Kłótnia między synem, a matką

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Kłótnia między synem, a matką

przez Atlasik20 25 paź 2011, 03:06
Cześć. Od jakiegoś czasu kłócę się z moją matką. Powodów kłótni jest dużo, wystarczy, że zrobi się mała sprzeczka, a później leje się fala wypomnień, żalu itp. Dodam, że w większości to mama doprowadza do kłótni swoim zachowaniem. W większości myśli, że ma racje, a tak na prawdę jej nie ma. Mam dopiero 22 lata, ale w życiu dużo widziałem. Jestem typem człowieka który nie lubi konfliktów, zawiści, dwulicowych osób.. Tak w skrócie, moja mama ma też córkę z pierwszego małżeństwa(28 lata) która jest materialistką. Chłopaka wolała bogatszego, ale ten niestety jej nie kocha, traktuje ją totalnie jak szm**ę. Na dodatek ma z nim dziecko kilku miesięczne. Na moich oczach wyrywał jej włosy z głowy i wyzywał od dzi*ek etc.. Wyrzucił ją "z brzuchem" z domu. Wyzwisk pod jej adresem ze strony "ukochanego" było tysiące przez telefony, twarzą w twarz, publicznie. Kilka razy zdarzyło się, że przyjechał do matki po zwrot prezentów które córce kupił i przy okazji nakrzyczeć. Matka doskonale o wszystkim wiedziała jednak specjalnie nie reagowała na to, coś tam sobie pogadała. Któregoś dnia przyjechał do niej i jedyne co zrobiła to zaczeła go uspokajać – po co szalejesz, po co się kłócicie”. Najlepsze też było to, że jak to dziecko było jeszcze w brzuchu to powiedziała coś takiego "a może się nie urodzi". Teraz dziecko jest na świecie i jest najukochańsze, ale mi oczywiście to absolutnie nie przeszkadza. Przeszkadza mi to, że odkąd jestem z moją dziewczyną, matka jej nie toleruje tzn. jest dwulicowa, bo gadała na nią, że z biednego domu pochodzi, a jak się z nią widziała to "dzień dobry" z uśmiechem od ucha do ucha. W ogóle jak byliśmy ze sobą już jakiś czas to próbowała mnie przekonać żebym z nią nie był. Tylko czemu dziewczyna jest winna, to nie jej wina, że nie ma nadzianych starych z firmą, nowymi autami i działką nad morzem. Matka od zawsze dziwnie się odnosi pod jej adresem, czasem jakieś podteksty lecą, albo takie pytanie - "jedziesz gdzieś?" A ja zapytałem któregoś razu, gdzie jadę? - no nie wiem, do dziewczyny twojej. Czyli moja dziewczyna to „gdzieś”? Chodzi o to, że moja matka nie traktuje jej tak jak ja bym chciał czyli normalnie i przede wszystkim bez tej „dwulicowości”. Palant który bił i poniżał jej córkę jest mimo wszystko lepiej traktowany ( w moim odczuciu) niż moja dziewczyna która nic nikomu złego nie zrobiła, a ponadto i tak odnosi się do mojej matki miło. Odkąd jej córka poznała swojego panicza to mamie też się w główce poprzewracało pod względem materialnym. Sama kiedyś spotykała się z pewnym panem, ale jeździł „taczką” to niestety odpadł. Pamiętam też jakiegoś dziadka z mercedesem i nowym domkiem, ale niestety za stary. Matka oczywiście lepiej dogaduje się z córką, ja to jestem raczej „do pomocy”. Jak trzeba coś zrobić, naprawić czy pomóc to wtedy jest „synuś”. Reszta atrakcji zostaje między córką, a matką. Napisałem ten post ponieważ jestem w trakcie trwania konfliktu, a już mam tego dosyć. Chciałbym się wyprowadzić, ale to nie takie proste. Co wy na to?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
25 paź 2011, 02:01

Kłótnia między synem, a matką

Avatar użytkownika
przez tahela 25 paź 2011, 03:28
Co my na to a ze ei masz fanie z ta matką i nie jest to fajna sytacja. Widać emocje z twojego posta ze jesteś wkurzony,normalne to nie jest ,zę matka akceptuje chołopaka córki, ktory ja bije, każda normalna matka by namawiała do odejscia jakby zobaczyła,że ktoś obcy bije jej dziecko.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Kłótnia między synem, a matką

przez Sabaidee 25 paź 2011, 08:02
Zamiast kłócić się z matką i wylewać tutaj swoje frustracje może spróbuj z matką na spokojnie porozmawiać o tym co Cię boli. Kłótnia niczego nie rozwiązuje, a wprost przeciwnie - podkręca atmosferę. Nie tędy droga. Do szczerej i otwartej rozmowy potrzebna jest wola obu stron dlatego nie zawsze ta rozmowa jest możliwa. Spróbować jednak zawsze można. Jeśli nie odniesie to skutku, pozostaje zacisnąć zęby i rozejrzeć się za swoim własnym lokum bez wdawania się w sprzeczki.
Sabaidee
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Kłótnia między synem, a matką

Avatar użytkownika
przez Kamiloxi 25 paź 2011, 08:59
Tak jak napisał Sebaidee, postaraj się utrzymywać emocje na wodzy. Nie wdawaj się w żadne konflikty, utrzymuj cały czas pełen spokój i analizuj przebieg wydarzeń. Jeżeli twoja mama by tobie 'wmawiała' jakieś argumenty negatywne, nie zniżaj się do poziomy ponad normy i skup się tylko i wyłącznie na własnych, rozsądnych postanowieniach bez wdawania się w jakiekolwiek konfilkty. Myśl racjonalnie i zgodnie z normami zdrowego rozsądku, wtedy osiągniesz sukces gwarantowany! :)
“Ludzie, którzy stawiają sobie mierne cele życiowe, zazwyczaj osiągają to co zamierzali:
nie dążą do niczego i niczego nie zdobywają.”
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
25 mar 2011, 11:28
Lokalizacja
Wałbrzych

Kłótnia między synem, a matką

przez Atlasik20 25 paź 2011, 12:07
Ona sama podkręca taką atmosferę, przychodzi do mnie do pokoju i coś wmawia, albo w drugim pokoju mówi coś do siebie tak głośno żebym słyszał. Wiele razy zaciskałem zęby. W sumie to już wszystko wie, wczoraj jej powiedziałem co mnie boli. Ale wątpię żeby się zmieniła. Dalej będzie grać niewiniątko i się mądrować... I właśnie muszę zacząć panować nad sobą i starać się rozmawiać w takich sytuacjach normalnie, ale ciężko jest, bo boli mnie zachowanie matki wobec mojej dziewczyny. Nie wiadomo o co jej chodzi jak się kłóci, czy ma do mnie żal, że jej nie wyszło z moim ojcem, ale czemu ja jestem winien? Ona doskonale wie jak się zachowuje, nie jest taka głupia, a powiedziałbym, że nawet cwana, bo dużo gada z córką i obie nieraz coś kręcą. Czasem się zastanawiałem, a gdyby jej nie było(córki) to matka inaczej odbierała by mnie i moją dziewczynę, bo wiem od dawna, że bardziej jest za nią i z nią bardziej trzyma. Nie wiem skąd tyle nienawiści bierze się u ludzi i czemu sami stwarzają sobie problemy przez które inni muszą cierpieć.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
25 paź 2011, 02:01

Kłótnia między synem, a matką

Avatar użytkownika
przez Kamiloxi 25 paź 2011, 16:35
Jeśli chodzi tu o twoją mamę to ma takie cechy zachowawcze, które stanowią pewien problem. Jeżeli ten problem się stopniowo pogarsza niezbędna jest pomoc specjalisty, dobrze że porozmawiałeś o tym z Twoją mamą. Teraz pozostaje Ci poczekać na reakcje i poprawę. Jeżeli by nie było widać poprawy, skorzystaj z przysługi rodziny/krewnych opowiedz im o twoich problemach i poproś ich by porozmawiali z twoją mamą. Wtedy będzie większa szansa na sukces. :)
“Ludzie, którzy stawiają sobie mierne cele życiowe, zazwyczaj osiągają to co zamierzali:
nie dążą do niczego i niczego nie zdobywają.”
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
25 mar 2011, 11:28
Lokalizacja
Wałbrzych

Kłótnia między synem, a matką

przez Atlasik20 25 paź 2011, 18:21
Jakbym jej powiedział żeby poszła do specjalisty to pewnie by mnie wyśmiała i powiedziała, że to ja muszę iść. Ona w większości przypadków próbuje mnie uciszać tym, że mi powie "po co się wydzierasz?" "nie wstydzisz się?" "jesteś chamski" "jakby był ojciec to byś dostał w łeb i byś siedział cicho". Przyznam się, że czasem krzyczę(jak już nie mogę wytrzymać), ale od jakiegoś czasu staram się panować nad sobą, bo nic to nie da, że ja będę krzyczał, szkoda gardła i szarpania sobie opinii choć tym się już nie przejmuję. Ostatnio nie krzyczałem tylko mówiłem jakby głośniej, a ona w kółko to samo "jesteś chamski", a sama się wydziera, szczególnie jak nie ma racji, co zdarza się często. Jak patrze na rodziny moich znajomych to, aż nie mogę uwierzyć, choć ja nie mam wcale tak źle, bo są ludzie którzy na prawdę przeżywają tragedię. Teraz się obraziła i próbuje dać do zrozumienia, że na jej pomoc nie mam co liczyć. Córce mieszkanie kupiła(miało być dla matki, ale dziecko się urodziło to automatycznie poszło dla córki), teraz samochód nowy kupi jej prawdopodobnie, a mnie to pewnie nic nie pomoże, bo nie jestem dla niej posłuszny, nie przytakuje jej i jestem z dziewczyną której ona nie toleruje. Podczas ostatniej kłótni powiedziała mi żebym nie przychodził z nią do mojego domu tylko żebyśmy "siedzieli sobie u niej".
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
25 paź 2011, 02:01

Kłótnia między synem, a matką

Avatar użytkownika
przez tahela 25 paź 2011, 18:43
Porozmawiaj spokojnie z mamą powiedz co myśłisz beż krzyku,ze kochasz dziewczynę,że bedziesz ją przyprowadzał bo jest dla Ciebie ważna,jak mamie zacznie się atak to nie wchodź w dyskusje tylko odpuśc a o samochod czy inne rzeczy sie nie proś ,masz dziewczyne ,któą kochasz jakoś dacie radę sobie,moze pomyśl o przeprowadzce.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Kłótnia między synem, a matką

przez essprit 25 paź 2011, 19:30
Wiesz co ... a może po prostu "zostaw" mamę.

Nie tłumacz, nie pokazuj jej co Cię boli, zdystansuj się ...
Wydaje mi się, że tak jak to teraz wygląda - Ty nic nie zmienisz.
A jedynie ją "zachęcasz" żeby bardziej Ciebie "atakowała".

Piszesz, że trzyma bardziej z siostrą - a Ty cały czas się dopominasz o choćby ułamek tego.
Z niewiadomych przyczyn nie chce albo nie potrafi Ci tego dać.
Stąd im szybciej emocjonalnie odpuścisz, zostawisz to - tym łatwiej Ci będzie.

Łatwiej ... odejść z domu i zacząć żyć z taką osobą, która Ciebie szanuje i kocha.
Offline
Posty
1421
Dołączył(a)
14 gru 2008, 13:21

Kłótnia między synem, a matką

przez Atlasik20 25 paź 2011, 20:17
Wiem, bo moje tłumaczenie nic nie da, chyba nie da się kogoś zmienić, ta osoba musi sama chcieć się zmienić. Moje nerwy, krzyki i stresy nic tu nie dadzą. Aktualnie matka nie odzywa się do mnie, unika mnie i chce chyba dać mi do zrozumienia, że się obraziła, a może jeszcze, że to moja wina. Niech sobie myśli co chce. Ja nie będę się dalej stresował i denerwował, bo szkoda zdrowia. Jak ktoś nie umie żyć w zgodzie to niech sobie żyje sam. Najlepiej to olać i zająć się swoimi problemami, bo jakby tego było mało, to jestem w trakcie szukania pracy, a jak wiadomo, ciężko jest coś znaleźć, ale z tym dam radę - kwestia czasu. Jeszcze z rok na pewno będę musiał z nią mieszkać..... Dziękuję wszystkim za wsparcie :uklon:
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
25 paź 2011, 02:01

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do