Lęk przed przełamaniem lęku

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Lęk przed przełamaniem lęku

przez akwen 01 lut 2016, 00:34
nvm napisał(a):
akwen napisał(a):1. Powiem tak, nic w życiu nie jest przypadkiem. Znoszenie stresującego bodźca przez długi czas jest wyczerpujące, jednak nie warto go przez to unikać. Wiele tu zależy od tego, co jest powodem Twego strachu.
Nie bardzo wiem, co mam na to odpowiedzieć.

akwen napisał(a):2. Alternatywa jest tylko jedna, tertium non datur.
Nie wiesz tego, nawet jeśli jesteś mędrcem nad mędrcami. Ja tym bardziej.

akwen napisał(a):Jeśli boisz się czegoś od dzieciaka, to zapewne boisz się ludzi i nowych sytuacji, dobrze zgadłem?
Tak. Słucham uważnie dalej, doktorze Housie/Sherlocku Holmesie ;]

akwen napisał(a):3. No właśnie, byłeś/jesteś hedonista, to może być jedna z przyczyn Twoich problemów.
Hmm...a gdzie Ci wcięło przedrostek "anty-"?

akwen napisał(a): No już masz jeden punkt, nad którym warto popracować. Zwalczyć w sobie hedonizm i ćwiczyć umiarkowanie, zaczynając od drobnych kroków. Trochę mniej jeść, trochę mniej palić, trochę mniej sobie używać, zamiast tego Trochę więcej ofiarowywać innym osobom, zwierzętom i miejscom.
Jadam na ogół, gdy jestem głodny, choć do syta. Na ogół płatki na mleku na śniadanie, a później sytą obiado-kolację (tzn. obiad, kanapki i orzeszki). Z tego co wiem, moja waga mieści się w normach, teraz pewnie trochę spadnie, bo dzisiaj nic nie jadłem, wypiłem tylko kilka szklanek wody (w tym jedna z kroplami żołądkowymi).
W ogóle nie palę i nigdy nie paliłem - chyba, że biernie.
"Trochę mniej sobie używać" - nie wiem, co to oznacza w Twoim rozumieniu.
Innym osobom, zwierzętom i miejscom ofiarowuję (z ochotą) tyle, na ile pozwalają mi moje przywiązania i lęki.

akwen napisał(a):4. Z bliskimi sobie osobami złymi emocjami dzielić się trzeba. Im bliższa jest dana Ci osoba, tym lepiej się z nią tym dzielić.
Tak.

akwen napisał(a):5. Wielu ludzi nie zdobywa pewnej wiedzy na etapie przedszkola i potem nieświadomie robią im wszystko na przekór. Niektórzy idą do pracy, do szkoły nie mając podstaw i potem popełniają rozmaite błędy.
Tak. Chciałem w ten sposób oczywiście pokazać, jaki to ja jestem fajny, że z mojej mądrej perspektywy to są podstawy. Choć odkryte może nie tyle w przedszkolu, co pod koniec liceum.

akwen napisał(a):6. Nie miałem tylko na myśli czynienia z kobiet maszyn do uprawiania seksu, po prostu czyniąc dobro należy je czynić ze szczerej miłości do innej osoby.
No ba.
akwen napisał(a): Jeśli zamiast tego chce się coś od niej uzyskać, kasę, akceptację, uśmiech czy seks - to nie będzie działać.
Będzie działać, tylko w inny sposób. To będzie handel, tudzież wykorzystanie reguł gry społecznej do osiągnięcia swoich (niecnych) celów. Jednak czyjaś aprobata zawiera w sobie nieraz dobro, bo sprawiliśmy jej swoją osobą radość (na zasadzie "cieszę się, że są tacy ludzie jak Ty; to mnie podnosi na duchu").
akwen napisał(a): Natomiast zwalczyć można wszelkie swoje destruktywne nałogi i myśli, metodą drobnych kroków.
Oczywiście, że można, jeśli tylko ma się ku temu wystarczającą motywację. Kiedyś z lęku przed piekłem bardzo rygorystycznie starałem się przestrzegać wszelkich kościelnych nakazów i zakazów i stałem się wówczas mistrzem kierowania swoją uwagą. Byłem prawdziwym dżentelmenem pod tym względem. Później jednak uznałem, że może zbyt pochopnie zinterpretowałem pewne zakazy i nakazy, dodając do nich w rozumieniu coś, co wcale z nich nie musi wynikać.

akwen napisał(a): Najpierw warto ćwiczyć na pojedynczych przykładach: nie spojrzę jednej koleżance na pupę i uparcie się zmagać z tym nałogiem, nie zrażać się niepowodzeniami, że jednak często się na tą pupę ukradkiem spojrzy, należy trenować swoją wytrwałość w tym postanowieniu, aż do skutku. Już sama intencja, żeby na ową pupę nie patrzeć się liczy, a jeśli spojrzysz na ową pupę wskutek tego trochę mniej razy, to już będzie korzyść.
Tak, dla chcącego nic trudnego, wiem o tym. Już to przerabiałem. Jednak dzisiaj nie jestem wcale taki pewien, czy spojrzenie na pupę lub piersi to rzeczywiście coś złego. Jeśli chodzi o koleżankę, to sprawa jest prostsza - tutaj jest większa motywacja, bo ją lubię i szanuję. Z nieznajomymi to inna sprawa i zależy to od aktualnego stanu psychicznego, nastroju, oceny sytuacji i tak dalej. Generalnie jednak staram się unikać wszystkiego, co mnie seksualnie podnieca, bo nie lubię seksualnego podniecenia i efektów z tym związanych. Jeśli już ostatnimi czasy nawet decydowałem się na coś, co to podniecenie wywoływało, to nie robiłem tego - o ile mi wiadomo - dla samego podniecenia, lecz dla tego przyjemnego uczucia w sercu, zachwytu, poczucia błogości i bezbronności; a podniecenie traktowałem wówczas jako zło konieczne. I uważałem, że ten zachwyt, błogość i poczucie bezbronności to może być wystarczający powód, aby na takie podniecenie się mimo wszystko narażać.

akwen napisał(a):7. Ludzię ''mądrzeją'' uznając, że wulgaryzmy lepiej ich wyrażają, gdy jest to częstą normą w towarzystwie, w szkole czy w pracy, ale jest taka dziwna prawidłowość, że częste używania języka wyrażającego negatywne emocje potem jakoś się odbija na człowieku, przyciąga niepotrzebne sytuacje w życiu i problemy, których można uniknąć.
Ja nie zauważyłem takiej prawidłowości. Może chodzi o to, by wulgaryzmów używać mądrze? Wpis joaszki w temacie "Jak się dziś czujecie? Umiecie to opisać/" o treści "Napierdalałabym wszystkich po gębach" do dziś mnie bawi i raduje. W ogóle uważam, że "Napierdalać" to takie piękne słowo. Owszem, zawiera w sobie agresję, ale agresja jest częścią naszego istnienia i dobrze jest ją z humorem wyrażać. Ale wierz mi, długo stawiałem opór wulgaryzmom i się ich nawet poniekąd bałem, zanim zrozumiałem i dostrzegłem ich piękno.

akwen napisał(a):8. Ludzie zbyt zaabsorbowani swoim ego i zbyt skoncentrowani na byciu wychwalanym przez otoczenie często grzeszą pychą, chcą od życia coraz więcej i więcej, aż w końcu dostają figę z makiem.
Nie bardzo widzę, abym jakoś "nadmiernie" grzeszył pychą, ale jeśli pragniesz mnie oświecić w tej kwestii, to proszę bardzo. Na pewno trochę tej "pychy" we mnie jest (objawia się to samo-zadowoleniem), ale to chyba kondycja ludzka ;] Nie wydaje mi się tez, żebym ją jakoś w nadmiernym stopniu okazywał. Są we mnie też rzeczy, które potrafią tę "pychę" zneutralizować. "Wychwalanie przez otoczenie to zbyt mocne słowo." Ja bym to raczej ujął jako "Pragnienie bycia docenianym". Ale już się tym najadłem i mi tak bardzo jak kiedyś już nie zależy na tym. Odkąd doznałem bardzo silnej aprobaty, wprawiającej mnie wręcz w "ekstazę"/euforię (z braku lepszego słowa), już tak bardzo o nią nie zabiegam. Byłem tak szczęśliwy, że moje ciało było tym zmęczone, więc uznałem, że to jest limit szczęścia jaki mogę w sobie zmieścić, a więc nie ma co się o jakieś jeszcze większe szczęście starać. Co najwyżej o szczęście innego rodzaju - to takie rozluźniające, w przeciwieństwie do tamtego intensywnego.

akwen napisał(a):Najlepiej wyciągać wnioski, robić cokolwiek z myślą, że robi się to dla siebie, nie dla czyjejś aprobaty. Bo rozmaici ludzie mogą wyrażać aprobatę, czasem dobrzy, czasem źli. Może się zdarzyć, że ktoś zły zmyli Cię swoją aprobatą, żeby Cię jakoś wykorzystać.
Oczywiście, że robiłem to dla siebie - aprobata dawała mi radość i zadowolenie, nadała jakiś kierunek mojemu życiu i wyciągnęła mnie z depresji.


1. No cóż, odpowiedz da życie, prędzej czy później.
2. Jestem zwykłym człowiekiem, nie lepszym, ani nie gorszym niż reszta, w dodatku zaburzonym, więc nie - w żadnym wypadku nie jestem mędrcem.
3. Mam cholernie słaby wzrok, tu mi wycięło.
4. Używać czyli figlować, czyli harcować, czyli uprawiać aktywność fizyczną wymagająca w znacznym stopniu użycia bioder etc.

Jeśli figluje się z kim popadnie, to się za to zapłaci.

Nie jest ważne ile jesz, czy jesteś gruby czy chudy, ale ile pożywienia jest Ci potrzebne, do utrzymania swojej dziennej aktywności.

Budowlaniec może najadać się ponad miarę.

Zarazem coś co Ci zostaje w nadmiarze dać komuś, kto tego nie zmarnuje. Jakiemuś potrzebującemu, jakiejś organizacji, zyskasz w ten sposób.

5. Nic nie chciałeś pokazać, pisząc tamte słowa nie wartościowałem Ciebie. Zapewne zwyczajnie mam niewysoką inteligencję emocjonalną.

6. Cóż, jeśli uważasz, że wykorzystywanie innych i nawet myślenie o tym przynosi korzyści, to Twój pogląd.

Powiem Ci tyle, że to się potem zemści w jakiś dziwnie podobny sposób na Tobie.

Istnieje pewna hierarchia wartości

rodzina
przyjaciele
znajomi
naród
reszta ludzkości

Jesteś mniej winny obcym, ale ich też należy lubić i szanować. To jest podstawa i wszystkiego.

Jeśli zachowują się wobec Ciebie to faktycznie należy im się lekcja, a potem - kara. Takie jest życie

7. Wulgaryzmów nie da się używać dobrze

Dla niektórych to przykra konieczność w stresującej pracy, ale to potem wróci.

Osoby psychicznie chore często nadużywają wulgaryzmów, mam na to swoją teorię - dlaczego, ale jej nie wyjawię, bo spotka mnie ostracyzm na tym forum.

8. Pycha może przejawiać się także w chęci zagarniania dla siebie zbyt wiele kosztem innych, nie niosąc tym samym pomocy reszcie. Nawet najbardziej symbolicznej pomocy, każda się liczy

Aprobata wyciągnęła Ciebie z depresji? Jeśli lekarstwo działa - to było dobre.

Niemniej po leczeniu warto z kolei zacząć odwyk od brania leków, one też mogą być szkodliwe i same z siebie generować problemy.
Offline
Posty
398
Dołączył(a)
27 sty 2016, 23:34

Lęk przed przełamaniem lęku

Avatar użytkownika
przez nvm 01 lut 2016, 01:22
akwen napisał(a):4. Używać czyli figlować, czyli harcować, czyli uprawiać aktywność fizyczną wymagająca w znacznym stopniu użycia bioder etc.

Jeśli figluje się z kim popadnie, to się za to zapłaci.
Nie dotyczy.
akwen napisał(a):Nie jest ważne ile jesz, czy jesteś gruby czy chudy, ale ile pożywienia jest Ci potrzebne, do utrzymania swojej dziennej aktywności.

Budowlaniec może najadać się ponad miarę.

Zarazem coś co Ci zostaje w nadmiarze dać komuś, kto tego nie zmarnuje. Jakiemuś potrzebującemu, jakiejś organizacji, zyskasz w ten sposób.
Ja o jedzeniu myślę jak o tankowaniu, ładowaniu baterii. Dzięki temu mam później więcej energii i jest mi cieplej. Zapobiegam też w ten sposób bólom głowy. Oczywiście przyjemność też mi to sprawia - lubię jeść - jedzenie jest smaczne i może rozluźniać. Nie twierdzę również oczywiście, że moja dieta jest idealna.

akwen napisał(a):5. Nic nie chciałeś pokazać, pisząc tamte słowa nie wartościowałem Ciebie. Zapewne zwyczajnie mam niewysoką inteligencję emocjonalną.
Ależ bardzo możliwe, że rzeczywiście chciałem w ten sposób wyrazić swoją fajność. Teraz też to robię, pokazując, jaki to ja jestem fajny, że nawet potrafię się do tego przyznać i spojrzeć na to "z dystansem". Co więcej, uważam, że to jest zabawne/zabawnie paradoksalne ;]

akwen napisał(a):6. Cóż, jeśli uważasz, że wykorzystywanie innych i nawet myślenie o tym przynosi korzyści, to Twój pogląd.
Czy ja wiem, czy wykorzystywanie?
akwen napisał(a):Powiem Ci tyle, że to się potem zemści w jakiś dziwnie podobny sposób na Tobie.
Ale co się konkretnie zemści? Dziewczyny będą się zachwycać moim widokiem? A może rzucasz na mnie jakąś klątwę? Brawo, sprawiłeś, że zacząłem się irracjonalnie lękać. Ach, to magiczne myślenie...

akwen napisał(a):7. Wulgaryzmów nie da się używać dobrze
A ja się z Tobą nie zgadzam, nawet jeśli stoją za Tobą murem buddyjskie autorytety. Pozostajemy przy swoich opiniach, czy chcesz drążyć temat?

Już co najmniej drugi raz nie przedstawiasz racjonalnej argumentacji, tylko rzucasz niejasne groźby, że "coś się zemści". Rozumiem, że możesz wierzyć w karmę, coś zresztą może być na rzeczy. Rozumiem też pułapkę bezkrytycznego przyjmowania tego, co nam wbijają do głów autorytety, bo sam to przerabiałem. Rozumiem nawet to złudzenie mądrości, że przecież czuję, że to jest prawda. Owszem, skoro tak czujesz, to pewnie jakaś prawda w tym jest, ale niekoniecznie cała. Być może przymknąłeś na razie oko na pewne "drobiazgi", bo jesteś na etapie trawienia tego, co było w tym mądre. Co do wulgaryzmów to chyba kiedyś uważałem podobnie jak Ty. Być może zresztą byłem wtedy w wieku, w jakim Ty jesteś teraz.

Buddyści nie uczą czegoś w stylu, bo wszędzie dostrzegać może nawet nie Boga, lecz jakąś wyższą siłę, czy jak wy to tam nazywacie, we wszystkich rzeczach, także w wulgaryzmach? Hindusi chyba tak mają (przynajmniej w Advaicie Vedancie), ale to może być różnica między hinduizmem a buddyzmem, nie wiem, nie znam się aż tak bardzo.

akwen napisał(a):8. Pycha może przejawiać się także w chęci zagarniania dla siebie zbyt wiele kosztem innych, nie niosąc tym samym pomocy reszcie. Nawet najbardziej symbolicznej pomocy, każda się liczy
Nie wiem, czy to jest pycha. Mi się to kojarzy bardziej z zachłannością i "ciemną stroną mocy", ale rzeczywiście to może z "pychy" wynikać. Ale może też wynikać z desperacji. I co - dostrzegasz coś takiego we mnie? Chęć zagarniania dla siebie zbyt wiele kosztem innych, nie niosąc tym samym pomocy reszcie? Hmm...może na przykład podczas gry w Monopol ;] (choć dawno nie grałem). Nie twierdzę oczywiście, że tego we mnie w ogóle nie ma, ale chyba nie jest to jakieś mega-wysokie ;] Taka postawa o jakiej piszesz, powoduje poczucie oddzielenia się od innych, odcinania się od nich. A zatem może iść za tym napięcie negatywne.

akwen napisał(a):Aprobata wyciągnęła Ciebie z depresji? Jeśli lekarstwo działa - to było dobre.
Nom ;]

akwen napisał(a):Niemniej po leczeniu warto z kolei zacząć odwyk od brania leków, one też mogą być szkodliwe i same z siebie generować problemy.
Mogą, mogą. Obecnie już tak bardzo o aprobatę chyba nie zabiegam, znalazłem inną równowagę, która tamtego nie wymaga. Ma za to inne minusy.
Avatar użytkownika
nvm
Offline
Posty
280
Dołączył(a)
21 lis 2015, 07:26

Lęk przed przełamaniem lęku

przez akwen 01 lut 2016, 01:46
nvm napisał(a):Ja o jedzeniu myślę jak o tankowaniu, ładowaniu baterii. Dzięki temu mam później więcej energii i jest mi cieplej. Zapobiegam też w ten sposób bólom głowy. Oczywiście przyjemność też mi to sprawia - lubię jeść - jedzenie jest smaczne i może rozluźniać. Nie twierdzę również oczywiście, że moja dieta jest idealna.

Ależ bardzo możliwe, że rzeczywiście chciałem w ten sposób wyrazić swoją fajność. Teraz też to robię, pokazując, jaki to ja jestem fajny, że nawet potrafię się do tego przyznać i spojrzeć na to "z dystansem". Co więcej, uważam, że to jest zabawne/zabawnie paradoksalne ;]

Czy ja wiem, czy wykorzystywanie?

Ale co się konkretnie zemści? Dziewczyny będą się zachwycać moim widokiem? A może rzucasz na mnie jakąś klątwę? Brawo, sprawiłeś, że zacząłem się irracjonalnie lękać. Ach, to magiczne myślenie...

A ja się z Tobą nie zgadzam, nawet jeśli stoją za Tobą murem buddyjskie autorytety. Pozostajemy przy swoich opiniach, czy chcesz drążyć temat?

Już co najmniej drugi raz nie przedstawiasz racjonalnej argumentacji, tylko rzucasz niejasne groźby, że "coś się zemści". Rozumiem, że możesz wierzyć w karmę, coś zresztą może być na rzeczy. Rozumiem też pułapkę bezkrytycznego przyjmowania tego, co nam wbijają do głów autorytety, bo sam to przerabiałem. Rozumiem nawet to złudzenie mądrości, że przecież czuję, że to jest prawda. Owszem, skoro tak czujesz, to pewnie jakaś prawda w tym jest, ale niekoniecznie cała. Być może przymknąłeś na razie oko na pewne "drobiazgi", bo jesteś na etapie trawienia tego, co było w tym mądre. Co do wulgaryzmów to chyba kiedyś uważałem podobnie jak Ty. Być może zresztą byłem wtedy w wieku, w jakim Ty jesteś teraz.

Buddyści nie uczą czegoś w stylu, bo wszędzie dostrzegać może nawet nie Boga, lecz jakąś wyższą siłę, czy jak wy to tam nazywacie, we wszystkich rzeczach, także w wulgaryzmach? Hindusi chyba tak mają (przynajmniej w Advaicie Vedancie), ale to może być różnica między hinduizmem a buddyzmem, nie wiem, nie znam się aż tak bardzo.

Nie wiem, czy to jest pycha. Mi się to kojarzy bardziej z zachłannością i "ciemną stroną mocy", ale rzeczywiście to może z "pychy" wynikać. Ale może też wynikać z desperacji. I co - dostrzegasz coś takiego we mnie? Chęć zagarniania dla siebie zbyt wiele kosztem innych, nie niosąc tym samym pomocy reszcie? Hmm...może na przykład podczas gry w Monopol ;] (choć dawno nie grałem). Nie twierdzę oczywiście, że tego we mnie w ogóle nie ma, ale chyba nie jest to jakieś mega-wysokie ;] Taka postawa o jakiej piszesz, powoduje poczucie oddzielenia się od innych, odcinania się od nich. A zatem może iść za tym napięcie negatywne.

Mogą, mogą. Obecnie już tak bardzo o aprobatę chyba nie zabiegam, znalazłem inną równowagę, która tamtego nie wymaga. Ma za to inne minusy.


Po kolei

1. Ja nie mówiłem o diecie, tylko o tym, że aby poprawić swoje notowania u losu dobrze jest podzielić się z potrzebującymi, którzy tego nie zmarnują

2. Bycie fajnym polepsza notowania w towarzystwie i wśród płci nadobnej. Cóż, dla mnie to nie ma sensu, ale ja jestem zaburzony, więc moja opinia w tym wypadku może być nic nie znacząca.

3. Jeśli ktoś traci z powodu swojej niewiedzy z Twojego powodu, a Ty w ten sposób dostajesz jakieś korzyści, to potem czeka Ciebie lekcja z prawa retrybucji.

4. To ma z magią niewiele wspólnego. Po prostu będziesz przyciągał nieprzyjemne sytuacje i ludzi. Nie wiedząc, że czynisz źle, potem poniesiesz jakiś uszczerbek na zdrowiu, reputacji albo statusie materialnym, jakoś dziwnym trafem mający sporo wspólnego z Twoim poprzednim występkiem.

5. Nikogo nie nawracam na siłę, nie użyłem nawet pierwszy słowa buddyzm. Ta religia to nie sakramenty i ceremonie, to sposób na życie, który umożliwia normalne i pożyteczne funkcjonowanie i rozwiązuje bardzo popularne na tym portalu problemy. Twoja wola, zachowaj własne zdanie.

Wiek nie ma nic do rzeczy, można być niemądrym 60 latkiem i mądrym 6 latkiem. Do różnych wniosków różni ludzie dochodzą w różnym wieku.

Buddyzm uczy, że należy przestrzegać czystości w słowach, zachowaniu i intencjach. Jeśli ktoś rzuca mięsem, to przyciąga moce diabelskie - które nie są spersonifikowane, po prostu są złymi myślami, uczynkami i zachowaniami złych ludzi i kiedyś jakoś to słowo do nas wróci, wtedy kiedy byśmy tego raczej nie chcieli.

6. Pycha to stawianie swego ''Ja'' na piedestale, kosztem reszty ludzkości i otoczenia naturalnego, a zarazem nie dawanie niczego w zamian. Jeśli tego nie posiadasz lub masz je w niewielkim stopniu, to przyzwoicie, ale zawsze może być lepiej.

7. Nic nie jest doskonałe na tym świecie, nic - nawet piękna piersiasta blond z opalenizną w skromnym bikini i tendencją do uprawiania przygodnego seksu. Nic nie jest takim jakim się wydaje.
Offline
Posty
398
Dołączył(a)
27 sty 2016, 23:34

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Lęk przed przełamaniem lęku

Avatar użytkownika
przez nvm 01 lut 2016, 02:20
akwen napisał(a):1. Ja nie mówiłem o diecie, tylko o tym, że aby poprawić swoje notowania u losu dobrze jest podzielić się z potrzebującymi, którzy tego nie zmarnują
Czasem się podzielę trochę. Ale nie uważam, żebym ja to marnował.
akwen napisał(a):2. Bycie fajnym polepsza notowania w towarzystwie i wśród płci nadobnej. Cóż, dla mnie to nie ma sensu, ale ja jestem zaburzony, więc moja opinia w tym wypadku może być nic nie znacząca.
Bycie fajnym to też bycie fajnym w swoich własnych oczach, a to daje przyjemne poczucie samo-zadowolenia, tzn. lubienia siebie.
akwen napisał(a):3. Jeśli ktoś traci z powodu swojej niewiedzy z Twojego powodu, a Ty w ten sposób dostajesz jakieś korzyści, to potem czeka Ciebie lekcja z prawa retrybucji.
A niby kto traci z powodu swojej niewiedzy z mojego powodu, dzięki czemu to ja dostaję jakieś korzyści? Mnie spotykają raczej dobre rzeczy, nawet lepsze niż bym zasługiwał ;] Wierzę, że to wsparcie od Boga.

akwen napisał(a):4. To ma z magią niewiele wspólnego. Po prostu będziesz przyciągał nieprzyjemne sytuacje i ludzi. Nie wiedząc, że czynisz źle, potem poniesiesz jakiś uszczerbek na zdrowiu, reputacji albo statusie materialnym, jakoś dziwnym trafem mający sporo wspólnego z Twoim poprzednim występkiem.
Nie podoba mi się to, że w swoim przykładzie używasz mojej osoby i tworzysz opowieść, w której w przyszłości dzieje mi się coś złego. Jakby co, to będę wiedział, czyja to sprawka, a wtedy Cię znajdę i napluję Ci na wycieraczkę. (to ostatnie zdanie to żart).

akwen napisał(a):5. Nikogo nie nawracam na siłę, nie użyłem nawet pierwszy słowa buddyzm. Ta religia to nie sakramenty i ceremonie, to sposób na życie, który umożliwia normalne i pożyteczne funkcjonowanie i rozwiązuje bardzo popularne na tym portalu problemy. Twoja wola, zachowaj własne zdanie.
Może i tak. Ale ludzie wszystko wypaczają, nawet buddyzm. Mam nadzieję, że z czasem to zauważysz. Nie przeczę, że ten sposób na życie jest lepszy niż wiele alternatyw. Twierdzę jedynie, że nadmierna ufność w przekonania (swoje lub autorytetów) zgubna się okazać może. Mogę być szczery? Myślę, że masz sprany mózg. Ja też mam sprany mózg, ale ja przynajmniej zdaję sobie z tego sprawę. Podejrzane jest dla mnie, jeśli wyznawca jakiejś religii/systemu przekonań i praktyk, wydaje się być sztywny i nie okazywać poczucia humoru.

Pozwól, że polecę Ci (choć nie wiem, czy dla Ciebie nie będą to dzieła "diabelskie" :P) 2 książki Eckharta Tolle - "Potęga Teraźniejszości" i "Nowa Ziemia". "Nowa Ziemia" jest nowsza, ale coś mi mówi, że może dla Ciebie byłaby lepsza na początek niż jej poprzedniczka. Zrobisz jak uważasz, ja myślę, że ta książka może poszerzyć Twoje horyzonty. Chyba, że Ci nie wolno jej czytać, to trudno :P (mam nadzieję, że się nie obrazisz na mnie za tego typu sformułowania). Albo jeszcze jedna książka, choć trudniej dostępna - Joel Goldsmith - "Grzmot ciszy" - autor tam pisze zarówno o karmie/prawie starego Testamentu, jak i o tym, że sami decydujemy się na reguły gry, dzielące na dobro i zło, a wcale nie musimy tak robić. Zrobisz, jak uważasz. Albo może jeszcze to (nie wiem, jaki to przyniesie efekt, bo autor nawiązuje trochę do swoich wcześniejszych filmików, których pewnie nie znasz, ale mam Ci ochotę to wysłać):


Autor najpierw interesował się psychologią, później praktykował buddyzm, na duchowej ścieżce jest od 14 lat.

A tutaj filmik pokazujący, jak system przekonań może sprać komuś mózg (na przykładzie hinduizmu/advaity vedanty):




akwen napisał(a):Wiek nie ma nic do rzeczy, można być niemądrym 60 latkiem i mądrym 6 latkiem. Do różnych wniosków różni ludzie dochodzą w różnym wieku.
To prawda. Ale człowiek często robi się z wiekiem mądrzejszy, a ja miałem tego farta, że pewną mądrość również odkryłem dość wcześnie ;] Przypominasz mi pod pewnymi względami mnie, gdy miałem ok. 18-19 lat. Jeśli jesteś teraz w podobnym wieku, to to by pasowało :P

akwen napisał(a):Buddyzm uczy, że należy przestrzegać czystości w słowach, zachowaniu i intencjach. Jeśli ktoś rzuca mięsem, to przyciąga moce diabelskie - które nie są spersonifikowane, po prostu są złymi myślami, uczynkami i zachowaniami złych ludzi i kiedyś jakoś to słowo do nas wróci, wtedy kiedy byśmy tego raczej nie chcieli.
Ostatnio czytałem wulgaryzmy z wielką przyjemnością :) Jak już wcześniej zresztą pokazałem na przykładzie joaszki. Z pewną ulgą i rozluźnieniem. Twoje rozumowanie rozwala się o to, że w żaden sposób nie udowodniłeś, że rzeczywiście wulgaryzm jest czymś złym. Nie udowodniłeś nawet, że jest jakimś "brudnym słowem", który byłby wbrew czystości w słowach. Chyba, że uważasz za ten brud agresję w tym słowie zawartą. Ale ja uważam, że agresję jest również dobrze wyrażać - z humorem i we właściwy sposób. Przyjmujesz za pewnik pewne założenia, takie jak: "wulgaryzm jest nieczystym słowem". Ale skąd "wiesz", że to prawda? Bo ktoś mądry Ci tak powiedział? A może właśnie powstrzymywanie się od wulgaryzmów, gdy w głębi duszy czujesz, że teraz dobrze byłoby ich użyć, sprawia, że Twoje słowa stają się nieczyste, bo zostają zabrudzone przez wewnętrznego cenzora, kierującego się nieczystym lękiem przed diabelskimi mocami? Może właśnie kierując się tym lękiem tylko te moce wzmacniasz? I to do Ciebie wróci w pewnym momencie, pod postacią jakiej się nie spodziewasz. Opamiętaj się, póki nie jest za późno, dobrze Ci radzę. Ale zrobisz jak uważasz, nie chcę Cię przecież na silę nawracać.
Avatar użytkownika
nvm
Offline
Posty
280
Dołączył(a)
21 lis 2015, 07:26

Lęk przed przełamaniem lęku

przez akwen 01 lut 2016, 02:33
nvm napisał(a):Czasem się podzielę trochę. Ale nie uważam, żebym ja to marnował.

Bycie fajnym to też bycie fajnym w swoich własnych oczach, a to daje przyjemne poczucie samo-zadowolenia, tzn. lubienia siebie.

A niby kto traci z powodu swojej niewiedzy z mojego powodu, dzięki czemu to ja dostaję jakieś korzyści? Mnie spotykają raczej dobre rzeczy, nawet lepsze niż bym zasługiwał ;] Wierzę, że to wsparcie od Boga.

Nie podoba mi się to, że w swoim przykładzie używasz mojej osoby i tworzysz opowieść, w której w przyszłości dzieje mi się coś złego. Jakby co, to będę wiedział, czyja to sprawka, a wtedy Cię znajdę i napluję Ci na wycieraczkę. (to ostatnie zdanie to żart).

Może i tak. Ale ludzie wszystko wypaczają, nawet buddyzm. Mam nadzieję, że z czasem to zauważysz. Nie przeczę, że ten sposób na życie jest lepszy niż wiele alternatyw. Twierdzę jedynie, że nadmierna ufność w przekonania (swoje lub autorytetów) zgubna się okazać może. Mogę być szczery? Myślę, że masz sprany mózg. Ja też mam sprany mózg, ale ja przynajmniej zdaję sobie z tego sprawę. Podejrzane jest dla mnie, jeśli wyznawca jakiejś religii/systemu przekonań i praktyk, wydaje się być sztywny i nie okazywać poczucia humoru.

Pozwól, że polecę Ci (choć nie wiem, czy dla Ciebie nie będą to dzieła "diabelskie" :P) 2 książki Eckharta Tolle - "Potęga Teraźniejszości" i "Nowa Ziemia". "Nowa Ziemia" jest nowsza, ale coś mi mówi, że może dla Ciebie byłaby lepsza na początek niż jej poprzedniczka. Zrobisz jak uważasz, ja myślę, że ta książka może poszerzyć Twoje horyzonty. Chyba, że Ci nie wolno jej czytać, to trudno :P (mam nadzieję, że się nie obrazisz na mnie za tego typu sformułowania). Albo jeszcze jedna książka, choć trudniej dostępna - Joel Goldsmith - "Grzmot ciszy" - autor tam pisze zarówno o karmie/prawie starego Testamentu, jak i o tym, że sami decydujemy się na reguły gry, dzielące na dobro i zło, a wcale nie musimy tak robić. Zrobisz, jak uważasz. Albo może jeszcze to (nie wiem, jaki to przyniesie efekt, bo autor nawiązuje trochę do swoich wcześniejszych filmików, których pewnie nie znasz, ale mam Ci ochotę to wysłać):


Autor najpierw interesował się psychologią, później praktykował buddyzm, na duchowej ścieżce jest od 14 lat.

A tutaj filmik pokazujący, jak system przekonań może sprać komuś mózg (na przykładzie hinduizmu/advaity vedanty):




To prawda. Ale człowiek często robi się z wiekiem mądrzejszy, a ja miałem tego farta, że pewną mądrość również odkryłem dość wcześnie ;] Przypominasz mi pod pewnymi względami mnie, gdy miałem ok. 18-19 lat. Jeśli jesteś teraz w podobnym wieku, to to by pasowało :P

Ostatnio czytałem wulgaryzmy z wielką przyjemnością :) Jak już wcześniej zresztą pokazałem na przykładzie joaszki. Z pewną ulgą i rozluźnieniem. Twoje rozumowanie rozwala się o to, że w żaden sposób nie udowodniłeś, że rzeczywiście wulgaryzm jest czymś złym. Nie udowodniłeś nawet, że jest jakimś "brudnym słowem", który byłby wbrew czystości w słowach. Chyba, że uważasz za ten brud agresję w tym słowie zawartą. Ale ja uważam, że agresję jest również dobrze wyrażać - z humorem i we właściwy sposób. Przyjmujesz za pewnik pewne założenia, takie jak: "wulgaryzm jest nieczystym słowem". Ale skąd "wiesz", że to prawda? Bo ktoś mądry Ci tak powiedział? A może właśnie powstrzymywanie się od wulgaryzmów, gdy w głębi duszy czujesz, że teraz dobrze byłoby ich użyć, sprawia, że Twoje słowa stają się nieczyste, bo zostają zabrudzone przez wewnętrznego cenzora, kierującego się nieczystym lękiem przed diabelskimi mocami? Może właśnie kierując się tym lękiem tylko te moce wzmacniasz? I to do Ciebie wróci w pewnym momencie, pod postacią jakiej się nie spodziewasz. Opamiętaj się, póki nie jest za późno, dobrze Ci radzę. Ale zrobisz jak uważasz, nie chcę Cię przecież na silę nawracać.


1. Jeśli przeznaczasz pozostałe środki na rodzinę to w porządku, nie znasz działania karmy, bo po prostu nie spróbowałeś ze szczerym sercem przestrzegać jej zasad, a ze sceptycyzmem przystępowanie do tego nie ma sensu.
2. Fajnie być fajnym również we własnych oczach, o ile zachowuje się jednocześnie sceptycyzm, dystans i pokorę.
3. Wierz sobie w co chcesz.
4. Pożyjemy, zobaczymy.
5. Ja nie mówię o ostentacyjnym praktykowaniu, rytuałach, tylko o założeniach i doktrynie, stanowią one pewien klucz.

Jeśli ktoś nie ma własnego zdania to każdy i wszystko może mu sprać mózg. Żeby uchronić takich ludzi przed błędem należałoby zakazać pieniędzy, istnienia kobiet, ludzi o złych intencjach. Człowiek naiwny jest naiwny

Co do sprania mózgu. To ja wyrażę swoją opinię, piszesz rozwlekle, za dużo o sobie wyjawiasz, chcesz zwrócić uwagę swoim kwiecistym i zamaszystym stylem uwagę i podziw userów, więc Twoja opinia w tej sprawie nie ma dla mnie wielkiego znaczenia

6. Odpowiadasz agresją werbalną myśląc, że mnie dotkniesz. Nic z tego, znam poczucie własnej wartości, a Twoje ataki są mocno niedojrzałe

7. Wulgaryzm wyraża złe intencje i myśli. Nie będę za Twoim przykładem pisał rozwlekłych rozprawek - dlaczego, człowiek rozumny się domyśli, a reszta nie musi.
Offline
Posty
398
Dołączył(a)
27 sty 2016, 23:34

Lęk przed przełamaniem lęku

Avatar użytkownika
przez nvm 01 lut 2016, 17:20
akwen napisał(a):Co do sprania mózgu. To ja wyrażę swoją opinię, piszesz rozwlekle, za dużo o sobie wyjawiasz, chcesz zwrócić uwagę swoim kwiecistym i zamaszystym stylem uwagę i podziw userów, więc Twoja opinia w tej sprawie nie ma dla mnie wielkiego znaczenia


Miałem wczoraj epizod manii, wywołany między innymi dolegliwościami żołądkowymi. Mam wtedy inną ocenę sytuacji. Nie ma w tym jakiegoś wyrachowania, że chcę w ten sposób coś osiągnąć. Po prostu piszę tak jak czuję. Przepraszam, jeśli Cię uraziłem. Ja z kolegą często sobie żartujemy, że mamy sprane mózgi i się o to nie obrażamy. Dystans i pokora, o których wcześniej wspomniałeś. A także luz i poczucie humoru. Sam o sobie też przecież napisałem, że mam sprany mózg.

akwen napisał(a):6. Odpowiadasz agresją werbalną myśląc, że mnie dotkniesz. Nic z tego, znam poczucie własnej wartości, a Twoje ataki są mocno niedojrzałe
Pudło. To nie była żadna agresja, a już na pewno nie chciałem Cię dotknąć. Jednak przepraszam, jeśli rzeczywiście tak to odebrałeś. Podzieliłem się z Tobą swoją opinią, tym co czuję. Podzieliłem się z Tobą swoją prawdą, a co Ty z tym zrobisz, to jest Twoja sprawa.

Do reszty się nie odniosę, bo wygląda mi to (przynajmniej po części) na ataki ad personam, które w ramach "zemsty" miały mnie dotknąć ;]

EDIT:

akwen napisał(a): za dużo o sobie wyjawiasz
Bardzo możliwe, że masz rację. Dzisiaj jest mi głupio, że pewne rzeczy wczoraj o sobie napisałem. I takie właśnie rzeczy się dzieją, gdy przełamuję swoje lęki.
Avatar użytkownika
nvm
Offline
Posty
280
Dołączył(a)
21 lis 2015, 07:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do