Wiara czyni cuda

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Avatar użytkownika
przez ashley 07 lip 2007, 16:52
Wiaterku super ze to napisalas, moze takie proste ale czesto tego nie widzimy ja tez sie na tym przylapalam :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

hej;)

przez Sabina 25 lip 2007, 12:45
Czesc Wam wszystkim;)
Bardzio sie ciesze, ze w koncu po wielu problemach z rejestracja udalo mi sie tutaj zawitac;))) Choruje na NN i jest mi takze bardzo ciezko. Ale to forum, na ktorym teraz pisze, jest prawdziwa nadzija. Po tym, co przeczytalam, naprawde zaczynam wieryc. Czasem jest to tylko chwilowe, ale coraz czesciej sie zdarza. Bardzo duzo przezylam, jak Wy wszyscy. Byl taki okres, ze nie wstawalam z lozka...bylo b. zle, ale teraz jest o wiele lepiej...ide do przodu, chco wlasnie tez czesto przegrywam, ale coraz czesciej wygrywam z "choroba".
Ashley bardzo pieknie to wszystko powiedzialas, moze moglabys mi podac swoje gg, tobysmy sobie pogadaly tak szczerze. Bardzo mi potrzebne takie rozmowy...ione naprawde duzo daja;) Naprawde, wiara jest nam wszysrkim bardzo potrzebna, a ona zalezy od nas, tylko tak ciezko jest to zrozumiec;( no ale trzeba walczyc!!! Musimy w koncu zrozumiec, ze wszystko, nasz wyzdrowienie zalezy od nas!!! To sa nasze mysli, ktore mamy w naszych glowach i to MY panujemy nad nimi!!!;) Wierze, ze nam sie uda, musi byc dobrze. Przeciez Bóg chce dla nas dobrze, nie ma na celu skrzywdzenia czlowieka, przeciez go umilowal! A nasz cierpienie na pewno ma sens, choc czesto, moze nawet czesciej, nie widzimy w nim sensu...
Różo wlasnie po przeczytaniu Twojej wiadomosci, chcialam Cie prosiv o namiary na Ojca pio, jesli mozna tak to kreslic...hehe...ale Piotrek mnie uprzedzil i tu pozdrowienia dla Niego :smile: i naoprawde, zgadzam sie z Nim, twoja wiara jest duza, a tak naprawde nie zdajesz sobie z tego sprawy. Nie jestem jakos bardfzo wierzaca, chco bardzo bym chciala, czasami na sile, moze jest to tez czasami interesowne, chce uwierzyc, aby Bóg mi pomogl, ale cud sie nie zdarzy, raczej trzeba samemu sobie poradzic. I z powoedu tej interesownoisci (choc nie jestem pewna, czy to o nia chodzi) mam wyrzuty sumienia. Ale z drugiej strony pocieszam sie, ze to chyba nie tylko o to chodzi...naprawde chce uwierzyc. Uwierzyc mocno. Bo wciaz tej wiary we mnie jest za malo. Ale wierze w to, ze Bóg istnieje i ze naoprawde chce dla nas dobrze;))) I moze wlasnie o to chodzi.;) Dlatego nie mozemy sie zamartwiac. Zycie przed nami dopiero sie zaczyna!!! Nie mozemy sie poddawac. Nie jestem jaks suoper optymistka, ale przez to, ze to pisze, sama sobie dodaje otuchy, jest mi lzej i naprawde ciesze sie, ze znalazlam takie forum, na ktorym moge powiedziec wszystko co czuje i zostane zrozumiana. Bo zwierzyc mozna sie przyjaciolo, rodzinie, ale kto mnie zrozumie, jak nie Wy;) pozdrawiam Was bardzo serdecznie!!!;)
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
24 lip 2007, 18:27
Lokalizacja
Grudziądz

Avatar użytkownika
przez pannanikt 15 sie 2007, 00:52
Wspaniały post Ashley:) Popieram w 100%:)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:56 am ]
"Wiara jest światłem, które prowadzi na drodze życia, jest płomieniem, który pociesza w trudnych chwilach"

:))
(...) - jesteś stworzony, żeby być człowiekiem!
Istniejesz dla dobra i radości, byś umiał śmiać się i śpiewać, żyć w miłości. Masz obdarzać szczęściem tych, którzy cię otaczają. Przecież jesteś stworzony na obraz Boga - który jest miłością.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
07 sie 2007, 12:30
Lokalizacja
z Krakowa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez ashley 16 sie 2007, 21:51
Jak pisalam o wierze to sadzilam tak ale jeszcze nie stosowalam wiary w moim zyciu. Wierzylam, zawsze wierzylam. i ta wiara mnie prowadzila, prowadzi i juz zawsze bedzie. teraz juz mam z wiara wieksze doswiadczenie. i dodam ze wiara to taki wewnetrzny zar, takie cieplo ktore sie w nas rodzi gdy wierzymy w dobro w to ze sie wydarzy. To cieplo ta sila ktora sie w nas rodzi zaczyna dzialac. dziala mowie to na wlasnych doswiadczeniach, na moim zyciu. Nie wierzcie w zlo, bo wtedy rodzi sie zimno. Wiara nas ratuje, jest jedna z najwazniejszych. To tez jest jeden z najcenniejszych darow ;) Wierzcie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Avatar użytkownika
przez .Kinga. 16 sie 2007, 22:05
ashley wierzę i ta wiara jest dla mnie największą nadzieją. Zawsze ufam, zawsze wierzę, ze to co nam wydaje się złe, w konsekwencjach, może być zupełnie pozytywne. Ufam, że Bóg kierując moim życiem wie co robi, a nawet kiedy nie rozumiem, wierzę, że to po coś jest, że to ma swoj głęboki sens. wiara mnie prowadzi. Jest dla mnie niesamowicie stałą podporą.
Wiara to coś co powinno budować życie człowieka. Bez wiary nie ma sensu w życiu. Bo to, czy życie ma sens jest sprawą wiary. Nie da się szukać sensu pod względami praktycznymi logicznymi itp. Nie można szukać sensu życia w nauce. Bo sens nie należy do spraw które można rozważać umysłem. W sens trzeba wierzyć. To sprawa serca. A widzieć sens w życiu to znaczy żyć. Więc to prawda, że wiara jest jednym z najważniejszych fundamentów.
Wiem co to bezsenność,depresja,autoagresja,samotność,huśtawki nastrojów,brak tożsamości,bezsilna rozpacz i gniew,bezpodstawny lęk i podejrzenia oraz porażka. Wiem co to radość i pasja.

http://www.youtube.com/watch?v=_N_Ck1KcAEo - dla Was wszystkich chwila wytchnienia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
459
Dołączył(a)
21 maja 2007, 17:30
Lokalizacja
W-wa

Avatar użytkownika
przez pannanikt 16 sie 2007, 22:41
"A jesli zabraknie mi siły by podnieść się na drodze życia, proszę - zapewnij mnie że Ty masz siłe za mnie, że jeśli tylko oddam Ci wszystko, dostane wszystko... Panie!"

Moja wiara...
(...) - jesteś stworzony, żeby być człowiekiem!
Istniejesz dla dobra i radości, byś umiał śmiać się i śpiewać, żyć w miłości. Masz obdarzać szczęściem tych, którzy cię otaczają. Przecież jesteś stworzony na obraz Boga - który jest miłością.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
07 sie 2007, 12:30
Lokalizacja
z Krakowa

przez Unfathomable Alex 21 sie 2007, 18:50
Ania1987 napisał(a):przecież to jest możliwe, wystarczy tylko że opuszczę sobie trochę poprzeczkę i przestanę być perfekcjonistką


Mój problem polega na tym, że do końca nie wiem jak to uczynić. Prócz tego przestać się przejmować, przepraszać nie siebie? Ciągle słyszę: jesteś za dobra w stosunku do innych, wyluzuj i spuść z tonu samej sobie, bo się wykończysz?


ashley napisał(a):Wiara. Czym jest?

Exegi monumentum ujmując wartość Twoich słów w tym poście. Pisząc ten komentarz przytoczę pewne zdanie "Słowa są wyrazem kondycji psychicznej człowieka a nie kultury". Wiara podnosi, nie tylko ręce wysoko ku niebu, splamione łzami smutku powieki, ale i serca i to one otwierają kolejne furtki. Zawierzyłam, kocham - jestem. My, ludzie mamy niezgłębione pokłady siły, dlatego warto wciąż się starać, podnosić, pokonywać trudności, udowadniać i siebie umacniać w swojej sile.

Wróciłam z Jasnej Góry, zaczęło się życie i zaczęło się od nowa wiele niepewnego we mnie. Cholernie ciężko pokonać samego siebie. W tym jednak największe zwycięstwo. Jak przenieść słowa, gesty, czyny to wewnętrzna walka toczona TYLKO Z SOBĄ. TYLKO JA MOGĘ JĄ WYGRAĆ?
"Każdy z was jest łodzią
w której może się z potopem mierzyć,
cało wyjść z burzowej chmury,
musi tylko w to uwierzyć!"
Arka Noego Jacka Kaczmarskiego
---------------------------------------------------
Unikat + siła = zdrowie psychiczne.
Posty
34
Dołączył(a)
17 sie 2007, 12:05
Lokalizacja
Bywam z nikąd

przez Cichota 25 sie 2007, 20:02
Ja wiem, wiara jest ważna. Wielokrotnie, kiedy byłam przygnębiona i smutna , to modlitwa przynosiła mi ukojenie. Ale kiedy mi było lepiej, to zapominałam o Bogu. A potem gdy znowu dopadł mnie dół, to na nowo wzywałam Go na pomoc. Wiem, że to nie w porządku.
Nie chcę się z Nim rozstawać. Nosze ze sobą różaniec i medalik i modle sie, staram się o tym nie zapominać, ale ja mam wielkie wachania nastrojów. Kiedy jestem nieprzyzwoicie szczęśliwa, to nagle wszystko przestaje mnie obchodzić, nawet Bóg. A potem spadam w przepaść... i wszystko zaczyna się od nowa :(
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
18 sie 2007, 22:39

przez kaliope* 27 wrz 2007, 19:16
wiara...
wydaje mi się, że jej istnieniu nie można zaprzeczyć, tak jak i istnieniu nadziei;

w moim życiu mają miejsce obie, czasem drażniące, czasem kochane, czasem najbardziej znienawidzone, ale zawsze są i dzięki nim ja jestem
staram się walczyć; jednak mam coraz mniej siły
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
27 wrz 2007, 16:50
Lokalizacja
Elbląg

Avatar użytkownika
przez luthien 29 lis 2007, 18:14
Dla mnie wiara jest najważniejsza. Nie wiem co bym zrobiła, gdyby w moim życiu nie było Jezusa Chrystusa. Gdyby nie On moje życie byłoby nic nie warte. Również ja jestem dla Niego najważniejsza, jestem jedną z wielu cegieł, ale równie ważną jak pozostałe. Gdy brakuje mi nadzieji, On zapala światełko i wtedy wiem, że nadal jest przy mnie i nigdy mnie nie opuści.
Ostatnio byłam na rekolekcjach organizowanych przez SNE, spotkałam tam wielu życzliwych ludzi, nigdzie nie czułam się tak dobrze jak tam, gdy wracałam do domu, to z żalu bolało mnie serce. Nie chciałam wracać do "domu", bo to tylko budynek, cztery ściany i nic więcej, żadnych uczuć, a zwłaszcza miłości. A tam w skromnym internacie miłość była namacalna, miłość do Boga i bliźnich. Widać było, że ci ludzie idą prze życie z Chrystusem i to daje im siłę i szczęście. Pomimo, że msze odbywały się w skromnej salce z prowizorycznie skonstruowanym ołtarzem, to czułam tam obecność Chrystusa jak nigdy i nigdzie przedtem. A teraz, gdy wróciłam do domu żyję sentencją: "Pustynia jest Rajem, jeżeli jesteśmy na niej z Bogiem". I mój oziębły dom też jest teraz dla mnie Rajem, bo zaprosiłam do niego Chrystusa.
Wiem jak to jest żyć bez wiary (nie tylko w Boga, ale w cokolwiek, w ludzi, w przyszłość, siebie samego), bo mój ojciec nie wierzy w nic. I jest człowiekiem zagubionym, który nie potrafi kochać, nie potrafi uszanować drugiego człowieka.
Ostatnio edytowano 10 sty 2008, 13:31 przez luthien, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Do wszystkich chorych na depresję, nerwicę

przez KOBIETA 30 gru 2007, 13:10
W Nowym Roku życzę Wam abyście POKOCHALI SIEBIE.
I nie ważne czy jesteście grubi czy chudzi, ładni czy brzydcy, bogaci czy biedni. ZAAKCEPTUJCIE SIEBIE takimi jakimi jesteście. tO PIERWSZY KROK KU ZDROWIU. Pokochajcie swoje wady i zalety.I nie ważne co o Was mówią inni. Zaakceptujcie siebie. Zadbajcie o siebie. Pomyślcie co dobrego dzisiaj moglibyście dla siebie zrobić. Już teraz zaraz. Może potrzebujecie relaksu, może spaceru, może rozmowy z kimś zaufanym, może zastanowienia się w ciszy w jakim miejscu życia jesteście i co jest dla was ważne.

Jest taki wspaniały człowiek na świecie jak Louisea L. Hay.To autorka wielu wspaniałych mądrych książek, które Wam polecam.
Ona poprowadzi Was ku zdrowiu.
Ewa
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
29 gru 2007, 12:22
Lokalizacja
Łódż

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 10 sty 2008, 12:57
Możecie się ze mnie śmiać lub nie (byli tacy co śmiali się ze mnie z tego powodu) - ale wierzę w Boga! Choć nie wierzę w kościół, bo uważam że skoro Bóg jest wszędzie to dlaczego tylko w kościele mam się modlić?
"Tatusiu, jaki jest sens życia?"
"Zaraz będą <<Fakty>> to się dowiesz!" :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

Avatar użytkownika
przez luthien 10 sty 2008, 13:17
zimbabwe napisał(a):Możecie się ze mnie śmiać lub nie (byli tacy co śmiali się ze mnie z tego powodu) - ale wierzę w Boga! Choć nie wierzę w kościół, bo uważam że skoro Bóg jest wszędzie to dlaczego tylko w kościele mam się modlić?


A dlaczego ktoś ma się z ciebie śmiać, w Polsce jest wolność wyznania, więc możesz wierzyć w kogo i co chcesz. Nie bój się o tym mówić, że wierzysz w Boga, bo to piękne świadectwo wiary mówić o tym wprost. Wiem, że wielu młodych wierzących ludzi boi się o tym mówić przy rówieśnikach, bo boją się że zostaną wyśmiani. Niestety w Polsce panuje ogromna nietolerancja zarówno jeżeli chodzi o wiarę czy orientację seksualną. Ale nic się na to nie poradzi. Prawo wolności wyznania i wogóle wolności jednostki gwarantuje ci konstytucja, więc nie wiem co w tym inni widzą śmiesznego. Przykro mi, że inni nie potrafią uszanować naszych uczuć, przecież my jesteśmy takimi samymi ludźmi jak inni. Jak nie chcą niech nie wierzą, ale po co zaraz się naśmiewać z wierzących :? Ja jestem katoliczką, ale wcale nie neguję ateistów czy ludzi innego wyznania, wręcz przeciwnie mam takich znajomych i dobrze się z nimi dogaduję.
Dlaczego nie wierzysz w Kościół, przecież Kościół to my ludzie wierzący. Do Boga możesz modlić się wszędzie, to jak najbardziej wskazane, ale chodząc do kościoła dajesz świadectwo wiary. Chodzenie do kościoła, to również odwdzięczanie się Bogu za jego łaski, bo nie możemy rządać, zeby Bóg tylko dawał, musimy też mu się czymś odwdzięczyć. Takie są reguły przynależności do Kościoła, wszak każda organizacja ma swój statut, reguły których należy przestrzegać :D Ale to już twój wybór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez luthien 10 sty 2008, 13:53
Ja np. nie twierdzę, że wierzący w Boga jest szczęśliwszy. Tak jak pisałam to wybór każdego człowieka czy wierzy w Boga czy nie. Ważne jest jednak, żeby wierzyć tak jak tekla napisała w swoje możliwości, że uda nam się w życiu wiele osiągnąć, że damy radę. Taka wiara jest potrzebna. Mnie samej o nią ciężko, bo mam niską samoocenę i nie do końca wierzę w swoje możliwości, ale próbuję i coraz bardziej jestem o swojej wartości przekonana, to chyba najważniejsze.
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do