365 kroków do wolności

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

365 kroków do wolności

Avatar użytkownika
przez amelia83 28 sie 2014, 00:15
Achajka, wiesz polubiłam Cie bardzo bede Cie dopingowac, sledzic twe poczynania bo to co robisz ma sens! po kroczku...po kroczku ;) pozdrawiam :)
'Jeśli nie umiesz latać, biegnij. Jeśli nie umiesz biegać, chodz. Jeśli nie umiesz chodzić czołgaj się. Ale bez względu na wszystko- Posuwaj się naprzód '
M. Luther King

'jak o mnie ktoś zapyta powiedzcie mu że znikam, za równoległym światem, gdzie liczby nie są ważne'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13390
Dołączył(a)
17 mar 2011, 16:01
Lokalizacja
daleko czasem blisko

365 kroków do wolności

przez Achajka 28 sie 2014, 15:43
Amelia, dziękuję za wsparcie! ;)

-- 28 sie 2014, 22:44 --

Krok 3
Spotykać się z ludźmi

... za wszelką cenę, dosłownie i w przenośni. Żeby przypadkiem nie zapomnieć jak się z nimi rozmawia.

Kiedyś po dłuższym nie wychodzeniu z domu poszłam do drogerii i trafiłam na bardzo bezpośrednią i spontaniczną ekspedientkę. Zagadała do mnie, a później rozmawiałyśmy kilka minut - klekotałam jak najęta o głupotach. Mój głos brzmiał jakoś obco, był wręcz ochrypnięty od długiego nieużywania. Po wyjściu byłam w szoku jak bardzo brakowało mi zwykłej rozmowy (mój mąż był wtedy w delegacji). Ta obca osoba sprawiła, że miałam pierwszy dobry dzień od dawna. Poczułam się winna, że zakończyłam niektóre znajomości. Jednak człowiek jest istotą społeczną.
Postanowiłam się zapisać na jakiś kurs/ aerobic (tylko takie zajęcia odbywają się tu, gdzie mieszkam) - nie ma zbyt wielkiego wyboru. Wiem, że ruszają we wrześniu. W danej chwili tylko to mi przychodzi na myśl. Konkretna godzina prawdopodobnie zmusi mnie do wyjścia z domu. Opłata pewnie też. Może kogoś poznam? Oczywiście gdybym szukała faceta byłoby mi łatwiej. Wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach bardzo trudno znaleźć koleżankę poza szkołą czy pracą.

1. Dziś wyszłam (wyjechałam) z domu jako osoba towarzysząca mężowi do mechanika. Czekając na naprawę poszliśmy na spacer. Miło było ;)
2. ... zwłaszcza, że był to spacer bladym świtem, musiałam wstać o 5:30, choć nie musiałam. Pomyślałam, że milej mu będzie jechać ze mną, niż samemu o tak nieciekawej porze. Trochę też się wycwaniłam, bo już pamiętam o "krokach" i stwierdziłam, że jak wyjdę rano będę mieć cały dzień z głowy. I tym samym zaliczę dwa kroki. Pokrętna logika. W każdym razie dziś spałam jak normalny człowiek - 7 godzin. Bez drzemek w międzyczasie, choć mnie kusiło. Widocznie nie potrzebuję -nastu godzin snu.
3. Wracając pozbierałam dane z tablicy ogłoszeń. Tak jak myślałam, od 1 września ruszają zajęcia fitnessowe różnego rodzaju. Mam namiary, zobaczę czy odważę się na coś zapisać. A wcześniej zadzwonić... brrrr.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
25 sie 2014, 20:22

365 kroków do wolności

Avatar użytkownika
przez Cognac 29 sie 2014, 11:28
Achajka, wspaniale! Bardzo się cieszę z Twoich planów i z tego, że je realizujesz! Też do tego doszłam, że brak aktywności sprzyja zalewaniu głowy czarnymi myślami i emocjami. Też zaczęłam stosować Twoją metodę - robić jak najwięcej rzeczy, zmuszać się do działania. Szczytem marzeń jest jak najczęstesze działanie spontaniczne - wtedy nie mam czasu analizować "a może nie? a może inaczej? a może lepiej zostanę w domu? eee, po co będę cokolwiek robić, jestem beznadziejna". NIE. Tak NIE myślimy, bo to wszystko są kłamstwa podsuwane przez lęki i inne badziewia. A my się od nich przecież właśnie uwalniamy - więc one będa walczyć, będą się pojawiać - grunt to być na to przygotowanym:)
Trzymaj się!!!:)
Tylko spokój może nas uratować.
Mój blogowątek na forum.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
549
Dołączył(a)
14 kwi 2014, 20:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

365 kroków do wolności

przez Achajka 29 sie 2014, 21:49
Cognac napisał(a):Achajka, wspaniale! Bardzo się cieszę z Twoich planów i z tego, że je realizujesz! Też do tego doszłam, że brak aktywności sprzyja zalewaniu głowy czarnymi myślami i emocjami. Też zaczęłam stosować Twoją metodę - robić jak najwięcej rzeczy, zmuszać się do działania. Szczytem marzeń jest jak najczęstesze działanie spontaniczne - wtedy nie mam czasu analizować "a może nie? a może inaczej? a może lepiej zostanę w domu? eee, po co będę cokolwiek robić, jestem beznadziejna". NIE. Tak NIE myślimy, bo to wszystko są kłamstwa podsuwane przez lęki i inne badziewia. A my się od nich przecież właśnie uwalniamy - więc one będa walczyć, będą się pojawiać - grunt to być na to przygotowanym:)
Trzymaj się!!!:)


Dokładnie!

-- 29 sie 2014, 22:17 --

Krok 4
Ograniczyć TV do minimum

... bo jak powiedział C. R. Zafon "Te­lewiz­ja, mój ko­lego, to an­tychryst i ośmielam się twier­dzić, że wys­tar­czą trzy lub czte­ry po­kole­nia, a ludzie nie będą wie­dzieć, jak się sa­memu bąka puszcza, człowiek wróci do jas­kiń, do śred­niowie­czne­go bar­barzyństwa i do sta­nu zi­dioce­nia, z które­go pier­wotniak pantofelek wyrósł już w ok­re­sie plej­sto­cenu".

W "lepszych czasach", obywałam się całkowicie bez telewizora. Po prostu go nie miałam i nie potrzebowałam, a życie miało dla mnie ciekawsze atrakcje niż zaleganie przed kolorowym ekranem. Teraz też go nie potrzebuję, ale mam. I korzystam z przyzwyczajenia. Na początku dlatego, że lubiłam gdy coś mi "grało" w tle... czułam się raźniej siedząc sama w domu. Później zaczęłam bezmyślnie oglądać wybrane kanały/ programy/ seriale. Ani się obejrzałam, gdy znałam ramówkę prawie na pamięć.
Moim kolejnym krokiem do wolności jest ograniczenie TV do absolutnego minimum. Zamierzam postawić na jakość, a nie na ilość. To ja chcę decydować o tym, co obejrzeć, a nie przyjmować na oślep to, co mi zaserwuje telewizja. Czyli: wybrane filmy i seriale oglądam w Internecie, nie włączam TV z samego rana i tylko dla sztucznego tła w mieszkaniu, oglądam tylko wybrane programy (prawdopodobnie będą to moje ulubione kulinarne), ew. kanały historyczne i inne edukacyjne. Nie pozwolę robić sobie śmietnika z głowy... i tak nie mam w niej zbyt wielkiego porządku.

Podsumowanie "kroków":
1. Wyszłam dziś z domu całe dwa razy - po pieczywo i do śmietnika. Na ochotnika.
2. Pobudka dopiero o 10, ale wspólnie z mężem, więc jestem usprawiedliwiona.
3. Zadzwoniłam ws. dwóch aerobików i karate (!) - aerobik zaczynam od poniedziałku (jak pójdę oczywiście), na karate mnie nie chcieli... facet z zaskoczeniem powiedział, że jestem kobietą "w sile wieku" i poczułam się mega staro. Na pewno był bardzo młody, bo gdyby był po 25-tce w życiu by mnie (nas) tak nie podsumował. Założę się, że w większym mieście znalazłabym masę początkujących dorosłych... Przecież nie chcę od razu zdobywać mistrzostwa! Nie cierpię braku możliwości w momencie, gdy wreszcie CHCĘ :?
4. TV dziś milczał.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
25 sie 2014, 20:22

365 kroków do wolności

Avatar użytkownika
przez Cognac 01 wrz 2014, 12:30
Achajka, jak tam weekend?
Tylko spokój może nas uratować.
Mój blogowątek na forum.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
549
Dołączył(a)
14 kwi 2014, 20:18

365 kroków do wolności

Avatar użytkownika
przez gusia85 02 wrz 2014, 09:52
Z całego serducha życzę Ci powodzenia i trzymam za Ciebie kciuki,sama jezcze do tego wszystkiego nie doszłam... :/
Trzymaj się w swoich postanowieniach jak najdłużej :D
Nie chcę się zagubić szukając siebie...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
27 sie 2014, 09:11

365 kroków do wolności

przez Achajka 03 wrz 2014, 14:57
Cognac napisał(a):Achajka, jak tam weekend?


Kiepsko szczerze mówiąc. Cała siła i motywacja ze mnie wyparowały. W weekend byłam u rodziców i teściów. Nigdy nie lubiłam jeździć do rodziców (traktowałam to jak obowiązek), a teraz jeszcze do kompletu doszli teściowie. Pierwszy raz spędziłam tyle czasu z teściową (gdy byliśmy narzeczeństwem, wpadałam tam tylko czasami na przysłowiową kawę) i nie sądziłam, że jest aż tak toksycznym człowiekiem. Zawsze takich unikałam, a teraz jestem na nią skazana. Ciągła krytyka, niezadowolenie, wypytywanie (zwłaszcza mnie - o pracę, plany itd.), brak uśmiechu, brak kultury (wchodzenie do pokoju bez pukania). Ciągłe insynuacje dotyczące posiadania dziecka (nie mamy go w planach). Bardzo źle się tam czuję.

gusia85 napisał(a):Z całego serducha życzę Ci powodzenia i trzymam za Ciebie kciuki,sama jezcze do tego wszystkiego nie doszłam... :/
Trzymaj się w swoich postanowieniach jak najdłużej :D


Dzięki, na razie stoję w miejscu, ale jak się ogarnę zamierzam znów ruszyć z "krokami".
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
25 sie 2014, 20:22

365 kroków do wolności

Avatar użytkownika
przez hupp 03 wrz 2014, 17:11
Trochę jakbym czytała o sobie - tyle, że ja nie potrafię wyrwać się z domu i nie mam męża. Fajnie, że znalazłaś w sobie siłę, żeby walczyć o poprawę własnego losu i robisz coś w tym kierunku!
po co?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
28 lip 2014, 22:37

365 kroków do wolności

Avatar użytkownika
przez Cognac 03 wrz 2014, 17:13
Achajka, rety... A co na to Twój mąż?
Tylko spokój może nas uratować.
Mój blogowątek na forum.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
549
Dołączył(a)
14 kwi 2014, 20:18

365 kroków do wolności

przez Pawel166 14 paź 2014, 20:47
trzymam za ciebie kciuki. Ja chyba też zaczne pisać dziennik bo czuje ze mi pomoze. Koniecznie zapisz sie na jakiś sport bo to bardzo duzo daje. Albo biegaj sama od siebie.


PS. Czytałaś książkę pt. Toksyczni rodzice ?


Ja też miałem ciężko za młodu bo matka miala nerwice i byly wieczne wojny z moim starym i do tego tez potrafiła mi przywalic za oceny.
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
25 paź 2009, 20:01

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do