Kłótnie w domu

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Kłótnie w domu

przez nidziowa 20 mar 2007, 20:14
I jak tu wyjsc z nerwicy??
Siedze sobie pzred kompem a na dole tescie kłocą sie, wyzywaja....i tak prawie codziennie. Napomkne, ze są to ludzie wykształceni, pracujący, bez nałogów. Po prostu ; są nie do pary.
A mnie aż trzęsie :evil:

Czy ktoś ma podobną sytuację???
pomocy
Staram się mysleć pozytywnie....
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
12 lut 2007, 15:47

Avatar użytkownika
przez IceMan 20 mar 2007, 20:36
U mnie w domu kłótnie odbywają się nieregularnie, ale rzadko zdarza się tydzień bez konfliktów. Spięcia praktycznie są codziennie. A takie konkretne kłótnie - od 2 do 5 w tygodniu. Ja to po prostu olewam - zakładam słuchawki, muzyka i nie słucham awantury - bo bym zwariował.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 20 mar 2007, 23:37
U mnie kłótnie wystepują 3-6 razy w tygodniu,czasami biorę w nich udział<bo uważam,że mama czepia się o błahostki>,jeżeli nie biorę udziału w kłótni to zamykam swój pokój żeby nie słyszeć moich rodziców.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez GRACJA 21 mar 2007, 00:17
nidziowa - a niech się kłócą .To ich problem, a Ty musisz nabrać do tej sytuacji więcej dystansu. Mają problemy, nie umieją ich inaczej rozwiązać jak za pomocą kłótni- no to ich sprawa. Staraj się wyłączyć w takich momentach. Po co masz się dołować ich sytuacją. Jedyne co możesz zrobić to poprosić ich żeby rozwiązywali swoje problemy - "troche ciszej" bo Ciebie takie ich zachowanie drażni. Życzysz im dobrze i dlatego nie chcesz być uczestnikiem ich kłótni. Powodzenia
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

przez wiatr 21 mar 2007, 01:18
nidziowa napisał(a):na dole tescie kłocą
sory jak dobrze ,że to tylko teściowie. I dobrze ,że na dole. Gracja ma racje, postaraj się wyłączyć całkowicie. A jeśli odgłosy są zbyt uciążliwe w każdej aptece można kupić stopery.
nidziowa napisał(a):jak tu wyjsc z nerwicy??
być może tym sposobem uda Ci się pozbyć nerwicy. Tak myślę, po co angażować się w ich tak zwane problemy skoro
GRACJA napisał(a):nie umieją ich inaczej rozwiązać jak za pomocą kłótni- no to ich sprawa
Pa ;)
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

przez nidziowa 21 mar 2007, 14:55
Oj ludziska dzięki za wsparcie, jednak kłótnie w domu to problem o wiele głębszy niz wszystkim się wydaje.
To są moi teściowie i dlatego mam związane rece, nic nie moge zrobic. :evil: Moj mąż to "olewa" , chyba pzryzwyczaił sie od maleńkości. A dla mnie sytuacja dramatyczna, ciągła wojna w domu. NAsz dom jest jak poligon, dzień bez natarcia to dzień stracony.
MOje dzieci (8 i 6 lat) nie moga nawet wieczorynki na dole obejrzec poniewaz kochani dziadkowie po skończonej pracy muszą sobie "dać po razie"....aby całe osiedle słyszało.

Dramat

pozdrawiam
Staram się mysleć pozytywnie....
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
12 lut 2007, 15:47

przez wiatr 21 mar 2007, 15:07
Jak mi przykro , nie miałam pojęcia,że masz malutkie dzieci które to najbardzej potrzebują spokoju. Sory za stopery. Gupia rada. Wybacz mi. :oops:
A jaka istnieje możliwość by się wyprowadzić od nich. Jakie macie szanse? :roll:
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez IceMan 21 mar 2007, 17:10
Nidziowa
Trzeba im przemówić do rozumu, czasem trzeba być ostrym. Niech pomyślą choćby o wnukach. Bo dziadki kochają wnuki prawda? To chyba jasne...

PS. Dzisiaj na moim poligonie stoczyła się batalia (początek usłyszałem przez komórkę w supermarkecie, resztę miałem okazję zobaczyć w domciu, jeszcze się nie skończyło). Więc nie jesteś sama Nidziowa. Trzymaj się mocno Obrazek Damy radę ;)
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez nidziowa 21 mar 2007, 18:12
Wiatr
Nie ma sprawy.
Dzieciom nie włożę zatyczek do uszu, pomimo ze to one są najbardziej narazone na wrzaski. Maluchy nasiąkają jak gąbka wszystkim co się dzieje w domu. :evil: A potem ludzie dziwią się ze młodzież taka nerwowa eh. Domy wielopokoleniowe to pzreklenstwo.

Niedługo wyprowadzamy się na swoje, ale to moze potrwac jesczze rok. OD nastepnego wrzesnia, ze względu na dzieci (szkoła) Ale jestem pzrekonana ze mieszkanie w tym domu pozostawi ślad w psychice moich dzieci, juz to widzę, nie mowiąc o mnie ( nerwica).

Piotrek
Tesciowa bardzo kocha dzieci, ale jesczze bardziej kocha kłótnie z meżem. Ona nie zdaje sobie sprawy z tego co robi. Jej się wydaje, ze nic złego się nie dzieje. Nie widzi, ze sama wychowała trójkę nerwusów, teraz chce jesczze wnuki doprowadzic do takiego stanu.

Np. wczoraj wnuki wysłuchały wrzasków a dzis piekły z kochaną babcią torcik.

Boże daj mi to wszystko znięść
pozdrawiam
Staram się mysleć pozytywnie....
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
12 lut 2007, 15:47

Avatar użytkownika
przez IceMan 21 mar 2007, 18:24
nidziowa napisał(a):Ona nie zdaje sobie sprawy z tego co robi. Jej się wydaje, ze nic złego się nie dzieje.

Postaraj się jej to wytłumaczyć. Moi rodzice mieszkali kiedyś tak jak ty. I jak przyszedłem na świat, był problem z paleniem w domu. Ale zrozumieli... U Ciebie też zrozumieją, bo kochają swoje wnuki. Trzeba im to dobrze wytłumaczyć.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez nidziowa 01 kwi 2007, 18:27
Teściowie zrobili piekło w domu, nie mozna juz tego znieśc, pzrekroczyli wszelkie granice. Ale oni chyba tego nie widzą co się dzieje, nie mają pojęcia co robią. Podam przykład: "mąż strofuje syna za cos, a tęsciowa wtrąca się zawsze z tekstem: nie stresuj dziecka!!".
I co wy na to. Staramy się dzieci dobzre wychowywac, jednak nie bezstresowo, kładziemy nacisk na dyscypline ( w miare naszych mozliwości), aby dzieci wiedziały co wolno a co nie.
Jak osoba, która robi piekło w domu może pouczac syna za to ze chce dobzre wychowac swoje dziecko?? Koszmar
Pzrez 8 lat mieszkania w tym domu każdy nabawiłby się newicy. Jestem tak zestresowana, zahukana...nie wiem ile jesscze. Lecze sie u psychologa rok czasu i mam nadzieje ze najgorsze za mna ale co dalej.
Czy wyprowadzka pomoże? Czy ja tej newicy nie zabiore ze soba do nowego domu.?
Staram się mysleć pozytywnie....
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
12 lut 2007, 15:47

Avatar użytkownika
przez IceMan 01 kwi 2007, 20:26
nidziowa napisał(a):Czy wyprowadzka pomoże?

Myślę, że tak.
nidziowa napisał(a):Czy ja tej newicy nie zabiore ze soba do nowego domu?

Nie jest to pewne. Nawet jeśli tak - to wreszcie będziesz mogła sobie z tą nerwicą poradzić, bo teściowie są dla niej pożywką. Twoja nerwica najprawdopodobniej wynika wyłącznie z sytuacji w domu, więc jeśli ten problem będzie rozwiązany, to i nerwica powinna przejść, albo będzie ją można skutecznie wyleczyć.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez wiatr 01 kwi 2007, 21:11
nidziowa napisał(a):"mąż strofuje syna za cos, a tęsciowa wtrąca się zawsze z tekstem: nie stresuj dziecka!!".

a , jak mąż reaguje, gdy jego matka ingeruje w pouczenia własnego syna? I czy te pouczenia wydaje w obecności wnuka?

nidziowa napisał(a):Jak osoba, która robi piekło w domu może pouczac
syna za to ze chce dobzre wychowac swoje dziecko?

nasuwa mi się pewna myśl, czy aby Twój mąż, nie jest anatto zezwala na ingerowanie w własne życie swojej matce. Przecież ma Ciebie jako najważniejszą osobę , pierwszą po matce. Czas pouczanie przez matkę, czy nawet ojca już minął. To wy wychowujecie własne dzieci i według mnie nikt inny nie powinien tego robić. Jedynie w momencie jak zapragniecie rady to i tak sami podejmujecie ostateczną decyzję. Nie oni. Jak sama wspomniałaś już własne dzieci wychowali. A ich rola polega na , oczywiście to tylko od was zależy czy wyrażacie zgodę, na rozpieszczaniu a nie na wychowaniu. Są to dwa różne pojęcia. I bardzo często się zdarza że dziadkowie je mylą.

Również, zastanawia mnie postawa jednak Twojego męża. Ty jako synowa nie do końca możesz sobie poradzić z problemem <<teściowie>., co ewidentnie wpadasz w nerwicę zamiast z niej wyjść. Sądzę ,że gdy tylko no przeprowadzi rozmowę z własnymi rodzicami, podkreślając przy tym że Ty jesteś dla niego najważniejsza i jego dzieci, muszą się raz na zawsze skończyć awantury w domu. Moja żona i dzieci mają mieć spokój i ciszę. Zero wprowadzania atmosfery nerwowej w domu.

nidziowa napisał(a):Czy wyprowadzka pomoże?
, sory. synowie mają to do siebie, że tak naprawdę jeszcze nie została odcięta ,,pępowina" sory za wyraz. Jeśli nie zostanie przeprowadzona rozmowa przez Twojego męża z rożnych przyczyn, być może dobrze by było jednak zastanowić się, a to poważnie nad przeprowadzką dla dobra was wszystkich.

nidziowa napisał(a):Czy ja tej newicy nie zabiore ze soba do nowego domu.
nie wydaje mi się. Ale to tylko będzie od was zależało. Natomiast będziesz wraz z rodziną jaką tworzysz odczuwać bezpieczeństwo Bo tylko będziecie wy i wasze decyzje. One będą rożne i dobre i złe, ale zawsze wasze.
Przecież, człowiek tylko może nauczyć się na błędach. Innego sposobu nie ma :roll:
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

przez nidziowa 03 kwi 2007, 17:04
Piotrek

Moj terapeuta twierdzi, ze niestety pzreprowadzka nie rowiąze wszystkich moich problemów. Moge spotkac na swojej drodze ludzi podobnych do moich tesciów, ludzi którzy bedą mnie katować swoim charakterem a ja popadnę w to samo. Inni ludzie a uczucia podobne. Kiedys pisałam ze wprowadzając się do tesciów wpadłam jak śliwka w kompot. Uczucia z dzieciństwa (dyplomacja, uległość, podporzadkowanie...dług ) powtarzaja się teraz w zyciu dorosłym. :evil:
Powinnam zmienić swoje podejście do zycia, innych ludzi, zaczac mysleć o sobie a nie o innych, nauczyc się asertywnośći......
Tylko czy ja potrafię.....?? :(

Wiatr

Sytuacja w domu jest bardzo skomplikowana. W rodzinie mojego męża nigdy nie było zrozumienia, współnych rozmow, rozwiązywania problemów, dyskusji.....Nikt z nikim praktycznie nie potrafi sie porozumieć, nie potrafi porozmawiac. KAzde zamienione zdanie czy uwaga konczy się awantura. To sa ludzie którzy nie potrafia pzryjąć zadnej krytyki, lub nawet innego stanowiska. Zarozumialstwo z brakiem dystansu do siebie daje mieszanke piorunujacą.
I jezeli tesciowa coś powie o dzieciach naszych to mąz zazwyczaj jej coś "odburknie" i jest kłótnia gotowa. Tesciowej to wystarczy aby zaczeła szaleć.
NIc dodać nic ująć. A we mnie się gotuje. Wiecie ile razy chciałam wyjść i nie wrócic do tego toksycznego domu? Miliony.
Po 8 latach mieszkania tutaj wpadłam w depresje i nerwice. Ale teraz jest lepiej, mam nadzieje ze najgorsze jest za mna.
pozdrawiam
Staram się mysleć pozytywnie....
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
12 lut 2007, 15:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do