Nasze małe i wielkie sukcesy !! :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Nasze małe i wielkie sukcesy !! :)

Avatar użytkownika
przez Beatrize 27 lis 2014, 22:01
A pochwalę się :smile: Od podstawówki boję się wymiotowania. Kiedy było mi chociaż trochę niedobrze, albo miałam ból żołądka czułam straszliwy lęk, płakałam i trzęsłam się ze strachu i napięcia. A dzisiaj zaszkodziła mi kawa na wynos z pewnej sieciowej restauracji (mojej mamie też - bolał ją żołądek). Było mi niedobrze i miałam "rewolucję" w brzuchu. I poradziłam sobie z moim lękiem przed wymiotowaniem, myśląc w ten sposób: "Nawet jak zwymiotujesz nic ci się nie stanie, ludzie wymiotują i nic sobie z tego nie robią, to tylko reakcja obronna organizmu, żeby wyrzucić to co trujące, nie ma się czego bać, chwilka nieprzyjemności i ci będzie lepiej". I rzeczywiście spokojnie przeczekałam dolegliwości (nie wymiotowałam w końcu, na mdłościach się skończyło), czytałam sobie nawet książkę dla zabicia czasu. Może komuś to się wydawać śmiszne ale ja się cieszę :yeah:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
29 paź 2014, 20:23
Lokalizacja
Śląsk

Nasze małe i wielkie sukcesy !! :)

Avatar użytkownika
przez Abbey 28 lis 2014, 01:02
ZDAŁAM PRAWKO <3 <3
Obrazek
All my life I’ve been so lonely
All in the name of being holy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8782
Dołączył(a)
26 gru 2011, 21:27
Lokalizacja
85°48',12''N 176°8',94'' W

Nasze małe i wielkie sukcesy !! :)

przez Monar 28 lis 2014, 01:56
Abbey, gratulacje!!! :brawo:

A ja już zgarnęłam dwie 5 na studiach, uczęszczam na wolontariat, który mi się naprawdę baaaardzo podoba i wgl trochę więcej sukcesów odnoszę niż kiedykolwiek wcześniej. Ale jeszcze nie jest tak, jak być powinno. Problemy nadal są te, które były...
Offline
Posty
2201
Dołączył(a)
03 kwi 2013, 00:43

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nasze małe i wielkie sukcesy !! :)

Avatar użytkownika
przez SmutnaTęcza 30 lis 2014, 00:57
Sukcesów brak... same porażki... :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4515
Dołączył(a)
31 paź 2013, 16:04
Lokalizacja
okolice Trójmiasta

Nasze małe i wielkie sukcesy !! :)

przez ala1983 30 lis 2014, 00:59
Abbey napisał(a):ZDAŁAM PRAWKO <3 <3

:great:
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3513
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Nasze małe i wielkie sukcesy !! :)

Avatar użytkownika
przez Arhol 30 lis 2014, 01:53
Abbey napisał(a):ZDAŁAM PRAWKO <3 <3

O,gratulacje ! ; )
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32436
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Nasze małe i wielkie sukcesy !! :)

przez madlen92 08 gru 2014, 00:50
powstrzymałam się (cudownie) i nie wygarnęłam jednej kobiecie, a tak mnie korciło, ostatecznie odczekałam i na końcu było trochę radochy... nie trzeba się tak spinać, tak, nie trzeba; bardzo polecam narwanym i niecierpliwym;
madlen92
Offline

Nasze małe i wielkie sukcesy !! :)

Avatar użytkownika
przez ( Dean )^2 22 gru 2014, 00:20
Mimo wszystko widzę progres w moim życiu.Ale nie zapeszajmy :mhm:
Najgorszy jest wiatr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1515
Dołączył(a)
03 kwi 2011, 20:06

Nasze małe i wielkie sukcesy !! :)

Avatar użytkownika
przez lony 25 gru 2014, 22:23
Udało mi się przeżyć dzień. A wczoraj tak bardzo się bałam.
Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
23 maja 2011, 14:10

Nasze małe i wielkie sukcesy !! :)

Avatar użytkownika
przez Szubidka 25 gru 2014, 23:20
Złapałam porozumienie z Mamą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
396
Dołączył(a)
26 lis 2014, 01:00

Nasze małe i wielkie sukcesy !! :)

Avatar użytkownika
przez Zosia_89 27 gru 2014, 16:27
spokój od kilku ostatnich dni - ogromny sukces :)
Dobrze jest mieć do kogo wyciągnąć rękę,
a oczy mieć szeroko zamknięte.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2802
Dołączył(a)
09 gru 2014, 16:05

Nasze małe i wielkie sukcesy !! :)

Avatar użytkownika
przez Arasha 27 gru 2014, 19:29
Zosia_89, :great:
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Nasze małe i wielkie sukcesy !! :)

przez kassiade 27 gru 2014, 19:45
Witam wszystkich,
Weszłam na forum ponieważ od kilku lat zmagam się z depresją...dopadła mnie w najgorszym chyba momencie,bo zaraz po urodzeniu córki...poczułam się, jakbym spadła na beton...po cudownym okresie ciąży i oczekiwania nagle wpadłam w wielki dół z którego nie potrafiłam się wydostać...na początku w ogóle nie miałam świadomości z czym sie zmagam.Nie miałam poczucia beznadziejności, smutku, zakochałam sie w córce od pierwszego mometu,właściwie na początku jedynym objawem była bezsenność. nie potrafiłam zasnać...Córka spała spokojnie w łóżeczku a ja kręciłam sie z boku na bok...noc po nocy...z dnia na dzień coraz bardziej zmęczona i coraz bardziej sfrustrowana....popodałam powoli w paranoję, że skoro nie śpię, to w końcu umrę, bo przecież sen jest potrzebny, niezbędny...pojawiły sie problemy z pamiecią, koncentracją...byłam coraz słabsza, nosiłam na rękach córkę i płakałam, co stanie się z moją kruszyną, skoro ja nie jestem w stanie zapewnić jej poczucia bezpieczeństwa, zająć się nią, opiekować...z dnia na dzień było coraz gorzej...po kilku tygodniach nie byłam w stanie podnieść się z łóżka, umyć, nie mówiąc już o wyjściu z domu...spacer, wyjście do sklepu było dla mnie jak wyprawa na koniec świata.z pomocą przyszła mi położna środowiskowa.gdyby nie ona i jej sugestia, że to moze być depresja pewnie nic by się nie udało.Odwiedzała mnie i siłą wyciagała z łóżka, uczyła opieki nad małą.zadzwoniła do swojej znajomej pani doktor psychiatry i umówiła na wizytę.Nawet po wizycie nie chcialam wierzyć...ale zaczęłam czytać, szukać w internecie i rzeczywiście okazłao się, że depresja, to nie zawsze poczucie smutku i przygnębienia...nie od razu wszystko się udało. to były dłuuuugie miesiące zmagania się z chorobą i własną słabością.niestety nie obyło się bez leków.I nie za pierwszym razem pomogły.Było kilka zmian, prób.I poczucie, ze to nigdy się nie skończy...Dziś minęło już 5 lat od tamtego momentu.Czy jest happy end??Po prawie 2 latach zmagania się z chorobą, przebywania na macierzyńskim, potem na L4, wróciłam do pionu, zmieniłam miejsce zamieszkania, pracę...Pracę niestety na bardzo stresującą...Było dobrze dwa lata...potem przyszedł nawrót.Bardzo silny.Tak silny, ze moja pani doktor rozkładała już ręce i mówiła, że nie wie, co dalej,nie wie, jak ma mi pomóc.Chciała mnie wziać na oddział do szpitala.Świadomość szpitala przerażała mnie, powiedziałam, ze sie nie zgadzam, ze nie ma mowy. Próba dopasowania leków, kolejna i kolejna...I w końcu ruszyłokiedy już myślałam, ze nie ma dla mnie ratunku.A dziś??Dziś śpi obok mnie moja 5 letnia córka, lekko chrapie, bo ma katar i przytkany nosek, ślicznie pachnie.Dla mnie cały czas jak niemowle, choć to już duża kobieta i potrafi być wredna w tym roku poszła do zerówki i po dwóch dniach bylismy już z mężem na dywaniku u pani dyrektor...niezły z niej ananas ale kocham ją najbradziej na świeciedaje mi siłe i mnóstwo szczęścia....Co mogę Wam radzić??Po tych kilku latach na pewno jedno:żeby nie skupiać się na sobie.wiem, że to nie jest łatwe, ale trzeba jak najbardziej zagospodarować swój wolny czas.Kiedy miałam nawrót choroby,pojawiła się opcja nowej pracy...Szłam na rozmowę kwalifikacyjną i płakałam.Nie miałam siły,nie wiem, skąd ją znalazłam, żeby w ogóle wyjść z domu???Rozmowa była koszmarem,udawanie przed nowym szefem, że nadaję sie do tej pracy, że jestem pełna energii i zaanagażowania....A w duszy całkowita rozsypka.Musiałam nieźle udawać, bo zaproponował mi pracę.Wcale mnie to nie ucieszyło...Pamiętam, ze wróciłam do domu i beczałam, bo nie wyobrażałam sobie, że będę musiała wyjść poza próg domu.Pierwsze 3 miesiące to była walka z samą sobą...Zwłaszcza, ze byłam prawie cały czas wystawiona na kontakt z klientami.Ukrywałam sie ze swoją chorobą, wychodziłam do łazienki,żeby sobie popłakać,bałam sie, ze ktoś zauważy, ze stracę pracę.Nie potrafiłam skupić się na tym, co ktoś do mnie mówi.Po około 3 mieisącach zauważyłam, że bez strachu wychodzę z domu,że coraz mniejszy problem stanowi dla mnie rozmowa z kolegą z pracy czy klientem, że przestaję natrętnie myśleć o swoim stanie i o tym, czy aby na pewno nie umrę przed powrotem do domu...I udało się.Nie jest tak, że czuję się całkowicie wolna,choroba nadal mnie przeraża, fakt, że może wrócić.Staram się po prostu o tym nie myśleć, nie mieć czasu, mieć dużo do zrobienia.To jedyne lekarstwo,niezależnie czy ma się rodzinę,czy nie, czy ma się pracę, czy nie, zawsze jest coś, czym mozna zająć swój czas.Nawet jesli na początku robimy pewne rzeczy automatycznie, nie skupiając się na nich.Uwierzcie mi, że skupienie wórci, a za nim powoli spokój, pamięć i co najważniejsze chęć powrotu do życia.Tylko na początku trzeba niestety się zmuszać, przełamywać, walczyć ze soba...Ktoś kto nie przeszedł przez piekło zwane depresją nie zrozumie tego...A najgorzej jest kiedy dusza sie poddaje, u mnie też tak było.Było poczucie, że to koniec, że już nic mnie nie czeka.Musicie walczyć i trzymać się nogami i rękami,mówić sobie, że skoro kiedyś były rzeczy, które cieszyły, to tak jeszcze będzie!!!jest tak!!!uwierzcie.ALE TRZEBA ZAJĄĆ SOBIE CZYMŚ MYŚLI I CZAS.NA POCZĄTKU PRZEDE WSZYSTKIM CZAS,BO ZŁE MYŚLI, SZYBKO NIE ODEJDĄ.ALE JAK JUŻ PÓJDĄ SOBIE PRECZ, TO BĘDZIECIE Z SIEBIE DUMNI.
WALCZCIE I NIE DAWAJCIE SIĘ CHOROBIE
mi bardzo pomogła w moich zmaganiach książka "POKONAŁEM NERWICĘ",kupiłam, ale jest też strona, na której wpisują się ludzie, którzy dali radę,to bardzo pomaga w chwilach słabości,polecam Wam i trzymam kciuki.Gdyby ktoś chciał chętnie podam mojego maila,możemy popisać, jeśli miałoby to pomóc choć jednej osobie,bardzo będę się cieszyć
Pozdrawiam i kończę,bo strasznie sie rozpisałam :papa:
Kasia
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
27 gru 2014, 19:40

Nasze małe i wielkie sukcesy !! :)

Avatar użytkownika
przez Rashid 27 gru 2014, 22:00
@kassiade

Gratuluje wytrwałości i siły w trudnych momentach, super, że komuś się udało. Mam nadzieję, że zarażasz teraz optymizmem innych ;) ?

Mój sukces to fajnie spędzone święta z rodziną i coraz większa wiara w siebie.
Escytalopram 0Mg
Mianseryna 0Mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
21 wrz 2013, 10:03
Lokalizacja
Z prowincji

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do