Lęk przed przełamaniem lęku

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Lęk przed przełamaniem lęku

Avatar użytkownika
przez nvm 30 sty 2016, 23:57
Nie wiem, czy to właściwy dział. Nie chcę jednak, żeby mój post został potraktowany jak "jęczenie". Opisuję swoją drogę ku wolności i mam nadzieję na wsparcie w postaci słów i zdań, rozjaśniających te części mojego umysłu, które najwyraźniej nadal spowite są w mroku.

Otóż - ostatnio coraz lepiej idzie mi przełamywanie swoich lęków=przywiązań. Jednak obecnie boję się, obawiam, że pokonuję swoje lęki zbyt szybko i zbyt szybko zmierzam w stronę wolności. To powoduje pojawienie się lęku dodatkowego. Bo przecież można się po obecnym postępie trochę uwstecznić na jakiś czas - w myśl zasady 3 kroki w przód, 2 kroki w tył; nie trzeba tak szarżować; a jednak - coś mnie pociąga ku temu, by już teraz zmierzać ku wolności szybciej; porównać to można do łańcuszka zsuwającego się coraz szybciej ze stołu. Ponieważ jest to lęk przed zbyt szybkim przełamywaniem lęków, nazwijmy go meta-lękiem.

To, co mnie interesuje to, czy wy również czegoś takiego doświadczacie? Jak sobie z tym radzicie? Jak się na niego zapatrujecie? Jak go ogarnąć? I być może jeszcze inne pytania, których w tej chwili nie potrafię jeszcze zadać.
Avatar użytkownika
nvm
Offline
Posty
280
Dołączył(a)
21 lis 2015, 07:26

Lęk przed przełamaniem lęku

przez akwen 31 sty 2016, 20:00
nvm napisał(a):Nie wiem, czy to właściwy dział. Nie chcę jednak, żeby mój post został potraktowany jak "jęczenie". Opisuję swoją drogę ku wolności i mam nadzieję na wsparcie w postaci słów i zdań, rozjaśniających te części mojego umysłu, które najwyraźniej nadal spowite są w mroku.

Otóż - ostatnio coraz lepiej idzie mi przełamywanie swoich lęków=przywiązań. Jednak obecnie boję się, obawiam, że pokonuję swoje lęki zbyt szybko i zbyt szybko zmierzam w stronę wolności. To powoduje pojawienie się lęku dodatkowego. Bo przecież można się po obecnym postępie trochę uwstecznić na jakiś czas - w myśl zasady 3 kroki w przód, 2 kroki w tył; nie trzeba tak szarżować; a jednak - coś mnie pociąga ku temu, by już teraz zmierzać ku wolności szybciej; porównać to można do łańcuszka zsuwającego się coraz szybciej ze stołu. Ponieważ jest to lęk przed zbyt szybkim przełamywaniem lęków, nazwijmy go meta-lękiem.

To, co mnie interesuje to, czy wy również czegoś takiego doświadczacie? Jak sobie z tym radzicie? Jak się na niego zapatrujecie? Jak go ogarnąć? I być może jeszcze inne pytania, których w tej chwili nie potrafię jeszcze zadać.


Lęk wynika z przywiązania do rzeczy, miejsc i ludzi.

Jeśli ktoś ma nienormalne dążenia, przestać zabiegać o nowych ludzi, nowe miejsca i nowe rzeczy, one przyjdą same, same też odejdą, ważne żeby odebrać z tego jakąś lekcję.

Jeśli ktoś ma normalne dążenia, to nie wiem niestety.
Offline
Posty
398
Dołączył(a)
27 sty 2016, 23:34

Lęk przed przełamaniem lęku

Avatar użytkownika
przez nvm 31 sty 2016, 22:12
akwen napisał(a):Lęk wynika z przywiązania do rzeczy, miejsc i ludzi.
...stanów emocjonalnych, stabilizacji, komfortu, rozluźnienia, świętego spokoju...chyba, że umieszczasz to w kategoriach "rzeczy".

akwen napisał(a):Jeśli ktoś ma nienormalne dążenia, przestać zabiegać o nowych ludzi, nowe miejsca i nowe rzeczy, one przyjdą same, same też odejdą, ważne żeby odebrać z tego jakąś lekcję.
Nie dotyczy. Jestem przeciwieństwem tego, co napisałeś. Unikam nowych ludzi, nowych miejsc i nowych rzeczy, bo mnie stresują.
Avatar użytkownika
nvm
Offline
Posty
280
Dołączył(a)
21 lis 2015, 07:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Lęk przed przełamaniem lęku

Avatar użytkownika
przez NN4V 31 sty 2016, 22:18
nvm napisał(a):
akwen napisał(a):Lęk wynika z przywiązania do rzeczy, miejsc i ludzi.
...stanów emocjonalnych, stabilizacji, komfortu, rozluźnienia, świętego spokoju...chyba, że umieszczasz to w kategoriach "rzeczy".
.....

...schematów.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4338
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Lęk przed przełamaniem lęku

Avatar użytkownika
przez Infinity 31 sty 2016, 22:20
Czasem bywa tak że lęk nas chroni przed porażką. Obwiniamy lęk a nie swoje niedociągnięcia, błędy.
nvm, zastanów się co Ci daje lęk, pozytywnego. Mi chyba to co napisałam wyżej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2229
Dołączył(a)
05 cze 2014, 16:00

Lęk przed przełamaniem lęku

Avatar użytkownika
przez nvm 31 sty 2016, 22:24
Infinity napisał(a):Czasem bywa tak że lęk nas chroni przed porażką. Obwiniamy lęk a nie swoje niedociągnięcia, błędy.
nvm, zastanów się co Ci daje lęk, pozytywnego. Mi chyba to co napisałam wyżej.
Chroni mnie przed jeszcze większymi lękami, stresami. Gdy przełamuję lęki, nieraz pakuję się w jeszcze bardziej stresujące sytuacje.

NN4V napisał(a):...schematów.
A co dają schematy? Właśnie święty spokój, rozluźnienie, komfort, bezpieczeństwo.
(tu INFP, 4w5).
Avatar użytkownika
nvm
Offline
Posty
280
Dołączył(a)
21 lis 2015, 07:26

Lęk przed przełamaniem lęku

przez akwen 31 sty 2016, 22:29
nvm napisał(a):
akwen napisał(a):Lęk wynika z przywiązania do rzeczy, miejsc i ludzi.
...stanów emocjonalnych, stabilizacji, komfortu, rozluźnienia, świętego spokoju...chyba, że umieszczasz to w kategoriach "rzeczy".

akwen napisał(a):Jeśli ktoś ma nienormalne dążenia, przestać zabiegać o nowych ludzi, nowe miejsca i nowe rzeczy, one przyjdą same, same też odejdą, ważne żeby odebrać z tego jakąś lekcję.
Nie dotyczy. Jestem przeciwieństwem tego, co napisałeś. Unikam nowych ludzi, nowych miejsc i nowych rzeczy, bo mnie stresują.


Stany emocjonalne wiążą się z ludźmi i tym co sobą reprezentują.

Stabilizacja wiąże się z posiadaniem dobrej rodziny i źródła utrzymania.

komfort to wypadkowa ogólnej jakości życia, która zależy od tego jacy ludzie Ciebie otaczają, gdzie mieszkasz i niestety także tego co posiadasz

Święty spokój to kolejna wypadkowa, które też wynika z podanych czynników.

Po prostu ująłeś te sprawy, które ja podałem ogólnie samemu podając detale.



Unikanie nowych miejsc, nowych ludzi i nowych rzeczy też nie jest dobre. Zazwyczaj wiąże się to ze strachem, a więc pętla się zamyka.

Warto coś w sobie poprawić, byle z głową. Nie po to, żeby ktoś Ciebie pochwalił tylko dla siebie samego. Może intencje swoich działań, może swoje cele, może swoją wiedzę o życiu, a ją najlepiej się poszerza mając odpowiednich znajomych.

Infinity napisał(a):Czasem bywa tak że lęk nas chroni przed porażką. Obwiniamy lęk a nie swoje niedociągnięcia, błędy.
nvm, zastanów się co Ci daje lęk, pozytywnego. Mi chyba to co napisałam wyżej.


Lęk jest przyczyną porażki.

Lęk wiąże się z problemami, z którymi mamy do czynienia. Nie da się uciec od swoich problemów, one podążą za człowiekiem w każde miejsce na świecie, nieważne gdzie ucieknie.
Ostatnio edytowano 31 sty 2016, 22:34 przez akwen, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
398
Dołączył(a)
27 sty 2016, 23:34

Lęk przed przełamaniem lęku

Avatar użytkownika
przez nvm 31 sty 2016, 22:33
akwen napisał(a):Unikanie nowych miejsc, nowych ludzi i nowych rzeczy też nie jest dobre. Zazwyczaj wiąże się to ze strachem, a więc pętla się zamyka.
Inaczej by mnie tu nie było.

akwen napisał(a):Może intencje swoich działań, może swoje cele, może swoją wiedzę o życiu, a ją najlepiej się poszerza mając odpowiednich znajomych.
Robię, co mogę.
Avatar użytkownika
nvm
Offline
Posty
280
Dołączył(a)
21 lis 2015, 07:26

Lęk przed przełamaniem lęku

przez akwen 31 sty 2016, 22:39
nvm napisał(a):
akwen napisał(a):Unikanie nowych miejsc, nowych ludzi i nowych rzeczy też nie jest dobre. Zazwyczaj wiąże się to ze strachem, a więc pętla się zamyka.
Inaczej by mnie tu nie było.

akwen napisał(a):Może intencje swoich działań, może swoje cele, może swoją wiedzę o życiu, a ją najlepiej się poszerza mając odpowiednich znajomych.
Robię, co mogę.


Każdy strach można zwalczyć, sprawdzone empirycznie.

Wystarczy odczuwać długo i/lub bardzo dolegliwe dany bodziec, przed którym czujemy strach i on znika.

Co do poprawy samego siebie, grunt żeby mieć dobre intencje. Dobre nie w sensie zarabiania wielkiej kasy, zaliczania której popadnie i posiadania wielkiej wiedzy, którą człowiek zachowa dla siebie.

Warto się z innymi dzielić, tym co się posiada. Cokolwiek to jest. Dobre emocje, chować te złe (nie tutaj, wiadomo że ludzie wchodząc na ten portal znają specyfikę tego miejsca i rozumieją też realia), nawet drobne podarki komuś kto potrzebuje i tego nie zmarnuje, dając nawet zwykłą kanapkę dla bezdomnego psa, wspierać kogoś dobrą radą, a życie po pewnym czasie zacznie się poprawiać. Może nie od razu i może nie w drastyczny sposób, ale zacznie.

Wiem, że to brzmi dziwnie co powiedziałem, ale taka jest prawda
Ostatnio edytowano 31 sty 2016, 22:40 przez akwen, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
398
Dołączył(a)
27 sty 2016, 23:34

Lęk przed przełamaniem lęku

Avatar użytkownika
przez Infinity 31 sty 2016, 22:39
akwen, piszę o sobie, spokojnie u Ciebie może być inaczej.
akwen napisał(a):
nvm napisał(a):
akwen napisał(a):Lęk wynika z przywiązania do rzeczy, miejsc i ludzi.
...stanów emocjonalnych, stabilizacji, komfortu, rozluźnienia, świętego spokoju...chyba, że umieszczasz to w kategoriach "rzeczy".

akwen napisał(a):Lęk jest przyczyną porażki.


To mam na myśl. Czyli nie my/ja tylko lęk, przenoszenie, nie branie pełnej odpowiedzialności za porażki.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2229
Dołączył(a)
05 cze 2014, 16:00

Lęk przed przełamaniem lęku

przez akwen 31 sty 2016, 22:43
Infinity napisał(a):To mam na myśl. Czyli nie my/ja tylko lęk, przenoszenie, nie branie pełnej odpowiedzialności za porażki.


Człowiek uczy się na błędach, na tym polega życie.



Aha, i jeszcze jedno, Drogi autorze wątku - warto też dbać o czystość w swoim wysławianiu, działaniu, myślach, czyli patrząc na koleżankę myśleć o tym, że fajna z niej dziewczyna, jest pogodna i w ogóle, a nie że jak fajnie by było ją przelecieć. Nie klnąc, nie zazdrościć innym, bo to bez sensu. Iść na studia żeby pomagać innym, a nie dla swego ego. Bo wybujałe ego jest cholernie destruktywne w życiu.

I koniecznie- rób to co podane wyżej ze szczerej miłości do danej osoby czy zwierzęta, nie dla swego ego - żeby poczuć się lepiej - ale dlatego, że kogoś, coś kochasz jako taką cząsteczkę wszechświata jak Ty. Wiem, że teraz kompletnie odleciałem, ale cóż, takie jest życie.
Offline
Posty
398
Dołączył(a)
27 sty 2016, 23:34

Lęk przed przełamaniem lęku

Avatar użytkownika
przez nvm 31 sty 2016, 23:03
akwen napisał(a):Każdy strach można zwalczyć, sprawdzone empirycznie.
Przełamywanie lęków przez kilka dni z rzędu jest wyczerpujące, sprawdzone empirycznie. Próba pozostawania "scentrowanym" i rozluźnionym w różnych okolicznościach przez kilka dni z rzędu jest wyczerpująca, sprawdzone empirycznie. Ciekawostka - już nie pierwszy raz, gdy rozluźniam swoje przywiązania, mam dolegliwości żołądkowe (co najmniej drugi). Przypadek?

akwen napisał(a):Wystarczy odczuwać długo i/lub bardzo dolegliwe dany bodziec, przed którym czujemy strach i on znika.
Powiedz mi, przed czym konkretnie czuję strach. Ja nie mam wystarczająco energii, by do tego dojść i wystarczająco intensywnie i wystarczająco długo to sobie wyobrażać. Poza tym jeśli uwolnię się od tego podstawowego strachu, który jest fundamentem mojego życia od wczesnego dzieciństwa, to moje życie się rozpadnie. To chyba normalne, że najpierw rozglądam się za jakimiś alternatywami? Albo chcę mieć pewność, że rzeczywiście z tym strachem już dłużej nie wytrzymam.

akwen napisał(a):Co do poprawy samego siebie, grunt żeby mieć dobre intencje. Dobre nie w sensie zarabiania wielkiej kasy, zaliczania której popadnie i posiadania wielkiej wiedzy, którą człowiek zachowa dla siebie.
Jestem przeciwieństwem tego, co napisałeś. Kiedyś wręcz byłem anty-hedonistą, ale zmądrzałem (albo zgłupiałem).

akwen napisał(a):Warto się z innymi dzielić, tym co się posiada. Cokolwiek to jest. Dobre emocje, chować te złe (nie tutaj, wiadomo że ludzie wchodząc na ten portal znają specyfikę tego miejsca i rozumieją też realia), nawet drobne podarki komuś kto potrzebuje i tego nie zmarnuje, dając nawet zwykłą kanapkę dla bezdomnego psa, wspierać kogoś dobrą radą, a życie po pewnym czasie zacznie się poprawiać. Może nie od razu i może nie w drastyczny sposób, ale zacznie.
Tak, wiem o tym. Dobro rozluźnia i generuje błogość i szczęście, a to leczy duszę. Robię, co mogę. Nie zgodzę się natomiast, co do chowania złych emocji. Jeśli chcemy stworzyć z kimś bliższą więź, to o negatywnych emocjach również dobrze jest porozmawiać, a czasem nawet je po prostu okazać. Szczerość i prawda są ważniejsze od tego, by było miło. Wiem, bo sprawdzałem.

akwen napisał(a):Wiem, że to brzmi dziwnie co powiedziałem, ale taka jest prawda
Nie brzmi dziwnie, powiedziałbym, że to wiedza przedszkolna ;] Oczywiście koloryzuję teraz.

akwen napisał(a):Człowiek uczy się na błędach, na tym polega życie.
Za niektóre błędy płacimy zbyt drogo. Przynajmniej ja tak miałem.

akwen napisał(a):Aha, i jeszcze jedno, Drogi autorze wątku - warto też dbać o czystość w swoim wysławianiu, działaniu, myślach, czyli patrząc na koleżankmyśleć o tym, że fajna z niej dziewczyna, jest pogodna i w ogóle, a nie że jak fajnie by było ją przelecieć.
Moje ewentualne fantazje kończą się na erotyce. Owszem, pokusa uprzedmiatawiania jest we mnie i niewiele na to obecnie poradzę. Jednak wiem, że w prawdziwym świecie to spłyca relacje.

akwen napisał(a): Nie klnąc,
Kiedyś też byłem takim purystą językowym, stroniącym od wulgaryzmów. Jednak zmądrzałem, gdy zrozumiałem, że to rzeczywiście pozwala lepiej wyrazić emocje i nie są wcale takie straszne. Robię to jednak na ogół w swojej głowie, albo na głos, gdy jestem sam, albo wśród ludzi, co do których wierzę, że nie będzie to szkodliwe.

akwen napisał(a): nie zazdrościć innym, bo to bez sensu.
No ba.
akwen napisał(a): Iść na studia żeby pomagać innym, a nie dla swego ego. Bo wybujałe ego jest cholernie destruktywne w życiu.
Studia już za mną. Studiowałem w sposób, który dawał mi radość i ekscytował. Owszem, aprobata i bycie docenianym dawało mi wielkie zadowolenie i wyciągnęło mnie wówczas z depresji. I co w tym złego?
Avatar użytkownika
nvm
Offline
Posty
280
Dołączył(a)
21 lis 2015, 07:26

Lęk przed przełamaniem lęku

przez akwen 31 sty 2016, 23:33
nvm napisał(a):
akwen napisał(a):Każdy strach można zwalczyć, sprawdzone empirycznie.
Przełamywanie lęków przez kilka dni z rzędu jest wyczerpujące, sprawdzone empirycznie. Próba pozostawania "scentrowanym" i rozluźnionym w różnych okolicznościach przez kilka dni z rzędu jest wyczerpująca, sprawdzone empirycznie. Ciekawostka - już nie pierwszy raz, gdy rozluźniam swoje przywiązania, mam dolegliwości żołądkowe (co najmniej drugi). Przypadek?

akwen napisał(a):Wystarczy odczuwać długo i/lub bardzo dolegliwe dany bodziec, przed którym czujemy strach i on znika.
Powiedz mi, przed czym konkretnie czuję strach. Ja nie mam wystarczająco energii, by do tego dojść i wystarczająco intensywnie i wystarczająco długo to sobie wyobrażać. Poza tym jeśli uwolnię się od tego podstawowego strachu, który jest fundamentem mojego życia od wczesnego dzieciństwa, to moje życie się rozpadnie. To chyba normalne, że najpierw rozglądam się za jakimiś alternatywami? Albo chcę mieć pewność, że rzeczywiście z tym strachem już dłużej nie wytrzymam.

akwen napisał(a):Co do poprawy samego siebie, grunt żeby mieć dobre intencje. Dobre nie w sensie zarabiania wielkiej kasy, zaliczania której popadnie i posiadania wielkiej wiedzy, którą człowiek zachowa dla siebie.
Jestem przeciwieństwem tego, co napisałeś. Kiedyś wręcz byłem anty-hedonistą, ale zmądrzałem (albo zgłupiałem).

akwen napisał(a):Warto się z innymi dzielić, tym co się posiada. Cokolwiek to jest. Dobre emocje, chować te złe (nie tutaj, wiadomo że ludzie wchodząc na ten portal znają specyfikę tego miejsca i rozumieją też realia), nawet drobne podarki komuś kto potrzebuje i tego nie zmarnuje, dając nawet zwykłą kanapkę dla bezdomnego psa, wspierać kogoś dobrą radą, a życie po pewnym czasie zacznie się poprawiać. Może nie od razu i może nie w drastyczny sposób, ale zacznie.
Tak, wiem o tym. Dobro rozluźnia i generuje błogość i szczęście, a to leczy duszę. Robię, co mogę. Nie zgodzę się natomiast, co do chowania złych emocji. Jeśli chcemy stworzyć z kimś bliższą więź, to o negatywnych emocjach również dobrze jest porozmawiać, a czasem nawet je po prostu okazać. Szczerość i prawda są ważniejsze od tego, by było miło. Wiem, bo sprawdzałem.

akwen napisał(a):Wiem, że to brzmi dziwnie co powiedziałem, ale taka jest prawda
Nie brzmi dziwnie, powiedziałbym, że to wiedza przedszkolna ;] Oczywiście koloryzuję teraz.

akwen napisał(a):Człowiek uczy się na błędach, na tym polega życie.
Za niektóre błędy płacimy zbyt drogo. Przynajmniej ja tak miałem.

akwen napisał(a):Aha, i jeszcze jedno, Drogi autorze wątku - warto też dbać o czystość w swoim wysławianiu, działaniu, myślach, czyli patrząc na koleżankmyśleć o tym, że fajna z niej dziewczyna, jest pogodna i w ogóle, a nie że jak fajnie by było ją przelecieć.
Moje ewentualne fantazje kończą się na erotyce. Owszem, pokusa uprzedmiatawiania jest we mnie i niewiele na to obecnie poradzę. Jednak wiem, że w prawdziwym świecie to spłyca relacje.

akwen napisał(a): Nie klnąc,
Kiedyś też byłem takim purystą językowym, stroniącym od wulgaryzmów. Jednak zmądrzałem, gdy zrozumiałem, że to rzeczywiście pozwala lepiej wyrazić emocje i nie są wcale takie straszne. Robię to jednak na ogół w swojej głowie, albo na głos, gdy jestem sam, albo wśród ludzi, co do których wierzę, że nie będzie to szkodliwe.

akwen napisał(a): nie zazdrościć innym, bo to bez sensu.
No ba.
akwen napisał(a): Iść na studia żeby pomagać innym, a nie dla swego ego. Bo wybujałe ego jest cholernie destruktywne w życiu.
Studia już za mną. Studiowałem w sposób, który dawał mi radość i ekscytował. Owszem, aprobata i bycie docenianym dawało mi wielkie zadowolenie i wyciągnęło mnie wówczas z depresji. I co w tym złego?


Po kolei:

1. Powiem tak, nic w życiu nie jest przypadkiem. Znoszenie stresującego bodźca przez długi czas jest wyczerpujące, jednak nie warto go przez to unikać. Wiele tu zależy od tego, co jest powodem Twego strachu.

2. Alternatywa jest tylko jedna, tertium non datur.

Jeśli boisz się czegoś od dzieciaka, to zapewne boisz się ludzi i nowych sytuacji, dobrze zgadłem?

3. No właśnie, byłeś/jesteś hedonista, to może być jedna z przyczyn Twoich problemów. No już masz jeden punkt, nad którym warto popracować. Zwalczyć w sobie hedonizm i ćwiczyć umiarkowanie, zaczynając od drobnych kroków. Trochę mniej jeść, trochę mniej palić, trochę mniej sobie używać, zamiast tego Trochę więcej ofiarowywać innym osobom, zwierzętom i miejscom.

4. Z bliskimi sobie osobami złymi emocjami dzielić się trzeba. Im bliższa jest dana Ci osoba, tym lepiej się z nią tym dzielić.

5. Wielu ludzi nie zdobywa pewnej wiedzy na etapie przedszkola i potem nieświadomie robią im wszystko na przekór. Niektórzy idą do pracy, do szkoły nie mając podstaw i potem popełniają rozmaite błędy.

6. Nie miałem tylko na myśli czynienia z kobiet maszyn do uprawiania seksu, po prostu czyniąc dobro należy je czynić ze szczerej miłości do innej osoby. Jeśli zamiast tego chce się coś od niej uzyskać, kasę, akceptację, uśmiech czy seks - to nie będzie działać. Natomiast zwalczyć można wszelkie swoje destruktywne nałogi i myśli, metodą drobnych kroków. Najpierw warto ćwiczyć na pojedynczych przykładach: nie spojrzę jednej koleżance na pupę i uparcie się zmagać z tym nałogiem, nie zrażać się niepowodzeniami, że jednak często się na tą pupę ukradkiem spojrzy, należy trenować swoją wytrwałość w tym postanowieniu, aż do skutku. Już sama intencja, żeby na ową pupę nie patrzeć się liczy, a jeśli spojrzysz na ową pupę wskutek tego trochę mniej razy, to już będzie korzyść.

7. Ludzię ''mądrzeją'' uznając, że wulgaryzmy lepiej ich wyrażają, gdy jest to częstą normą w towarzystwie, w szkole czy w pracy, ale jest taka dziwna prawidłowość, że częste używania języka wyrażającego negatywne emocje potem jakoś się odbija na człowieku, przyciąga niepotrzebne sytuacje w życiu i problemy, których można uniknąć.

8. Ludzie zbyt zaabsorbowani swoim ego i zbyt skoncentrowani na byciu wychwalanym przez otoczenie często grzeszą pychą, chcą od życia coraz więcej i więcej, aż w końcu dostają figę z makiem.

Najlepiej wyciągać wnioski, robić cokolwiek z myślą, że robi się to dla siebie, nie dla czyjejś aprobaty. Bo rozmaici ludzie mogą wyrażać aprobatę, czasem dobrzy, czasem źli. Może się zdarzyć, że ktoś zły zmyli Cię swoją aprobatą, żeby Cię jakoś wykorzystać.
Offline
Posty
398
Dołączył(a)
27 sty 2016, 23:34

Lęk przed przełamaniem lęku

Avatar użytkownika
przez nvm 01 lut 2016, 00:16
akwen napisał(a):1. Powiem tak, nic w życiu nie jest przypadkiem. Znoszenie stresującego bodźca przez długi czas jest wyczerpujące, jednak nie warto go przez to unikać. Wiele tu zależy od tego, co jest powodem Twego strachu.
Nie bardzo wiem, co mam na to odpowiedzieć.

akwen napisał(a):2. Alternatywa jest tylko jedna, tertium non datur.
Nie wiesz tego, nawet jeśli jesteś mędrcem nad mędrcami. Ja tym bardziej.

akwen napisał(a):Jeśli boisz się czegoś od dzieciaka, to zapewne boisz się ludzi i nowych sytuacji, dobrze zgadłem?
Tak. Słucham uważnie dalej, doktorze Housie/Sherlocku Holmesie ;]

akwen napisał(a):3. No właśnie, byłeś/jesteś hedonista, to może być jedna z przyczyn Twoich problemów.
Hmm...a gdzie Ci wcięło przedrostek "anty-"?

akwen napisał(a): No już masz jeden punkt, nad którym warto popracować. Zwalczyć w sobie hedonizm i ćwiczyć umiarkowanie, zaczynając od drobnych kroków. Trochę mniej jeść, trochę mniej palić, trochę mniej sobie używać, zamiast tego Trochę więcej ofiarowywać innym osobom, zwierzętom i miejscom.
Jadam na ogół, gdy jestem głodny, choć do syta. Na ogół płatki na mleku na śniadanie, a później sytą obiado-kolację (tzn. obiad, kanapki i orzeszki). Z tego co wiem, moja waga mieści się w normach, teraz pewnie trochę spadnie, bo dzisiaj nic nie jadłem, wypiłem tylko kilka szklanek wody (w tym jedna z kroplami żołądkowymi).
W ogóle nie palę i nigdy nie paliłem - chyba, że biernie.
"Trochę mniej sobie używać" - nie wiem, co to oznacza w Twoim rozumieniu.
Innym osobom, zwierzętom i miejscom ofiarowuję (z ochotą) tyle, na ile pozwalają mi moje przywiązania i lęki.

akwen napisał(a):4. Z bliskimi sobie osobami złymi emocjami dzielić się trzeba. Im bliższa jest dana Ci osoba, tym lepiej się z nią tym dzielić.
Tak.

akwen napisał(a):5. Wielu ludzi nie zdobywa pewnej wiedzy na etapie przedszkola i potem nieświadomie robią im wszystko na przekór. Niektórzy idą do pracy, do szkoły nie mając podstaw i potem popełniają rozmaite błędy.
Tak. Chciałem w ten sposób oczywiście pokazać, jaki to ja jestem fajny, że z mojej mądrej perspektywy to są podstawy. Choć odkryte może nie tyle w przedszkolu, co pod koniec liceum.

akwen napisał(a):6. Nie miałem tylko na myśli czynienia z kobiet maszyn do uprawiania seksu, po prostu czyniąc dobro należy je czynić ze szczerej miłości do innej osoby.
No ba.
akwen napisał(a): Jeśli zamiast tego chce się coś od niej uzyskać, kasę, akceptację, uśmiech czy seks - to nie będzie działać.
Będzie działać, tylko w inny sposób. To będzie handel, tudzież wykorzystanie reguł gry społecznej do osiągnięcia swoich (niecnych) celów. Jednak czyjaś aprobata zawiera w sobie nieraz dobro, bo sprawiliśmy jej swoją osobą radość (na zasadzie "cieszę się, że są tacy ludzie jak Ty; to mnie podnosi na duchu").
akwen napisał(a): Natomiast zwalczyć można wszelkie swoje destruktywne nałogi i myśli, metodą drobnych kroków.
Oczywiście, że można, jeśli tylko ma się ku temu wystarczającą motywację. Kiedyś z lęku przed piekłem bardzo rygorystycznie starałem się przestrzegać wszelkich kościelnych nakazów i zakazów i stałem się wówczas mistrzem kierowania swoją uwagą. Byłem prawdziwym dżentelmenem pod tym względem. Później jednak uznałem, że może zbyt pochopnie zinterpretowałem pewne zakazy i nakazy, dodając do nich w rozumieniu coś, co wcale z nich nie musi wynikać.

akwen napisał(a): Najpierw warto ćwiczyć na pojedynczych przykładach: nie spojrzę jednej koleżance na pupę i uparcie się zmagać z tym nałogiem, nie zrażać się niepowodzeniami, że jednak często się na tą pupę ukradkiem spojrzy, należy trenować swoją wytrwałość w tym postanowieniu, aż do skutku. Już sama intencja, żeby na ową pupę nie patrzeć się liczy, a jeśli spojrzysz na ową pupę wskutek tego trochę mniej razy, to już będzie korzyść.
Tak, dla chcącego nic trudnego, wiem o tym. Już to przerabiałem. Jednak dzisiaj nie jestem wcale taki pewien, czy spojrzenie na pupę lub piersi to rzeczywiście coś złego. Jeśli chodzi o koleżankę, to sprawa jest prostsza - tutaj jest większa motywacja, bo ją lubię i szanuję. Z nieznajomymi to inna sprawa i zależy to od aktualnego stanu psychicznego, nastroju, oceny sytuacji i tak dalej. Generalnie jednak staram się unikać wszystkiego, co mnie seksualnie podnieca, bo nie lubię seksualnego podniecenia i efektów z tym związanych. Jeśli już ostatnimi czasy nawet decydowałem się na coś, co to podniecenie wywoływało, to nie robiłem tego - o ile mi wiadomo - dla samego podniecenia, lecz dla tego przyjemnego uczucia w sercu, zachwytu, poczucia błogości i bezbronności; a podniecenie traktowałem wówczas jako zło konieczne. I uważałem, że ten zachwyt, błogość i poczucie bezbronności to może być wystarczający powód, aby na takie podniecenie się mimo wszystko narażać.

akwen napisał(a):7. Ludzię ''mądrzeją'' uznając, że wulgaryzmy lepiej ich wyrażają, gdy jest to częstą normą w towarzystwie, w szkole czy w pracy, ale jest taka dziwna prawidłowość, że częste używania języka wyrażającego negatywne emocje potem jakoś się odbija na człowieku, przyciąga niepotrzebne sytuacje w życiu i problemy, których można uniknąć.
Ja nie zauważyłem takiej prawidłowości. Może chodzi o to, by wulgaryzmów używać mądrze? Wpis joaszki w temacie "Jak się dziś czujecie? Umiecie to opisać/" o treści "Napierdalałabym wszystkich po gębach" do dziś mnie bawi i raduje. W ogóle uważam, że "Napierdalać" to takie piękne słowo. Owszem, zawiera w sobie agresję, ale agresja jest częścią naszego istnienia i dobrze jest ją z humorem wyrażać. Ale wierz mi, długo stawiałem opór wulgaryzmom i się ich nawet poniekąd bałem, zanim zrozumiałem i dostrzegłem ich piękno.

akwen napisał(a):8. Ludzie zbyt zaabsorbowani swoim ego i zbyt skoncentrowani na byciu wychwalanym przez otoczenie często grzeszą pychą, chcą od życia coraz więcej i więcej, aż w końcu dostają figę z makiem.
Nie bardzo widzę, abym jakoś "nadmiernie" grzeszył pychą, ale jeśli pragniesz mnie oświecić w tej kwestii, to proszę bardzo. Na pewno trochę tej "pychy" we mnie jest (objawia się to samo-zadowoleniem), ale to chyba kondycja ludzka ;] Nie wydaje mi się tez, żebym ją jakoś w nadmiernym stopniu okazywał. Są we mnie też rzeczy, które potrafią tę "pychę" zneutralizować. "Wychwalanie przez otoczenie to zbyt mocne słowo." Ja bym to raczej ujął jako "Pragnienie bycia docenianym". Ale już się tym najadłem i mi tak bardzo jak kiedyś już nie zależy na tym. Odkąd doznałem bardzo silnej aprobaty, wprawiającej mnie wręcz w "ekstazę"/euforię (z braku lepszego słowa), już tak bardzo o nią nie zabiegam. Byłem tak szczęśliwy, że moje ciało było tym zmęczone, więc uznałem, że to jest limit szczęścia jaki mogę w sobie zmieścić, a więc nie ma co się o jakieś jeszcze większe szczęście starać. Co najwyżej o szczęście innego rodzaju - to takie rozluźniające, w przeciwieństwie do tamtego intensywnego.

akwen napisał(a):Najlepiej wyciągać wnioski, robić cokolwiek z myślą, że robi się to dla siebie, nie dla czyjejś aprobaty. Bo rozmaici ludzie mogą wyrażać aprobatę, czasem dobrzy, czasem źli. Może się zdarzyć, że ktoś zły zmyli Cię swoją aprobatą, żeby Cię jakoś wykorzystać.
Oczywiście, że robiłem to dla siebie - aprobata dawała mi radość i zadowolenie, nadała jakiś kierunek mojemu życiu i wyciągnęła mnie z depresji.
Avatar użytkownika
nvm
Offline
Posty
280
Dołączył(a)
21 lis 2015, 07:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do