Coś bardzo optymistycznego

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Re: Coś bardzo optymistycznego

przez spinoza1988 17 lut 2009, 22:11
a ja mam do Was pytanie.
otóż od pierwszych atakow paniki minelo 2 miesiace mialem przy nich okropnie wysokie cisnienie to trwalo bardzo dlugo po tygodniu dostalem leki i sie zaczelo uspokajac ale mimo to jeszcze trwalo teraz jest juz dosc dobrze jezeli chodzi o lęki i derealizacje w sensie ich nie mam, tylko pozostało mi wysokie ciśnienie. jak sądzicie czy można wyleczyć takie nerwicowe nadciśnienie, czy jest to niemożliwe? strasznie mi to dokucza.
pozdrawiam Łukasz.
Offline
Posty
117
Dołączył(a)
25 gru 2008, 20:22
Lokalizacja
Częstochowa

Re: Coś bardzo optymistycznego

przez cixi81 28 lut 2009, 01:25
musisz isc do kardiologa , przepisze ci na wyrównanie cisnienia tabletki i bedzie okey!!!! bierz magnez z potasem tez ci pomoże !!!!
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
21 mar 2008, 14:22

Re: Coś bardzo optymistycznego

przez integralny 03 mar 2009, 23:24
Optymiście szybciej zdrowieją :) Przeczytajcie http://psychika.net/2009/02/optymisci-s ... wieja.html
Zapraszam wszystkich na mój psychologiczny blog :)
http://www.psychika.net
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
26 cze 2008, 13:49
Lokalizacja
Poznań

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Coś bardzo optymistycznego

przez spinoza1988 04 mar 2009, 11:00
faktycznie mieliscie racje. jezeli ataki i dekoncentracja ustepuja, z czasem uspokaja sie tez serce i bole w klatce piersiowej z lewej strony. az dziw bierze ze to moze byc na tle emocjonalno-nerwowym.

poki co biore magnez z potasem , w dawkach zblizonych do maksymalnych / maksymalnych zamieszczonych na ulotkach.
wie ktos czy taka suplementacja wysoka mi nie zaszkodzi? (nie przekraczam dawki maksymalnej ani nie przekraczam wartosci zadnego z tych pierwiastkow powyzej 100% (najwyżej 80% zddz. )
Offline
Posty
117
Dołączył(a)
25 gru 2008, 20:22
Lokalizacja
Częstochowa

Re: Coś bardzo optymistycznego

Avatar użytkownika
przez Roman Tyczny 11 mar 2009, 03:05
A jakie dawki konkretnie bierzesz?Jeśli chodzi o magnez to ja biore np. 1.000 mg dziennie. :-)
UWAGA ! ! ! Nadmierne życie w stresie może spowodować nieprzewidywalne w skutkach konsekwencje, w razie przedawkowania; niezwłocznie skonsultuj się z psychiatrą lub z najbliższym psychoterapętą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
07 lut 2009, 01:25
Lokalizacja
Chicago

Re: Coś bardzo optymistycznego

przez DJMariusz 29 kwi 2009, 00:09
Witam serdecznie "nerwuski" ;) .

W końcu przyszedł ten czas, że i ja mogę, tak jak to uczynił Remigiusz, przekazać Wam trochę optymizmu i "zasadzić" przysłowiowego kopniaka w "psychikę". Mam na imię Mariusz - wiek 33 lata.Moja historia z nerwicą lękową zaczęła się niewinnie pod koniec Października 2008r.
Złożyło się na to kilka zdarzeń, tak przynajmniej myślę, jeśli będzie zainteresowanie i pytania to mogę je opisać. Jak wyglądały objawy mojej nerwicy ??? - ataki lęku , przyspieszone bicia serca, spocone dłonie, codzienne rozwolnienie, brak apetytu, uczucie że za moment zemdleje bo puls skoczył do 150, każde strzyknięcie gdziekolwiek powodowało napływ myśli, że to może coś z żołądkiem innym razem, że to z wątrobą albo z jelitami. Nakręcało mnie to niesamowicie. Najgorsze chwile były niestety w pracy - ciągłe sprawdzanie pulsu i każdy jego skok powodowały, że nakręcałem się coraz bardziej, aż ogarniało mnie uczucie, że za chwilę zemdleje, z dzisiejszej perspektywy mogę pracę w tamtym okresie określić jako horror, oczywiście nie minęły mnie myśli o nowotworze. Bałem się wyjść na spacer, nawet ruszyć się z łóżka w nocy do łazienki bo zaraz miałem wrażenie, że puls mi skoczy.
Rodzina widząc co się ze mną dzieje określiła mój stan jako nerwicowca. Po zapoznaniu się z lekturą kilku for internetowych dostałem olśnienia, objawy, które minie prześladowały faktycznie na to wskazywały. Udałem się więc do lekarza rodzinnego celem uzyskania jakiś pomocnych informacji. Zrobiłem pełną morfologie krwi + ob, pełne badanie poziomu hormonów tarczycy, EKG serca - wszystkie wyniki wyszły ok - dodatkowo wykonałem test na obecność bakterii helikobakter, który oczywiście wyszedł ok. Mój stan psychiczny poprawił się nieco ale nerwica jak atakowała tak atakowała. Leki jakie zacząłem brać to TRANXENE i jakiś na zmniejszenie pulsu, który zażywa moja mama. I tak po ok 2 tyg. tranxene zaczął działać - moje samopoczucie się poprawiło. Tranxenik rano i do pracy, życie powoli nabierało kolorów choć lekkie objawy nerwicy czasem atakowały ale w stopniu dużo mniejszym niż wcześniej. Z czasem zacząłem coraz więcej czytać i zgłębiać tajemnice nerwicy, dowiedziałem się o uzależnieniach i skutkach ubocznych leków. Dowartościowany tą wiedzą i pokrzepiony postem Remika - zacząłem stopniowo odstawiać Tranxenik - biorąc jedną tabletkę na 2 dni - nie wiedziałem, że wkrótce czeka mnie powrót do przeszłości. Koszmar powrócił i nerwica dała o sobie znać w całej swej podłości - całe szczęście ( a było to na początku lutego 2009 ), że wziąłem sobie zaległy urlop z poprzedniego roku. I tu następuje kulminacyjny punkt mojego, przydługiego i może nudnego postu - powiedziałem poprostu dość. Stop lekom - postanowiłem, że rozpocznę walkę sam ze sobą. Pierwszym krokiem jaki sobie dziś przypominam był wyjazd do sąsiedniego miasta, który z obawy że mogę dostać ataku wywoływał we mnie lęk - oczywiście pierwszy krok uczyniłem - pojechałem i nic oprócz strachu się nie stało. Zacząłem codziennie wychodzić na spacery po pracy - mimo osłabienia i kręcenia w głowie na przekór sobie stawiałem dzień w dzień krok za krokiem ku wolności - systematyczność i upór dały pozytywny efekt. Po spacerze oglądałem masowo seriale komediowe - wszystko na stronach ogólnie dostępnych na internecie. Minął luty a ja sam nie poznawałem siebie - były jakieś lekkie ataki ale brałem sobie persen 3 razy dziennie - i to on chyba działał na psychikę pozytywnie. Zaczął się marzec - spacery nadal były moim codziennym sprzymierzeńcem - odrzuciłem wszystkie leki, nie patrzyłem na pogodę - poprostu wychodziłem z domu i szedłem w zaparte. Moja nerwica zaczęła ze mną przegrywać. Cóż więcej mógłbym napisać Hmmmm - walka z samym sobą, upór, robienie wszystkiego na przekór dały to na co czekałem. Teraz jest kwiecień od początku miesiąca prowadzę prace porządkowe wokół domu, nie spaceruje już bo robota w ogrodzie pochłania moją energię :-). Pozytyw ???? Nerwica przegrała - to był mój cel, mój wróg, którego za wszelką cenę chciałem się pozbyć. Nie byłem u psychiatry ani u psychologa - nie zaliczyłem żadnej terapii - sam podjąłem walkę. Co mogę Wam jeszcze moi kochani napisać ??? - w lipcu biorę ślub - to jest też mój cel życiowy - założyłem sobie, że do tego dnia nerwica stanie się przeszłością. Nie sądziłem, że pokonam ją na kilka miesięcy wcześniej :-). Jestem optymistą, na dzień dzisiejszy wolny od jakichkolwiek lęków, praca wróciła do normy i codzienne stresy z nią związane nie robią na dzień dzisiejszy na mnie żadnego wrażenia, życie wróciło do norm z przed feralnego października.

Trochę się rozpisałem - ale miałem ochotę przekazać Wam coś optymistycznego - coś co przeżyłem całkiem niedawno sam. Wiele ta przygoda z nerwicą mnie nauczyła - pozwoliła zrozumieć tych, których ta "dolegliwość" dopadła - nigdy bym nie przypuszczał, że to może tak się objawiać.

Kochani zacznijcie walczyć o wolność od tego "paskudztwa" również samemu, naprawdę warto !!!

Jeśli ktoś chciałby porozmawiać na GG albo Skype chętnie udzielę jakiś wskazówek i podam nicka zainteresowanym ze Skype i nr GG.
Mam nadzieję, że mój przypadek może kogoś z Was zmotywować do podjęcia walki czego wam z całego serca życzę.
Nie karzę Wam odstawiać leków bo wiem sam jaka ulgę one przynoszą - ja podjąłem walkę "wręcz" odstawiłem je i stanąłem oko w oko mimo, że moja psychika wcale nie jest mocna - sporo przeżyłem już w tym moim krótkim życiu.

Serdecznie Was Pozdrawiam
Mariusz P.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
28 kwi 2009, 22:20

Re: Coś bardzo optymistycznego

przez martyna87 02 sie 2009, 11:55
Cześć Mariusz chciałabym....nie wiem jak to napisać mam tą nerwicę i nie umiem sobie poradzić :( może pisanie z Tobą albo doradzenie czegokolwiek pomogłoby mi? sama nie wiem czy dobrze robię pisząc... :cry:
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
28 lip 2009, 11:52

Re: Coś bardzo optymistycznego

Avatar użytkownika
przez dzidzius22 18 sie 2009, 09:26
ja jestem wielka pesymistka choc ratuje mnie duze poczucie humoru.a z tym pesymizmem tez nie jest najgorzej bo jesli nastawie sie ze cos sie uda i to nie wypali to jestem bardzo rozczarowana i wpadam w gleboki dol.a jezeli do sprawy podejde pesymistycznie to mam 50% szans na to ze sie uda no i wtedy jestem mile rozczarowana
DZIEN DZISIEJSZY JEST NAJWAZNIEJSZYM DNIEM TWOJEGO ZYCIA
WCZORAJSZY - DOSWIADCZENIEM
JUTRZEJSZY - NIEWIADOMA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
17 sie 2009, 22:05
Lokalizacja
Bydgoszcz

Re: Coś bardzo optymistycznego

Avatar użytkownika
przez desdemon 11 wrz 2009, 22:14
"Nadzieje może mieć tylko ten, kto przezwyciężył lęk. Lek może pokonać tylko ten kto się go nie wypiera, kto potrafi się do niego przyznać, stanąć z nim twarzą w twarz" :D




Kochani ja też jestem żywym przykładem na to że można pokonać tą brzydką chorobe bez mocniejszych leków :)( na wspomaganie jedynie specyfiki ziołowe)Wystarczyło mi że bardzo chciałam iść dalej i wierzyłam że predzej czy pożniej sie to uda......bo mam dla kogo żyć ,dla mojej córeczki :smile: ......a nie stać w miejscu i pogrązac sie .
Życze Wam dużo dużo szczęsliwych dni !!!!!!!!!!!!!! i 3 mam kciuki
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
03 lut 2009, 21:52

Re: Coś bardzo optymistycznego

przez Piotr Krzyworączka 13 paź 2009, 21:29
To naprawdę świetny post Remik. Moje gratulacje, rzadko się zdarza żeby jeden, i ten sam wpis komentowało aż tyle osób. Chyba dlatego, że Ty ciągle coś dopisujesz.

Tak, czy siak brakuje więcej na tym forum takich pozytywnie energetycznych wpisów.
Stres powoduje nerwicę. Spróbuj temu zaradzić za darmo!
http://Jak-Pokonac-Stres.pl
Posty
38
Dołączył(a)
09 sie 2009, 00:23

Re: Coś bardzo optymistycznego

przez Martini88 22 lis 2009, 15:46
Bardzo fajny post. Zdecydowanie wolę czytac posty w dziale "Kroki do wolności" niż w "Nerwica Lękowa". Te tutaj napawają mnie optymizmem :) A ten post to już w ogóle. Dopiero po jego przeczytaniu zaczęłam traktowac nerwicę jako pewnego rodzaju "błogosławieństwo". Wierzę, że wyzdrowieję, a choroba pokaże mi moją prawdziwą twarz. Pokaże mi, czego się boję, jak z tym walczyc, jak życ pełnią życia.

Teraz gdy modlę się, również dziękuję za tą chorobę. I już nie pytam "dlaczego ja?"
Martini88
Offline

Re: Coś bardzo optymistycznego

Avatar użytkownika
przez magia123 03 gru 2009, 19:15
nie wymiotuję już dosyć długi czas :D
Jesteś Michałem Aniołem własnego życia.
Dawid , którego rzeźbisz to Ty sam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
31 paź 2009, 14:04

Re: Coś bardzo optymistycznego

przez zdesperowany1 03 gru 2009, 19:34
Silna wolą i chęciami nie da się oszukac fizjologii .Mowie to tylko ku przestrodze w odniesieniu do osob ktore sa w ciezkim stanie i probuja walczyc same bez korzystania z pomocy leków.Jestem przykladem że mozna wprowadzic sie jeszcze w wieksze bagno.Najlepszym rozwiazaniem dla osob z nerwica lękowa jest psychoterapia+praca nad samym soba+leki .W koncu wyrowna sie poziom neuroprzekaznikow a za pomoca wykwalifikowanej osoby nauczycie się życ tak zeby nerwica juz nie powrocila
zdesperowany1
Offline

Re: Coś bardzo optymistycznego

przez kris1966 26 gru 2009, 02:56
Witam Was,wreszcie znalazłem wątek na który z radością mogę się wpisać.
Zwrócę tylko uwagę,że na początku,gdy pisał z wielkim entuzjazmem remik było świetnie,a teraz,tu na 6-tej stronie znów szczegóły,jakieś leki,objawy itp,znów smętnie.
Prawie się popłakałem,jak czytałem pierwsze posty remika,zwróciłem uwagę na jedno z ostatnich zdań w drugim jego wpisie:"Bo przecież życie to tylko etap w naszej historii".Tu tkwi korzeń całej tej jazdy z nerwicami.Albo wierzysz w to zdanie,albo nie!
Dziękuję Bogu za nerwicę(nie chcę tego tak nazywać).To ona sprawiła,że na szczęście nie związałem się w życiu z nieodpowiednimi kobietami,dziś mam dreszcze,gdy pomyślę,że mogłem to zrobić :shock:
Nerwica sprawiła,że musiałem nabrać dystansu do wielu spraw.Zmusiła mnie do uważnego obserwowania siebie i świata,do czujności,w pozytywnym sensie.
Nerwica w końcu sprawiła,że znalazłem się w punkcie zerowym swojego życia-za mną nic,przede mną nic.
Stopniowo wszystko zaczęło się odbudowywać,ale jakby bez mojego udziału,a tam gdzie wyrywałem się do przodu-nic nie wychodziło(to aby spokornieć).
A oto te zmiany:
1.Kiedyś jeżdziłem do pracy nocą,tylko rowerem,z lęku przed ludzmi,bałem się nawet przejechać koło przystanku gdzie stali ludzie.Lęk przed ich spojrzeniami.
A dziś?Parę lat temu nie bałem się nawet wyjść na scenę,przy nabitej sali wielkiego teatru,(zapowiedziany-wiadomo,wszystkie oczy na mnie),i zagrać na koncercie pewnej artystki.
Nie bałem się(no trochę stresu było)wystąpić na żywo w programie muzycznym telewizji skierowanej wprawdzie głównie do pań,starszych,w czapkach z miękkiej włochatej wełny hahahaha!No ale jednak.W jedynce też-na żywo.
2.Nie dawałem sobie szans na normalne życie,czułem się takim odrzutkiem,a dziś-siedzę przy stole z żoną i czwórką małych urwisów.
To wszystko jest dla Was!
Nerwica to tylko czerwone światełko:BUDUJ RELACJĘ Z BOGIEM!!!,nic innego!Zwróćcie uwagę,remik też pisał o Bogu!Tak naturalnie pisał.
Jeśli boisz się utraty bliskich,relacji z tymi,na których ci zależy?Gdzie problem!Boże,przecież mam Ciebie!!!
Boisz się o swoje życie?Masz fobie?Gdzie problem!Boże,ty masz dla mnie życie wieczne!Nabierasz dystansu do życia!
Z Bogiem możesz konstruktywnie wejść w temat:Moje zranienia.
Odkąd mam miłość mojej żony i dzieci,coraz wyrażniej widzę,że straszliwie nerwicogenne było po prostu środowisko rodziny,w której się wychowałem!Przestałem za nerwicę winić siebie!
Trzeba,tak jak jadąc samochodem,czasem,umiejętnie spojrzeć w lusterko wsteczne-dostrzec konkretne zranienia z przeszłości!
Powiem jeszcze tylko to-Jedne rekolekcje uzdrowienia wewnętrznego mogą więcej,niż całe tabuny,hordy,psychologów i psychiatrów!!!
Ufff,koniec. Dzięki za cierpliwość.
Hej,przybyszu,uważaj!,to forum jest tendencyjne,jeżeli masz inne poglądy niż moderatorzy,to lepiej zjeżdżaj stąd!!!
Offline
Posty
195
Dołączył(a)
07 gru 2009, 19:24

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do