Wiara czyni cuda

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Wiara czyni cuda

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 19 paź 2014, 13:16
A ja mam w sobie,nie wielkie pokłady wiary.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16564
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Wiara czyni cuda

przez Bukowski 19 paź 2014, 14:32
Wiara, nadzieja, miłość i pieniądze. Bóg zapomniał o tym jednym by móc godnie żyć.
Bukowski
Offline

Wiara czyni cuda

Avatar użytkownika
przez 520m.n.p.m. 05 lis 2014, 20:32
a ja powoli tracę wiara, już nie dużo jej zostało :(
W dobre dni warto wierzyć. Daruj mi, pozwól przeżyć Choćby w snach, pozwól przeżyć dobre dni. Nie ma lepszych dni od dobrych razem z Tobą.
Czerwone Gitary - Mam dobry dzień
Avatar użytkownika
Offline
Posty
293
Dołączył(a)
01 sie 2014, 20:42
Lokalizacja
Góry

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wiara czyni cuda

Avatar użytkownika
przez Carlsberg 15 lis 2014, 23:21
A ja mam problem z wiarą. Niby wierzę w Boga, chcę żeby był, bo jeśli nie to brak życia po śmierci byłby największą porażką ludzkości. Bóg musi być. Musi być jakiś większy sens. Bo jeśli nie to po co żyjemy?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
292
Dołączył(a)
03 lut 2012, 18:51

Wiara czyni cuda

przez nowhereman 27 lis 2014, 16:23
Wydaje mi sie, ze Bog nie potrzebuje naszej wiary. Nie potrzebuje aby byl ktokolwiek kto moglby wierzyc. Bog i tak istnieje (czy tego chcemy, cyz nie).

Natomiast wiara jest potrzebna czlowiekowi. W chwili zwatpienia, beznadziei i pustki, wiara pomaga isc dalej.

Uwazam jednak, ze nie musi to byc wiara w Boga. Jakakolwiek wiara pomaga - nawet jak to bedzie wiara w Pimpusia Sadelko, jesli tylko to zaspokoi nasze potrzeby duochowe. Albo wiara, ze Bog nie istnieje - tez moze dawac sile!

Ja osobiscie wierze w Boga. Dla mnie to "niezmiennik" zycia, taki staly punkt.

Jednak prosze nie mieszac wiary z religia - to zupelnie inne swiaty.
A sens zycia? Moim zdaniem zycie samo w sobie sensu nie ma - sami nadajemy sens naszemu zyciu i nikt za nas tego nie zrobi.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
18 lis 2014, 14:36

Wiara czyni cuda

przez ola25022 02 gru 2014, 14:54
hej kochani. Już 3 lata czytam to forum, ale nigdy sie nie zarejestrowałam, dopiero dziś mnie tknęło żeby Wam coś napisać. Ostatnie pół roku było dla mnie koszmarem, nie sądziłam że można sie kiedykolwiek tak czuć. Oczywiście mowa tu o nerwicy lękowej. Zawsze (od dziecka) byłam bardzo wrażliwa, jestem także DDA więc moja nerwica ma też napewno w tym swoje korzenie. Jednak jakoś sobie zawsze radziłam, byłam rozrywkowa, stresowałam się wszystkim, ale gdy bodziec stresowy znikał to i mój stres razem z nim. Wszystko sie zmieniło po ostatniej sesji na studiach. Przez cały semestr miałam bardzo dużo stresu i moje wieczne przejmowanie się wszystkim i niewiara w siebie doprowadziły do totalnego wykończenia organizmu fizycznie i psychicznie. Z dniem zakończenia sesji i zdania najgorszego egzaminu cieszyłam się i odetchnęłam z ulgą że w końcu wakacje. W pierwszy dzień wakacji cały dzień sprzątalam dom (uwielbiam sprzątać :D) i już po południu zaczęłam sie źle czuć, ale pomyślałam że się przemęczyłam bo i gorąco było i dużo wysiłku dziś włożyłam w prace. Wieczorem, siedząc przy stole i jedząc kolacje w ułamku sekundy wydawało mi się że spadam z krzesła, że totalnie straciłam równowage, czucie..zaczęło mi sie bardzo kręcić w głowie,położyłam sie. I się zaczęło. Kołatanie serca, duszność, ucisk w klatce piersiowej, problem z oddychaniem, drętwienie nóg i rąk, straszny lęk i kręcenie w głowie. Do tego wymioty,biegunka w ciagu kilku minut. Jednym słowem masakra...mama chciała wzywać pogotowie bo nigdy mnie w takim stanie nie widziała, a i ja sama sie tak nigdy nie czułam. Jakoś sie uspokoiłam, zasnęłam. Na drugi dzień myślałam że będzie lepiej, że to chwilowe, ale niestety lęk przed ponowną taką sytuacją sprawił że przez następne miesiące chodziłam jak zombi. Ciągle mi sie kreciło w głowie, nie chciałam sie nigdzie z domu ruszyć bo sie bałam,czułam sie jakbym była pijana i żyła obok. Każdy z Was napewno wie o czym mówie. Ciągły lęk, zmęczenie, napady strachu...nie do opisania. I tak 4 miesiące walczyłam sama ze sobą, myślałam że umieram, że jestem na coś cięzko chora. Zepsułam wakacje swojemu narzeczonemu bo nigdzie nie chcialam sie ruszyć, najchetniej leżałam ostrożnie na łóżku i oglądałam serial który mnie uspakajał. Stwierdziłam że to napewno tylko nerwica (taką miałam nadzieje) i że nie dam sie. Podjęłam pracę, żeby zmusić się do wyjścia z domu i robienia czegokolwiek. Było zdecydowanie lepiej, bo jak szłam do pracy to nie myślałam o zawrotach głowy, jednak to nie było do końca to. Pewnego dnia zadzwoniła do mnie mama mojej koleżanki która miała bardzo ciężką nerwicę przez wiele lat (do tej pory czasem wraca,ale nie w takim stopniu). Poleciła mi nowennę do Matki Bożej rozwiązującej węzły. Nigdy wcześniej o tym nie słyszałam, nie byłam też specjalnie religijna. Nie spodziewałam się efektów od razu, wiadomo. Ale na przestrzeni następnych 3 miesięcy zaczęły się dziać niesamowite rzeczy. Sytuacje, ludzie których spotykałam, zaczęły mi wiele uświadamiać. Poszłam do psychologa,wróciłam na uczelnie bez stresu. Zaczęłam chodzić na msze z modlitwą u uzdrowienie. Zaczęłam chodzić na seminarium odnowy wiary. Zaczęłam się mocno modlić, poszłam do spowiedzi, przyjęłam komunię Świętą. Odkryłam ogromną moc Koronki do Bożego Miłosierdzia. Kochani, uwierzcie...było bardzo źle...dzisiaj? Zaczęłam się na nowo cieszyć życiem, małymi rzeczami które wcześniej sprawiały mi przyjemność...rodzina i przyjaciele mówią mi że wróciłam dawna "ja", że na nowo się śmieję i wychodzę z domu i wiele wiele innych... Nie mówię że jestem zdrowa, bo nerwica zostawiła we mnie taką traumę i strach, że jestem czujna i muszę nad sobą pracować. Ale pamiętajcie jedno - strach nie pochodzi od Pana Boga. Zaufajcie Bogu, zachęcam Was. Moje życie wraca do normy, czuje się wspaniale. Pozdrawiam ciepło i trzymam za Was kciuki - a i Wy trzymajcie za mnie!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
02 gru 2014, 14:31

Wiara czyni cuda

Avatar użytkownika
przez Flora3 02 gru 2014, 15:43
o.O
"Ogólnie mówiąc - life is brutal
Poza tym wszystko doskonale... "

absenor
sertralina
xanax
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1290
Dołączył(a)
21 wrz 2014, 16:20

Wiara czyni cuda

przez Reiben 02 gru 2014, 16:49
Carlsberg napisał(a):chcę żeby był, bo jeśli nie to brak życia po śmierci byłby największą porażką ludzkości. Bóg musi być. Musi być jakiś większy sens. Bo jeśli nie to po co żyjemy?

Obrazek
Reiben
Offline

Wiara czyni cuda

przez Siddhi 02 gru 2014, 18:07
@ola25022
Czytając taki tekst człowiek się zastanawia co studiuje osoba, która go napisała... marketing i zarządzanie?
Przyznaj się, prawda, czy fałsz? A może reklama koronkowej bielizny?
Obstawiam, że jednak fałsz, że to się nie stało, że tak nie było, że ściemniasz chcąc zrobić dobrze nawracając w ten sposób ludzi.
Siddhi
Offline

Wiara czyni cuda

przez ola25022 03 gru 2014, 17:14
Przykro mi że tak zostałam odebrana, chcialam się po prostu podzielić tym co mnie spotkało i co mi pomaga w walce z nerwicą. Sądziłam że w tym wątku są osoby które interesuje aspekt wiary. A jeśli Cię tak interesuje co studiuję - kierunek techniczny :) Nic dobrego nie wynika z doszukiwania się we wszystkim drugiego dna. Ale..każdy ma swój sposób na życie, ja przedstawiłam swój. Mimo wszystko, życzę wyzdrowienia i więcej optymizmu :)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
02 gru 2014, 14:31

Wiara czyni cuda

Avatar użytkownika
przez Loopy'7 03 gru 2014, 18:01
ola25022, Olu, ja Ci wierzę ;) , ale nie wiem, czy ma to dla Ciebie jakiekolwiek znaczenie ... Jeżeli jesteś wrażliwa, to takie słowa mogły zaboleć, nie rozumiem, po co wypowiadają się osoby, które nie mają nic sensownego do powiedzenia, poza wywołaniem zadymy i dokopaniem drugiej osobie. Nic Ci więc mądrego nie napiszę, bo ja wpisów większości ludzi na tym forum od dawna nie ogarniam. Pozdrawiam Cię serdecznie ze swej strony i walcz tak dzielnie, jak do tej pory :great:

-- 03 gru 2014, 18:03 --

Siddhi napisał(a):@ola25022
Czytając taki tekst człowiek się zastanawia co studiuje osoba, która go napisała... marketing i zarządzanie?
Przyznaj się, prawda, czy fałsz? A może reklama koronkowej bielizny?

NO COMMENT !

Czasami zastanawiam się, czy to ze mną jest coś nie tak, czy może w nieodpowiednich czasach przyszło mi żyć :bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
139
Dołączył(a)
19 sie 2014, 13:22

Wiara czyni cuda

Avatar użytkownika
przez Szubidka 03 gru 2014, 18:46
ola25022: Dzięki za tą historię. Bardzo lubie czytać ludzkie historie z happy endem, podnosza mnie na duchu :) Trzymaj się!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
396
Dołączył(a)
26 lis 2014, 01:00

Wiara czyni cuda

przez Siddhi 03 gru 2014, 19:20
@ola25022
W takim razie przepraszam, spotkałem się już z tego typu kłamstwami w dobrej wierze.
Siddhi
Offline

Wiara czyni cuda

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 05 gru 2014, 15:16
Odkryłam ogromną moc Koronki do Bożego Miłosierdzia.

--- Ja również ;)
W podsumowaniu dyskusji powiem tylko tak :
" Gdyby nie Jezus Chrystus, pozostała by mi tylko czarna kosmiczna dupa i bezdenna rozpacz "
Z Bogiem , Tym który uzdrawia , z Tym , który każdego dnia czyni wielkie cuda ! ,,, w Miłosierdziu Swoim .
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do