Dla ukojenia duszy

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Dla ukojenia duszy

przez aninka 03 mar 2012, 14:24
Ja też mam nerwicę. Od około roku w postaci lękowej. Na początku był wielki szok- ataki paniki non stop, myślałam, że moje normalne życie już się skończyło. Później mała psychoterapia, która pozwoliła mi nabrać pewien dystans do choroby, lektura " Pokonać fobie i leki" - bardzo mi pomogła, dzięki temu wszystkiemu i kochanemu mężowi, który kocha mnie taką jaka jestem, nauczyłam się nie sprowadzać na siebie ataków paniki. Nadal zdarza mi się jednak odczuwać silny niepokój w wielu sytuacjach. Wiem, że korzenie nerwicy to całe błędne postrzeganie rzeczywistości- pełne ocen, porównań, poczucia winy i poczucia własnej niedoskonałości. Terapia jak najbardziej wskazana, jednak jest dość długotrwały proces. Ja jestem zdecydowanie nastawiona na autoterapię- tylko my sami tak naprawdę możemy wpłynąć na nasze postrzeganie świata i mamy ku temu ogromne możliwości, niestety wiele osób o tym nie wie, bo tego nie uczą w szkołach.
Moje ataki paniki okazały się wielką pomocą w pracy nad sobą i swoim życiem. gdyby nie one, pewnie nadal tłumiłabym prawdę, że jest we mnie wiele do 'naprawienia'. To było wołanie mojej duszy o pomoc. Dziś jestem bardziej świadoma siebie. Sięgnęłam takiego koszmaru, że nic mnie już nie zniszczy. Może być tylko lepiej:) A gdy pracuje się nad sobą- to może być nawet doskonale!
Dołączam tekst uzdrawiającej afirmacji. Pozdrawiam



Kocham i akceptuję siebie.
Widzę siebie teraz jako małe dziecko. Jego niewinne spojrzenie. Ono chce być kochane i zaakceptowane takie, jakie jest. Chce zapewnienia o swojej niewinności, chce pocieszenia, chce się czuć bezpieczne. Kochasz je bardzo, chcesz mu pomóc w uwolnieniu się od poczucia niepewności, lęku, złości czy winy. Mówię mu: „Kocham w Tobie wszystko. Jesteś niewinna, nigdy nie zrobiłaś niczego złego. Zawsze będę się Tobą opiekować, zawsze wysłucham Ciebie i będę przy Tobie, aby pomóc Ci spełniać Twoje marzenia. Nigdy Cię nie opuszczę bo Cię kocham.
Aniu, przepraszam, że nie zawsze Cię kochałam, nie zawsze doceniałam. Przepraszam za wszystkie razy kiedy Cię obwiniałam, byłam dla Ciebie twarda, oschła i niecierpliwa. Pragnę abyś czuła się dobrze-kochana i akceptowana. Kocham Cię naprawdę. Wiem, że postępowałaś zawsze najlepiej jak potrafiłaś. Wystarczy. Już nigdy nie chcę Cię oceniać. Kocham Cię. Kocham być Tobą.
Kocham siebie. Decyduję teraz, że cieszę się sobą. W tym momencie calkowicie cieszę się sobą i doceniam swoją niepowtarzalność. Kocham to, że jestem sobą.
Od dziś zobowiązuję się do bycia najlepszą sobą, jaką mogę być. Wiem, że w przeszłosci popełniałam błędy, że potykałam się jak małe dziecko, które uczy się chodzić. Niewykluczone, że popełnię błędy w przyszłości. Ale teraz obiecuję, że nie będę się za to karała. Pragnę Ci powiedzieć, że błędy są najlepszym sposobem uczenia się. Odtąd będziemy doskonale bawić się w trakcie tej nauki. Jeśli popełnimy błąd, to z radością będziemy to naprawiać. Kocham Cię – moja JA. Dzisiaj, w tej chwili, przebaczam sobie wszystko, za co się w przeszłości oceniałam. Przebaczam sobie obwinianie siebie i innych. Przebaczam sobie wszystkie nieświadome działania. Przebaczam sobie myślenie, że nie jestem wystarczająco dobra. Teraz chcę być wypełniona radością życia. Wybaczam sobie wszystko, wszystko jest mi przebaczone. Cieszę się, że jestem sobą.Pozwalam sobie na pełen udział w życiu, na odnoszenie sukcesów, na realizowanie celów i spełnianie marzeń.Pozwalam sobie na życie bez obaw przed sukcesem czy porażką. Wybaczam sobie także te wszystkie 'razy' kiedy 'odpuszczałam' sobie, kiedy nie sluchałam swojej intuicji.
Ania, kocham Cię i chcę być tym kim naprawdę jestem, przeżywając życie na swój sposób.
Cieszę się, że tu jesteś.
Słyszę słowa Boga:
„ Moje drogie dziecko- czasami popełniałeś błędy, czasami schodziłeś ze ścieżki. Ale przecież jesteś moim dzieckiem , moją ekspresją. Kocham Cię bez względu na wszystko. Zawsze będę Cię kochał – nawet gdy się potykasz lub popełniasz błędy, nawet gdy myślisz, ze nic Ci się nie udaje.Kocham Cię, jesteś moją córką”
Czuję się bardzo kochana przez Boga. Czuję jego miłość .
Odpowiadam Bogu:
' Ja też Ciebie kocham. Przepraszam za te wszystkie chwile, kiedy nie rozumiałam, kim naprawdę jesteś. Przepraszam, że nie doceniałam jak mnie kochasz i akceptujesz. I że nie przeszkadza Ci, kiedy popełniam błędy lub stanę na jakiś czas w miejscu, a nawet gdy celowo ponoszę porażkę. Doceniam teraz fakt, że kochasz mnie bez względu na wszystko. Dziękuję Ci za to, że mnie stworzyłeś i kochasz mnie. Ja też Ciebie kocham.”

'Mamo, dziękuję Ci za dar życia. Wszystko jest między nami w porządku. Kocham Cię, chcę aby nasz związek został uzdrowiony. Wyzwalam teraz twój obraz z przeszłości. Od tej chwili patrze na Ciebie jak na wspaniałą, piękną osobę, która kochała mnie najlepiej, jak potrafiła. Kochana Mamo, Ty jesteś jedyną właściwą dla mnie mamą. Akceptuję Ciebie jako moją mamę. Wyzwalam moje przeszłe urazy i akceptuję Ciebie taką, jaka jesteś.
Tato, pragnę uzdrowić nasz związek. Chcę zapomnieć chwile, kiedy nie byłeś w stanie powiedzieć, że jesteś ze mnie dumny, że mnie kochasz. Rozumiem, ze te chwile były częścią procesu przez który musieliśmy przejść.
Właśnie teraz, w tym momencie wyzwalam w sobie poczucie winy i pragnę abyście Wy -moi rodzice, także wyzwolili się od poczucia winy w stosunku do mnie. Akceptuję Was jako moich najwlaściwszych rodziców. Kocham Was jako wasze dziecko. Chcę skończyć z ta ciagłą potrzebą zachowywania się tak, żebyście byli ze mnie zadowoleni, szukania waszej aprobaty. Pragnę przestać Was szukać w innych ludziach. Pragnę zaprzestać tego ciągłego usiłowania naprawienia mojego związku z Wami w związkach z innymi ludźmi. Pragnę po prostu powiedzieć, że Was kocham, że was akceptuję i pozwalam sobie być sobą.
Słyszę prawdziwy głos moich rodziców:
' Kochamy Ciebie i jesteśmy z Ciebie dumni. Byłaś dla nas prawdziwym darem. Jesteśmy szczęśliwi, że mogliśmy być twoimi rodzicami. Dziękujemy Ci za to. Pragniemy twojego szczęścia'.

A teraz spotykam Moje własne oświecone JA, Prawdziwe JA, które mówi do mnie:
| Dziękuję, że przygotowałaś się na moje przyjście. Z każdym dniem jesteś coraz bardziej podobna do mnie.Dziękuję, że pozwoliłaś mi przyjść do siebie. Razem bierzemy udział w tej wspaniałej przygodzie – zawsze pamiętaj o tym. Wszystko rozwija się doskonale. Wiem, jak bardzo mnie pragniesz, jak bardzo chcesz mnie słuchać. Rozumiem, ze zdarza Ci się zwątpić w samą siebie, że od czasu do czasu boisz się i jesteś zdezorientowana. Ale wiedz, że bardzo Cię kocham i zawsze jestem przy Tobie. Jestem przy Tobie na zawsze. Mamy razem wiele do zrobienia. Przed nami przygody przekraczające twoje najśmielsze wyobrażenia. Chciałabym zachęcić Cię, abyś konsekwentnie przebaczała sobie i wszystkim innym , abyś odważnie brała pełną odpowiedzialność za otaczającą Cię rzeczywistość, abyś zaakceptowała te części siebie, które w przeszłości negatywnie oceniałaś, które wyparłaś i odrzuciłaś, rzutując je na innych. Chcę abyś ponownie przyjęła je jako swoje, pokochała i zaakceptowała.
Rób to od czasu do czasu, aż zrozumiesz, że nie mamy sobie czego wybaczać i że separacja nie istnieje. Kocham Ciebie. Moim największym pragnieniem jest, abyśmy razem osiągnęły doskonałą radość i szczęście. Bądź na mnie otwarta. Zaufaj mi. Stajemy się jednością. Zwracaj się do mnie po pomoc w trudnych sytuacjach. Jestem tu dla Ciebie. Kocham Cię i nigdy nie opuszczę.'

Kocham siebie, kocham to, że jestem sobą. Tak naprawdę nie chciałabym być kimkolwiek innym. Cieszę się, ze tu jestem. Czuję się dobrze będąc sobą. Jestem wdzieczna za odgrywanie mojej własnej roli w tym pieknym kosmicznym tańcu. Ufam, że odegram tę rolę po mistrzowsku. Jestem wdzieczna, że mam wokół ludzi, którzy tańczą ze mną.. Kocham to JA, którym teraz jestem. Kocham to budzące się do życia JA. Jestem wdzieczna za odwagę, która pozwala mi iść naprzód.
Dziekuję Ci moje JA.
Dziękuję Ci Boże.
Dziękuję za wszystko.

Uwalniam się teraz od wszelkich negatywnych wyobrażeń, które nie pozwalają mi być tym, kim jestem naprawdę. Po prostu uwalniam się od wszelkiego poczucia winy, lęków i niepotrzebnych trosk. Jestem wolna. Przede mną nieograniczone możliwości, które czekają na mnie, muszę tylko po nie siegnąć. Sięgam po nie z łatwością. Jestem wypelniona miłością i ufnością. Ufam życiu. Ufam procesowi życia. Ufam sile, która mnie prowadzi. Bóg zawsze mnie prowadzi, dlatego mogę przestać kontrolować i oceniać siebie i oddać się życiu. Oddaję się życiu, z radością, wdzięcznością. Widzę tylko dobro. Teraz odsuwam od siebie cały stworzony świat nakazów, zakazów, porównań i negatywnych wyobrażeń. Po prostu jestem. Cieszę się i działam w spontanicznej radości. Wypełnia mnie miłość i ufność. Pozwalam sobie na radość i spontaniczność. Wybaczam sobie, że tak dlugo nie korzystałam z życia w pełni, wybaczam sobie to, że nie potrafiłam odnaleźć właściwej drogi. To była moja niezbędna nauka. Dziś już rozumiem, że mam prawo czuć się wolna i się cieszyć. Ufam sobie. Kocham siebie i ufam sobie i życiu. Kocham ludzi i dlatego patrzę na nich z miłością. Kocham siebie, dlatego widze siebie oczami pełnymi miłości. Kocham siebie nawet wtedy, gdy chwilowo lęk przesłania mi odczuwanie miłości. Od teraz pozwalam miłości wpłynąc w moje życie. Moje życie jest pełne miłości i zaufania. Jestem calkowicie bezpieczna. Jestem bezpieczna sama ze sobą. Jestem bezpieczna w kochanym świecie. Mogę już przestać wciąż analizować i działać 'zapobiegawczo'- nie ma czemu zapobiegać- wszystko jest bezpieczne i dobre. Mogę spokojnie i ufnie oddać się życiu. Mam w sobie wielką siłę, która jest większa od wszelkiego lęku. Mam w sobie siłę miłości, która zwycięży wszystko. Zupełnie wszystko. Mogę spokojnie poddać się tej sile i odetchnąć.
Wybaczam sobie to, że tak bardzo pochłonęły mnie negatywne wyobrażenia o przyszłości – o sobie i świecie w przyszłości i teraźniejszości. To tylko pewien sposób myślenia. Teraz już wiem, że mogę wyzwolić się z dotychczasowego sposobu myślenia i oddać się miłości. Zawsze mogę oddać się miłości. Miłość rośnie we mnie. Moja miłość rośnie we mnie na moje zawołanie. Wystarczy, ze pomyślę o miłości a wypełnia ona mnie cała. Jestem cudownym dzieckiem, które może cudownie żyć. Wybieram cudowne życie. Teraz oddaję się tej pozytywnej sile miłości w moim świecie.
Akceptuję wszystko w sobie samej i wokół mnie – widząc to oczami miłości. Jak dobrze jest widzieć wszystko oczami miłości. Pozwalam sobie i innym po prostu być. Zaprzestaję wszelkich ocen i porównań. Obserwuję świat oczami pełnymi miłości.
Miłość jest darem, który sprawia, że czuję się pewna i stabilna. Widzę teraz świat i siebie samą przez pryzmat ufności i miłości. Zachwycam się każdą chwilą i każdą czynnością. Wyzwalam się wszelkich negatywnych wyobrażeń stworzonych w mojej głowie. Zaczynam od nowa. Zaczynam tak, jak chce Bóg. Daję sobie najwspanialszy dar- dając sobie nowe życie. Otworzyłam się w końcu na dobro, które na mnie czekało.
Jestem wolna i radosna. Żyję tak, jak chcę żyć. Miłość i zaufanie otwiera mi ku temu drogę, tu i teraz. Od teraz wszystko mnie cieszy- wszystko jest cudownym elementem życia.
Jestem lekka. Jestem wolna. Pozbywam się wszelkiego ciężaru w mojej głowie. Jestem cudownym radosnym dzieckiem Wszechświata. Pozwalam sobie wyzwolić się ze wszelkiego brzemienia sztucznej tożsamości i wyobrażeń, bo kocham życie. Bardzo kocham życie i otwieram się na nie.
To bezpieczne i w porządku otworzyć się na radość w życiu. To rozsądne otworzyć się na radość w życiu. To najwłaściwsza droga otworzyć się na radość i zaufanie w życiu. Uwalniam się teraz od wszelkich przestróg, jakie dawali mi rodzice. Zostawiam to im. Ja jestem sobą i jestem z tym zupełnie bezpieczna. Jestem dorosła, samodzielna i wybieram drogę miłości i zaufania. Zasługuję na wszystko, co najlepsze w życiu- dlatego dziś pozwalam sobie samej otworzyć się na moją własną prawdę- otworzyć się na miłość i zacząć po mojemu tworzyć moje własne bezpieczne życie.
Kocham mój umysł. Mój umysł jest wspaniałym narzędziem. Ufam mojemu umysłowi. Mój umysł współpracuje ze mną, Wypelniam mój umysł miłością, a wtedy staje się moim wielkim sprzymierzeńcem.

Jestem wolna i bezpieczna. Jestem ukochanym dzieckiem wrzechświata. Moje myśli wspierajac moje poczucie bezpieczeństwa. Wszystko jet dobrze.Zmieniając moje myśli – zmieniam moje życie. Zawsze mam wolność wyboru moich mysli.
Pragnę uczyć się nowych sposobów życia. Pragnę się zmienić. Wybieram życie w pełni świadome. W każdej chwili mogę zacząć od nowa. Każdy moment jest początkiem. Postanawiam rozpoczynać każdy dzień z wdziecznością i radością. Kocham życie. Dzisiaj zrobię coś inaczej niż zwykle. Jestem godną i wartościową osobą. Jestem zdolną i pozytywną kobietą.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
03 mar 2012, 14:05

Dla ukojenia duszy

Avatar użytkownika
przez Midas 03 mar 2012, 14:34
Ja jestem zdecydowanie nastawiona na autoterapię- tylko my sami tak naprawdę możemy wpłynąć na nasze postrzeganie świata i mamy ku temu ogromne możliwości, niestety wiele osób o tym nie wie, bo tego nie uczą w szkołach.

Właśnie! Czemu już w podstawówce nie ma takiego przedmiotu szkolnego jak Psychologia...nie mówiąc już o liceum czy technikum. To by było dobre.
Padłeś?! Powstań!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1284
Dołączył(a)
22 lis 2011, 23:15
Lokalizacja
51°07′39″N 20°24′44″E

Dla ukojenia duszy

przez aninka 03 mar 2012, 14:54
Tak jak jest 'wychowanie fizyczne' w szkole, tak samo powinno być 'wychowanie psychiczne'. Każdy od najmłodszych lat uczyłby się na czym polega działanie jego umysłu, o jego nawykach, o zaprogramowaniu, o tendencjach...Już małe dzieci mogłyby np. uczyć się jak radzić sobie z negatywnymi emocjami- na konkretnych ćwiczeniach w formie zabawy. To takie ważne..Niestety niewielu rodziców jest w stanie zapewnić dziecku taka wiedzę, zwłaszcza że sami są nieświadomi i przez to mnożą kolejne pokolenia z zaburzeniami emocjonalnymi. Oczywiście oni robią to najlepiej jak potrafią. gdyby w szkole uczono różnych technik relaksacyjnych, ba, medytacji, i 'oczyszczano' by dzieci z chorego poczucia winy...Niby częściowo taką misję ma spełniać religia...jednak to ta wpędza w jeszcze większe poczucie 'grzechu pierworodnego' co jest totalnym nieporozumieniem (przepraszam, jeśli urażę osoby religijne). Potrzebujemy świadomości w społeczeństwie!!! Moim wielkim marzeniem jest wprowadzenie nauczania psychologii do szkół- to byłaby najlepsza prewencja |'antypatologiczna'
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
03 mar 2012, 14:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Dla ukojenia duszy

Avatar użytkownika
przez Midas 03 mar 2012, 15:08
Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, a to przecież wydaje się takie oczywiste o czym piszesz! Jeżeli dzieci mają 2x w tyg religię to zastępując ją 'wychowaniem psychicznym' można, by chyba naprawdę zrobić milowy krok do przodu w społeczeństwie. Ciekawe czy, gdzieś na świecie to się sprawdza. Miałem w liceum godz. tygodniowo "wychowania do życia w rodzinie", ale zajęcia nie były obowiązkowe, przez co zjawiało się max. pół klasy. W dodatku bez motywacji jakim są oceny przedmiot wiadomo był traktowany bardzo olewkowo. Jakby miało to zadziałać to tylko stawiając na równi z matematyką czy biologią. I wprowadzając elementy, o których piszesz, a nie poruszanie tylko kwestii typu seks z gumą czy bez gumy :?

Wybacz, że tylko do tej części Twojego długiego posta się odniosłem.
Gratuluję postępu i wejścia na właściwą drogę w życiu ;)
Padłeś?! Powstań!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1284
Dołączył(a)
22 lis 2011, 23:15
Lokalizacja
51°07′39″N 20°24′44″E

Dla ukojenia duszy

przez aninka 03 mar 2012, 15:21
Najskuteczniejsze by było takie działanie, gdyby zacząć edukować jeszcze maluchy- gdyż wtedy można najłatwiej wypracować nawyki. po prostu wyrastaliby w poczuciu, że świadomość siebie i praca ze sobą to coś naturalnego. W liceum czy technikum to już trochę późno- młody człowiek ma już wykształcony w dużym stopniu sposób postrzegania świata i siebie, choć oczywiście lepiej późno niż wcale. Ale warunkiem musiałaby być atrakcyjność takich zajęć, to musiałoby być w formie ciekawej zabawy a nie nudnego wykładu..ach..marzenia..Choć wszystko zaczyna się od marzeń:). Ja próbuję mojej 5-letniej córeczce zaszczepiać zdrowe podejście (szkoda, ze nie wcześniej) i uczyć jej szacunku do samej siebie, staram się swoim zachowaniem pokazywać, że ma prawo odczuwać wszystko i to jest ok i jest kochana taka jaka jest, co nie oznacza oczywiście braku konsekwencji! Jednak tak ważne jest aby dziecko czuło się bezpieczne i kochane, i aby nie stawiano mu wymagań, których nie potrafi spełnić- wtedy właśnie nie musi w przyszłości zakładać chorych masek, które doprowadzają do nerwicy. wszystko się zaczyna w domu..a w przyszłości może i w szkole:)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
03 mar 2012, 14:05

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do