bezwarunkowa miłość

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

bezwarunkowa miłość

Avatar użytkownika
przez Anies 20 sty 2007, 18:36
Mija kolejny miesiąc dobrego samopoczucia po kolejnej bardzo głębokiej depresji. Przestałam już wyczekiwać i wypatrywać kolejnej, czającej się gdzieś depresji. Już nie boję się tak bardzo.
Dzięki leczeniu, terapii, której podjęłam się coraz wyraźniej widzę swoje potrzeby, uczucia. Tak jak mówi mój terapeuta rozwiązanie jest we mnie.
Wiem, że ogromną pomocą z zewnątrz byłaby miłość. Bezwarunkowa.
Taka jakiej nie doświadczyłam od rodziców, moich dwóch partnerów, taka jaką odkryłam w sobie dwa lata temu do pewnego mężczyzny lecz niestety on wystraszył się moich uczuć. Wycofałam się, żeby dać mu czas, ale wykorzystała to inna dziewczyna, która mieszkała bliżej...
Wiem teraz, że taka miłość odwzajemniona to najlepsze co może spotkać każdego z nas. Mam nadzieję, że wystarczy mi sił by doczekać takiej miłości, by ją dostrzec....
pogrążona w pustce
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
10 gru 2006, 16:23
Lokalizacja
Chełm

przez JanRO 23 sty 2007, 23:50
Witam .Masz duzo racji ,miłosc jest kwintesencja zycia i bez niej jest nijak,jednak warto czekac na te prawdziwą,mysle ze kazdy kiedys ją spotyka i Ty kiedys tez ja spotkasz.
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
21 maja 2006, 00:30
Lokalizacja
Slask

Avatar użytkownika
przez Anies 26 sty 2007, 12:16
Dobrze byłoby, gdyby wiara w ten fakt była mocna i gdyby to czekanie nie było tak męczące....
W chwilach złego nastroju właśnie oczekiwanie na pozytywne zmiany
jest męczące... wtedy samotność doswiera najmocniej
pogrążona w pustce
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
10 gru 2006, 16:23
Lokalizacja
Chełm

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez JanRO 26 sty 2007, 20:54
Wiem ,wiem ze czekanie jest straszne,a jak sie doczekasz to nie wiesz czy to jest to,ja tak właśnie mam ,nie potrafie sie zdecydowac co poczac z dziewczyna ktora znam od 3 lat i mieszkam od poł roku.
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
21 maja 2006, 00:30
Lokalizacja
Slask

Avatar użytkownika
przez Anies 28 sty 2007, 18:03
Myślę, że dobrze byłoby, żebyś pomyślał o tym co czujesz.
Co czujesz do niej, czy jest ważna, czy akceptujesz ją ze wszyskim co posiada - zalety, wady, upodobania, przyzwyczajenia.
Jeśli coś już teraz Cię męczy to zastanów się co to jest?
Nie rób jej nadziei, jeśli zamierzasz "nie przywiązywać się"...
Mieszkałam z takim 5 lat... Mój znajomy napisał ostatnio:
gdy mówiła, że jestem - zaprzeczałem,
gdy mówiła, że kocha - nie wierzyłem
gdy odeszła - żałowałem
pogrążona w pustce
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
10 gru 2006, 16:23
Lokalizacja
Chełm

Avatar użytkownika
przez meskalina 28 sty 2007, 18:16
Mam nadzieje, ze taka milosc istnieje...ze wogole istnieje.
hmmm...co tu dzisiaj wpisac???
Avatar użytkownika
Offline
Posty
301
Dołączył(a)
25 paź 2006, 00:55
Lokalizacja
z kosmosu

przez snaefridur 28 sty 2007, 18:53
Zaczynam w to wątpić,ale to ponoć rzeczą ludzką jest.
snaefridur
Offline

Avatar użytkownika
przez meskalina 28 sty 2007, 21:04
:D Oj Mala wroze Ci WIELKA milosc, bezinteresowna i prawdziwa
hmmm...co tu dzisiaj wpisac???
Avatar użytkownika
Offline
Posty
301
Dołączył(a)
25 paź 2006, 00:55
Lokalizacja
z kosmosu

przez snaefridur 28 sty 2007, 21:31
Psa chyba sobie będę musiała w tem celu kupić ;).
snaefridur
Offline

Avatar użytkownika
przez Anies 29 sty 2007, 12:21
Wiele osób twierdzi, że gdy potrafimy siebie kochać to i innych pokochamy.
Właśnie z tym największy problem, bo jak tu kochac siebie?
Gdy czuję się dobrze to akceptuję się taką, a gdy źle to nie akceptuję.
Nie daję sobie pozwolenia na moje niedoskonałości, kolejny raz przegrywam z depresją i brak mi wiary.
W to, że kiedyś to się skończy, że pokocham się ze wszystkim co mam w sobie i na zewnątrz,
że znajdzie się ktoś kto pokocha mnie...
pogrążona w pustce
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
10 gru 2006, 16:23
Lokalizacja
Chełm

Avatar użytkownika
przez Róża 29 sty 2007, 12:35
hm,a ja myslę,że własnie dlatego,że nie kocham siebie-innych kocham zbyt zaborczą i wyidealizowaną miłością.jest w tym uczuciu zawarta spora doza lęku,że ten ktos mnie opusci i że nie jestem warta jego miłości, więc nadrabiam to nadmiernym głaskaniem i tolerancją :( Byli tacy,którzy tego nie wytrzymali ;)
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez Ina 29 sty 2007, 15:23
Snaefridur..........
PIES to całkiem niezły pomysł na bezwarunkowa miłość. Mam takie fajne stworzenie w domu do którego początkowo nie mogłam się przyzwyczaić, myślałam nawet o sprzedaży, teraz się tego wstydzę... Jest co prawda czasem trochę brudno (wnosi błoto, trochę kłaczy, początkowo załatwiał się w domku, ale się szybko nauczył czystości), jest kłopot jesli chodzi o wyjazdy, jest małym rozrabiaką, nie słucha , ale ... to zakochane spojrzenie jest tyle warte... :D
Ina
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
21 wrz 2006, 22:30

przez JanRO 29 sty 2007, 17:14
Och ta miłość.Moja dziewczyna jest aniołem ,ale czesto ma o cos do mnie pretensje ciezko mi to wytrzymac ,a terapia mi w tym nie pomaga,moze jest za krotka,juz nie wiem co mam zrobic ,jesli tylko jest miedzy nami super to zaczynaja sie pretensje o drobiazgi,a to niszczy to co zbudowalismy, i tak w koło .
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
21 maja 2006, 00:30
Lokalizacja
Slask

przez loqata 16 lut 2007, 19:20
a ja stracilam swoja milosc przez nerwice i depresje ktore zabily we mnie wszystko co najlepsze..i nie pozwolily trwac mi w tym zwiazku, choc on by neizwykle wyrozumialy i w kazdym jego zachowaniu przejawiala sie jego prawdziw amilosc..jednak nie potrafilam tak zyc nie umiejac sobie radzic sama ze soba, nie chcialam zeby to rzutowalo na niego, a tak czesto sie dzialo, przez co zbyut czesto doprowadzalam do beznadziei.. ale teraz zaluje ze nie pozwolilam mu poznac mojej choroby do konca i przejsc przez to ze mna, bo przeciez jak sie naprawd ekocha gdy milosc jest wzajemna i mowi sie ze na dobre i na zle to samo przez sie mowi ze przez wsyzskto przejsc mozna razem! ze nie mozna sie poddawac zadnej ze stron! zaluje ze nie pozwolilam mu byc przy mnie jednak mimo wszystko tak jak tego chcial..tylko wolalam odejsc i borykac sie sama! byc moze to duma..sama nie wiem,wiem tylko ze to teraz cholernie boli i nie wiem czy jest jakis odwrot/ zycze wszystkim innym by mimo wszystko nie izolowali sie i nie odcinali od partnera w ktorym naprawde maja oparcie,ktory kocha naprawde bezwarunkowo,ktory chce byc na dobre i na zle!i ktory naprawde stara si zrozumiec,pragnie przechodzic z Toba przez wszeljkie problemy.. tak jak On chcial,ale ja musialam odejsc kochajac..zeby najpeirw poukladac siebie bo nie umialam z tym zyc w zwiazku, po prostu zbyt mnie to bolalo ze go ranie i irytuje swoim wiecznym odcinaniem sie i niechecia do roznych rzeczy! odeszlam kochajac..to chyba boli najbardziej i ta swiadomosc ze byc moize to juz nigdy nie wroci,a ja juz nie potrafie nic zrobic..ale i tak WIERZe hehe bo wiem z doswiadczenia ze WIARA I NADZIEJA plus CIERPLIWOSC!!..
don't give up!
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
14 sty 2007, 22:59
Lokalizacja
śląsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do