk 27 kwi 2007, 20:43
Hej.
Dawniej, żyłam w okropnych stosunkach ze swoimi rodzicami. Potrafiłam wyjść z domu i przez dwa tygodnie się nie pokazywać. Na początku robili mi awantury, sceny, a ja odbąkiwałam, że w końcu nigdy ich nie obchodziłam, że skoro mają ze mną tyle problemów to trzeba było mnie nie robić, przepraszam że żyję ble ble ble. Same okrutne słowa w obie strony. Z czasem pytali już tylko co słychać. Znowu odszczekiwałam. I znowu kłótnia. A potem już w ogóle się nie wtrącali. Gdy wracałam po dwóch tygodniach do domu nawet cześć nie mówili. Jakby w ogóle nie zauważyli że mnie nie było. Więc robiłam co chciałam. Ale naprawdę byłam przekonana, że oni mnie nienawidzą.
Ojciec gwałcił mnie jak miałam 10lat. Matka o tym wiedziała ale nie zareagowała. Po latach, gdy trochę się podleczyłam, uświadomiłam sobie, że to nie oni mnie nienawidzili - to ja ich nienawidziłam. Traumatyczne przeżycia z dzieciństwa (nie tylko gwałty ojca ale i nienawiść siostry - próbowała mnie parę razy zabić a babka - matka ojca, gdy urodziła się moja o 2 lata starsza siostra zaznaczyła, że nie życzy sobie drugiego bachora i traktowała mnie całe życie jak niechciane) sprawiły, że miałam wypaczony charakter. Dalej nie jest idealny. Pewnie do końca życia nie będzie.
W szpitalu psychiatrycznym wiele sobie poukładałam. Gdy wróciłam do domu, moje stosunki z matką zupełnie się odmieniły. Zrozumiałam, że ona przeżywała jeszcze większe piekło. Byłam jej ukochaną córką. Z siostrą żyła jak pies z kotem, z teściową jak wrogowie a ojciec ją tłukł, poniżał. Była w jeszcze gorszej sytuacji niż ja. Nie, nie tłumacze jej. Okazała się słabszą osobą niż ja. Zaczynam wychodzić na prostą w życiu, układam sobie je i jestem coraz bardziej szczęśliwa. Zapominam.
Ale ona - moja mama - będzie musiała żyć do końca ze świadomością tego co się stało.
Obecnie jesteśmy dobrymi przyjaciółkami. Nikt się tak o mnie nie troszczy jak moja mama. Myślę, że chce w ten sposób wynagrodzić mi krzywdy do których dopuściła. Nie mam zamiaru jej w tym przeszkadzać. Może to zabrzmi egoistycznie, ale wiem, że żadne moje słowa anie zapewnienia nie przywrócą jej spokoju ducha, którego ja już mam.
Kocham Cię mamo:)
Pstryk
Offline

Co za koszmar! Ratunku!

Avatar użytkownika
przez Dzastinka 04 maja 2007, 19:41
Odnośnie kłótni w domu, mam wiele do powiedzenia :oops: Mój dom kipi od kłótni, moi rodzice uważają, ze to jedyny sposób rozwiązywania problemów a taka atmosfera udziela sie cale mojej rodzince. Co najgorsze nie potrafię sie do tego zdystansować i to jest chyba źródło mojego beznadziejnego samopoczucia :cry: Nie potrafię zamknąć drzwi i nie przejmować się, cały czas staram sobie tłumaczyć, ze to ich ze przecież to nie moja sprawa, ale to nie pomaga w żaden sposób, wszyscy moi znajomi powtarzają mi, ze ja nie zmienię relacji miedzy moimi rodzicami, kurcze ale ja popadłam w jakaś odchlań trosk, z której nie mogę sie wydostać :oops: Ta ciągła gonitwa myśli mnie dobija wszystko analizuje.... doradźcie mi proszę co począć?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
04 maja 2007, 14:32
Lokalizacja
Kielce

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do