Czy można zmienić/naprawić swoje zycie?

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Czy można zmienić/naprawić swoje zycie?

Avatar użytkownika
przez nieboszczyk 11 maja 2014, 21:35
napewno zmienisz swoje życie jak dostaniesz kulke w łeb.raz na zawsze.tylko tak.
psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają samotnie.podobnie jak narkomani.narkomani umierają w jakimś śmierdzącym sraczu a psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają za murami obozów psychiatrycznych we własnych odchodach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7869
Dołączył(a)
29 wrz 2008, 20:28
Lokalizacja
z trumny z peryskopem

Czy można zmienić/naprawić swoje zycie?

przez variable 11 maja 2014, 21:38
Ja bym chciala zeby bylo lepiej i cos sie poprawilo, ake z kolei boje sie, ze jak bedzie dobrze to czar prysnie znow dopadnie mnie pech i wroce do punktu wyjscia.
variable
Offline

Czy można zmienić/naprawić swoje zycie?

przez kaffe_och_blod 11 maja 2014, 21:42
Dobra, a co potem jak zdecydujesz się, że chcesz żeby było Ci lepiej i by coś się poprawiło?
Bo zazwyczaj takie postanawiania wyglądają, że wynika z nich ...nic. Więc nie masz się czym przejmować ;)
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
04 maja 2014, 18:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy można zmienić/naprawić swoje zycie?

przez variable 11 maja 2014, 21:44
kaffe_och_blod, na razie mam w planach terapie i mam nadzieje, ze cos wyjdzie z tego.
variable
Offline

Czy można zmienić/naprawić swoje zycie?

przez kaffe_och_blod 11 maja 2014, 21:46
Terapie jak to terapie niektórym pomagają, innym nie bardzo.
Więc tylko jedno Ci powiem - nie przejmuj się na zapas.
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
04 maja 2014, 18:22

Czy można zmienić/naprawić swoje zycie?

Avatar użytkownika
przez cyklopka 11 maja 2014, 21:52
Poczucie smutku nawet w ładnych momentach i myślenie o "karze" to depresja. Fajnie, że chcesz coś zmienić, ale chyba się trzeba najpierw trochę podleczyć, żeby te myśli tak nie przeszkadzały.
Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.
Avatar użytkownika
Offline
I Miss Forum
Posty
7976
Dołączył(a)
24 sty 2014, 19:33
Lokalizacja
the castle beyond the Goblin City

Czy można zmienić/naprawić swoje zycie?

przez Lenka30 11 maja 2014, 22:33
bedzielepiej napisał(a):
Lenka30 napisał(a):A ja nie rozumiem, boisz się, że jak pozwolisz sobie na szczęście to spotka cię coś złego? Czy tego, że umrzesz ze szczęścia...jak juz sobie pozwolisz;-)?


Właśnie boję się, że podejmując zmianę na lepsze, bo raczej od razu nie moge sie stac szczesliwa, w trakcie tej zmiany spotka mnie cos niefajnego
i mam wrazenie ze w tym świecie nie wypada byc szczesliwym, patrzac na nieszczescie innych ludzi


Tak z mojego doświadczenia, na moment w którym teraz jestem, to warto się zmieniać, odważyć się na zmianę...jeśli komuś jest źle, jeśli było źle, to wcale nie znaczy że tak ma zostać tylko, że trzeba zmieniać. A te wszystkie "niefajne" na drodze ku lepszemu są na bank po to aby naszą drogę korygować,przypominają : hej co ty robisz?! to jest głupie! A teraz patrz i ucz się;-)! Jeszcze raz! A teraz skacz! itd.

Przyznaję są środowiska gdzie "nie wypada" być szczęśliwym, ale jak ktoś bezczynnie patrzy na nieszczęście innego człowieka, albo jest szczęśliwy gdy ktoś inny cierpi - to raczej sam jest chory albo nieszczęśliwy, zresztą jakie albo;-)
" Jestem życiem, które pragnie żyć, pośród życia, które pragnie żyć "
Offline
Posty
437
Dołączył(a)
26 mar 2014, 20:51

Czy można zmienić/naprawić swoje zycie?

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 11 maja 2014, 22:42
Lenka30 napisał(a):
bedzielepiej napisał(a):
Lenka30 napisał(a):A ja nie rozumiem, boisz się, że jak pozwolisz sobie na szczęście to spotka cię coś złego? Czy tego, że umrzesz ze szczęścia...jak juz sobie pozwolisz;-)?


Właśnie boję się, że podejmując zmianę na lepsze, bo raczej od razu nie moge sie stac szczesliwa, w trakcie tej zmiany spotka mnie cos niefajnego
i mam wrazenie ze w tym świecie nie wypada byc szczesliwym, patrzac na nieszczescie innych ludzi


Tak z mojego doświadczenia, na moment w którym teraz jestem, to warto się zmieniać, odważyć się na zmianę...jeśli komuś jest źle, jeśli było źle, to wcale nie znaczy że tak ma zostać tylko, że trzeba zmieniać. A te wszystkie "niefajne" na drodze ku lepszemu są na bank po to aby naszą drogę korygować,przypominają : hej co ty robisz?! to jest głupie! A teraz patrz i ucz się;-)! Jeszcze raz! A teraz skacz! itd.


Ale zmiana nie zawsze oznacza, że będzie lepiej. Może być gorzej, i to nie tylko po drodze, ale i później. Może być prawie tak samo, albo nijako, albo źle na inny sposób. Miałam kilka cholernie wrednych rzeczy, które mnie spotkały, bo zapragnęłam zmian i teraz, patrząc się na to wszystko, wcale nie uważam, żeby były mi potrzebne, żeby były dla mnie wskazówkami. Wbrew pozorom, nie ze wszystkich przykrych rzeczy można wyciągnąć wiele lekcji. Myślę, że większość z nich jest zbędna i wcale nie pomaga, a wręcz zniechęca do dalszych zmian.
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Czy można zmienić/naprawić swoje zycie?

przez Lenka30 12 maja 2014, 00:30
zmęczona_wszystkim Ja też często się mylę i popełniam błędy... i wiele sytuacji w moim życiu powtarzało się tylko z innymi "aktorami",scenografią, świadomością,a przede wszystkim w innym tempie, a ja kompletnie nie kumałam czemu...Nie wiem co spotkało ciebie...ja tu piszę na podstawie siebie;-) Odkąd zdecydowałam się zmieniać na lepsze odzyskuję wzrok:-)
" Jestem życiem, które pragnie żyć, pośród życia, które pragnie żyć "
Offline
Posty
437
Dołączył(a)
26 mar 2014, 20:51

Czy można zmienić/naprawić swoje zycie?

Avatar użytkownika
przez Arhol 12 maja 2014, 12:10
Powiadają że zmiany "to życie",bez zmian mózg popada w stagnacje,powoli zdycha do cna D: (true story,proces w trakcie D: )
Czy można zmienić swoje życie? Imho owszem,część można zmienić,próbować zmienić,wyrwać się z marazmu,jest to możliwe,nie wszystko,ale większość owszem,czy to zawsze niesie plusy? Nie...we wszystkim jest ryzyko,że może być gorzej jak jest...ale to loteriada,musi być ryzyko D:.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32445
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Czy można zmienić/naprawić swoje zycie?

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 12 maja 2014, 13:22
A jak ktoś jest ze swojego życia zadowolony.A otoczenie chcę by się zmienił,to co wtedy ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16581
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Czy można zmienić/naprawić swoje zycie?

Avatar użytkownika
przez Raffuss 12 maja 2014, 13:35
detektywmonk napisał(a):A jak ktoś jest ze swojego życia zadowolony.A otoczenie chcę by się zmienił,to co wtedy ?

Wtedy należy jedynie przyjrzeć się czy oby nasze zadowolenie nie było wytworem złego postrzegania rzeczywistości..
Codzienna walka o lepsze jutro nerwoblog.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
14 lip 2010, 21:04
Lokalizacja
Gdańsk

Czy można zmienić/naprawić swoje zycie?

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 13 maja 2014, 08:43
Raffuss napisał(a):
detektywmonk napisał(a):A jak ktoś jest ze swojego życia zadowolony.A otoczenie chcę by się zmienił,to co wtedy ?

Wtedy należy jedynie przyjrzeć się czy oby nasze zadowolenie nie było wytworem złego postrzegania rzeczywistości..

Ciekawe.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16581
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Czy można zmienić/naprawić swoje zycie?

przez aspagnito 03 cze 2014, 13:20
A ja mam pomysł. Na wyjście z problemu.
Większość z nas utożsamia swoje problemy z lękami, albo innymi tego typu problemami, o których informują nas specjaliści. Ostatnio czytałem nawet, że metodą na lęk jest stawianie mu czoła, albo poszukiwanie samoświadomości typu: tak długo tu siedzę i starałem się odkryć najwyższą prawdę, że jest nią na pewno to, iż dobrze mi tu siedząc. Jestem trochę zniesmaczony niskim poziomem styczności z rzeczywistością autorów piszących o problemach psychologicznych, czy w ogóle problemach natury psychicznej.
Kiedyś na pewnym forum pewna kobieta pytała jak ma się pozbyć gnębiących ją myśli o tym, że kiedyś była zgwałcona i teraz jest z tym odczuciem bezradna. To odczucie ją tak gnębi, że nie daje jej żyć, a przywoływanie wspomnień, które najczęściej pojawia się samo i spontanicznie doprowadza jej życie do ruiny. Byłem wtedy osobą, która zalecała jej konfrontację z tym uczuciem w odizolowaniu i próbę uodpornienia się na te skojarzenia przez ich analizę. Zalecałem, aby stała się silniejsza na zasadzie - co Cię nie zabije, to Cię wzmocni. Bardzo się myliłem, głównie dlatego, że nieudolnie próbowałem wesprzeć kogoś udzielając nie swoich rad. Gdzieś coś takiego zasłyszałem i wydawało mi się to logiczne. Owszem, po dziesięciu latach i wielokrotnej hospitalizacji z powodu stosowania tej techniki ta kobieta miałaby szansę zapomnieć o swoim problemie.
Dziś jednak sam doszedłem do wniosku, że są o wiele bardziej skuteczne formy terapii. Stosuję jedną z nich i chciałbym ją opisać - z założeniem, że nie powiem Wam co dokładnie robię, ale powiem to oględnie.
W problemach psychicznych często spotykamy się z takim zjawiskiem, że ktoś z problemami ustala konkretną datę, kiedy będzie wolny od swoich problemów. Taką datę "końca świata". Nic się po niej nie zmienia, ale sam fakt, że coś takiego jest popularne był dla mnie przesłanką, że musi to być część jakiegoś naturalnego procesu, który przybiera chorobową formę.
Załóżmy, że mamy kogoś, kto nie potrafi radzić sobie z przeogromną traumą i wywoływanie wspomnień na ten temat jest poza sferą rozważań. Warto wtedy wyznaczyć sobie coś, co nazwę "Paramisją". Załóżmy, że zakładam sobie, iż codziennie pozyskam 1 grosz, którego nie wyciągam z własnego portfela, ale albo proszę o niego wśród znajomych tłumacząc im, że jest to częścią mojej terapii wyjścia z traumy, albo zdobywam go w jakiś inny sposób. Na przykład zarabiając go gdzieś w Internecie na płatnych e-mailach, albo coś w tym stylu. Pozyskanie tego grosza nie może być nigdy tak łatwe, jak sięgnięcie do własnego portfela - musi się wiązać z jakąś dawką emocji - na przykład prosząc o tego grosza u kogoś nieznajomego musimy przełamać trochę wstydu i liczyć się z zawodem, odtrąceniem, niezrozumieniem, czy nawet czasem wyśmianiem. Codziennie musi być to jednak ta sama kwota, czyli dokładnie jeden grosz. Na przykład idziemy do sklepu, kupujemy coś i prosimy jakąś osobę w kolejce, która godna jest zaufania, o pomoc w terapii, która polega na zdobyciu jednego grosza dziennie. Poważni ludzie to zrozumieją, więc jednocześnie możemy odbudować naszą zdolność do odbudowania zaufania.
Ważny tu jest kolejny element, czyli cel. Celem może być uzbieranie 3PLN, 10PLN, albo 30PLN, które przeznaczymy na dany cel charytatywny. Jak ktoś chce, to może przeznaczyć na Kościół, tacę, albo budowę, czy sprzątanie świątyni. Najważniejsze to określić ten cel i do niego konsekwentnie dążyć. Jeśli któregoś dnia zapomnimy, albo nie uda nam się przez jakieś kilka dni sprostać temu wymogowi, nie nadrabiamy wrzucając do skarbonki po czterdzieści ileś groszy, ale wracamy do rytmu wrzucając kolejny grosz. Osiągnięcie celu oznacza, że przenieśliśmy cały ból doświadczeń na trud terapii i przeznaczenie środków jest symbolicznym uwolnieniem się od jakiegoś konkretnego problemu, z którym walczyliśmy.
Ja sam jestem w trakcie takiej terapii. Jeśli macie tylko ochotę spróbować zapewniam Was, że to bardzo wdzięczna metoda. :great:
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
21 lis 2012, 17:32

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do