Jak nauczyć się śmiać?

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Jak nauczyć się śmiać?

przez marzenie 21 sty 2007, 09:43
WITAM
wiecie co czuję,że zaczynam się zbierać, jest prawie dobrze, mogę wychodzić do ludzi, nie mam ataków paniki w większych skupiskach, bywać zaczęłam na imprezach, spotykam się ze znajomymi-wszystko ładnie tylko... nie potrafię się śmiać.
staram się, ale to jakiś grymas wychodzi-może wygląda jak uśmiech,tylko że ja czuję się jak w masce i mam takie napięcie że fizycznie boli.
jak to przełamać ?
mimo iż walczę z depresją, jestem w stanie uwierzyć,że będzie dobrze,że dam radę,mimo iż potrafię się już zmobilizować do wielu rzeczy to ciągle jestem smutna
może mój problem to małe piwo w porównaniu z większości z was, ale może na to też jest jakiś sposób.
bardzo chcę zaprosić radość do swojej wciąż chorej duszy/głowy?
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
16 sty 2007, 19:30
Lokalizacja
sszczecin

przez Yantar 21 sty 2007, 16:20
marzenie brak zwyklego niewymuszonego smiechu czy chocby usmiechu, to nie jest maly problem. Dla kogos kto chcialby sie smiac to jest jak dysfunkcja. Byc moze w pewien sposob probojesz sie kontrolowac miedzy ludzmi co blokuje spontaniczne reakcje min. smiech.
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
15 sty 2007, 05:36

Avatar użytkownika
przez Róża 21 sty 2007, 18:14
Marzenie-a czy wcześniej śmiech nie sprawiał ci problemów,bo może po prostu takie masz usposobienie,czy jest to wynik depresji?Uwierz mi,nie śmiejący się ludzie też są potrzebni w towarzystwie,nie tylko wesołki.Musi byc równowaga.Ja np.bez przerwy się śmieję albo przynajmniej uśmiecham i to bez względu na wszystko.Po prostu tak już mam i nie potrafię inaczej.Wszyscy tak sie do tego przyzwyczaili,że jak wpadam w zbyt wielki dół i przestaję się uśmiechać i nadawać,to wokół mnie robi się żałoba.Wszyscy tracą humor i nie wiedzą co ze mną robić.Tak,że widzisz,ja z kolei nie mogę sobie pozwolić na spokojny smutek.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez marzenie 21 sty 2007, 19:35
wesołkiem to może ja nie byłam, raczej poważna i o innej wrażliwości-no cóż typowy nerwicowiec, ale potrafiłam się śmiać.
a teraz twarz mam jak po kiepskim liftingu, cały czas spiętą i ze smutnym wyrazem. przeszkadza mi to, np.podczas rozmowy w sprawie pracy odpadam w przedbiegach bo kto by chciał ponurą mumię, wiem że na nowych ludziach robię wrażenie ponuraka-no cóż jestem, a starzy zanajomi też zaczynają unikać mojego smutku, a najbardziej cierpi pewnie moja córka i co przerażające robi się podobna do mnie. a ja chcę żyć i cieszyć się życiem i coś mi mówi, że pierwszy krok to uśmiech-tylko jak?
a tak przy okazji z innej beczki: siedziałam dziś kilka godzin na forum i czytałam a łzy lały mi się cały czas -to był jednak oczyszczający płacz, dziwne...
dzięki wam za to ,że jesteście-wiele to dla mnie znaczy
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
16 sty 2007, 19:30
Lokalizacja
sszczecin

Avatar użytkownika
przez Kubelek 21 sty 2007, 20:19
Wiesz co drogie Marzenie?? Czytajoc Twoj post to troche tak jak bym czytal o sobie. Ja mam troche inny problem. Nie mam dziweczyny i tak naprawde nigdy jej nie mialem. Dlatego moglbym sie zapytac jak nauczyc sie calowac?? Mysle, ze umiejetnosc tych dwoch rzeczy - calowania i smiania sie - polega na tym samym. Wydaje mi sie, ze musi w tym byc bardzo duza doza spontanicznosci. Wtedy smiech wyjdzie napewno:)
świetlistymi istotami jesteśmy nie surową materią
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
22 wrz 2006, 15:30

przez Yantar 21 sty 2007, 20:33
marzenie jesli moge ci cos poradzic, sproboj usiasc, oprzyj sie lekko i po prostu "odprez" twarz. Postaraj sie sprawic by byla spokojna, rozloznij wszystkie miesnie. Zadnych grymasow, prob usmiechu, po prostu rozluznienie wszystkich miesni. Jak chwilke pocwiczysz bedziesz wiedziala jak to zrobic w bardziej stresujacych sytuacjach. Usmiechu to raczej nie wywola ale poczujesz sie odrobine bardziej komfortowo, a moze nawet uda ci sie to opanowac tak, by przywolac ten spokojny wyraz twarzy w bardziej stresujacych sytuacjach. Twarz spokojna, zawsze robi lepsze wrazenie niz ponura, ze spietymi miesniami.
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
15 sty 2007, 05:36

przez kamcia 22 sty 2007, 05:23
Kochane marzenie. Wiedz że nie jesteś sama i dzęki za to że napisałaś iż uśmiechanie się nie jest rzeczą prostą. Ja w preciwieństwie do Ciebie zawsze byłam radosna i w ciągu tych swoich 26 lat często uśmiechy mi się zdażały. Rok temu urodziłam ślicznego synka, drugiego już do mojej "kolekcji". We wrześniu 2006 nałożyło mi się za dużo spraw i trach ... dopadła mnie depresja. Czy uwierzysz, że z radosnej, uśmiechniętej dziewczyny stałam się ciągle płaczącą i smutną kobietą. Wiesz teraz jestem na lekach, moze dlatego troszke mi łatwiej, ale ciągle potrafie rozpłakac się, gdy patrze na moje roześmiane dzieci. Tylko stwierdziłam że dla moich Dzieci muszę byc radosną mamą, chociaz wiem że będzie mi trudno, ale One na to zasługują. I Ty Kochane marzenie też masz powód do radosci i uśmiechu - to Twoja córeczka, postaraj się, znajdz cel w tym że sie uśmiechniesz> Pomyśl marzenie jeden, chociaz jeden uśmiech dziennie dla Twojej Małej. Zyczę Ci żebyś była radosna i uśmiechnięta. Pozdrawiam serdecznie :D
Pozdrawiam gorąco
Kamila
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
18 sty 2007, 04:26
Lokalizacja
radom

przez hackthebrain 23 sty 2007, 12:44
Witaj
Jak chcesz sie posmiac i naumiec sie smiac to moge cie naumiec :)



"Moja jest tylko racja i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza, że właśnie moja racja jest racja najmojsza!!! - Dzień Świra"
Offline
Posty
250
Dołączył(a)
17 gru 2006, 23:03
Lokalizacja
ze Stolicy czyli z Gdynia

przez AsIa85 14 lut 2007, 13:14
Ja mam nadzieje że smiechu mozna sie poprostu "nauczyc" . Sama jestem dopiero na etapie "nauki" ale szczerze wierze że jest to możliwe. Są ludzie którzy zawsze sa uśmiechnięci, są też smutaski. Na pewno znacie i takich i takich. Ludzie uśmiechnięci całkiem inaczej wygladaja co pewnie zauważyliście sa rozpromienieni, na peno zdrowsi, dłużej zachowuja młodość A jak sie tego nauczyć? Przebywajac miedzy nimi!!!!! To samo wejdzie w krew i nawet sie nie ogladniemy a juz na swiat bedziemy patrzec inaczej
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
08 lut 2007, 00:49
Lokalizacja
Rzeszów

Avatar użytkownika
przez IceMan 14 lut 2007, 16:58
Ja byłem takim ponurakiem... to kwestia podświadomego 'duszenia' radości w sobie. W pewnym momencie zacząłem się śmiać, nie wstydzić się śmiechu i radości. I jaki skutek? W szkole na lekcjach jak dzieje się coś śmiesznego to łapię się na tym że śmieję się najgłośniej i ostatni przestaję - ja tego śmiechu powstrzymać nie mogę. Rozbisurmaniłem się ;) :mrgreen: . Albo jak czytam niektóre posty na tym forum - śmieję się do monitora, a w domu mnie za nienormalnego uważają. I mają rację, a ja takie opinie mam w d...... Dobrze mi jest jak jest. Z początku trzeba ten śmiech wymuszać, a skończy się na odruchu bezwarunkowym i mimowolnych skurczach mięśni policzkowych :D :D :D
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez ashley 21 lut 2007, 17:57
nie staraj sie na sile smiac, poczekaj az smiech sam przyjdzie spontanicznie, zycze Ci, żebyś już niedlugo śmiala się do bólu brzucha :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez wajchowski 13 lis 2007, 00:59
A może by tak z czystej nienawiści do siebie :?: albo innych :?: Zdarza się...
"tam produkuje się czarne anioły
jeden we fraku, a drugi goły
trzeci ponury, czwarty wesoły
piąty jak trumna, a szósty umarł"
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
03 lis 2007, 22:35
Lokalizacja
Warszawa

Śmiać się...

Avatar użytkownika
przez lopi777 07 sty 2008, 09:51
Już zapomniałem jak to jest tak naprawdę szczerze bez udawania śmiać się. Nie licząc udawanych uśmiechów, szczerze nie śmiałem się już chyba od 7-miu lat... No i co. Kiedyś bardzo dużo się śmiałem, może już mi się wyczerpał zapas śmiechu? :? Mogę Ci tylko powiedzieć, że wiem jak to jest. No bo co mogę Ci powiedzieć innego... Rozumiem Cię
Każda doba staje przede mną
Jak drzwi.
I nigdy nie wiem co będzie kiedy otworzę kolejne...
Pewnego dnia zaszedłem za daleko
I nic już nie jest takie jak było...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
02 sty 2008, 12:27

Avatar użytkownika
przez Zahn 07 sty 2008, 15:38
lopi777 napisał(a):naprawdę szczerze bez udawania śmiać się.

To "zabawne", ale mnie się to ostatnio bardzo często przytrafia. Zawsze byłem pogodnym człowiekiem, łatwo mnie było rozśmieszyć. W skrajnych przypadkach reagowałem czystym, zabójczym (dla mnie) śmiechem. Ale odkąd na nowo przyplątała się nerwica, wszystko stało się takie udawane. Oczywiście w pracy zawsze z uśmiechem do klienta... ha ha ha... jaki piękny dzień itp., itd. ale wystarczy, że klient się odwróci uśmiech mija... szybko, tak w jednej chwili, po prosty gaśnie... bez jakiejś tam złośliwości oczywiście. Tak jakby koniec przyjemnej rozmowy, oznacza koniec szczerzenia zębów.
"Śpiewać... Cieszyć się majem... Niektórzy to mogą..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
02 gru 2007, 23:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do