Nasza walka o normalne życie

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Nasza walka o normalne życie

przez optymen 14 wrz 2012, 08:48
Witam
Chciałbym w tym temacie chciałem pisać o naszej walce o normalność. Jak już wiecie piszę w imieniu żony, która choruje od paru lat. Po pierwszym "objawieniu" choroby zaczęła leczenie było to ok 2 lat temu. Z samopoczuciem było różnie, ale mogła funkcjonować na, tyle, że zajmowała się codziennymi obowiązkami nawet znalazła pracę i to była najlepsza terapia. Widziałem jak z dnia na dzień jest lepiej wierzyłem, że mamy to za sobą. Ale po 9 m-c pracy żona została zwolniona i wszystko zaczęło się sypać. Myśl, że ma zostać i zająć się tylko domem był dla niej straszna. Nawrót choroby nastąpił szybko. Wczoraj byliśmy prywatnie u lekarki, która prowadzi żonę - była zdziwiona, że było tak dobrze a jest tak źle. Zmieniła leki i wysłała żonę na terapię. Widziałem po żonie, że po tej wizycie była w lepszym nastroju. Może potrzebowała takiej rozmowy. Sam szukam jakiegoś wytłumaczenia jej choroby. Narazie staram się zajmować domem, dziećmi i wspierać ją jak tylko mogę. Wkurza mnie moja bezsilność wobec jej choroby nie umiem jej pomóc. Zastanawiałem się czy problem nie tkwi we mnie, choć nigdy nie usłyszałem tego z ust żony. Trudne to dla nas wszystkich, ale jestem dobrej myśli.
Pozdrawiam.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
12 wrz 2012, 13:03
Lokalizacja
G-ce

Nasza walka o normalne życie

przez Saraid 14 wrz 2012, 10:34
optymen, terapia to dobre rozwiązanie,ale praca jakakolwiek przydałaby się żonie widac było to dla niej ogromnie ważne,nawet parę godzin...warto by to przemysleć czu na obecna chwilę jest to mozlwe w ogóle?Terapii małżeńskiej wspólnej nikt nie zaproponował?To też nie jest zły pomysł
ponieważ czujesz się bezsilny wobec tego,a to co dotyka żone rzutuje także na Ciebie.
Saraid
Offline

Nasza walka o normalne życie

przez kafka 14 wrz 2012, 10:51
Z samopoczuciem było różnie, ale mogła funkcjonować na, tyle, że zajmowała się codziennymi obowiązkami nawet znalazła pracę i to była najlepsza terapia. Widziałem jak z dnia na dzień jest lepiej wierzyłem, że mamy to za sobą. Ale po 9 m-c pracy żona została zwolniona i wszystko zaczęło się sypać. Myśl, że ma zostać i zająć się tylko domem był dla niej straszna. Nawrót choroby nastąpił szybko

To bardzo ciekawe, bo u mnie było podobnie. Póki pracowałam to się jako tako trzymałam, a jak straciłam pracę to sie już wszystko posypało.
Zastanawiałem się czy problem nie tkwi we mnie, choć nigdy nie usłyszałem tego z ust żony. Trudne to dla nas wszystkich, ale jestem dobrej myśli.

Rozumiem, że czujesz się winny bo nic nie potrafisz z tym zrobić, ale nie obarczaj siebie winą, bo z tego co piszesz nic na to nie wskazuje.
kafka
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nasza walka o normalne życie

przez optymen 14 wrz 2012, 13:33
[/b]
Svafa napisał(a):optymen, terapia to dobre rozwiązanie,ale praca jakakolwiek przydałaby się żonie widac było to dla niej ogromnie ważne,nawet parę godzin...warto by to przemysleć czu na obecna chwilę jest to mozlwe w ogóle?Terapii małżeńskiej wspólnej nikt nie zaproponował?To też nie jest zły pomysł
ponieważ czujesz się bezsilny wobec tego,a to co dotyka żone rzutuje także na Ciebie.


Z pracą jest problem, ale szukamy a czy da radę pujść to się okaże jak się coś trafi. Terapi małżeńskiej nikt nie zaproponował.

Praca jest mobilizacją, a nie raz przymusem (w dobrym słowie tego znaczenia), po prostu trzeba się pozbierać i iść. Wiem, że dla osób chorych nie jest łatwo pracować sama myśl o spotkaniu z innymi wywołuje lęki itp. W przypadku mojej żony naprawdę praca była najlepszym lekiem. Siedzenie w domu całymi dniami i wykonywanie tych samych czynności pogłębia jej stan. Mimo to szukamy pracy.
Pozdrawiam
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
12 wrz 2012, 13:03
Lokalizacja
G-ce

Nasza walka o normalne życie

przez Saraid 14 wrz 2012, 13:36
optymen, własnie mnie głównie chodziło o to żeby żona miała satysfakcje z pracy,nie siedziała w domu o terapie małżeńska mozesz zapytać poniewaz to Wasz wspólny problem.
Powodzenia.
Saraid
Offline

Nasza walka o normalne życie

przez smile 14 wrz 2012, 18:15
nie szukaj winy w Sobie bo jej tam zapewne nie ma.... Jesteś ze swoją żoną, wspierasz ją, razem z nią walczysz a to już dużo. wiem, bo sama mam męża który mnie wspiera i resztę rodziny też. Jest wspaniałym mężem, wiele osób musi się z tym zmagać samotnie, bez zrozumienia najbliższych.... Życzę powodzenia i zdrowia.
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
03 maja 2012, 09:11

Nasza walka o normalne życie

Avatar użytkownika
przez Zupapomidorowa 14 wrz 2012, 19:37
Optymen cudownie, że wspierasz swoją żonę i starasz się pomóc. Myślę, że terapia dla niej jest niezbędna. Leki nie zawsze mogą pomóc.
Dawniej Luktar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2281
Dołączył(a)
26 lip 2012, 11:59

Nasza walka o normalne życie

Avatar użytkownika
przez frytka 14 wrz 2012, 20:08
a dlaczego ona nie pisze 'za siebie'???
Anioły są wśród Nas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
936
Dołączył(a)
24 cze 2010, 14:53

Nasza walka o normalne życie

przez optymen 15 wrz 2012, 20:09
Dzięki wszystkim za słowa wsparcia.

2Proof Ona bardzo źle zareagowała jak zaczęła przeglądać neta poszukując pomocy na temat swojej choroby. Sam wiem, że informacje na temat jakiejkolwiek choroby są tak przedstawione, że można się załamać a co dopiero na temat depresji. Powiedziałem żonie, że jest takie forum i może znaleźć jakieś rady albo sama może podzielić się z Wami swoimi próbami i porażkami - ale stwierdziła, że nie da rady. Niedawno razem przeglądaliśmy Wasze forum, poczytaliśmy pare tematów i stwierdziła później, że boi się aby nie dopadły ją takie dolegliwości, których niema a o których przeczytała.
Może jest za wcześnie, aby sama się udzielała, nie będę jej namawiał jedynie przypominał o tym, że może się podzielić swoją chorobą z kimś jeszcze oprócz mnie.
Pozdrawiam
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
12 wrz 2012, 13:03
Lokalizacja
G-ce

Nasza walka o normalne życie

przez Saraid 15 wrz 2012, 20:11
optymen, powodzenia. :!:
Saraid
Offline

Nasza walka o normalne życie

Avatar użytkownika
przez frytka 15 wrz 2012, 21:07
Rozumie i ma to sens.

A jaka jest diagnoza dla Twojej żony? I czy znana jest Wam przyczyna jej stanów?
Anioły są wśród Nas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
936
Dołączył(a)
24 cze 2010, 14:53

Nasza walka o normalne życie

przez optymen 16 wrz 2012, 19:12
Witam
Hm.... lekarka nie powiedziała żonie jaka jest diagnoza (myślę, że nie chciała jej tego mówić). Bierze leki na lęk i antydepresyjne, więc ja uważam, że diagnozą jest depresja lub nerwica ze stanami lękowymi. Przyczyną tego stanu może być, że żona jest bardzo emocjonalna i bierze do siebie różnego rodzaju porażki, krytykę trochę też przeszła za młodu ale tak naprawdę to sam nie wiem, rozmawialiśmy na ten temat i nie umiała konkretnie wskazać (może nie chciała mi powiedzieć). Od października będzie chodzić na terapie mam nadzieje, że będzie ok.
Pozdrawiam

-- 15 paź 2012, 19:16 --

Witam
Minęło trochę czasu od ostatniego mojego wpisu, ale dziś znalazłem chwilę i chciałbym napisać co i jak. Minął miesiąc a z żoną różnie ma dni, że potrafi fruwać a następnie nie potrafi ustać na nogach. Ale z perspektywy tego m-c zauważam poprawę - z mojego punktu widzenia. W rozmowach często mówi, że nie czuje się dobrze ale stara się tego nie pokazywać na zewnątrz. Myślę, że to dobrze - bo walczy. Dalej dokucza jej lęk przed pójściem do kościoła, chociaż w ostatnią niedziele stwierdziła że czuła się dobrze. Dziś rozpoczęła terapię grupową, jechała niepewna i ze stresowana ale dała radę nie uciekła po przerwie :smile: Pracy niestety nadal niema. To tyle jak narazie, napiszę za jakiś czas o efektach terapii.
Pozdrowienia dla wszystkich.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
12 wrz 2012, 13:03
Lokalizacja
G-ce

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do