Nasze małe i wielkie sukcesy !! :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

przez nitka 25 kwi 2007, 01:51
sukcesy są oczywiście ;) postępy że ho ho ;) i cieszę się że temat nie zamiera tylko się kręci i kręci ;)
Ale mam pytanie do Was, prosze o poradę ;) jak wiecie u mnie lepiej ;) chodze wszędzie, robie wszystko, ćwiczę, deprecha już tak nie daje w kosc, czasem mam doły. Niestety zauważyłam ostatnio, że ciągle mam lęki, mniejsze i nie kończą się poważnymi atakami, ale są nieprzyjemne. W sklepach czuje się źle, miewam opory przed wychodzeniem z domu, szczególnie w slabsze dni. albo na spotkania z ludźmi. Często wieczorem jestem rozdrażniona, nie moge się skoncentrować, odczuwam nieprzyjemne uczucie w klatce piersiowej. Ogolnie objawy nerwicowe tylko 5 razy mniejsze. Wciąż sprawdzam czy spuscilam wode ;) wciaz cos licze, nuce, powtarzam, gryze wargi az do krwi (natrectwa na 102)
I tu problem, psychiatra powiedzial ze nie potrzebuje terapii u psychologa bo jestem zdystansowana i inteligentna (heheheh) i sama sobie poradzę. Jednak mam wątpliwości, od października chcę znow zacząć studia a mam wrazenie ze moja nerwica ustapila bo "wycofalam sie" ze stresujacych sytuacji. Leki biorę juz 4 miesiac wiec dzialaja. ale jesli wroce na studia, zaczne prace, to znow bede wciaz narazona na klopoty i stres, na przebywanie w tlocznych miejscach, czesta i dluga jazde pociagiem. A teraz kiedy sie stresuje to lęki wracają.
myslicie ze powinnam wrocic do terapii u psychiatry? Czy teraz, w takim stanie w jakim jestem, przyjeliby mnie na oddzial otwarty leczenia nerwic (ten co sie chodzi codziennie tam) ??
z gory dzieki za pomoc!
pozdrawiam wszystkich!!!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:53 am ]
do terapii u psychologa oczywiscie ;)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:10 am ]
aaaaaaaaaa i jeszcze jeden sukces mi sie przypomnial !!!!!!!!!
;) UTYŁAM :)
jeszcze nigdy sie tak z tego powodu nie cieszyłam, i "komplementy" w stylu
"oooo utyłaś" paradoksalnie wywołują usmiech a na mojej twarzy :lol:
"To jest szczęśliwy dzień. Bo otworzyłam oczy, poruszyłam ręką, bo mam coś do zrobienia i mogę mówić..."
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
13 sty 2007, 11:09

Avatar użytkownika
przez Róża 25 kwi 2007, 09:22
Niteczko,mnie psychiatra powiedział to samo :roll: Ale myślę,że psychoterapia jeszcze nikomu nie zaszkodziła,a skoro jesteś już w jako-takim stanie,to tym lepiej i pełniej mogłabyś w niej uczestniczyć.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez IceMan 25 kwi 2007, 09:28
Nitka, nic mi więcej do głowy nie przyszło oprócz tego, że może wcześniej miewając silne lęki nie zwracałaś uwagi na te słabsze. To tak jakby czuć ból złamanej nogi, a posiniaczonego łokcia już wtedy nie będziesz czuć, bo ten słabszy ból zostanie zagłuszony (żadnego z dwóch nie życzę :lol: ). Ale ogólnie zrobiłaś wiele wielkich kroków naprzód. Teraz to już drobnostki. Powoli z tego wyjdziesz ;) A co do terapii to nie mam zielonego pojęcia :roll: Pozdrawiam serdecznie :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Evelka 25 kwi 2007, 11:02
nitka ja uważam, że jeśli czujesz potrzebę terapi u psychologa, jeśli są tematy lub kwestie w twoim życiu które można by jeszcze poruszyć i przeanalizowac by bylo ci lepiej to jak najbardziej możesz korzystać. Psycholog sam oceni przydatnosc takich spotkan ale wątpie ,by one mogly w jakis sposob ci zaszkodzic.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
25 kwi 2007, 06:07

przez Makcia 26 kwi 2007, 13:29
Nitko
Myśle że sama powinnaś ocenić czy poradzisz sobie sama z tymi lękami i natręctwami czy dobrze byłoby gdyby ktoś troszke Ci w tym pomógł.
Z tego co słyszałam psychoterapie pomogły wielu osobom z tego forum, niestety nie moge nic powiedzieć na ten temat bo nigdy w takich spotkaniach nie uczestniczyłam. Od lat próbuje sama sobie dać rade i być może gdyby mi ktoś pomógł - jakis specjalista dużo szybciej osiągnęłabym sukcesy.
Bardzo fajnie że chcesz wrócić na uczelnie bo to będą kolejne ważne momenty w twoim życiu. Na pewno nie raz dadzą Ci powody do radości i większej wiary w siebie w to że tak dużo potrafisz. Samodzielny dojazd na uczelnie lub zdany egzamin to rzeczy które dają wiele satysfakcji i więcej pewności siebie. I chociaż może zdarzyć sie czasami taki dzień że pomyślisz sobie "Nie dam rady" to na pewno następnego dnia pokonasz te lęki. Ważna jest mobilizacja i cel, szkoła teraz może być twoim celem i to że chcesz ją ukończyć. Skupisz sie na tym że studiujesz to będzie twoja droga do pokonania a wierze że na pewno ci sie to uda ;)

Ciesze sie że utyłaś..ja też utylam tyle tylko że mniej sie z tego ciesze
Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie i życze wileu sukcesów :D

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:32 pm ]
Mój dzisiejszy wielki sukces to dobrze przeprowadzone zajęcia z dyrekcią przedszkola :D
Mój mniejszy sukces to to że zapomniałam kluczy i musiałam dzwonić do męża żeby sie urwał z pracy i mi je jakoś dostarczył bo kwitłam przed blokiem. Ale..co najważniejsze nie zmieniło mi to humoru :D i nie miałam paniki ani poczucia że coś zawaliłam. Usiadłam sobie na ławce i jadłam cukierki :D Było miło ;)
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
08 paź 2006, 12:36

przez mamnadzieje 27 kwi 2007, 22:18
wiecie co mi to pomagaja sie zdystanosowac do tego wszytkiego moje kumpele.....chociaz o tym nie wiedza...zawsze jak sie znimi spotykam .....to humor nam dopisuje...:D:D:):)...i inaczej na to wszytko "patrze"..najgorzej zostac z tym samemu!
pozdrooo

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:35 pm ]
a w ogole tez uwazam ze napisanie pierwszego posta na tym forum bylo dla mnie bardzo trudne...najtrudniejszy pierwszy krok....do wolnosci.Myśle ze wyjsice z tej choroby zalezy wlasnie od nas!!!bo jak przeciez psychitara nie zmieni moich mysli..musze sama je zmienic..(no ale pomoc moze i ułatwic w koncu jest od tego..ale takie chodzenie po lekarzach..hmm no niewiem..)..bardzo pdoba mi sie postawa Makci;P...spokoj i optymizm..to podstawa!!!!:)wiem ze to trudne...ale trzeba sobie radzic...powoli powoli..i uda sie!!!MUSI!:)
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
23 mar 2007, 20:26

przez Makcia 29 kwi 2007, 10:04
Ulo (nie jestem pewna czy dobrze odmieniam twoje imię...
Jest mi bardzo bardzo miło że napisałaś ten post powyżej. Taka świadomość że robiąc coś kto inny to docenia podbudowywuje mnie i motywuje do dalszego działania. Dziękuje Ci bardzo za wsparcie :D

Mój mały sukces to ..hm...wczorajszy chwilowy atak paniki w windzie (bo sie zacięła skubana), pierwszą reakcją był strach a potem zaczęła boleć mnie głowa. Dalej to już tylko "produkowałam" swoje "Boże to koniec".
W pewnym momencie powiedzialam sobie "dośc tego" nic mi nie jest przecież to znowu ta głupia nerwica. Bałam się chyba z 30 minut - jazda na pełnych obrotach...ale powoli zaczęło mi przechodzić. W momencie gdy powiedziałam sobie że to "tylko" nerwica....i tym razem sie udało :D
Mój duży sukces to...jazda na 10 centymetrowych obcasach (zapomnialam że ja wracam z imrezy), w aucie wyładowanym 6 ludzi przez centrum miasta :D No i dojechałam ale było ciężko bo ciągle zastanawiałam sie że jade na wyczucie nic nie czując ;)
A jak Wy sie dzisiaj macie?
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
08 paź 2006, 12:36

przez cinnamon_inspiration 29 kwi 2007, 10:22
Makcia ja nie mam nerwicy, a spanikowałabym na śmierć, wielkie uznanie dla ciebie!
Posty
273
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:18

Avatar użytkownika
przez IceMan 29 kwi 2007, 12:06
Ula, Makcia, no i widzicie? Bardzo wiele potraficie. Makcia... za ten przejazd - pełne poważanie :mrgreen: :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez Makcia 29 kwi 2007, 14:06
Cinnamon i Piotr wielkie dzięki ;) sama sie dziwie jak to sie stało że jednak odnalazła się we mnie cząstka "racjonalności" :D
Ale wiecie co? Ja już to zaobserowawalam u siebie..jak wiem że nie moge sobie pozwolić na jakieś "wyskoki" to nic mi nie jest, nerwica mnie najczęściej atakuje gdy wiem że ktoś jest w pobliżu ( i mi pomoże) lub jestem na tyle blisko że moge uciec. Natomiast gdy jestem przyciśnięta do muru panikuje zanim musze "to" zrobić a gdy sie zdecyduje (bo nie mam innego wyjścia) to naprawde aż sama sie dziwie bo nic mi się nie dzieje. Tak naprawde miałam taką sytuacje już kilka razy i po każdym takim wydarzeniu przekonuje się że ta nerwica i te lęki to naprawde nic strasznego. Troszke adrenalinki i tyle :D (tak sobie to tłumacze ;) )
Buziak dla wszystkich dzisiaj..pa pa
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
08 paź 2006, 12:36

przez Pstryk 02 maja 2007, 20:15
Dziwna rzecz... Wczoraj byłam na dnie. Straciłam przyjaciółkę. Zawiódł mnie chłopak. Zawalił mi się świat. Nie ot tak. Takiego złego samopoczucia nie miałam od dwóch lat. Byłam przerażona, bo wiadomość o śmierci samobójczej mojej kochanej Beti spowodowała że wszystko co do te pory osiągnęłam odpłynęło w nicość. Czułam się do tego stopnia beznadziejnie, że uwierzyłam, że jestem złym człowiekiem. Byłam o tym przekonana jak nigdy dotąd. Skoro tak dobrych ludzi jak moja przyjaciółka Bóg zabiera do siebie a ja po tylu próbach zabicia się nadal żyję... Noc przetrwałam na tabletkach nasennych...
Dziś obudziłam się jakaś "nakręcona". Raz dwa się pozbierałam i pojechałam prosto do.... przychodni psychiatrycznej. Zapisałam się na terapię ambulatoryjnej. Potem pojechałam do parku... na zakupy... do koleżanki... nawet zjadłam obiad... i poczytałam książkę...
I czuję się spokojna nawet gdy myślę o pustce, którą zostawiła po sobie Beti.
Wiem, że Beti byłaby ze mnie dumna.
Pstryk
Offline

przez wiatr 02 maja 2007, 21:58
Ja również chcę podzielić się swoim małym sukcesem jaki odczuwam w środku, wewnątrz mnie, mianowicie pomimo, że ostatnimi dniami mam tak zawirowane życie od nawału obowiązków ( sama sobie postawiłam wysoko poprzeczkę do wykonania) nie mam czasu myśleć o sobie ,rozmyślać co się wydarzy,jak będzie, czy mi się uda. Jakoś dziwnie, ale to wszystko jest tak jakby w ogóle mnie nie dotyczyło. I dlatego najprawdopodobniej, pomimo zmęczenia czuję jakbym miała sporo energii pozytywnej, która pozwala mi stawiać czoło problemom i obowiązkom. Dziwne, ale dobrze mi z tym
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez ashley 02 maja 2007, 22:14
bethi napisał(a):Wiem, że Beti byłaby ze mnie dumna.

Na pewno bylaby dumna. Cieszę sie, że sobie z tym poradzilaś.

Wiaterku gratuluję :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Avatar użytkownika
przez IceMan 02 maja 2007, 22:27
bethi napisał(a):Wiem, że Beti byłaby ze mnie dumna.

Na pewno.

Wiaterku wspaniale :D
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do