Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

Avatar użytkownika
przez linka 11 lut 2013, 21:07
Suszyć, skruszyć, zmielić, zważyć, skręcić blanta i przysmażyć....... tiaaa.
Jestem daleka od lekceważenia mocy ziół - bo sama po sobie wiem, że działają i często się nimi leczę, ale jest podstawowa zasada....... zioła działają, owszem ale zażywane systematycznie przez wiele tygodni jak nie miesięcy.....

Ale zacznijmy od tego, że to co opisuje autorka to nie była żadna nerwica ...... ani jednej wizyty u lekarza, ani jednej u psychologa ...... no i zniknęło w kilka dni. Bardzo to optymistyczne - ale moim zdaniem nieprawdziwe i złudne.

Ale tak czy inaczej to dobrze że czujesz się dobrze amoma,
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

Avatar użytkownika
przez kaja123 11 lut 2013, 21:25
MARIAN1967 napisał(a):
kaja123 napisał(a):[ Nerwica nie pojawia się i nie znika z dnia na dzień jak za dotknieciem czarodziejskiej różdżki.

Czasami i tak bywa . Pojawiają się u mnie jedno-trzy sekundowe kołatanie serca , czasami raz na miesiąc ,czasami raz na pół roku . Nigdy na to nie zwracałem uwagi ,ani nie doszukiwałem się w tym jakichkolwiek problemów .A można z tego powodu rozkręcić niezły koszmar. Wszystko zależy od człowieka .W taki sposób można opanować nerwicę w kilka sekund .

Trzy sekundowa nerwica opanowana w kilka sekund :shock: No proszę Cię :mrgreen: Jestes lepszy podbiłeś stawkę z dni na sekundy ;) Widać że nie masz kompletnie pojęcia na czym polega nerwica. Kołatanie serca o którym piszesz to objaw. ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

Avatar użytkownika
przez linka 11 lut 2013, 21:36
Mi się jednak wydaje, że nerwica nie bierze się znikąd, to nie jest tak, że mamy wspaniałą rodzinę, świetne życie, jesteśmy zdrowi, szanujemy siebie, żyjemy zdrowo, mamy świetną pracę w której się spełniam, szef nas szanuje, zarabiamy kasy wystarczająco...... i nagle jeb (ekskjuz mi za słownictwo) o nerwico/depresjo/stany lękowe ........ a później nagle jeb i to znika za sprawą ziółek, napij się herbaty i myśl pozytywnie :)

Na takie stany "pracuje" się latami i latami z tego wychodzi, człowiek musi się uczyć jak radzić sobie z pewnymi sytuacjami, uczy się przyswajać emocje i uczy się je z siebie uwalniać... gdy zmieni sposoby myślenia może czuć się spokojnie i bezpiecznie, gdy nauczy się powoli sobie z tym radzić raz - wie, że umie, potrafi i kiedy znowu coś go dopadnie, (a pogodzenie się z tym jest jednym z ważnych kroków) na spokojnie potrafi to przeanalizować i opanować........
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

Avatar użytkownika
przez MARIAN1967 11 lut 2013, 22:36
kaja123 napisał(a): Trzy sekundowa nerwica opanowana w kilka sekund :shock: No proszę Cię :mrgreen: Jestes lepszy podbiłeś stawkę z dni na sekundy ;) Widać że nie masz kompletnie pojęcia na czym polega nerwica. Kołatanie serca o którym piszesz to objaw. ;)

A właściwie to na czym polega nerwica? Być może to kiedyś lekarze się pomylili i postawili złą diagnozę ?
О белые розы ,что с ними сделал снег и морозы ... Don't worry ,be happy ...Всё будет хорошо ...it's a beautiful life .......
Avatar użytkownika
Offline
Posty
614
Dołączył(a)
03 sty 2009, 20:32
Lokalizacja
Ostrzeszów

Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

przez amoma 11 lut 2013, 23:26
black swan napisał(a): Ja się boję oceniania przez ludzi w bezpośredniej konfrontacji. Jestem tego wszystkiego świadoma, ale i tak nie mogę tego zmienić.


wszyscy boimy się oceniania przez innych ludzi, ale ta obawa jest tylko instynktem, a nasze myśli i działania nie są tym w ogóle pochłonięte (no chyba, że rzeczywiście zauważymy, że ktoś zaczyna nas oceniać, wtedy reagujemy). Dopiero gdy zaczynamy się bać tych odczuć, pojawiają się problemy. Warto zauważyć, ten ważny fakt, że wszyscy się tego boją, a mimo to funkcjonują normalnie, więc strach przed oceną jest zupełnie naturalny i normalny, chorobliwy jest lęk przed odczuwaniem tego strachu. Łatwo to sprawdzić, czy bardziej boimy się samej myśli o konfrontacji z drugim człowiekiem i wykonania tego kroku aby się przemóc i to zrobić, czy bardziej boimy się już zaistniałej konfrontacji. Naprawdę warto zrobić sobie taki mały eksperyment i sprawdzić który strach jest tym chorobliwym strachem ;)


kaja123 napisał(a):Piszesz z pełnym przekonaniem że wyleczyłaś sie z nerwicy ale tak naprawdę sama sobie diagnozę postawiłaś. Skąd wiesz że ją miałaś?


Wiem, ponieważ wszystkie dolegliwości (a było ich naprawdę wiele) wykluczyli lekarze, ok roku wałęsałam się od lekarza do lekarza i każdy po serii badań odsyłał mnie z receptą środków uspokajających albo wysyłał do psychiatry. Nie poszłam nigdy, ponieważ nie uznaje takiego leczenia, poza tym nie wierzyłam że jestem zdrowa fizycznie a chora jest moja psychika. Zrozumiałam to dopiero gdy strach paraliżował mnie już do tego stopnia że unikałam ludzi, bo bałam się że dostanę "swoich" napadów. Wtedy myślałam, że po prostu boję się wszystkiego, chorób, śmierci, ludzi, miejsc, wszystkiego co mogłoby spowodować w moim ciele jakiekolwiek odczucia, których bałam się przeraźliwie.

Nie wiem jakie Wy macie nerwice, ale moja polegała na strachu przed wszystkimi odczuciami z ciała, dlatego jadłam tylko rozgotowane i mdłe żarcie, żeby nie odczuwać nic w brzuchu, bo tego się bałam, zero wysiłku bo bałam się zachowań mojego serca, bałam się nawet wiatru, bo powodował odczucia w moich płucach, gdy było za ciepło lub za zimno nie wychodziłam z domu i umierałam z zimna lub ciepła... nie piszcie proszę, że sobie coś wymyśliłam czy ubzdurałam, owszem ubzdurałam, ale odczucia i strach były prawdziwe i cierpiałam naprawdę. Przez te wszystkie lata ani razu nie pomyślałam, że mogę jeszcze kiedyś normalnie żyć ani że to może być takie proste i takie szybkie. Możecie dalej wierzyć, że to jest trudne i sami sobie z tym nie poradzicie, też tak myślałam. Ale nadszedł dzień, że wzięłam się w garść, przemyślałam, zrozumiałam i wyzdrowiałam. Wybierajcie myśli ;)

-- 11 lut 2013, 22:34 --

kaja123 napisał(a):Piszesz o traumach usuniecie torbieli czy przerwanie studiów. No może dla Ciebie to traumy dla mnie by to była rzecz trudna ale zwyczajna, życiowa. Nie wiem jakim jesteś typem człowieka być może te objawy co opisywałaś były spowodowane histerią (jest to rodzaj zaburzenia nerwicowego) miłaś słabszy okres i poddałaś się.


Napisałam o tym, ponieważ żadnych innych przykrych wydarzeń nie było, nie chorowałam od przykrych wydarzeń. To nie miało związku z moją chorobą.

Zachorowałam głupio, od bólu głowy, który wywołał głupią myśl, że to może być wylew i ta jedna myśl wywołała u mnie "normalne" symptomy uczucia strachu, które niestety nie minęły jak to powinno się stać, tylko pojawiły się tego samego dnia wieczorem i potem co jakiś czas pojawiały się ni stąd ni zowąd, coraz częściej i nigdy nie znałam ich przyczyny, dopóki nie zrozumiałam tego wszystkiego. To co człowiek czuje podczas silnego przestraszenia ja czułam przez większość czasu tego okresu, który trwał ponad 5 lat.

-- 11 lut 2013, 22:53 --

Jeszcze jedno..
uczepiliście sie tych ziół ;) ja po raz kolejny podkreślam, że one tylko pozwoliły mi odświeżyć umysł, pierwszego dnia gdy zaczęłam je pić, potrafiłam znaleźć w głowie nowe świeże myśli, ponieważ te stare natrętne z którym zasypiałam i budziłam się, gdzieś sobie poszły. Wtedy potrafiłam myśleć inaczej, trzeźwo, świeżo i wykorzystałam to, myślałam myślałam myślałam aż zrozumiałam, a gdy zrozumiałam, potrafiłam wziąć jedzenie i zjeść ze strachem, że gardło może mi się zacisnąć, bądź się zadławię, ale pomimo tego piłam i jadłam i strach mi w tym nie przeszkadzał. Minęło już wiele miesięcy od tamtego momenty i nigdy myśl o zadławieniu nie sparaliżowała mnie, taka myśl może się pojawić ale ona przechodzi przez moją głowę i nie zatrzymuje się tylko odchodzi, a ja się jej nie czepiam, a ona mnie :) To tak jakbym odzyskała władze nad myślami.

Leczcie się jak chcecie, ale gdy Wam leki pomagają, wykorzystajcie to na zrozumienie swojej choroby, bo nikt oprócz Was nie jest w stanie tego zrobić, nikt nie zrozumie tego co dzieje się w Waszych umysłach, tylko Wy możecie to zrobić, więc do dzieła. Przyglądajcie się sobie i innym ludziom, wyciągajcie wnioski, róbcie testy, eksperymenty, bo każdy z nas jest inny i żaden psycholog nie jest w stanie poznać każdej indywidualnej wyjątkowej psychiki. W ogóle ja nie uważam, aby wałkowanie ciągle swoich problemów mogło pomóc. Przeszłość musi odejść, trzeba wybaczyć, zapomnieć i iść dalej, bo dopóki stare siedzi, nowe się nie pojawi nigdy. Trzeba zrobić miejsce na nowe myśli i doświadczenia. Trzeba sobie dać szansę, ale nie wolno tkwić ciągle w tym samym. Chorób się nie leczy, je trzeba WYleczyć raz na zawsze. Gdybyście pomyśleli tak jak ja, że nikt Wam nie pomoże, że sami musicie sobie pomóc to nie mielibyście wyjścia i MUSIELIBYSCIE się wyleczyć. To jest Wasze życie i naprawdę wzięcie go w swoje łapki jest najlepszym krokiem. Gardzicie mną, bo nie chodziłam do psychologów i psychiatrów po diagnozy i leki, nie chodziłam bo w to nie wierzyłam i nie wierze do dziś. Wiem, ze trzeba wierzyć w siebie, bo nic innego nie pomoże.

Ach, właśnie razem z piciem ziół słuchałam afirmacji i motywacyjnych nagrań, które krzyczały do mnie "weź życie w swoje ręce" i takie tam i to mnie też poruszyło, chociaż wcześniej też słuchałam i nie pomagały, bo uciekałam od odpowiedzialności, wygodnie mi było chorować, bo nie musiałam się mierzyć z życiem. Teraz nic tak nie kocham jak mierzenia się z życiem. Myśli można zmienić zawsze i każdej chwili, a najlepiej zrobić to Teraz, jedna dobra mocna myśl , potrafi wszystko zmienić :) Powodzenia
Gdyby ktoś miał ochotę pogadać czy cokolwiek to piszcie na pw, nie będę Wam już wchodzić w paradę, źle się czuję próbując Was przekonać, że byłam chora i cierpiałam, bo robiłam to przez 5 lat i nikt mnie nie rozumiał, chorowałam sama i cieszyłam się z wyzdrowienia sama.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
10 lut 2013, 19:38

Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

Avatar użytkownika
przez black swan 12 lut 2013, 00:16
wszyscy boimy się oceniania przez innych ludzi, ale ta obawa jest tylko instynktem, a nasze myśli i działania nie są tym w ogóle pochłonięte (no chyba, że rzeczywiście zauważymy, że ktoś zaczyna nas oceniać, wtedy reagujemy). Dopiero gdy zaczynamy się bać tych odczuć, pojawiają się problemy.

Moje myśli i działania są tym pochłonięte, jak mam rozmawiać z kimś kogo słabo znam, wystawić się na potencjalną ocenę innych ludzi. No i mi się wydaje, że cały czas jestem oceniana przez innych, ciągle myślę, że oni w myślach mnie oceniają i to negatywnie. Wstyd mi za siebie i chcę się zapaść pod ziemie, bo w głowie wyobrażam sobie jakieś wyimaginowane przeze mnie ich negatywne myśli o mnie. :? Denerwuję się, robi mi się głupio za samą siebie, bo nie potrafię utrzymać normalnego głosu, nie potrafię być pewna siebie, nie potrafię mieć pewnego wyrazu twarzy. Wstydzę się za samo to, że się boję. I mam wtedy ochotę uciec, a potem walnąć samą siebie w łeb za karę, że znowu nie byłam pewna siebie, tylko lękliwa i strachliwa.

Warto zauważyć, ten ważny fakt, że wszyscy się tego boją, a mimo to funkcjonują normalnie, więc strach przed oceną jest zupełnie naturalny i normalny, chorobliwy jest lęk przed odczuwaniem tego strachu. Łatwo to sprawdzić, czy bardziej boimy się samej myśli o konfrontacji z drugim człowiekiem i wykonania tego kroku aby się przemóc i to zrobić, czy bardziej boimy się już zaistniałej konfrontacji. Naprawdę warto zrobić sobie taki mały eksperyment i sprawdzić który strach jest tym chorobliwym strachem

Masz rację, wszyscy się tego boją, ale nie wszystkich to tak blokuje jak mnie. Nie jestem sobą przez ten strach. Czuję się zaszczuta wśród ludzi, gdy zwracają na mnie uwagę, gdy myślę, ze mnie oceniają. :? Co do tego, czego bardziej się boję... Wykonanie kroku w kierunku konfrontacji z oceniającą osobą wydaje mi się straszniejsze niż już trwanie tej konfrontacji. Samo zaczęcie czegoś jest zawsze najstraszniejsze, najgorsze.

-- 11 lut 2013, 23:21 --

amoma, szkoda, że czujesz, że ktoś Tobą gardzi i nie chcesz "wchodzić w paradę". Mi tam się Twoje pisanie podoba i chętnie poczytam Twoje posty. Masz rację, że wierzyć trzeba przede wszystkim w siebie... Mi dodałaś optymizmu.
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

przez amoma 12 lut 2013, 00:42
blackwsan powiem Ci coś bardzo bardzo szczerze i całkiem całkiem poważnie. Ja nie skupiam się przy pierwszym kontakcie z obcym czy mało znanym mi człowiekiem na ocenianiu jego, tylko właśnie na tym czy i jak on mnie ocenia, jak mnie widzi itd, zapytaj kogo chcesz o to samo, na czym się skupia w kontaktach z ludźmi, przy których nie czuje się wystarczająco pewnie i komfortowo, czy na sobie czy na rozmówcy ?

Pomyśl o tym, idziesz np na spotkanie ze mną i boisz się jak ja Ciebie ocenię i ten strach Cię paraliżuje, ale musisz wiedzieć, że ja Ciebie oceniać nie będę, tylko będę się skupiała na tym samym co Ty, czy jak Ty mnie oceniasz, skutkiem czego obie będziemy pilnować własnego wizerunku i martwić się tym jak wypadamy w oczach drugiego człowieka i co sobie o nas pomyśli, ja to robię i ty to robisz, to pytanie: Kto nas ocenia w tym czasie? :lol:

Ewentualnie zrób światu raz na złość i oceń Ty pierwsza swojego rozmówcę, zanim pomyślisz, że on mógłby ocenić Ciebie. Naprawdę wszyscy jesteśmy do siebie podobni jeśli chodzi o słabości i lęki. Pomyśl o tym że mogłabyś strachu nie przepędzać ani przed nim nie uciekać tylko przemaszerować z nim ramię w ramię i zobacz, że jakie mieszane pojawią się uczucia w Tobie. Wcale nie musisz tego robić, tylko pomyśl o tym. Strach nie zabija, ani go nie widać, przez całe życie siedzi Ci na ramieniu i w sytuacjach niebezpiecznych czy stresujących robi swoją pracę, czyli napina mięśnie, pompuje szybciej krew i takie tam, taka jego robota i niech robi swoje. Powiedz mu "cześć bracie" i zabierz go na wycieczkę, bo i tak z Tobą pójdzie, więc lepiej go oswoić i się z nim zaprzyjaźnić, bo to wieczny nasz towarzysz. Ja tak sobie właśnie układałam w mojej makówce, aż doszłam do tego że strach jest w porządku, nie warto się go bać.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
10 lut 2013, 19:38

Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

przez majcyk30 12 lut 2013, 00:56
amoma

Wiadomo że psycholog nas nie wyleczy ale pomoże nam zrozumieć wiele spraw.
To jest tak jakbyś powiedziała że alkoholik nie potrzebuje terapeuty.
To są ludzie którzy nam pomagają a co my z tą pomocą zrobimy to inna bajka.
Ja mam nerwice lękową z dużym zadatkiem depresji jak mnie ma odrazu oświecić , kiedy potrafie pół dnia przespać i niemam na to wpływu. Każdy coś z nas przeżył każy próbuje się pozbierać ale to nie takie proste, przynajmniej dla mnie.
Fajnie że masz już to za sobą ja też bym chciała.
Offline
Posty
174
Dołączył(a)
02 paź 2012, 09:54

Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

przez amoma 12 lut 2013, 01:21
majcyk30 napisał(a):amoma

Wiadomo że psycholog nas nie wyleczy ale pomoże nam zrozumieć wiele spraw.
To jest tak jakbyś powiedziała że alkoholik nie potrzebuje terapeuty.
To są ludzie którzy nam pomagają a co my z tą pomocą zrobimy to inna bajka.
Ja mam nerwice lękową z dużym zadatkiem depresji jak mnie ma odrazu oświecić , kiedy potrafie pół dnia przespać i niemam na to wpływu. Każdy coś z nas przeżył każy próbuje się pozbierać ale to nie takie proste, przynajmniej dla mnie.
Fajnie że masz już to za sobą ja też bym chciała.


To jest właśnie najważniejsze - zrozumieć. Jeśli psycholog pomaga w tym to świetnie, nie jest moim zamiarem tego negować, to ja uważam że nikt nie zrozumie mnie lepiej niż ja sama, nie zamierzam nikomu narzucać swojego zdania. Najważniejsze to wybrać taką metodę, w która się wierzy. Ja wierzyłam tylko w siebie. Jednak uważam, że zrozumienie powinno być natychmiastowe, niech by były to 2 tyg, jeśłi ktoś poświęca niewiele czasu na kontemplowanie, bo wiadomo że są obowiązki i nie zawsze się da usiać i zajmować się tym 24/h. Nie ma sensu się babrać w negatywnych myślach, tylko zrozumieć je i zastąpić pozytywnymi. Myśli tworzą naszą rzeczywistość, jeśli myślimy że świat jest szary i z takim nastawieniem wyjdziemy na ulicę, to będa one szare. Trzeba myślej inaczej jeśli chce się widzieć świat inaczej.

Wiem, że nie masz teraz na to wpływu, nie masz na to nawet szansy, żadna nowa myśl nie przedrze się przez stare mocne myśli. Ale przeszłość trzeba sobie wybaczyć i całemu światu, bo nikt inny za nas tego nie zrobi. Alkoholik potrzebuje terapeuty, ponieważ znalazł się w swojej sytuacji dlatego że sam nie chciał zrozumieć swoich problemów, to nie alkohol jest problemem, tylko nieumiejętność stawiania czoła życiu, nie umiejętność wybaczania sobie i światu aby móc iść naprzód. Gdyby miał kogoś kto pomógłby mu zrozumieć to nie musiałby szukać pomocy, ale tak zwykle jest że nikt go nie rozumie, ponieważ on sam siebie nie rozumie.
Kto byłby w stanie mnie zrozumieć, skoro sama nie rozumiałam. Zrozumiałam ja, to wtedy zrozumiał mnie dopiero mąż, wcześniej mnie nie rozumiał. Zamiast rozpamiętywać przeszłość albo bac się przyszłości powinniśmy żyć w teraźniejszości i zajmować sie bierzącymi chilami, z tym mamy zawsze problem, albo rozpamiętujemy albo sobie wyobrażamy a rzadko kiedy po prostu żyjemy w danej chwili, a wystarczy czasem zając się czymś tak bardzo aby zapomnieć o przeszłości i przeszłości aby poczuć jak to jest być wolnym ;)
Zachęcam wszystkich do próbowania tak długo aż w końcu się uda, szukać wyjścia we wszystkich zakamarkach umysłu, nie po to aby szukać ale po to aby znaleźć i z taką myślą szukać. Wyleczcie się i krzyczcie potem jakie to jest proste, bo mi nikt nigdy tego nie wykrzyczał.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
10 lut 2013, 19:38

Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

Avatar użytkownika
przez halenore 12 lut 2013, 01:28
amoma, kłopot polega na tym, że my nie panujemy nad lękiem (bo strach to mało powiedziane) i nad stanami depresyjnymi. Mam nasilenie lęków - boję się, a jednocześnie złoszczę. Mam nasilenie depresji - nie widzę sensu, żeby robić cokolowiek. Czy czułaś kiedyś totalną niemoc? Czułaś, że nie możesz nawet wstać z łóżka? Bo my tutaj o takim stadium choroby dyskutujemy...

-- 12 lut 2013, 01:36 --

amoma napisał(a):To jest właśnie najważniejsze - zrozumieć. (...) Jeśli psycholog pomaga w tym to świetnie, nie jest moim zamiarem tego negować, to ja uważam że nikt nie zrozumie mnie lepiej niż ja sama.

Stwierdzenie, że umiemy pomóc sobie sami jest iluzją.
amoma napisał(a): Zamiast rozpamiętywać przeszłość albo bac się przyszłości powinniśmy żyć w teraźniejszości i zajmować sie bierzącymi chilami, z tym mamy zawsze problem, albo rozpamiętujemy albo sobie wyobrażamy a rzadko kiedy po prostu żyjemy w danej chwili, a wystarczy czasem zając się czymś tak bardzo aby zapomnieć o przeszłości i przeszłości aby poczuć jak to jest być wolnym ;)

Farmazony.
My mother said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Offline
Natręt Gramatyczny
Posty
4811
Dołączył(a)
12 kwi 2010, 21:32

Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

Avatar użytkownika
przez tahela 12 lut 2013, 02:00
W s mie to sie niedziwie ,ze te miasznaki pomogły ci zroumiec, jak wiemy przerózne mieszanki ziołowe od wieków otwieraja umysł i pomagają zrozumieć rózne rzeczy.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10974
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

Avatar użytkownika
przez napoleon 12 lut 2013, 02:05
a według mnie amona ma rację, gdy pisze o odpowiedzialności. gdy od niej uciekamy to zaczynają się problemy. terapeuta może nam pomóc ale i tak od nas samych zależy czy skorzystamy z tych porad.
nikt za nas żyć nie będzie...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
99
Dołączył(a)
27 lis 2007, 12:44
Lokalizacja
Francja

Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

Avatar użytkownika
przez tahela 12 lut 2013, 02:24
napoleon,
nie sadze zeby odpwoiedzialnosc była zelezna od mieszanki ziołowej pana Kleksa ;) , wręcz przeciwnie
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10974
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Wyleczyłam się sama w kilka dni :)

przez amoma 12 lut 2013, 09:47
halenore napisał(a):Farmazony.

halenore, masz zawsze to w co wierzymsz. Nie możesz zmienić tego co masz teraz, ale możesz zmienić to w co wierzysz, wtedy wszystko się zmieni.

Nerwica oraz depresja może być bardzo prosta w zrozumieniu i wyleczeniu albo bardzo trudna. Zależy w co wierzysz. Jeśli wszyscy wokół mówią Ci że to trudne, że sama sobie nie poradzisz, to naprawdę nie warto ich słuchać ani temu zawierzać.

Lęki czy poczucie braku sensu życia są naturalne i każdy człowiek ich doświadcza, zrozumienie tego jest pierwszym co trzeba zrobić. Nie można od tego uciec ani z tym walczyć, nie da się żyć bez lęku oraz bez złego samopoczucia. Życie jest niebezpieczne i niepewne, nie da się iść przez nie nie czując strachu ani nawet obaw. A także życie nie ma sensu samo w sobie, sensem życia jest życie, to my nadajemy mu swój własny sens, gdy doświadczamy przykrości czy niepowodzeń to normalne że wtedy nie widzimy żadnego sensu. To wszystko jest absolutnie naturalne każdemu człowiekowi.

Gdy zaczynamy się koncentrować na lękach wpadamy w nerwice, a gdy zaczynamy koncentrować się na braku sensu w depresję. Dlatego, ponieważ boimy się bać, boimy się czuć, uczucia które pojawiają się przy lęku lub przy złym samopoczuciu są nieprzyjemne i nie chcemy więcej się tak czuć. Nie boimy się przykrości ani braku sensu, nie boimy się tego, bo jest niebezpieczne czy trudne, boimy się to odczuwać, dlatego całe życie staje się ucieczka od wszystkiego tego co może nam te uczucia zaserwować. Unikamy stresu, problemów, niebezpieczeństw, ryzyka, trudnych sytuacji, miejsc, ludzi, unikamy życia które może przynieść nam zły dzień. Zamykamy się na te wszystkie odczucia, uciekamy tam gdzie nic nie wywoła w nas tych odczuć. Ale to nie pomaga, bo zaczynamy się bać własnych myśli. Gdziekolwiek nie uciekniemy, myśli nas znajdą. W końcu boimy się czuć, boimy się myśleć, zamykamy się na życie które mogłoby nam dać te odczucia, ale mimo to te odczucia są dalej, ponieważ one biorą się z myśli. Gdy zaczniemy bać się myśli to już jest koło, z którego wydaje się, że nie da się wyjść.

Umysł zafiksowany na tym wszystkim nie potrafi dostrzec niż z zewnątrz, wierzymy tylko w to, że nie potrafimy normalnie żyć, normalnie czuć, normalnie myśleć. Te myśli i uczucia stają się natrętne i nie potrafimy ich pokonać, one same przychodzą, stają się nawykiem.
Pomóc wyjść z koła natrętnych uczuć i myśli może tylko coś co się w tym kole nie zawiera.
Dopóki myślimy o tym jak jest nam źle i jak nie potrafimy odzyskać kontroli nad uczuciami i myślami to siedzimy w kole i kręcimy się.

Jedynym sposobem na ucieczkę z tego koła wydaje nam się pokonanie lęku czy depresji, albo wymazanie go całkowicie z naszego umysłu, co oczywiście jest niemożliwe, bo życie zawiera w sobie strach i złe samopoczucie i tego nigdy nie da się uniknąć. Nawet gdyby jakims cudem udało się pokanać jakiś strach to pojawi się dugi, pojawi się znów zły dzień, czy poczucie braku sensu. Kluczem jest zaprzestanie walki i ucieczki, tylko oswojenie się z życiem pełnym lęku, niepewności i złych dni.

To co się teraz dzieje w Waszych ciałach, odczucia i myśli dzieją się jakby wbrew Waszej woli. Myśli same przychodzą i żadne próby wyrzucenia ich nie poskutkują. Każdy nawet zdrowy człowiek np. zaczynać medytację, wie jak trudno jest pozbyć się myśli, jest to nie możliwe, walka jest z góry przegrana. Jest tylko jedno wyjście, przestać oddawać im swoją uwagę. Pozwolić im być.
Normalnie człowiek się boi lub czuje fatalnie ale nie fiksuje się na tych odczuciach ani myślach, dzięki czemu one mogą odejść razem z przykrą czy stresującą sytuacją. Gdy się zafiksujemy myśli zostaną nawet gdy sytuacja dawno przeminie.

Wynika z tego, że depresja czy nerwica jest nawykiem, bardzo złym nawykiem myślowym. Każdy zły nawyk trzeba zmienić na lepszy. Dlaczego to miałoby być trudne ? Czy zrobienie jakiejkolwiek rzeczy, najdrobniejszej która wywołała by w nas inne lepsze myśli może być trudne ? Nie. Zrobić małą rzecz wystarczy często aby dokonać wielkiej zmiany.

Co robi normalny człowiek w czasie gdy czuje się źle, boi się czy cierpi ? Czeka aż to minie. Taki głupi przykład, gdy mam okres czuję się tak źle że chowam się pod kocem i czekam aż ten dzień się skończy, a gdy się skończy po prostu wstaję i więcej o tym nie myślę, tylko zajmuję się kolejnym dniem. Tak robią ludzie, czekają aż to się skończy, ta sytuacja w końcu się skończy i poczujemy się lepiej.

W książce "Nie bój się bać" (nie pamiętam autora) jest napisane, że wszystkie lęki (wszystkie bez wyjątku) biorą się z przekonania że nie poradzimy sobie z tym co niesie życie. Dlatego uciekamy w cień. To bardzo ważne. Trzeba zmienić to przekonanie, trzeba uwierzyć, że sami poradzimy sobie ze wszystkim. Zawsze sobie jakoś radziliśmy. Mieliśmy do siebie zaufanie, ono gdzieś się zgubiło, trzeba je odnaleźć. Znów sobie zaufać i uwierzyć w siebie. Przecież zanim schowaliśmy się cień dawaliśmy sobie radę, prawda ? Przypomnijcie sobie siebie przed chorobą, cokolwiek się nie wydarzyło, choć wydawało się straszne, trudne lub bez wyjścia - zawsze dawaliśmy sobie radę, przeżyliśmy wszystko i jesteśmy tutaj teraz, czyli potrafimy :) W ogóle zachęcam do przeczytania tej książki, może ktoś zna autora, ja niestety nie pamiętam, bo czytałam ją dawno i nie mam jej w domu. Tam było fajnie wyjaśnione dlaczego nie należy się bać strachu - ponieważ on zawsze będzie nam towarzyszył.

Przestańcie słuchać ludzi, którzy mówią, że nie dacie sobie rady, posłuchajcie lepiej pozytywnych afirmacji i uwierzcie z powrotem w siebie, uwierzcie w to że dacie zawsze i wszędzie radę, że potraficie, że macie siłę i moc by żyć w świecie pełnym ryzyka i pełnym niepowodzeń. Oglądajcie tylko pozytywne filmy, czytajcie pozytywne książki i słuchajcie pozytywnych nagrań, niech te dobre myśli zaczną się pojawiać w głowie. A gdy tylko znajdzie się taka myśl alby coś zrobić, spróbować to po prostu zróbcie to.

halenore napisał(a):Stwierdzenie, że umiemy pomóc sobie sami jest iluzją.


Stwierdzenie, że umiemy sami sobie pomóc nie jest iluzją, jest prawdą.
Iluzją jest myśl, że nie dam rady. Iluzją jest każda chorobliwa myśl, która przesłania nam prawdziwy obraz siebie. Każdy człowiek jest tak skonstruowany aby móc sobie zawsze i ze wszystkim poradzić, nie ma wyjątków. Jeśli myślisz, że nie dasz rady to wtedy żyjesz w iluzji.

napolepon, napisałeś bardzo mądrą myśl, diabelnie mądrą.
napoleon napisał(a):nikt za nas żyć nie będzie...


właśnie :) uświadomienie sobie tego dogłębnie może być leczące, może być krokiem do wzięcia odpowiedzialności za swoje życie, zaprzestaniem uciekania i szukania wymówek, tylko wzięcia własnego życia we własne ręce, bo kto to za nas zrobi jeśli nie my sami ?
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
10 lut 2013, 19:38

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do