Trzeba umieć się podnieść....

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Trzeba umieć się podnieść....

przez VaBoom 04 sty 2007, 14:42
Udaje się!

Udaje się co dnia.

1 stycznia minęło dokładnie 2 lata od dnia, gdy pierwszy raz dostałem ataku lęku i zasłabłem.

Mam za sobą 2 lata ciężkiej walki. Walki o zycie, bo było źle. Przeszedłem chyba wszystkie fazy, a których można przeczytać na forum.

Przeleżałem 2 miesiące na łóżku powtarzając sobie, że się zabiję. Z wolni nieżycia brakowało mi tchu. Nie miałem siły i ochoty na kolejną porcją powietrza i kolejne uderzenie serca.

Prawie zawaliłem studia. Nie potrafiłem pójść na wykłady, ćwiczenia. Ciągłe zwolnienia i konsultacje. Nie potrafiłem wejść do budynku wydziału, bo przerażał mnie tłum.

Rozpadł się mój związek. A właściwie sam go rozwaliłem. Opuściłem najwspanialszego chłopaka, ponieważ nie chciałem mu utrudniać życia i wiedziałem, że jeszcze trochę i połknę wszystkie psychotropy...

Doszły wszystkie nieprzyjemne objawy w postaci drętwienia kończyn, bólów głowy, drgawek, mrowienie na twarzy, lęk przed schizofrenią i rakiem....i nic się nie stało!

Tygodnie spędzone na ciągłym rauszu. Szukanie kolejnych używek...niekoniecznie w dosłownym znaczeniu. Używką stało się sięganie po żyletkę, zadawanie sobie bólu psychicznego, rozwalanie przyjaźni...

Kryzys własnej seksualności. Poszukiwanie nieistniejącej heteroseksualnej części mnie. Umawianie się z dziewczynami - emocjonalny gwałt.

Kiedy zrobiłem krok w przód?

Kolega wkręcił mnie do organizacji studenckiej. Raz jeszcze było mi trudno. Jednocześnie odstawiałem xanax. Jednak branie udziału w życiu studenckim, przebywanie z osobami otwartymi, wyrozumiałymi, poznanie kilku magnetycznych osobowości otworzyło mnie.

Otworzyłem się na tyle, że zacząłem godzić się z własną seksualnością.

Poznałem Adama. Byliśmy razem kilka miesięcy. Dla niego zapisałem się na psychoterapię. Początkowo zero efektów...

Po 5 miesiącach Adam odszedł i przyszła kolejna załamka. Krok w tył. Na krótko.

2 miesiące później pierwszy raz od 1,5 roku wszedłem do hipermarketu. Najpierw z przyjaciółką, później sam spróbowałem. UDAŁO SIĘ! Od ostatniego lipca często robię jakiś gigantyczny krok...

Dlaczego o tym wszystkim napisałem?

Bo chciałem Wam powiedzieć, że to jest możliwe. Możliwe jest pokonanie nerwicy lękowej.

Czasami cofamy się, spadamy gdzieś w kierunku dna, z którego niedawno się podnieśliśmy. Ale nawet jeśli się nie udało, to pamiętajcie, że już raz wspięliście się gdzieś wyżej. Pamiętajcie, że już nie idziecie po omacku. Macie przetarty szlak.

Nowe motto: DAM RADĘ, BO MAM SIŁĘ!
My body on the floor - a Kodak moment
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
11 mar 2006, 15:17
Lokalizacja
Gliwice

Avatar użytkownika
przez ewa125 04 sty 2007, 18:25
fajnie sie czyta takie posty :) widzisz nerwica nie powstaje z byle czego. jej podloze ma jakis bardzo duzy problem z ktorym boimy sie zmierzyc. jakby to bylo cos latwego to bysmy to po prostu rozwiazali i nie mielibysmy nerwicy. kazdy problem jest inny ale jkazdy wymaga ogromnej odwagi i sily zeby go pokonac. to ze mamy nerwice swiadczy np. w twoim przypadku o tym ze ty nie godzisz sie na samotne zycie, ukrywanie sie , rezygnowanie z milosci, ale swiadczy o tym ze chcesz zyc pelnia zycia, chcesz kochac i chcesz byc soba, ale... boisz sie podjac krok jakim jest zwiazek z facetem, bo wiadomo co o tym sadza niektorzy ludzie. ale wiesz co - niech sie pocaluja gdzies!! ci ktorzy komentuja innych sami sa niespelnieni w zyciu i nie maja odwagi na bycie soba. dlatego zamiast zajac sie soba i swoim szczesciem i pozwolic zyc innym, skupiaja sie na niszczeniu cudzego szczescia i to im daje chwilowa satysfakcje. pamietaj jesdnak zycie masz tylko jedno, wykorzystaj je do cna, zaakceptuj siebie i walcz o siebie swoje szczescie. walcz o siebie nawet jezeli wszyscy beda przeciwko tobie..co nam innego pozostaje? chowac sie i nie zyc ale wegetowac? moze niektorym to odpowiada, moze tak czuja sie spelnieni, ale nie my. nasz organizm mowi nam ze my tak nie chcemy zyc i zebysm,y sie nie bali zmian na lepsze, nie bali sie siebie i mieli w dupie co inni ludzie sobie gadaja. tak trzymaj i zobaczysz ze szybko nerwica calkowicie cie opusci. zycze ci duzo milosci i spelniania siebie takim jakim jestes a nie takim jakim ini chca zebys byl.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

przez Aga1 04 sty 2007, 18:36
Czesc, kolejny przyklad ze jednak sie udaje. Milo sie czyta takie posty, bo daja nadzieje innym.Ja z tym mottem zylam prawie caly poprzedni rok i tez mi sie udalo. Jakas tajemna si8la w tym jest. Pozdrawiam :twisted:
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez VaBoom 05 sty 2007, 18:54
Aga1 Motto rzeczywiście dobre...budujące :) I pasuje przy każdej załamce ;)
My body on the floor - a Kodak moment
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
11 mar 2006, 15:17
Lokalizacja
Gliwice

Avatar użytkownika
przez gusia 05 sty 2007, 23:24
VaBoom dajesz nadzieję..
Trzymaj sie :P
Powodzenia.
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

przez Adaś2222 21 sty 2007, 07:02
te koles to ze napisales temat to nie wazne z reszta. to w logu to ten palec kierujesz tez do mnie ???
Offline
Posty
501
Dołączył(a)
16 sty 2006, 23:49

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do