Tragizm marzeń oraz miłości.

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Tragizm marzeń oraz miłości.

przez Dreaming 28 sty 2013, 22:10
Witam serdecznie wszystkich forumowiczów!


Na wstępie chciałbym powiedzieć, że mam 19 lat, odzywam się tutaj na forum wyłącznie dlatego, gdyż nie jestem w stanie wyznać tego nikomu w świecie realnym.
Dlaczego? Nie chcę, by ktokolwiek uważał mnie za narcyza, który myśli, że świat obraca się w okół jego głowy.

Moim problemem, moją depresją jest nieumiejętność pogodzenia świata takim jakim jest. Od małego zostałem wychowywany, by dążyć do sukcesu, lecz nigdy po trupach, wszystko z rozwagą, zasadami moralnymi, by nikogo nie krzywdzić. Jestem tak psychicznie nastawiony, iż nie jestem przygotowany doświadczać jakichkolwiek większych porażek, których nie brałem pod uwagę. Każde niepowodzenie, nawet małe, utożsamiam z ciągiem przyczynowo-skutkowym, panikując przed tym, czym to może się zakończyć. Od małego szukałem problemów tylko u siebie, nie wiem co jest tego przyczyną. Pamiętam, że będąc dzieckiem, gdy spotykałem nowego kolegę/koleżankę, czułem ogromną odpowiedzialność, strach, by nie wypaść źle. Dzieci z początku często nie podchodzą do drugich, bo się wstydzą. Ja, zawsze stawiałem pierwszy krok i robiłem wszystko, by "rozkręcić" towarzystwo. Gdy drugie dziecko było zamknięte w sobie, nieśmiałe, ja brałem całą porażkę na siebie, myśląc, że głupio wypadłem w jego oczach. Nigdy nie miałem problemów z zawieraniem znajomości, lecz zawsze myślałem, że to wszystko ode mnie zależy.

Marzę, bardzo dużo marzę, za dużo marzę.
Mówią mi to o tym wszyscy bliżsi znajomi, chociaż nie opowiadam im wszystkiego, a raczej tyle co nic. Myślę sobie czasami, dlaczego ludzie odrzucają swoje młodzieńcze marzenia, tylko dlatego, gdyż są mało realne? Z drugiej strony, Ci ludzie mają o wiele łatwiej, żyją z dnia na dzień, cieszą się chwilą. Ja tak nie potrafię i to jest moją wewnętrzną rozterką. Nie potrafię przestać myśleć w przyszłość. Gdy jestem ze znajomymi, jestem naturalny, lecz gdy wracam do domu, często siedzę i martwię się tym co mnie czeka.

O czym marzę, do czego dążę?
Otóż, całe życie pracuję nad sobą. Ciągle chcę być jak najlepszy, we wszystkim. Zawsze słyszałem, że jestem przystojnym osobnikiem płci męskiej, a sam dopiero od paru lat, przestałem zazdrościć tym, którzy są przystojniejsi ode mnie. Osobiście, sam w sobie widzę tyle wad, że ciągle chciałbym coś zmieniać. Biegam, ćwiczę na siłowni, dbam o siebie. Marzę o podróżach. Wiem, że marzenie to spełni się, gdy będę miał odpowiednie fundusze, więc pieniądze stawiam wysoko w mojej piramidzie potrzeb. Mimo wszystko, największym marzeniem, a jednocześnie największym problemem jest kobieta. Tak jak wspomniałem, nie mam raczej problemów z dziewczynami, gdyż same pojawiają się w moim życiu. Na ogół jestem towarzyski, zabawny i nie przejmuję się tym co mnie otacza dookoła. Koleżanki itd. twierdzą, że to w połączeniu z inteligencją stanowi mój urok. Mnie to nie obchodzi, a jeszcze bardziej dołuje, gdyż chciałbym w końcu przyciągnąć tę kobietę, która MI zaimponuje. Mam strasznie duże oczekiwania co do kobiety, a jednocześnie takie małe - inteligentna, troskliwa/opiekuńcza, wierna, taka która pragnie coś robić w życiu (np. podróżować) oraz o prawdziwej, pięknej urodzie. O ile poznaję kobiety z tymi pierwszymi 4 cechami, to brakuje mi tej piątej i vice versa. Dlaczego to jest takie ważne? Myślę, że wtedy, osiągnąłbym to, czego naprawdę pragnę. Razem z taką kobietą mógłbym osiągnąć sukces zawodowy, podróżować, założyć rodzinę, czyli to, na czym mi zależy.

Boję się, że to wszystko co właśnie wymieniłem, nie spełni się. Nie potrafię o tym przestać myśleć. Póki co, nie potknąłem się jeszcze w dążeniu do tego, lecz obawiam się, że to nastąpi i tego nie doświadczę, wtedy moje życie nigdy się nie wypełni, tak jak tego bym chciał. Nie potrafię cieszyć się tym z co mam. Chcę wyłącznie tego o czym marzę. Nie wiem czy ktoś w młodości był w tej samej sytuacji, ale to jest wręcz uciążliwe. Próbuję wszystkiego, ale nie potrafię zakończyć tej pogoni.

Poza tym nie wiem dlaczego, ale przyciągam zwykle te dziewczyny, które uchodzą za piękne ( a może seksowne ) wyłącznie w domniemaniu innych facetów. Ja piękność inaczej dostrzegam, raczej jako radosną, delikatną twarz, od której emanuje ciepłem i dobrocią, szczupła figura, inteligentne/bystre oczy. Jestem dobry dla innych ludzi, zawsze chętnie pomagam, a to te "niegrzeczne" dziewczyny do mnie się zbliżają, zamiast te spokojne itd.

Wiem, że zapewne nikt tego nie przeczyta lub naprawdę nieliczni.
Wiem, że nie zadałem tu żadnego sensownego pytania.
Wiem, że nie ma na to odpowiedzi, ale może ktoś też był w podobnej sytuacji i zna sposób, by odpowiednio przestawić sobie w głowie tok rozumowania?

Tym, którzy dobrnęli do końca. Po prostu dziękuję. Chciałem się wyżalić. Gdybym opowiedział komuś to na żywo, zapytałby mnie po imieniu, czy mi odbiło, czy coś innego.
Ludzie uważają mnie za zupełnie innego, niż tym kim jestem samotnie, gdy nie ma ich obok. Przy innych jestem pewny siebie, stanowczy, a w rzeczywistości jak niewinne dziecko zagubione w swoim świecie.

Dobija mnie to zło, które otacza ten świat. Wkładam wszystkie siły, by pomagać innym, by sprawić im radość, by nie sprawić smutku, a sam jestem w tym kole zamknięty.
O ile ludzie mają depresję, bo nie mogą znaleźć partnera, osiągnąć sukcesu zawodowego, o tyle ja nie potrafię sobie uświadomić, że być może na to nie zasługuję.

Moim najpiękniejszym dniem w życiu będzie ten, w którym przeżyję go, w ogóle o nim nie myśląc.

Pozdrawiam wszystkich i jeszcze raz dziękuję. :)
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
28 sty 2013, 20:44

Tragizm marzeń oraz miłości.

przez niewidoczny 01 lut 2013, 03:06
Hej.

Ogólnie z Twojego wpisu można wyczytać, że Twoim życiowym problemem jest presja. Od samego dzieciństwa, która trwa do dziś. Mógłbyś spróbować sobie odpuścić i pozwolić życiu samemu się toczyć. Tego samego tyczy się miłości i poznaniu tej jakże ważnej dla Ciebie osoby. Trujesz się myślami o wyimaginowanych sprawach zamiast skupić się na radości z teraźniejszości. Z tych też mniejszych rzeczy. Wszystko musisz mieć zaplanowane w drobnym szczególe i ten fakt, że plan nie działa jak sobie założyłeś Cię tylko frustruje.
Bądź bardziej spontaniczny i cierpliwy. Nie wszystko musisz mieć od zaraz. Życie może wiele opcji zaoferować, a Ty siebie możesz już zawczasu zniszczyć swoim schematycznym podejściem.

Moim najpiękniejszym dniem w życiu będzie ten, w którym przeżyję go, w ogóle o nim nie myśląc.


Więc zrób tak. Przełam się ;)
niewidoczny
Offline

Tragizm marzeń oraz miłości.

przez hetera.mandr 15 lut 2013, 02:53
Panie "Dreaming", jak uważasz, że odpowiedź "niewidocznego" nie jest do końca prawdziwa, to napisz: hetera.mandr@o2.pl

Nie sądzę, że żyjesz pod presją. Raczej jakby tak było, to nie pisałbyś tak jak piszesz, bo osoby żyjące właśnie pod presją - to debile bez własnego zdania, a Ty własna zdanie posiadasz. I bez własnego stylu - a Ty styl własny masz. Nie mów tego na realu, bo "przyjaciele" Ci "doradzą", a w trakcie takowego "doradzania" zaczną gadać o pryszczach.
Pewnie racja, że nigdy nie poznasz takiej wymarzonej kobiety, też mam swój ideał mężczyzny, ale wiem, że nawet jakbym takiego poznała - nie zasługiwałabym na niego. Już nie
Możliwe, że wydaje Ci się, że powinieneś urodzić się w innej epoce
Bo osobiście tak mam
W ogóle nie rozmawiam z rówieśnikami, mam 18 lat - więc jedynie tyle, co w szkole w trakcie nudnych lekcji
Bo na każdej przerwie wychodzę zapalić
Bo to jedna, wielka, szara, bezmózga masa
Wybralam trochę inne życie
Między innymi pewnie dlatego, iż przegrałam jedyną osobę, którą kochalam

Taka moja rada ogólnikowa - nie szukaj tej wymarzonej, kobiety są, powiem wprost - falszywe, dwulicowe, zakłamane i popierdolone
W każdym wieku
I 95% kobiet sądzę
Podobnie zresztą faceci, ale przynajmniej oni tak nie kłamią, jakby miał zaraz sufit spaść na głowę
Dlatego rozumiem homoseksualistów, chociaż sama jestem calkowicie hetero
I wszyscy, skarbie, zdradzają. Czy po miesiącu, czy po 8 latach.

Lepiej znajdź sobie hobby albo zajmuj się czymś, co Ci sprawia przyjemność
Wykorzystuj te bezmózgie barbelle

Prowadź skarbie, hedonistyczny styl życia
Bo inaczej się zatracisz we własnej psychice, sam sobie stworzysz psychiatryk w głowie

Ale też nie zapominaj o tych marzeniach, widząc to, co się dzieje współcześnie - zobaczysz, że są nierealne i być może stracisz trochę swoją wrażliwość
Bo jeśli masz tę cechę w XXI wieku - a wydaje mi się, że tak - może być bardzo ciężko

Nie zrób sobie krzywdy

Hetera
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
15 lut 2013, 02:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Tragizm marzeń oraz miłości.

przez niewidoczny 15 lut 2013, 04:02
hetera.mandr, czytając Twoją odpowiedź też uważam że masz problem i takie uciekanie w hedonizm nie zakryje pustki...
niewidoczny
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do