Wiara czyni cuda

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Wiara czyni cuda

Avatar użytkownika
przez ashley 27 lut 2007, 21:53
Wiara. Czym jest? Na pewno czymś bardzo znaczącym, czymś co zdecyduje o sukcesie albo porażce. Prawdziwa wiara otwiera przed nami drzwi, jej brak zamyka. Wiara to wewnętrzna pewność, że może się stać to czego pragniemy. Że możemy się uwolnić od problemów i odnaleźć szczęście. Prawo wiary jest bardzo proste: "Wedlug wiary waszej będzie wam dane". Ktoś mądry wymyślil kiedyś takie powiedzenie: "Jeśli wierzysz, że możesz to zrobić to masz rację, jeśli nie wierzysz też ją masz". Ciekawe jest też to, że "nie wierzysz w to co widzisz, tylko widzisz to w co wierzysz". Nasze życie jest w naszych rękach. Jestem przekonana, że czlowiek może osiągnąć bardzo dużo. Kiedyś podczas wyjazdu za granicę, wysluchalam bardzo ciekawego kazania. Nie zrozumialam wszystkiego, bo nie znalam dobrze języka. Zapamiętalam z niego niewiele. A może bardzo wiele. Padlo pytanie: "wierzysz czy nie wierzysz?" i "to nie jest proste". No wlaśnie. Nikt nie powiedzial, że latwo jest wierzyć. Gdyby bylo latwo, życie wielu z nas wyglądaloby inaczej. A jaka jest odpowiedź na pytanie, czy każdy czlowiek jest w stanie uwierzyć? Czy może to zrobić? Myślę, że może. Na pewno znacie cytat Chrystusa "Twoja wiara cię uzdrowila". Zdajemy sobie z tego wszystkiego sprawę, wiemy o tym. Gorzej w praktyce. A co byście powiedzieli na to, że są tylko dwie drogi, tak albo nie, nie ma żadnej trzeciej. Na której jesteście? Pewnie sporo z nas jest wlaśnie na tej trzeciej. Zmagamy się z wiarą. Upadki i wzloty, wzloty i upadki. Raz wierzę, raz brak mi wiary. No bo jak wierzyć, jak wszystko w środku mówi nie. To niemożliwe. Zapomnij. My sami decydujemy co jest możliwe, a co nie. Często sami sobie rzucamy klody pod nogi, zamiast je zabierać. Może nawet częściej.
Tak naprawdę jest w nas dużo sily, sily do walki, walki o szczęście. Trzeba tylko tą silę z siebie wydobyć. Powiedzieć sobie jasno: Jest we mnie dużo sily, będę silny(a) i nie poddam się. Będę walczyć tak dlugo aż wygram. Pytanie tylko czy jesteśmy w stanie dla pragnienia dać z siebie wszystko. Nikt Ci nie powie: tak jesteś w stanie albo nie, nie dasz rady. Ty możesz jeśli sam w to uwierzysz. Ja mam w sobie tą silę, mimo, że jest mi trudno i już dawno mam wszystkiego dosyć. Upadlam przez duże U. Ale ta sila we mnie jest i nawet jak nie ma efektów albo mój stan się pogarsza ja walczę. Jest w nas coś, co daje nam tą silę, nawet jakby bylo naprawdę beznadziejnie. Jeśli uwierzysz i zaczniesz iść w stronę marzeń, odważysz się wyciągnąć rękę po szczęście to pomyśl co możesz stracić? A co zyskać?
Wybierzcie tą pierwszą drogę którą jest wiara. Idźcie przed siebie. Przez gęstwiny. Przedzierajcie się. Jeśli się nie poddacie w końcu znajdziecie się na spokojnej polanie. Tego Wam i sobie życzę. Nie bójcie się odważyć. Nie oglądajcie się za siebie. Myślcie o szczęściu i nie zapominajcie że wiara czyni cuda. Uczyni je także w naszym życiu :):):) Jeśli wybierzemy odpowiednią drogę. Jeśli uwierzymy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez Bart21 27 lut 2007, 22:34
Rzeczywiscie jest cos takiego w kazdym z nas ładnie to napisałaś!!
To, co za nami i to ,co przed nami, ma niewielkie znaczenie w porównaniu z tym , co jest w nas
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
29 sty 2007, 20:38
Lokalizacja
Lublin

Avatar użytkownika
przez Róża 28 lut 2007, 09:44
Ashley,masz całkowita rację.Gdyby nasza wiara była chociaż jak ziarnko gorczycy...Ale mnie jeszcze tak daleko do tego ziarnka :(
Moim idolem jest Ojciec Pio,może słyszeliście o tym niesamowitym człowieku?Gdybyśmy mieli chociaż odrobinkę jego wiary,bylibyśmy zdrowi.Człowiek ten był niewątpliwie święty,ale przestrzegał przed fanatyzmem religijnym i to mi się też bardzo podoba w nim.A miał przy tym niesamowite poczucie humoru.W dwudziestym wieku dokonywał autentycznych cudów,uzdrowień ,nawróceń itd.Jeśli ktoś ma chęć o nim poczytać,to dam wam namiary.Naprawdę warto.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Ania1987 28 lut 2007, 13:56
Mnie tylko wiara trzyma przy życiu, trzeba doświadczać i wiem, że moja choroba jest wpisana w moje życie, bo wiele zmieniła nie tylko w mojej egzystencji, ale i egzystencji bliskich. Pomogła mi wiele rzeczy zrozumieć i otworzyć się na cierpienie innych. Dzięki wierze i Bogu (do którego się zbliżyłam i któremu zaufałam w trakcie mojej choroby) mam plan, który wymyśliłam wczoraj(a może w końcu zrozumiałam, że mi też się coś od życia należy, że mi też się jeszcze w życiu uda). Do tej pory wydawało mi się, że wszystko w moim życiu się skończyło, że dla mnie życie się skończyło, że jestem skazana na siedzenie w domu i marną wegetacje (teraz wiem, że to był i jest czas na zatrzymanie się, podsumowanie przeszłości i zrozumienie faktu, że wszystko, co zacznę robić będę robić dla siebie).Wiem że to nieprawda że dla mnie życie się skończyło, mam 19 lat i dopiero się zaczyna. Od września zacznę studiować- pewnie psychologię, będę kontynuowała naukę tańca, może zostanę trenerką, będę chodziła na basen i BĘDĘ SZCZĘŚLIWA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Avatar użytkownika
przez ashley 28 lut 2007, 17:28
Ania jak będziesz szla do przodu, dojdziesz do takiego miejsca, w którym znajdziesz szczęście :) Wystarczy wyobrazić sobie, że spelnily się nasze marzenia :):):) Wtedy wiemy, że warto.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Avatar użytkownika
przez Ania1987 28 lut 2007, 18:57
Ashley właśnie mnie rozgryzłaś. Wczoraj przed zaśnięciem pomyślałam sobie, że wszystkie moje marzenia się spełniły, że jestem studentką, tańczę, że jest piękny słoneczny dzień, że właśnie wróciłam z dużą torbą z treningu i czekam na obiad i uśmiechnęłam się do siebie i pomyślałam warto, naprawdę warto wierzyć i dążyć do swoich pragnień (przecież to jest możliwe, wystarczy tylko że opuszczę sobie trochę poprzeczkę i przestanę być perfekcjonistką). Nigdy wcześniej nie dałam się ponieść tak mojej wyobraźni raczej jak już to robiłam to widziałam wszystko w ciemnych barwach, ale teraz, gdy włożyłam różowe okulary to wiem, że mogę wygrać życie, a moją chorobę potraktować jako potrzebne doświadczenie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Avatar użytkownika
przez ashley 28 lut 2007, 22:11
Super! tak trzymać :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez samotny 28 lut 2007, 23:35
Ashley przeczytałem twojego optymistycznego posta i mimo że nic nie czuję, oprócz tego że nie mam siły to tym postem trochę mi poprawiłaś humor dzięki za dobre słowa, które dla nas nerwicowców są tylko zwykłymi nic nie mającymi wspólnego z realnością słowami - będąc chorym na NN słowa takie będzie lepiej musisz się wziąść w garść przestają po kolejnych upadakach mieć znaczenie - ja walczę od 4 lat prawie - wielokrotnie upadam niemalże codziennie ale coś sprawia że mam jeszcze odrobine siły aby studiować, wstać rano z łóżka i iść na przekór, nie wiem czy to wiara, bo ja swoją chyba utraciłem choć modlę się ale czasami mam wrażenie że to jest nic nie warte...mimo to dzięki za dobra słowa otuchy
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
18 maja 2006, 16:18
Lokalizacja
Opole

Avatar użytkownika
przez ashley 01 mar 2007, 17:01
Samotny, ja nie mam nerwicy, ale moje problemy są naprawdę poważne. Trwają bardzo dlugo, nawet dlużej niż 4 lata. Mi też nie jest latwo. Wiem, że to są tylko slowa i tak jak napisalam gorzej w praktyce. Gorzej je zastosować. Ale wierzę, że jeśli się je jednak zastosuje przyniosą efekt. Pytanie teraz kto się nie podda, kto mimo upadków nie zrezygnuje i będzie szedl dalej? Kto odważy się wybrać szczęście? Kto pokona strach i stawi czola wszystkim barierom? Kto mimo bólu i wewnętrznego oceanu rozterek spróbuje zapomnieć o przeszlości i ujrzeć światlo w przyszlości? Kto?...
Ja bym bardzo chciala. Mimo, że zaczynam od zera z beznadziejną przeszlością. I wierzę, że Ty też możesz. Wiesz przecież, że warto :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Avatar użytkownika
przez IceMan 02 mar 2007, 00:27
Witajcie!
Ashley, wspaniale to wszystko ujęłaś. Dokładnie tak jest z tą wiarą, jak opisałaś. Też jestem na 3 drodze. Ale częściej wierzę w wyleczenie niż nie.

Samotny. Prawdą jest, że jest ciężko. Ale nikt nie powiedział, że trzeba od razu wierzyć albo nie wierzyć. Tak jak napisała Ashley, większość z nas jest na tej trzeciej drodze. Więc postaraj, aby skłonić się ku wierze w wyleczenie. Im bliżej tym lepiej. Nie jest powiedziane, że pomaga tylko pełna, żarliwa wiara. Wystarczy jej cząstka, a o tą cząstkę będzie lepiej. Zacznij od małych kroków. 4 lata - życzę Ci, żeby to były tylko 4, a nie więcej. A właśnie ta wiara może Tobie pomóc, żebyś nie miał na liczniku więcej niż 4 lata.

Różo - jeśli możesz, daj namiary na stronki o Ojcu Pio. PS. z tego co widzę na forum, to Twoja wiara jest jak spory worek gorczycy. Naprawdę. A skromność która przez Ciebie przemawia nawet w tym poście - 10 ton gorczycy. :P

Aniu - różowych okularów nie ściągaj. Widzę że promieniejesz wiarą i nadzieją, że będzie tak jak piszesz. I z tego co widzę - z takim podejściem - faktycznie już za niedługo możesz napisać o tym nie w kategorii marzeń, ale faktów.

Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie!
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Róża 02 mar 2007, 10:16
http://www.padrepio.catholicwebservices.com/POLSKA/POLSKA_index.htm-na tej stronce jest wszystko dobrze opisane.Polecam także książkę pt.Ojciec Pio Stygmatyk-Mistyk-Cudotwórca.Ja zamówiłam ja na str.[url]*******
Tylko nie myślcie,że jestem jakaś nawiedzona czy fanatyczna.Nic z tych rzeczy,niestety nawet do kościoła chodzę zbyt rzadko :( Ale warto wiedzieć o tym Świętym.To był bardzo życiowy człowiek,świetnie rozumiał zwykłych śmiertelników i pomagał im namacalnie w chorobie i rozterkach duszy.
A tak w ogóle wydaje mi się,że największym szczęściem i drogą do równowagi psychicznej jest właśnie całkowicie bezinteresowna pomoc innym.Właśnie bez oczekiwania na wdzięczność.Większe szczęście przynosi dawanie niż branie.A tak mało tego w dzisiejszym świecie.Pewnie dlatego ludzie,którzy mają niby wszystko,popadają w narkotyki i inne doły i syfy nie do przejścia.Mają wszystko,oprócz prawdziwego i wartościowego celu w życiu.Bo to "wszystko"zdobywali tylko dla siebie,z myslą o swoim szczęściu i powodzeniu.Tak mi się wydaje.
Piotruś :D -jak ty mnie przeceniasz :oops: Naprawdę jestem zwykłą głupią babą i daleko mi do tego co o mnie myślisz ;) :lol:
Ostatnio edytowano 15 kwi 2012, 16:43 przez Amon_Rah, łącznie edytowano 1 raz
Powód: nie podajemy odnosnikow do stron zajmujacych sie handlem
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez sisi1234 02 mar 2007, 11:02
Kochani,
Jest coraz lepiej :) Radze sobie, wychodze z domu, bawie sie w klubach, widuje z przyjaciolmi, a ataku nie mialam juz ze 3 tygodnie, wiec zbieram d.. w troki i wyjezdzam z Polski.Wracam do pracy i do ukochanego, bede walczyc i nie dam sie tej..... nerwicy
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
10 sty 2007, 15:19

Avatar użytkownika
przez Róża 02 mar 2007, 11:07
Sisi-gratuluje,dawno cię tu nie było.Ja też zbieram się w sobie,bo najdalej w sierpniu mam zamiar wyjechać stąd na trochę,zmienić sobie klimat(choc to tylko Irlandia :D )i pobyć właśnie z ukochanym.Może się uda,na pewno się uda :D .Trzymaj się cieplutko.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez ashley 02 mar 2007, 16:32
Podobają mi się te wasze optymistyczne plany :) Ja też mam plan, starsznie bym chciala zakonczyc te wszystkie problemy z przeszlości do wakacji, cekawe czy mi sie uda... Pozdro :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do