Mobilizacja (jeśli myślisz...)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Avatar użytkownika
przez ashley 18 mar 2007, 16:09
Ja myślę, że każde cierpienie czy fizyczne czy psychiczne jest inne. I każde jest ważne, każde zasluguje na pomoc i wsparcie. Nie da się powiedzieć jednoznacznie które cierpienie to czy tamto jest gorsze. Cierpienie. Samo to slowo mówi za siebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Avatar użytkownika
przez Ania1987 19 mar 2007, 00:32
śliwka_kalifornijska napisał(a):Twojemu tacie można powiedzieć dokładnie to samo, co tym, którzy uważają, że dzieci w Afryce mają gorzej. Wszędzie jest to przestawienie kryterium i utożsamianie "czuć się tak, jakby nikt nie miał gorzej" i "być w gorszej sytuacji od innych ludzi na świecie". Przy okazji, współczuję Ci, że Twój tata tak traktuje Twoją chorobę Sad .


Dzięki śliwka_kalifornijska, ale już się do tego przyzwyczaiłam, to się bierze z tego że mój tata kiedyś rok nie chodził i wyszedł z tego, teraz lekarze mu mówią że jego kręgosłup to ruina a on chodzi, jest alkoholikiem i już nie pije, pluje krwią i żyje (w dodatku nie wierzy w psychologów) i musi pracować na mnie, na dom, na rodzinę, dlatego nie może zrozumieć jak ja sobie tą chorobę wmówiłam i dlaczego nie mogę wziąć się w garść skoro on też musi walczyć i nie ma wyjścia. To jest dla mnie strasznie obciążające.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Avatar użytkownika
przez maiev 19 mar 2007, 04:52
śliwka_kalifornijska napisał(a):Nie zgadzam się z tego typu rozumowaniem.

no ja też nie. faktycznie brzmi to jakby ktoś powiedział - weź się w garść, nie marudź. Próbowałam kiedyś sobie właśnie w ten sposób "pomagać" powtarzając sobie ze niektórzy ludzie mają 100 razy gorzej. Myślałam że to mnie zmobilizuje, Ale to nie pomaga. Nabrałam jeszcze większej odrazy do siebie, że taki ze mnie mięczak. Ludzi strasznie cierpią (bo mają powody) a ja nie mogę znieść moich zwykłych kłopotów. Załamuje się byle czym. Mówiłam sobie: wstawaj! Rusz się! Nie masz tak źle. I tylko się pogrążałam, bo nie miałam siły się ruszyć mimo starań. I nie mogłam pomóc sobie ani nikomu. Myśląc w ten sposób nie znosiłam siebie bardziej i bardziej. Ten sp[osób mobilizowania się jest stanowczo nie dla mnie.
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez jjeeewa 28 mar 2007, 22:44
ja jak miałam stany depresyjne, choć przed prawdziwą osobistą przyczyną zamykałam oczy, to właśnie takie ogólnoświatowe problemy mnie dobijały, dlatego teksty o dzieciach w Afryce, o innych chorych, niepełnosprawnych, takie teksty były dla mnie absurdalne :/

teraz kiedy jestem już po, takie teksty na mnie też nie działają...

chyba bardziej mobilizujące jest nie tyle skupianie się na nieszcześciu poszkodowanych ile na ich sile... Czy ktoś oglądał albo słyszał o "the strongest Dad"? Naprawdę polecam to jako materiał mobilizujący.

buziaki :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 17:11

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 31 mar 2007, 21:59
na jednych działają blondynki, na innych brunetki ;)
mi pomaga myślenie, że nie tylko ja mam pod górę i inni cierpią bardziej, to pozwala mi przestać się użalać nad sobą aż tak
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

Re: Mobilizacja (jeśli myślisz...)

Avatar użytkownika
przez LDR 08 kwi 2007, 14:15
BlueOrange napisał(a):jeśli myślisz, że masz tak bardzo pod górę - pomyśl o dzieciach umierajacych z głodu w Afryce, one mają gorzej


Popieram w 100%
Avatar użytkownika
LDR
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
08 kwi 2007, 13:42
Lokalizacja
Okolice Wawy

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do