Nic do stracenia (Walka z fobią społeczną, nerwicą, depresją

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Nic do stracenia (Walka z fobią społeczną, nerwicą, depresją

przez monooso 27 maja 2014, 15:06
Inga_beta, Rzadko jestem sam. Moja prywatność jest ograniczona do minimum. Oczywiście gdy jestem sam to potrafię się rozpłakać, odczuć złość, wzruszyć się itd. Tutaj bardziej chodzi o to, że nie potrafię wyrażać emocji przy innych osobach.
monooso
Offline

Nic do stracenia (Walka z fobią społeczną, nerwicą, depresją

Avatar użytkownika
przez mark123 27 maja 2014, 15:13
Ja nawet gdy sam jestem, to nie uzewnętrzniam za bardzo swoich emocji.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10131
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Nic do stracenia (Walka z fobią społeczną, nerwicą, depresją

przez monooso 27 maja 2014, 17:20
mark123, Ja raczej też chociaż tak rzadko bywam samemu, że ciężko mi powiedzieć. Nawet jak samotnie siedzę w parku to przecież ktoś mnie może obserwować więc nie pozwalam sobie na takie luzy emocjonalne. Czasami w nocy lubię sobie coś smutnego wyobrazić i popłakać. Wymuszam to specjalnie, lubię to. Chyba w ten sposób daję upust swoim emocjom.
monooso
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nic do stracenia (Walka z fobią społeczną, nerwicą, depresją

Avatar użytkownika
przez Polanka 19 sie 2014, 15:43
i co tam u Ciebie sie dzieje ?wchodzisz tu jeszcze?milczysz jakos dlugo
Avatar użytkownika
Offline
Posty
150
Dołączył(a)
16 cze 2008, 13:03

Nic do stracenia (Walka z fobią społeczną, nerwicą, depresją

przez monooso 29 sie 2014, 17:21
Polanka, Wchodzę, wchodzę. Zawiesiłem na razie prowadzenie tego wątku ponieważ nie chcę tracić swojej anonimowości, a omawianie wielu kwestii w oderwaniu od całości ma niewielkie znaczenie. Co u mnie? Ogólnie to nic ciekawego. Czytam sobie książki traktujące o moich problemach, analizuję, odtwarzam przeszłość w celu zrozumienia obecnego stanu rzeczy oraz przymierzam się do procesu ekspozycji, który zamierzam rozpocząć już niedługo. Interesuje mnie ile ekspozycji potrzeba aby negatywne uczucia przestały istnieć (lęk, stres) i przemieniły się przynajmniej w neutralne. No bo większość osób mówi, że trzeba jak najczęściej gościć w sytuacjach, których unikamy więc jestem ciekaw, będę sobie to notował. Ułożę sobie najpierw wszystko do końca w głowie i przejdę do fazy praktycznego działania. Aha i mój problem to nie tylko fobia społeczna, depresja czy nerwica. Mój problem jest bardziej złożony, jest nim moja cała osobowość, która praktycznie nie istnieje. Nie wiem co jak i z czym. Nie wiem kim jestem, co lubię, co chcę. Nic nie wiem o sobie. Jestem zawieszony w próżni. Nawet jak załagodzę objawy wymienionych przed chwilą dolegliwości to i tak nie wiem co dalej, tak jakbym nie istniał. Co z tego, że nie będę miał fobii czy depresji jak jestem pusty i przezroczysty. Nawet nie da się mnie wypełnić bo odczuwam to jako marną atrapę.

Odniosę się jeszcze do dopaminy. Jej większy poziom podnosi energię, humor, dodaje motywacji co jest zresztą powszechnie wiadome i o czym pisałem wcześniej w tym wątku. Bardzo potrzebuję dopaminy przy moim zamuleniu i zobojętnieniu. Inaczej to pewnie ciągle bym tylko leżał w łóżku nawet nie wysilając się aby usiąść do komputera. Niestety zwiększenie poziomu dopaminy nie usunie lęków oraz stresu o co głównie mi chodzi. Lęk i stres mogę zamaskować podbijając tylko znacznie poziom dopaminy ale wtedy będę zbyt wystrzelony i roztrzęsiony czyli tak czy siak będzie źle. Niewielkie podbicie dopaminy na niewiele się zda w tej kwestii. Tylko popadając w skrajność da się coś tutaj zdziałać, nie potrafię tego wyśrodkować. Poza tym jest to stan krótkotrwały oraz zagrożony zjazdem. Wtedy mózg będzie musiał skierować więcej energii na szybką pracę serca, oddech itd., a mniej jej zostanie na analizowanie tego co się dzieje dookoła, co kto o mnie myśli itp. U mnie to analizowanie odbywa się głównie na poziomie podświadomym, nawet go nie widzę bo mam przeważnie ciągle pustkę w głowie więc nie mam na nie wpływu mimo, że jestem mega skupiony. Identyczne efekty mogę zaobserwować gdy jestem głodny, jestem niewyspany lub po wysiłku fizycznym. Wtedy paradoksalnie mam więcej energii i lepszy humor, a chyba powinno być odwrotnie. Właśnie wtedy czuję się dobrze. Nie wiem czy głód i niewyspanie powodują zwiększenie poziomu dopaminy, na to wychodzi ponieważ wysiłek fizyczny oczywiście ją podnosi. Ktoś wie coś więcej na ten temat? Czyli zwiększony poziom dopaminy prowadzi paradoksalnie do braku energii na zbędne procesy myślowe, co z kolei powoduje osłabienie lęku oraz stresu.
monooso
Offline

Nic do stracenia (Walka z fobią społeczną, nerwicą, depresją

Avatar użytkownika
przez lucy1979 13 paź 2014, 00:05
Bardzo ciekawy wątek, dużo mi dało przeczytanie go. Szkoda, że przestałeś pisać, monooso. Może ja założe podobny.
Hardcore w duszy w bani Meksyk
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1739
Dołączył(a)
06 mar 2014, 21:32
Lokalizacja
warszawa

Nic do stracenia (Walka z fobią społeczną, nerwicą, depresją

Avatar użytkownika
przez Patryk29 26 paź 2014, 13:42
monooso napisał(a):Polanka, Wchodzę, wchodzę. Zawiesiłem na razie prowadzenie tego wątku ponieważ nie chcę tracić swojej anonimowości, a omawianie wielu kwestii w oderwaniu od całości ma niewielkie znaczenie. Co u mnie? Ogólnie to nic ciekawego. Czytam sobie książki traktujące o moich problemach, analizuję, odtwarzam przeszłość w celu zrozumienia obecnego stanu rzeczy oraz przymierzam się do procesu ekspozycji, który zamierzam rozpocząć już niedługo. Interesuje mnie ile ekspozycji potrzeba aby negatywne uczucia przestały istnieć (lęk, stres) i przemieniły się przynajmniej w neutralne. No bo większość osób mówi, że trzeba jak najczęściej gościć w sytuacjach, których unikamy więc jestem ciekaw, będę sobie to notował. Ułożę sobie najpierw wszystko do końca w głowie i przejdę do fazy praktycznego działania. Aha i mój problem to nie tylko fobia społeczna, depresja czy nerwica. Mój problem jest bardziej złożony, jest nim moja cała osobowość, która praktycznie nie istnieje. Nie wiem co jak i z czym. Nie wiem kim jestem, co lubię, co chcę. Nic nie wiem o sobie. Jestem zawieszony w próżni. Nawet jak załagodzę objawy wymienionych przed chwilą dolegliwości to i tak nie wiem co dalej, tak jakbym nie istniał. Co z tego, że nie będę miał fobii czy depresji jak jestem pusty i przezroczysty. Nawet nie da się mnie wypełnić bo odczuwam to jako marną atrapę.

Odniosę się jeszcze do dopaminy. Jej większy poziom podnosi energię, humor, dodaje motywacji co jest zresztą powszechnie wiadome i o czym pisałem wcześniej w tym wątku. Bardzo potrzebuję dopaminy przy moim zamuleniu i zobojętnieniu. Inaczej to pewnie ciągle bym tylko leżał w łóżku nawet nie wysilając się aby usiąść do komputera. Niestety zwiększenie poziomu dopaminy nie usunie lęków oraz stresu o co głównie mi chodzi. Lęk i stres mogę zamaskować podbijając tylko znacznie poziom dopaminy ale wtedy będę zbyt wystrzelony i roztrzęsiony czyli tak czy siak będzie źle. Niewielkie podbicie dopaminy na niewiele się zda w tej kwestii. Tylko popadając w skrajność da się coś tutaj zdziałać, nie potrafię tego wyśrodkować. Poza tym jest to stan krótkotrwały oraz zagrożony zjazdem. Wtedy mózg będzie musiał skierować więcej energii na szybką pracę serca, oddech itd., a mniej jej zostanie na analizowanie tego co się dzieje dookoła, co kto o mnie myśli itp. U mnie to analizowanie odbywa się głównie na poziomie podświadomym, nawet go nie widzę bo mam przeważnie ciągle pustkę w głowie więc nie mam na nie wpływu mimo, że jestem mega skupiony. Identyczne efekty mogę zaobserwować gdy jestem głodny, jestem niewyspany lub po wysiłku fizycznym. Wtedy paradoksalnie mam więcej energii i lepszy humor, a chyba powinno być odwrotnie. Właśnie wtedy czuję się dobrze. Nie wiem czy głód i niewyspanie powodują zwiększenie poziomu dopaminy, na to wychodzi ponieważ wysiłek fizyczny oczywiście ją podnosi. Ktoś wie coś więcej na ten temat? Czyli zwiększony poziom dopaminy prowadzi paradoksalnie do braku energii na zbędne procesy myślowe, co z kolei powoduje osłabienie lęku oraz stresu.


Sadzisz ze wszystko co dzieje sie w twojej glowie to wynik biochemi?? myslisz ze jak uda ci sie podbic dopamine to cos sie zmieni?? watpie a to z tego powodu ze kazde podbicie dopaminy to tylko chwilowa zabawa a potem zjazd, chyba ze uda ci sie wypracowac naturalne metody a nie syntetyczne, czyli ze samo zycie bedzie ci dawalo jakas namiastke szczescia, lekami cudów nie zrobisz, a juz szczególnie dostepnymi u nas antydepresantami, powiem ci ze mnie tez zycie jakos nie cieszy a kiedys bylo inaczej, jasne ze depresja zabiera to wszystko, ale sprowadzanie tego wszystkiego do zaburzonej biochemi mózgu jest po prostu nie trafione. Co do twojego pytania to dopamina nie dodaje energii, znaczy po czesci dodaje, ona daje bardziej odwage i mozliwosc konfrontacji z problemem w sferze podswiadomosci, czyli bedziesz po prostu czul ze to robisz jest dla ciebie dobre i nic nie stanie ci na drodze!
"Nawet gdyby u twego boku stal sam bóg, zwyciestwo byloby watpliwe"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2960
Dołączył(a)
01 wrz 2012, 20:05

Nic do stracenia (Walka z fobią społeczną, nerwicą, depresją

przez monooso 27 paź 2014, 21:09
lucy1979 napisał(a):Bardzo ciekawy wątek, dużo mi dało przeczytanie go. Szkoda, że przestałeś pisać, monooso. Może ja założe podobny.

Dzięki. Z niektórymi stwierdzeniami, które pisałem wcześniej w tym wątku dzisiaj się nie zgadzam ale nie chce mi się ich prostować. Przestałem pisać ponieważ na razie nie mam nic ciekawego do dodania, a gdybym chciał poruszyć głębsze i BARDZO istotne kwestie to naraziłbym się na utratę anonimowości czego nie chcę, nigdy nie wiadomo kto czyta to co piszę. Proces analizy i rozkmin przeniosłem na drogę prywatnej korespondencji z pewnymi osobami. Dodam, że jeszcze w dalszym ciągu nie zacząłem tak na poważnie procesu ekspozycji mimo, że lista co mam robić została już sporządzona. Gdy rozpocznę działania praktyczne (niedługo) to możliwe, że reaktywuję wątek i będę informował o swoich rezultatach.

Patryk29 napisał(a):Sadzisz ze wszystko co dzieje sie w twojej glowie to wynik biochemi?? myslisz ze jak uda ci sie podbic dopamine to cos sie zmieni??

Tak ale na poziom biochemii można również wpływać z poziomu psychiki czyli postrzegania i vice versa. Poziom biochemii w moim mózgu zawsze będzie powracał do nieprawidłowej normy ze względu na poważne zaburzenia osobowości.

watpie a to z tego powodu ze kazde podbicie dopaminy to tylko chwilowa zabawa a potem zjazd, chyba ze uda ci sie wypracowac naturalne metody a nie syntetyczne, czyli ze samo zycie bedzie ci dawalo jakas namiastke szczescia

Dokładnie. Niestety na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie wypracować naturalnych metod.
monooso
Offline

Nic do stracenia (Walka z fobią społeczną, nerwicą, depresją

przez sqnik8 09 lis 2014, 23:35
Przeczytałem twoje zwierzenia dokładnie ii powiem ci jedno nie otworzysz się na innych ludzi jeśli nie nie otworzysz się na rodziców.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
01 lip 2013, 00:04

Nic do stracenia (Walka z fobią społeczną, nerwicą, depresją

przez monooso 17 sty 2015, 22:37
Moi kochani, dawno nie wypowiadałem się w tym wątku. Było to spowodowane głównie moim lenistwem oraz tym, że zwyczajnie nic przełomowego od wcześniejszych wpisów w moim szarym, neurotycznym życiu nie wydarzyło się w kwestii pokonania fobii społecznej/nerwicy czy tej dziwnej 'depresji'. Jednak w tym czasie nie próżnowałem i udzielałem się czasem w innych tematach na tym forum. Właśnie tam można poczytać moje wypociny, mam na myśli głównie 2 wątk: jeden o fobii społecznej, a drugi o osobowości unikającej/lękliwej. Pragnę Wam zakomunikować, że w nadchodzącym tygodniu mam zaplanowaną poważną wizytę, tak, tak, odwiedzam w końcu psychiatrę. Uznałem, że samemu nie jestem w stanie poczynić znaczących postępów i potrzebuję wsparcia farmakologicznego. Jestem dobrej myśli i mam gigantyczne oczekiwania. Niniejszym wpisem ostatecznie zamykam ten wątek i zastrzegam, że nie będę się w nim więcej udzielał. Proszę uszanować moją wolę i się tutaj więcej nie wpisywać. 'Petentów' zapraszam na pw. Pozdrawiam, monooso. 8)
monooso
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do