Filozofia - teoria sytuacji granicznych

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Filozofia - teoria sytuacji granicznych

przez refren 17 sie 2011, 22:26
To jest teoria z filozofii egzystencjalizmu - nurtu który zainspirował jedną z metod terapii - humanistyczno - egzystencjalną.

Autor - Jaspers - był filozofem i psychiatrą

TEORIA SYTUACJI GRANICZNYCH :

Człowiek jest zawsze w sytuacji - jest zawsze w jakiejś relacji do świata, jest w niego uwikłany, ma co do świata jakieś zamiary, lokuje w nim swoje cele.

Sytuacje graniczne - uzmysławiają człowiekowi, że jest bytem problematycznym, tzn skazanym na ciągłe wybieranie i nie mogącym liczyć na żadną pewność i potwierdzenie, że te wybory są słuszne.

Sytuacji granicznych NIE MOŻNA UNIKNĄĆ, choć można o nich zapomnieć - za cenę odejścia od autentycznego bytu człowieka
"Przeżywać sytuacje graniczne i egzystować to jedno i to samo ".

Jaspers wymienia 4 sytuacje graniczne

1) TO, ŻE STALE ZNAJDUJĘ SIĘ W JAKICHŚ SYTUACJACH

Uświadomić sobie, że jestem w sytuacji, to zrozumienie, że każda sytuacja jest tylko jedną możliwością z wielu, uświadamiam sobie, że nie jestem czymś ogólnym, całością wszystkich możliwości lecz czymś cząstkowym - i mój kontakt ze światem zawsze jest cząstkowy, zawsze ograniczony.

2) TO, ŻE MOGĘ ŻYĆ BEZ WALKI I CIERPIENIA

Chodzi o c i e r p i e n i e faktyczne lub zawsze grożąca człowiekowi możliwość. Życie bez cierpienia usypia - wszystko idzie dobrze i człowiekowi zaczyna się wydawać, że w jego wyborach nie ma żadnego ryzyka. Rodzi się poczucie pewności, a to znaczy, że człowiek zapomniał kim jest (bytem problematycznym). Szczęście zagraża autentycznej egzystencji. Cierpienie przywraca wzrok. W wielu mitach bohater dopiero po przejściu przez liczne życiowe nieszczęścia zyskuje autentyczną samoświadomość.
W a l k a - Również sytuacja graniczna, bo nie ma od niej ucieczki. Uświadamia człowiekowi, że w stosunkach z innymi niemożliwe jest uformowanie niezmiennej i nieskazitelnej wspólnoty - człowiek widzi, że liczy się siła, a nie zasady czy argumenty.
Możliwa jest wprawdzie walka oparta na miłości - a nie przemocy. Jest to wspólne przezwyciężenie tego co jest, w imię tego, co powinno być wspólne, bo istnieje na zasadzie solidarności. Tak więc walcząc uświadamiam sobie, że jestem w swoim bycie nie zakończony, nieabsolutny, że ciągle buduję sam siebie współegzystując z inną ukochaną egzystencją.

3) ŻE BIORĘ NA SIEBIE WINĘ

W i n a pojawia się jako odpowiedzialność za skutki mego działania, których być może nie chcę, ale które powoduję - to znaczy, że nie zjednoczyłem się harmonijnie ze światem

4) ŻE MUSZĘ UMRZEĆ

Śmierć szczególnie ukazuje problematyczność mojego bytu. Jest granicą moich poczynań. Myśl o śmierci - mojej czy moich bliskich uświadamia mi, że kolejne sytuacje w które wchodzę nie mają ostatecznego sensu, wyłaniają się z niebytu i zapadają w niebyt. Uświadamiam sobie, że wszystko kończy się śmiercią, ale mimo to podejmuję ryzyko życia - to jest konfrontacji ze światem, działania, realizacji swoich zamierzeń. "Ten kto patrzył w oczy śmierci, ten tylko istnieje" Autentycznie istnieje ten, kto podjął ryzyko konfrontacji ze światem - czyli obiektywizacji siebie. Śmierć jest radykalnym absurdem, który nie pozwala nam bezpiecznie wtopić się w świat.

Sytuacje graniczne uświadamiają mi, że albo zrezygnuję z życia autentycznego, zamknę się w jakiejś skostniałej skorupie - będę żył jak automat, poddawszy się rutynie, bezrefleksyjnie i udawał byt bez świadomości, albo będę żył jak egzystencja - to znaczy podejmował ryzyko bez nadziei na ostateczne rozwiązanie i znalezienie oparcia .

W każdej sytuacji granicznej zostaje mi zabrany grunt spod nóg. W świecie nie ma spełnienia, skoro miłość musi się przejawiać jako walka. Muszę się więc odróżnić od świata, który ma tylko pozór bytu autentycznego i nie można w nim znaleźć spokoju. Brak oparcia wymusza na człowieku aktywność : to, że nie może znaleźć on bezpiecznego schronienia w świecie skłania go do budowania samemu swego życia i jego sensu- człowiek staje się wolny, bierze na siebie odpowiedzialność, żyje w sposób autentyczny.

-- 26 lis 2011, 16:56 --

Trafiłam właśnie na świetną uwagę na temat cierpienia i nerwicy:

"Panujący powszechnie pogląd, że rozwój psychologiczny doprowadza ostatecznie do stanu, w którym nie ma żadnego cierpienia, jest oczywiście całkowicie fałszywy. Cierpienia i konflikty są częścią życia i nie należy ich uważać za "chorobę", są naturalnymi przymiotami każdego ludzkiego bytu, są jakby normalnym przeciwnym biegunem szczęścia. Stają się chorobą lub kompleksem tylko wtedy, gdy człowiek z powodu słabości lub tchórzostwa lub braku zrozumienia pragnie od nich uciec.
Dlatego należy rozróżnić ściśle wyparcie i stłumienie. Stłumienie stanowi rozwiązanie moralne, natomiast wyparcie jest raczej niemoralną skłonnością do pozbycia się nieprzyjemnych decyzji. Stłumienie może powodować zmartwienia, cierpienia i konflikty, nie wywołuje jednak neurozy. Neuroza jest zawsze namiastką uzasadnionego cierpienia, powiada Jung. W gruncie rzeczy neuroza jest nieautentycznym cierpieniem, odczuwanym jako przeciwne życiu i bezsensowne, podczas gdy cierpienie spowodowane przez
"autentyczną" przyczynę przynosi z sobą zawsze przeczucie późniejszego spełnienia i duchowego wzbogacenia. W tym rozeznaniu można sądzić, że dochodzenie do nadświadomości jest także przekształceniem cierpienia nieautentycznego w autentyczne"

/Jolande Jacobi, Psychologia C.G. Junga, wprowadzenie do całości dzieła/
refren
Offline

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do