Mieć siebie-najcenniejszy dar

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

przez Misiek 22 paź 2008, 11:17
Muszę to wypróbować...
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

przez koniusz 03 lis 2008, 01:56
No czytam czytam i jeszcze raz czytam i nie mogę się nadziwić jaka tu przemiana zachodzi. Wręcz unosi się nastrój bojowości i pewności siebie... Naprawdę jestem pod wrażeniem,,,
Brawo tak trzymać!!!



DESIDERATA

Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu - pamiętaj jaki pokój może być w ciszy.
Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi.
Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego, co mówią inni, nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swą opowieść.
Jeśli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny i zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie.
Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami.
Wykonuj z sercem swą pracę, jakakolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu. Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach - świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.
Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć: nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa.
Przyjmuj pogodnie to, co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości.
Rozwijaj siłę ducha by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie.
Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj i czy to jest dla ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki jaki być powinien.
Tak więc bądź w pokoju z Bogiem cokolwiek myślisz o jego istnieniu i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twe pragnienia: w zgiełku ulicznym, zamęcie życia zachowaj pokój ze swą duszą.
Z całym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jescze ten świat jest piękny.
Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.

tekst napisany przez Max'a Ehrmann'a w 1927 roku
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
17 wrz 2008, 18:41

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

Avatar użytkownika
przez pyzia1 03 lis 2008, 10:13
Piękny tekst. Myślicie, że da się to zrobić? Być uważnym, spokojnym, pokornym wobec losu, otwartym na wszystko i wszystkich i do tego mieć wielką pogodę ducha? Ja chyba wierzę, stawanie się kimś takim to pewnie praca na całe lata, ale myślę, że to praca przynosząca ulgę po tej całej walce i miotaniu się w poszukiwaniu szczęścia.
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

przez anu 11 lis 2008, 17:49
pyzia1 napisał(a):Piękny tekst. Myślicie, że da się to zrobić? Być uważnym, spokojnym, pokornym wobec losu, otwartym na wszystko i wszystkich i do tego mieć wielką pogodę ducha?



Myślę, ze są tacy ludzie i szczerze ich podziwiam. Za ich siłę i chęć walki. teraz czytam sobie to forum po długiej przerwie i przeraża mnie, że zwątpiłam w to, ze będzie lepiej, że jestem coś warta, nie dlatego, że dużo pracuję i mam jakieś małe sukcesy zawodowe, ale dlatego, że jestem człowiekiem i to jest wartość sama w sobie. jestem mistrzem w mówieniu sobie: "jesteś beznadziejna", "twoje sukcesy się nie liczą", mogę bez problemu podważyć wartość swoich osiągnięć, zalet, ale ogromną trudność sprawia mi powiedzenie: "nie jestem gorsza. jestem fajna po prostu". mój psycholog powiedział mi, że swoja wartość uzależniłam od osiągnięć, ilości i jakości relacji z innymi ludźmi itp. a to podobno nie o to chodzi. pewnie tak. czytałam swoje wcześniejsze wypowiedzi i dociera do mnie jaka byłam głupia - wtedy powiedzmy było lepiej, ponieważ miałam kogoś - czyli podświadomie mówiłam sobie, że nie jest ze mną tragicznie, ktoś mnie zechciał. uzależniłam swoją wartość od obecności kogoś. teraz jestem sama i jest mi strasznie. nie pomaga mi ogrom pracy, studia, 4 prace. pustka i tak się pojawia w wolnych chwilach (tez tak macie?). przede mną jeszcze długa droga, ale nie wiem czy mam siłę ją przejść:( nie wiem czy to nie jest tak,że jest mi teraz wygodnie: założyłam sobie, iż jest mi źle, mam dużo pracy i nie będę się zmieniać-aż tak na pewno nie. wiem, ze praca nad sobą wymaga wiele czasu/wysiłku, ale ja po prostu nie mam motywacji, żeby to robić. widzę jak powoli zmniejsza mi się krąg znajomych, jak przestałam rozmawiać o problemach. oczywiście wmawiam sobie, że to przez brak czasu,ale wiem, że chodzi o to, że raczej nie zainteresuję nikogo swoja osoba,dlatego się wycofuję.robię się coraz bardziej samotna, a za tym idzie niska samoocena, myśli samobójcze. i jak tu wierzyć w swoja wartość? i jeszcze być pogodnym?
kiepsko
anu
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
25 wrz 2007, 22:34
Lokalizacja
Warszawa

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

przez jaga1902 26 lis 2008, 00:36
Pięknie piszesz Ashley, podziwiam w Tobie taką siłe, to że potrafisz byc silna i dopinasz wyznaczonego sobie celu. Chciałabym móc tak jak ty pokochac siebie ale jesli widze same wady brak zalet ciezko jest mi kochac sama siebie
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
25 lis 2008, 23:20

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

Avatar użytkownika
przez anonimowa 26 lis 2008, 20:43
Widzę tu walkę, determinację, a ja co robię? nic.
Chciałabym siebie pokochać, swoją duszę i ciało, ale czasem myślę sobie, że ktoś musiałby mi pomóc, bo sama sobie nie dam rady.
Jeśli ktoś powie mi coś przykrego (może dla tej osoby to nic szczególnego, błahostka), to trafia to w moje serce, rani. Nie potrafię machnąć ręką na czyjeś docinki. Dlatego, jeśli ktoś wpadłby na pomysł, aby mnie zniszczyć, wystarczyłoby, aby zaczął mnie gnębić psychicznie. Wystarcza jakieś obelgi i już po mnie. Zresztą już taki przypadek był w dzieciństwie, co spowodowało, że stałam się samotną, niecierpiącą siebie, bardzo nieśmiałą i skrytą osobą.
Może dziś już jest lepiej, próbuję dogadywać się z innymi, ale wciąż pozostaje ta niepewność, niepewność ruchów, mowy w trakcie rozmowy, przebywania z innymi ludźmi. Ponieważ myślę, litują się nade mną, że ze mną rozmawiają, zresztą często rozmawiają ze mną, aby się zapytać w sprawie zadania itp.
Nie mam przyjaciół, tylko znajomych ze szkoły. Mogę jedynie doliczyć jedną koleżankę, przy której jestem sobą (chyba). Nie oznacza to jednak, że nie sprawia mi to przykrości. Czasem wydaje mi się, że ciągle popełniam błędy, czasem zamyślę się i nie wiem o czym mówiła, czasem powiem coś bez zastanowienia, a ona to wszystko mi wytyka. Czasem przypomina mi tamtą, co kiedyś w młodości mnie zraniła, ale nie mogę jej zostawić, ponieważ pozostanę zupełnie sama.
Myślę, że może jednym z powodów mojej niskiej samooceny, tego negatywnego uczucia do siebie samej jest te ciągłe wypominanie: "Iza zrobiłaś źle to i tamto", "Nie mogę na ciebie liczyć", " Znów nie dotrzymałaś słowa", "Spóźniłaś się".
I jak tu mam siebie polubić, skoro inni wciąż mi mówią, że zrobiłam coś nie tak, albo po prostu wydaje mi się, że mnie nie lubią.
Czasem myślałam o tym, aby się zmienić, ale czy tego naprawdę chcę? Miałam też kiedyś koleżankę. Wydawało mi się, że jest podobna do mnie, lubiłam ją bardzo. Potem poszła do technikum, ja do liceum i od tego czasu już raczej nie rozmawiamy ze sobą. Zmieniła się. Teraz jest duszą towarzystwa, lubi zabalować i napić się, bo tylko tak można się bawić. Powiedziała mi kiedyś "Wiem, że się trochę zdemoralizowałam, ale dobrze mi z tym, cieszę się, że się zmieniłam". Ja potraktowałam jej słowa tak, że ja jestem taką nieciekawą osobą, podobną do "byłej K." i może też powinnam się zmienić. Myślałam o zmianie, ale w kogo? Nie wiem, ale wydaje mi się, że nie jestem taka jak inni, nie umiem być taka jak inni.
Jak pokochać siebie, skoro żyję w przekonaniu, że inni mnie nie akceptują, nie lubią?
Czytałam te wszystkie komentarze i chylę czoła, ale chyba nie jestem taka silna jak wy.

Edit//Amon
Przepraszam, że tak wyszło, ale to przez ciągły błąd 503. Chyba z godzinę pisałam i wysyłałam ten post, bo ciągły błąd, a do tego jeszcze klawiatura mi się wciąż zacinała. :evil: Nie mogę już ani usunąć, ani zmienić posta, więc proszę, aby ktoś coś z tym zrobił.
P.S Pewnie ten post również zostanie wysłany potrójnie lub poczwórnie, więc już z góry przepraszam i nic z tym nie będę mogła zrobić.
Tak na marginesie, kiedy będzie wszystko sprawnie działało? Myślę, że ten problem nie występuje wyłącznie u mnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 kwi 2008, 20:05
Lokalizacja
Żory/Gliwice

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

Avatar użytkownika
przez Lariana 27 lis 2008, 12:28
Własnie w tym problem.. nie pokochają ciebie na siłe ,jeśli sama siebie nie pokochasz..
Ja tak mam że wytworzyłam sobie taką maskę gdzie wiecznie się śmieje ,żartuje.Zdarzają się i dni gdy już totalnie nie umiem udawać, a czasem po prostu nie mysle o tych wszystkich moich dołach..
Mam tak naprawdę mało przyjaciół ,wszyscy są daleko. Z jedną utrzymuje kontakt smsowy i tyle mam z tego kontaktu między ludźmi. Nyo jest jeszcze szkoła ale tak przy boku nie mam nikogo. Nawet nie wiem jak spędze sylwestra, może moje zeszłoroczne marzenie ,żeby zostać w samotnosci w domu spełni się ,ale to będzie mega smutne..
Teraz tak widzę że to będzie smieszne spotkac znajomych i wieczne teksty" ale fajnie ,trzeba się tak częściej spotykac i jak nam fajnie razem ,jacy jesteśmy zżyci itd. "
Próbuje sie odzależnić od tego ,że to ludzie nam przynoszą radość .Co nie oznacza ,że się od nich odsuwam strasznie .Oni sie ode mnie odsuneli .
'A ja za dużo widzę, zbyt mocno czuję'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
463
Dołączył(a)
13 sie 2008, 16:02

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

Avatar użytkownika
przez Radison 10 sie 2009, 21:35
ashley, tak wspaniale trafiłaś z tym wątkiem :!: Już sam tytuł: "Mieć siebie - najcenniejszy dar" sprawił, że się z Tobą z miejsca zgodziłem, zanim jeszcze przeczytałem treść postów :-)

Ja na swojej terapii właśnie nad tym pracuję obecnie - odnalezieniu siebie i zaufaniu sobie. No bo co lepszego może zrobić człowiek niż najlepsze na co go stać? Czyli zgodnego ze wszystkim co wie, co czuje, co myśli... Zgodnego z nim samym.
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
22 sie 2006, 19:27
Lokalizacja
Warszawa

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

Avatar użytkownika
przez ashley 14 wrz 2009, 22:46
Radison i jak idzie terapia? Pamiętam jak ja zakladając tego posta poszukiwalam prawdziwej siebie. I z doświadczenia wiem, że jak już się zacznie szukać to się znajdzie;) Trzeba tylko pozwolić sobie na bycie nieidealnym i nie bać się swoich wad.
Jak czasami zaglądam na to forum i na ten wątek to uświadamiam sobie, że najszczęśliwsze chwile w moim życiu to te, kiedy jestem sobą i nie próbuję zmieniać się na "lepsze" żeby lepiej wyglądać w oczach innych. Wtedy najlepiej wygląda się w swoich oczach;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

Avatar użytkownika
przez Radison 17 wrz 2009, 08:03
Terapia idzie bardzo dobrze, dzięki ashley. Teraz pracujemy już nad relacjami z innymi ludźmi, po zrobieniu porządku wewnątrz mnie. Trenuję, robię wiele, żeby było lepiej. Trzymaj się, pozdrawiam ciepło!
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
22 sie 2006, 19:27
Lokalizacja
Warszawa

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

Avatar użytkownika
przez dzidzius22 17 wrz 2009, 10:13
miec siebie-ja niestety jeszcze nie wiem co to znaczy i chyba sie juz nie dowiem.przeszlam kilka terapii,lecze sie od ponad 15 lat i wciaz nie potrafie siebie pokochac.nie chce wam tu macic w tym fajnym temacie ale dla mnie najwazniejsze jest miec kogos.tak niestety "wytresowala" mnie moja depresja.strach przed samotnoscia i bezradnoscia-to moj codzienny problem.nie mam dzieci ani rodzenstwa,w wieku 10 lat stracilam ukochanego ojca.moja matka zyje,mieszkamy razem ale nie mam z nia dobrych kontaktow-jestem dda.dwukrotnie owdowialam.teraz od trzech lat jestem w udanym zwiazku ale wszyscy moi partnerzy to alkoholicy(obecny nie pije).moze stad biora sie moje leki,ze ten koszmar picia wroci,ze stanie sie cos zlego i znow zostane sama...
przepraszam...
DZIEN DZISIEJSZY JEST NAJWAZNIEJSZYM DNIEM TWOJEGO ZYCIA
WCZORAJSZY - DOSWIADCZENIEM
JUTRZEJSZY - NIEWIADOMA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
17 sie 2009, 22:05
Lokalizacja
Bydgoszcz

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

Avatar użytkownika
przez Donkey 17 wrz 2009, 12:36
JA tak bardzo chcialabym zaufac znow , pokochac kogos ale nietstety nigdzie nie moge spotkac tego jedynego!!

Czasami smutno mi .. Same śluby dookoła, wszyscy ,,sparowani''!

Ale cierpliwie czekam :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

Avatar użytkownika
przez dzidzius22 17 wrz 2009, 14:01
donkey,spokojnie i na ciebie padnie :D
jest cos takiego co sie nazywa feng shui.no i w tym feng shui radza ze gdy ktos chce przyciagnac innego ktosia do siebie to do bialego wazonika ma wlozyc jeden sztuczny czerwony kwiat i postawic ten wazonik w prawym gornym rogu swojego pokoju. no oczywiscie ten ktos sam do nas nie przyjdzie,trzeba mu w tym pomoc,ale ja tak zrobilam i to dziala-przyciagnelo mi jacka! :D :D :D
DZIEN DZISIEJSZY JEST NAJWAZNIEJSZYM DNIEM TWOJEGO ZYCIA
WCZORAJSZY - DOSWIADCZENIEM
JUTRZEJSZY - NIEWIADOMA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
17 sie 2009, 22:05
Lokalizacja
Bydgoszcz

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

przez Gojaaa 15 gru 2009, 17:59
Czytam Wasze posty raz się uśmiecham, a raz mam łzy w oczach. Zastanawiam się dlaczego tak trudno nam pokochać siebie? Przecież każdy z nas jest wartościowy. Każdy przejawia fantastyczne cechy. Odwołując to do siebie, myślę, że mój problem tkwi w tym, że ciągle czuję, że muszę zrobić coś EXTRA by zasłużyć na miłość, na szacunek, że nie wystarczy być sobą (nawet nie wiem czy bywam czasami sobą-chyba tylko w samotności). Psychoterapia bardzo pomaga mi uświadomić sobie wiele rzeczy, ale co z tego jak nie wiem co z tym zrobić. Wiem, że mam za duże wymagania w stosunku do siebie, że mierze moja wartość w zależności od oceny innych ludzi- ok wiem, że moja wartość jest niezmienna, że bezpiecznie jest być sobą, że będąc sobą zasługuję na wszystko co najlepsze, ale strach przed odrzuceniem i nie akceptacją jest większy niż świadomość. Wiem, że jestem dla siebie najcenniejszym darem. Nawet potrafię siebie kochać i doceniać, ale tylko w tedy gdy jestem sama, bo przy innych zaczynam siebie krytykować, zaczynam być rzeczą, która jest dla innych, staję się maszyna, która ma uszczęśliwiać innych i zapominam o sobie. Czasem myślę, że będąc zupełnie sama byłabym dopiero wtedy szczęśliwa i wolna, że w tedy kochałabym siebie i byłabym szczęśliwa tak po prostu. Bo często doświadczam autentycznego szczęścia, ale chyba zawsze tylko w samotności. Przy innych czuję, że umieram. Na tym kończę moje słodko gorzkie przemyślenia.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 gru 2009, 12:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do