miłośc lek na całe zło:)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

przez anusia 18 maja 2007, 14:20
Mam na imię Ania. Jestem wesołą 16latką, od drugiej klasy szkoły podstawowej zmagałam się z fobią społeczną, różnymi lękami, a nawet początkowymi stanami depresyjnymi. W drugiej klasie gimnazjum zaczęłam jeżdzić do psychologa i psychiatry. Nie było mi łatwo, lęk się nasilał. Teraz mogę powiedzieć, że jest zdecydowanie lepiej a to wszystko zawdzięczam mojemu chłopakowi, który wyciągał mnie z domu na długie spacary. Człowiek z podobnymi problemami, nie powinien zamykać się w obszarze swoich 4 ścian, gdyż wtedy różne myśli przychodzą do głowy, a silny ból targa duszą. Od pół roku nie jeżdżę do psychiatry, gdy wzięłam tak silne leki, po których tylko spałam, doszłam do wniosku, że to nie ma sensu. Odstawiłam leki, teraz wierzę że nie ma przeszkody, której nie jestem w stanie pokonać. Nie mogę powiedzieć, że wyleczyłam się do końca, dalej się trzęsę w chwilach stresu, ale patrze już na to z innego punktu widzenia, poprostu zaakceptowałam samą siebie. Wierzę, że wy też dacie radę :smile:
Wykreślić ze Świata przyjaźń...to jakby zgasić słońce na niebie
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
14 maja 2007, 20:57

Avatar użytkownika
przez Asieq 23 maja 2007, 14:00
Miłość jest cudowna, ale bardzo wymagająca i ryzykowna. Ja podobnie jak Nitka nie potrafię się w pełni nią cieszyć, chociaż mój związek ma 2 lata a od 1,5 roku mieszkam razem z chłopakiem i żyjemy jak małżeństwo (to jest konkubinat i chyba nie przekształci się w małżeństwo). Życie to nie bajka, wymaga nieustannych kompromisów. Żeby być z kimś trzeba mieć coś do zaoferowania. Każdy człowiek potrzebuje opieki, zainteresowania, uczucia, poczucia pewności i stabilizacji. Walczę ze sobą, bo na zewnątrz jestem zdecydowaną, silną kobietą, a w środku to wciąż wystraszona, mała dziewczynka, która potrzebuje silnych ramion jako osłony przed złym światem.
Zgadzam się ze słowami, że jeśli sami nad sobą nie popracujemy, nie będziemy się leczyć (hm... ja wciąż nie mogę trafić do psychologa i nie leczę się, więc nie można ze mnie brać przykładu ;) ), to nasz partner tego nie zrobi. Jeśli kochasz i jesteś kochany, to walcz o tą miłość!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
23 maja 2007, 10:41

przez Amy Lee 23 maja 2007, 16:32
Yantar napisał(a):Milosc jako lekarstwo? Byc moze tyle, ze jak to z lekami bywa nie u kazdego zadziala, a moga nawet wystapic i powiklania...

Oj, to ja mam chyba alergię na ten lek. Pogłębiają mi się wszystkie objawy i dochodzą nowe :P
Amy Lee
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez minako89 23 maja 2007, 18:44
a ja sie wlasnie tak zastanawniam.. skoro wiem ze jestem chora cos ze mną "nie halo" to czy mam prawo dac się komuś do siebie zblizyć? Przeciez związek to zobowiazanie, szczerosć i zaufanie. A czy fair jest obraczać kogos swoją choroba? Jak myslicie?
"I tried to be someone else
But nothing seemed to change
I know now, this is who I really am inside
Finally found myself
Fighting for a chance
I know now, this is who I really am"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
15 maja 2007, 21:07

Avatar użytkownika
przez Asieq 24 maja 2007, 08:49
ale dlaczego od razu obarczać? jeśli ktoś decyduje się być z Toba, to znaczy, że chce dzielić Twoje smutki i szczęścia, ale to też znaczy, że powinnaś wziąć się w garść i walczyć z depresją dla dobra swojego i tej osoby. każdy ma jakieś problemy, a w związku dzielą się one na pół i jest lżej. głowa do góry i uśmiech na twarz! trzymam kciuki! :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
23 maja 2007, 10:41

przez Amy Lee 24 maja 2007, 11:00
A ja sobie pomyślałam, że każda miłość nas leczy, nie chodzi tylko o związek z jakimś partnerem, ale też o rodzinę, czy nawet przyjaźń. Jakąkolwiek miłość, którą otrzymujemy od ludzi.

Z drugiej strony jednak nie możemy całego naszego szczęścia uzależniać od drugiej osoby, ta siła musi być w nas samych.
Amy Lee
Offline

Avatar użytkownika
przez minako89 24 maja 2007, 15:07
No tak ale co innego jak z kogoś znamy kochamy idp a co innego jak sie dopiero kogos poznaje. Taka osoba moze i chce byc, wspierac. Ale ja przeciez nie do końca jetsesm soba. :roll:
"I tried to be someone else
But nothing seemed to change
I know now, this is who I really am inside
Finally found myself
Fighting for a chance
I know now, this is who I really am"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
15 maja 2007, 21:07

przez Amy Lee 24 maja 2007, 17:04
Fakt, czasem trudno nawet być szczerym, jeżeli samemu siebie się nie rozumie i w końcu prosto z serca mówi się rzeczy bez sensu.

Ale to też można przeskoczyć!
Amy Lee
Offline

Avatar użytkownika
przez minako89 24 maja 2007, 21:36
ehh czemu to wszystko takie skomplikowane nawet milosc :(
"I tried to be someone else
But nothing seemed to change
I know now, this is who I really am inside
Finally found myself
Fighting for a chance
I know now, this is who I really am"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
15 maja 2007, 21:07

Avatar użytkownika
przez stanwin 25 maja 2007, 01:04
Ale przecie milosc jest NAJtRUDNIEJSZA!!! Tak rozumiana jako:
a) explozja uczyc,empatii,ekstatyczne otepienie,nieustanna WIELKOSC w sercu nas samych i tego Kogos)
b)budowa zaufania,liczenia na Te druga osobe w dolach,nieszczesciu,klopotach,problemach, we wspolnym wspoldzialaniu, wspolplanowaniu przyszlosci blizszej i odleglej, stalosc obecnosci duchowej w BARDZo dlugim okresie czasu...
~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Na najważniejszych skrzyżowaniach życiowych nie stoją żadne drogowskazy
-----Charles Chaplin
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
19 mar 2007, 13:02
Lokalizacja
mazowieckie

Avatar użytkownika
przez merkia 25 maja 2007, 09:06
Ja się bardzo zawiodłam na moich "miłościach"
Teraz kiedy ktoś mi się spodoba, to i tak w główce zapalam czerwone światło : uważaj ! Tym sposobem nigdy nie jestem sobą, nakładam coraz to ciekawsze, tryskające humorem maski. Tylko moja poduszka wie co mnie trapi ;)

dajanko, cieszę się, że Ty się cieszysz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
13 maja 2007, 20:13
Lokalizacja
Poznań

przez anusia 27 maja 2007, 21:02
A mnie w piątek chłopak rzucił. Miłość to nie lekarstwo, tylko przyjaźń może zmienić smutek w radość...
Wykreślić ze Świata przyjaźń...to jakby zgasić słońce na niebie
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
14 maja 2007, 20:57

Avatar użytkownika
przez samotniczka 30 maja 2007, 09:53
Wszystko ma dwie strony, szczególnie miłość.
Miłośc moze sprawić, ze wyrastają nam skrzydła u ramion, lub działać odwrotnie-podcina nam skrzydła, staje się utrapieniem, tak, ze zaczyna się żałować że to uczucie nas dopadło.
Miłość może być lekarswem tylko wtedy gdy jest odwzajemniona. Nikomu nie życzę miłości nieodwzajemnionej, bo serce krwawi boleśnie. Tak się nieszczęśliwie skłąda, że kocham zawsze bez wzajemności. Ale podobno do wszystkiego można przywyknąć :?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

przez wygramznerwica 07 cze 2007, 15:10
milosc wiele pomaga... jak ma sie druga polowke... wspolne rozmowy, spacery... cokolwiek... wiele mi pomaga moja ukochana... i dobrze ze sie ode mnie nie odwraca ;) szczera i prawdzila milosc jest dobrym lekiem ;)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
07 cze 2007, 12:20
Lokalizacja
z nienacka

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do