Ku przestrodze dla innych...

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Ku przestrodze dla innych...

przez thbthb 30 kwi 2012, 13:14
Nigdy nie sądziłem, że będę chciał napisać taki temat. takie tematy jak widziałem to uważałem je za przypadek, zbieg okoliczności... A tymczasem niestety...

Zacznę do tego, ze kilka lat temu zacząłem leczenie pewnej choroby. Niestety lekarz faszerujący mnie lekami stosował spore dawki tych leków, doprowadził do występowania pewnych niekorzystnych zmian psychicznych w tym wahań nastroju i stanów depresyjnych... Oczywiście dostałem na to antydepresanta od lekarki, a kiedy i on przestał pomagać, zgłosiłem się na oddział. Tam zdiagnozowano u mnie zaburzenia osobowości związane z wahaniami stanów emocjonalnych, nastroju, depresję itede. Z taką diagnozą wyszedłem z oddziału, jednak ciągle nie dawało mis pokoju pytanie - jak to możliwe, że dopiero po tylu latach życia ktoś mi diagnozuje takie rzeczy? Że nikt wcześniej nie stwierdził, że jestem "rąbnięty"?
Co jakiś czas więc wertowałem rózne artykuły, pisma, dane dotyczące leków jakie brałem lub jakie mogłyby powodować pewne zaburzenia. Godziny za godzinami mijały, a ja ślęczałem nad farmakologią kliniczną, nad interną... Zamiast wyjść gdzieś na rower - czytałem o lekach przeciwpsychotycznych... Zamiast popracować na pensję - porównywałem metabolizm róznych leków, aby znaleźć kolizję między nimi i dowiedzieć się, który lek zwiększył stężęnie tego, który mógł wytworzyć mi stan depresyjny...

I wreszcie zrozumiałem. Pojąłem co się stało, odstawiłem wszystkie psychotropy jakie kiedykolwiek brałem i... nic sie nie stało złego. Wyszedłem na prostą. Powróciłem do swojego stanu pierwotnego sprzed kilku lat - odzyskałem siebie. Jednak pozostała we mnie pewna ciekawość, czy to co odkryłem, faktycznie jest możliwe? Czy te leki tak mogły na siebie wpływać, czy odstawienie znienacka pewnego leku mogłoby dać objawy pewnego zaburzenia osobowości? teoretycznie tak... Ale co na to klinicyści?
Chwytam telefon do ręki, dzwonię na oddział chcąc umówić się na spotkanie z kimś, kto się zna lepiej ode mnie, kto może to potwierdzić i być może stwierdzić, że ta diagnoza jaką mi postawili jest nie do końca prawidłowa. Że mogli sie mylić - bo człowiek jest omylny.
Co słyszę? "nie jest pan pacjentem oddziału, więc nie będę z panem rozmawiać w żaden sposób".

Proste? Diagnoza jest jedna. Nie będzie innej diagnozy. A papierek, który mi w tej chwili przeszkadza, który poszedł już do aktualnie leczącego mnie doktora i mi szkodzi - jest ważniejszy od moich słów i od tego co po mnie widać. W końcu jestem rąbnięty, prawda?


Dlatego przestrzegam:
- jeśli musisz coś zrobić to... czy na pewno musisz iść do psychiatryka?
- jeśli już musisz to czy musisz mówić wszystko i wierzyć im, że ci pomogą?
- jeśli już dostałeś diagnozę - NIGDY JEJ NIKOMU NIE POKAZUJ!!!
- DIAGNOZY NIE ZMIENISZ.

To nie jest Zachód = tu się zapomina o pacjencie w chwili kiedy da mu się diagnozę i wypuści za próg. Potem figuruje już tylko w statystykach. A że diagnoza jest błędna? Oparta na chwilowym stanie spowodowanym przez leki? A kto tym się przejmuje? Ważne to odfajkować pacjenta i mieć spokój.
Swoją drogą, ciekawe czemu nie diagnozują pijaków co trafiają na izby wytrzeźwień jako schizofreników??? Ile to kasy można by pozyskać na nowe oddziały, leki, personel... :>>>
P.S. Uprasza się "moderatora" o nieingerowanie w treść moich postów. Słowa zaczynające się od SPY mają takie być i jest to błąd celowy.
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
01 maja 2010, 17:35

Ku przestrodze dla innych...

Avatar użytkownika
przez Michuj 30 kwi 2012, 13:53
no i?
Avatar użytkownika
Offline
Loża szyderców
Posty
7562
Dołączył(a)
13 sty 2012, 16:39

Ku przestrodze dla innych...

Avatar użytkownika
przez tahela 30 kwi 2012, 15:05
thbthb,
w sumie to wiemy o tym już
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Online
Posty
10959
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ku przestrodze dla innych...

przez thbthb 30 kwi 2012, 21:19
@Michuj - i nic, co więcej chciałeś przeczytać?

@tahela - wspaniale, że wiecie. ja nie wiedziałem, sądziłem że przypadki o których czytam to przypadki jakieś szczególne, że ktoś miał pecha, trafił na zły humor czyjś, albo co. A ja pecha nie miałem, do końca wierzyłemw to, że uda mi się to jakoś wyjaśnić, załagodzić... Bo przecież gdyby ta diagnoza postawiona przez lekarzyków była prawdziwa to już wcześniej:
- od wielu lat pętałbym się co najmniej po psychologach
- łykałbym dziesiątki leków
Tymczasem dopiero po postawieniu diagnozy zacząłem chodzić do tych lekarzy, szukać wyjścia z sytuacji, zastanawiać się co dalej robić i jak się leczyć. I dopiero po odstawieniu leków, okazało się, że tak naprawdę nie ma co leczyć.

A 2 lata mi z życia zabrano właśnie przez błędną diagnozę, przez dobre rady lekarzyków, którzy jak zwykle wiedzą lepiej... Dlatego uprzedzam innych, abyście wiedzieli w co się pakujecie. Bo o ile niektóre leki faktycznie pomogą w danej chwili, o tyle papier może być sporym obciążeniem - tak jak dla mnie.
P.S. Uprasza się "moderatora" o nieingerowanie w treść moich postów. Słowa zaczynające się od SPY mają takie być i jest to błąd celowy.
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
01 maja 2010, 17:35

Ku przestrodze dla innych...

przez celineczka3 01 maja 2012, 10:03
thbthb napisał(a):
A 2 lata mi z życia zabrano właśnie przez błędną diagnozę, przez dobre rady lekarzyków, którzy jak zwykle wiedzą lepiej... Dlatego uprzedzam innych, abyście wiedzieli w co się pakujecie. Bo o ile niektóre leki faktycznie pomogą w danej chwili, o tyle papier może być sporym obciążeniem - tak jak dla mnie.

Ale nie rozumiem gdzie widzisz problem:Lekarze postawili Ci diagnozę, która według Ciebie jest błędna. Chyba nic prostszego jak przestać po prostu do nich chodzić jeśli nie masz na to ochoty. Przecież nikt nie rozsyła specjalnych zawiadomień do wszystkich Twoich znajomych z informacją na co Ci stwierdzono. To jest wiedza, którą posiada Twój lekarz, a Ty możesz się zarówno z nią zgodzić jak i zignorować. Ubezwłasnowolniony przecież nie jesteś!
celineczka3
Offline

Ku przestrodze dla innych...

przez Stylow 01 maja 2012, 10:56
thbthb, tak jakbyś usilnie się ku czemuś stawiał.. A nie ma sensu.
Stylow
Offline

Ku przestrodze dla innych...

przez thbthb 01 maja 2012, 12:15
@Celineczka - ależ ja już od nich niczego nie wymagam. Z wielką przyjemnością poinformuję swoją lekarkę że to koniec mojego zaufania do nich, do ich oferty medycznej, terapeutycznej i rezygnuję z ich leczenia. A co do diagnozy - moim zdaniem jest błędna, ale nie tylko moim.

@Mirabelee - ja się nie stawiam. ja tylko chciałem coś wyjaśnić i spotkałem się z odrzuceniem, z kopniakiem w dupę. Nie spodziewałem się go po osobie, której zadaniem powinno być wspieranie pacjenta w jego drodze do zdrowia psychicznego. jesli taka osoba zajmuje takie stanowisko i tak traktuje pacjentów... To ja nie chcę wiedzieć jak do tego podchodzą inni lekarzykowie... I to właśnie pokazuje w jaki sposób oni traktują coś takiego jak "przysięgę Hipokratesa".

Czepiam się tego, że zostałem wyrolowany i wykiwany. Tego, ze pacjent jest dla nich niczym innym jak tylko przedmiotem - zwłaszcza na takich oddziałach. I dlatego uprzedzam innych, aby uchronić może kogoś przed nadmierną wiarą w to, ze ci ludzie w czymś chcą nam pomóc. otóż nie. Oni po prostu biorą kasę za to, ze przepiszą nam jakieś leki, powiedzą kilka słów i... zapominają o problemie.

Mogę się tylko cieszyć z tego, że nasilenie moich objawów nie jest duże, jest mizerne, daję radę żyć wbrew temu co mi mówiono ("konieczna pilna terapia!!!") itede. Co cieszy, zwłaszcza jak czytam wątki tworzone przez "prawdziwych" pograniczników.
P.S. Uprasza się "moderatora" o nieingerowanie w treść moich postów. Słowa zaczynające się od SPY mają takie być i jest to błąd celowy.
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
01 maja 2010, 17:35

Ku przestrodze dla innych...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 01 maja 2012, 13:17
thbthb, Nie jest tajemnicą, że leczenie zaburzeń osobowości powinno odbywać się głownie za pomocą psychoterapii i nie wymyślono leku, który będzie lekiem na nasze nie radzenie sobie z trudnościami. Skoro tak Ci przeszkadza ta diagnoza na papierku to przełknij jeszcze raz parę groszy i zdiagnozuj się ponownie.
Diagnoza nie ciągnie się za pacjentem w przypadku zaburzeń osobowości jak smród po gaciach za przeproszeniem. Co ma piernik do wiatraka?
Pracodawca przecież nie będzie się zwracał do każdego szpitala psychiatrycznego z pytaniem czy nie byłeś czasami jego pacjentem.
Odnoszę wrażenie, że okres, w którym przechodziłeś trudności jest dla Ciebie czymś wstydliwym i chciałbyś go wymazać z pamięci. To nie o to w tym wszystkich chodzi.
Życzę zdrówka.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ku przestrodze dla innych...

przez Stylow 01 maja 2012, 13:21
*Monika* napisał(a):thbthb, Nie jest tajemnicą, że leczenie zaburzeń osobowości powinno odbywać się głownie za pomocą psychoterapii i nie wymyślono leku, który będzie lekiem na nasze nie radzenie sobie z trudnościami. Skoro tak Ci przeszkadza ta diagnoza na papierku to przełknij jeszcze raz parę groszy i zdiagnozuj się ponownie.
Diagnoza nie ciągnie się za pacjentem w przypadku zaburzeń osobowości jak smród po gaciach za przeproszeniem. Co ma piernik do wiatraka?
Pracodawca przecież nie będzie się zwracał do każdego szpitala psychiatrycznego z pytaniem czy nie byłeś czasami jego pacjentem.
Odnoszę wrażenie, że okres, w którym przechodziłeś trudności jest dla Ciebie czymś wstydliwym i chciałbyś go wymazać z pamięci. To nie o to w tym wszystkich chodzi.
Życzę zdrówka.



ot co :brawo:
Stylow
Offline

Ku przestrodze dla innych...

przez thbthb 01 maja 2012, 14:41
@Monika - błąd. Jest coś, do czego wymagane są "czyste papiery" i niechętnie patrzy się na osoby, które mają je brudne...
Co nie znaczy, że ja się wybielam na siłe i udaję, że czegoś nie mam. Może i jestem "celnikiem" - ale nie aż takim, który wyłazi na wierzch, rzuca sie i widać po nim wyraźnie, że jest inny.

Poza tym jak miałbym się zdiagnozować na nowo? Gdzie? Zgłosić się na oddział - zdiagnozujcie mnie, bo nie wiem czy jestem normalny?

A okres w którym przechodziłem trudności - nie jest dla mnie specjalnym powodem do wstydu, bo w przeciwieństwie do kilku bliskich mi osób - przynajmniej wiem co mam, wiem jak sobie z tym radzić, wiem co robić i przede wszystkim nie obarczam innych swoim brakiem przystosowania do społeczeństwa. Że siedziałem w psychiatryku (dobrowolnie!!!) - przynajmniej poznałem fajnych, normalnych ludzi mających jakiś problem większy... A problem nie widzę nawet w takim miejscu (bo to było lepsze jak sanatorium chwilami :P ) tylko w tym, że ludzie tam pracujący nie potrafią właściwie diagnozować, obserwować i idę na łatwiznę... Skoro nie wiadomo co się dzieje - wrzucić go do worka z napisem BPD.
P.S. Uprasza się "moderatora" o nieingerowanie w treść moich postów. Słowa zaczynające się od SPY mają takie być i jest to błąd celowy.
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
01 maja 2010, 17:35

Ku przestrodze dla innych...

Avatar użytkownika
przez New-Tenuis 01 maja 2012, 15:14
thbthb, ja się z Tobą zgadzam. Lekarze psychiatrzy i psycholodzy w naszym kraju są raczej beznadziejni. Ale jak ktoś naprawdę się męczy i zagraża samemu sobie, lepiej, żeby na jakiś czas poszedł na oddział niż miał się zabić. Osobiście, na szczęście leczę się prywatnie i do tej pory nie byłam zmuszona skorzystać z pomocy szpitala, ale nie wiem, co się jeszcze wydarzy w życiu. Także nie przestrzegaj ludzi przed szpitalem, bo zdarzają się sytuacje, że nie ma innego lepszego wyjścia.
"I knew a man who lived in fear
It was huge, it was angry,
It was drawing near.
Behind his house a secret place
Was the shadow of the demon
He could never face."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2084
Dołączył(a)
13 gru 2010, 18:15

Ku przestrodze dla innych...

Avatar użytkownika
przez o.n.a 01 maja 2012, 15:27
thbthb, miałeś szczęście, inni mogą na to nie wpaść,mogą mieć bezgraniczne zaufanie do lekarzy, ze wyciągną ich z tego, ze przecież chcą dobrze, w końcu kto jak nie oni???

Ilu ludzi kończy w psychiatrykach będąc króliczkiem doświadczalnym kogoś kto nazywa sie lekarzem a na prawdę g...o wie o naszej psychice.

Mój przyjaciel stracił wzrok, nie radził sobie zupełnie z tym, namówiliśmy go na wizytę u psychologa. Wywnętrznił jej sie a na pytanie co ma robić, kiedy jest wściekły na cały świat,usłyszał,ze ma załadowac worek butelkami i rozpieprzyć je o blok, to mu ulży....

Mimo ze z nasza psychika jest czasem słabo,zostawiajmy sobie procent braku zaufania, by starczyło nam rozumu na zwrócenie uwagi, ze coś jest nie tak.
ŻYCIE to RAJ, do którego klucze są w naszych rękach...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
01 maja 2012, 13:40
Lokalizacja
piekło...

Ku przestrodze dla innych...

przez celineczka3 01 maja 2012, 16:34
thbthb napisał(a):@Monika - błąd. Jest coś, do czego wymagane są "czyste papiery" i niechętnie patrzy się na osoby, które mają je brudne...

Możesz nas tutaj wszystkich oświecić, gdzie potrzebne są takie ''czyste papiery''?Bo ja na razie mogę się jedynie domyślać, a ciekawa jestem.
celineczka3
Offline

Ku przestrodze dla innych...

przez thbthb 01 maja 2012, 22:46
@New-Tenuis - oni postępują według pewnych schematów postępowania. Niestety. jak się pojawia coś nowego to lekarz pracujący od 9 rano do 18 wieczorem, mający na liście 40 pacjentów do przyjęcia - nie wyrabia się. Nie ma kiedy pomyśleć o tym co się dzieje w głowie pacjenta. 10-15 minut na rozmowę, z tego musi jeszcze wypełnić dokumentację, przepisać leki, zapytać o to i tamto, dowiedzieć się w sposób nieco skomplikowany czy leki faktycznie działają, czy pacjent nie jest czasem podpadający pod jakiś paragraf Ustawy (może jest w stanie nadającycm się do zamknięcia go za ##?)... I tyle. I już z rozmowy 10 minutowej robi się 30 minut. A co z innymi pacjentami? A co z pacjentami pierwszorazowymi, na których trzeba poświęcić z godzinę?
A co do chodzenia na oddział - jesli się chce zabić to i tak to zrobi. Oby tylko wiedział, że nic mu to nie da, nie był chory psychicznie i tyle. Chce - niech sobie ma. Inna rzecz, gdyby jego działanie było skierowane przeciwko innym, wtedy jestem za zamykaniem takich ludzi przymusowo.

@o.n.a - królik doświadczalny wie, że jest królikiem. My tego nawet nie wiemy. ufamy bezgranicznie lekarzykom, a oni... testuja na nas swoje schematy postępowania... I albo trafią, albo i nie. pamiętam jak poszedłem pierwszy raz do lekarki, opowiedziałem jej co się dzieje, jakie leki biorę... I baba zamiast zażądać odstawienia leków, może nawet wsadzając na oddział i tam poddając badaniom - olała temat i... nic nie dała. Bo ona nie umie pomóc. I może pan przyjść za tydzień jak to nie przeminie... na szczęście za tydzień już wiedziała, że ma mi podać SSRI. Ktoś jej biedulce podpowiedział... A ja potem zszedłem z depresantów na tyle ile mogłem sam, mając już energię i badajac krew...

@Celineczka - niestety nie mogę. Ja po wyjściu z oddziału miałem zbyt wielkie zaufanie do lekarzy, za duzo papierkologii pokazywałem, no i niestety... teraz przy każdej wizycie gdzieś, mam wypominany ten papier pomimo, że nie jestem typowym borderem i funkcjonuję naprawdę przyzwoicie. Co nie znaczy, że się wybielam - tez myślałem o terapii.
P.S. Uprasza się "moderatora" o nieingerowanie w treść moich postów. Słowa zaczynające się od SPY mają takie być i jest to błąd celowy.
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
01 maja 2010, 17:35

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do