Wróciłam ze szpitala - komentarz.

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Wróciłam ze szpitala - komentarz.

Avatar użytkownika
przez acetyloCoA 23 cze 2011, 23:38
Właśnie wróciłam ze szpitala ze Świecia. Jeżeli ktoś chciałby, mogę opisać pobyt;) Ogólnie jestem bardzo zadowolona z leczenia na Oddziale V:) Czekają mnie wielkie zmiany:) Pozdrawiam Was bardzo serdecznie!!!!!!!
Kobieta musi wyglądać tak mądrze, by jej głupota była miłą niespodzianką.
Karl Kraus
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
31 mar 2009, 00:56

Wróciłam ze szpitala - komentarz.

Avatar użytkownika
przez Badziak 24 cze 2011, 00:20
Opisz wszystko dokładnie. :D Co Ci dolega, jak sobie z tym poradził szpital, co Ci dawali, jakie miałaś zajęcia, jak ze studiami (medycyna jeśli dobrze pamiętam), co planujesz na najbliższą przyszłość?
Zaburzenia depresyjno-lękowe z elementami fobii społecznej:
Anafranil SR (klomipramina) 150 mg
Amizepin (karbamazepina) 400 mg

+ terapia behawioralno-poznawcza :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1412
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 23:21

Wróciłam ze szpitala - komentarz.

przez Miniaa 24 cze 2011, 00:55
Zawsze to radośnie czytać o czyiś małych kroczkach do normalności. Bardzo chętnie poczytać :)
Kiedyś zatrzymam czas
I na skrzydłach jak ptak
Będę leciał co sił
Tam, gdzie moje sny,
Offline
Posty
519
Dołączył(a)
06 sty 2010, 20:10
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wróciłam ze szpitala - komentarz.

Avatar użytkownika
przez Amon_Rah 24 cze 2011, 01:03
Napisz prosze wszystko szczegolowo...moze pomozesz innym, którzy boja sie Swiecia. Ja tez sie balem szpitala, dopóki do niego nie trafilem w srodku nocy, kiedy policja mnie z torów zabrala ;)
ObrazekObrazekObrazekObrazek
KOCOBO JE CPБИЈА!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1867
Dołączył(a)
28 sty 2006, 00:35
Lokalizacja
Ultima Thule

Wróciłam ze szpitala - komentarz.

Avatar użytkownika
przez acetyloCoA 24 cze 2011, 15:44
Trafiłam na oddział V. Ponoć V i II są najlepsze dla kobiet. Trafiłam tam z deprechą, nerwicą, trichotilomanią, innymi samookaleczeniami, myślami samobójczymi. Obecnie biorę fluoksetynę, ketrel i depakinę. W szpitalu zmieniano mi leki, ale szczerze mówiąc byłam wtedy w takim stanie, że nie ogarniałam co dostawałam. Pani Ordynator to złota kobieta, cierpliwa, bardzo życzliwa, lekarz z powołaniem. Większość pielęgniarek bardzo życzliwe i kochane babki. Pojedyncze to wrednawe baby, ale jak to w życiu bywa:)) Kompletnie nie można wierzyć w mity o tym, że tam dają specjalnie dużo leków, żeby człowieka otępić - nawet jeżeli chciałoby się taką dawkę dostać, żeby zapomnieć o problemach, na pewno się jej nie dostanie! W pasy zapinane tylko osoby poważnie agresywnie. Niestety nie ma już podziału na oddział depresji i nerwic i resztę, więc na jednym oddziale byłam z osobami bardzo ciężko chorymi, aż serce pękało:( Pani Ordynator specjalnie załatwiła mi psychologa, mimo że pani psycholog pracująca na oddziale była na chorobowym. Nurt behawioralno-poznawczy okazał się dla mnie zbawieniem! Fantastyczny Psycholog - młody człowiek, dyskutowaliśmy o moich problemach, zaopatrzył mnie w poradniki, książki i ulotki na temat moich chorób. Przychodził tyle razy w ciągu tygodnia, ile chciałam. Minus to jedzenie - mało i niektóre chore kradły jedzenie, ogólnie szkoła przetrwania, ale 3 pielęgniarki nie były w stanie upilnować 35 pacjentek. Piękne otoczenie - park, ławeczki, prace w ogródku. Terapia zajęciowa z fantastyczną panią Lidzią - słuchanie muzyki i zajęcia plastyczne.
Rzuciłam medycynę, na którą poszłam dla innych. Startuję na ASP, może mi się uda. Rodzina przejrzała na oczy, zobaczyła, że to nie są żarty i się wzięli za siebie. W końcu czuję, że się w domu liczę. Szkoda, że musiałam doprowadzić się do takiego stanu, żeby sytuacja się zmieniła, ale jest już ok. Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania, to proszę bardzo - odpowiem na wszystko, bo tak teraz nie wiem, co może Was interesować.
Buźka!!!
Kobieta musi wyglądać tak mądrze, by jej głupota była miłą niespodzianką.
Karl Kraus
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
31 mar 2009, 00:56

Wróciłam ze szpitala - komentarz.

przez Agasaya 24 cze 2011, 16:55
miło się czyta że komuś się tak bardzo polepszyło... gratuluję i trzymam kciuki za dalsze postępy
Agasaya
Offline

Wróciłam ze szpitala - komentarz.

Avatar użytkownika
przez TheGrengolada 24 cze 2011, 20:04
Czy chodziłaś na terapię przed pójściem do szpitala i czy różniła się ona w jakiś sposób od tych zajęć w szpitalu? Jak długo chorujesz?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
535
Dołączył(a)
28 maja 2010, 22:52
Lokalizacja
Warszawa

Wróciłam ze szpitala - komentarz.

przez Nortt 24 cze 2011, 21:21
acetyloCoA napisał(a):Trafiłam na oddział V. Ponoć V i II są najlepsze dla kobiet. Trafiłam tam z deprechą, nerwicą, trichotilomanią, innymi samookaleczeniami, myślami samobójczymi. Obecnie biorę fluoksetynę, ketrel i depakinę. W szpitalu zmieniano mi leki, ale szczerze mówiąc byłam wtedy w takim stanie, że nie ogarniałam co dostawałam. Pani Ordynator to złota kobieta, cierpliwa, bardzo życzliwa, lekarz z powołaniem. Większość pielęgniarek bardzo życzliwe i kochane babki. Pojedyncze to wrednawe baby, ale jak to w życiu bywa:)) Kompletnie nie można wierzyć w mity o tym, że tam dają specjalnie dużo leków, żeby człowieka otępić - nawet jeżeli chciałoby się taką dawkę dostać, żeby zapomnieć o problemach, na pewno się jej nie dostanie! W pasy zapinane tylko osoby poważnie agresywnie. Niestety nie ma już podziału na oddział depresji i nerwic i resztę, więc na jednym oddziale byłam z osobami bardzo ciężko chorymi, aż serce pękało:( Pani Ordynator specjalnie załatwiła mi psychologa, mimo że pani psycholog pracująca na oddziale była na chorobowym. Nurt behawioralno-poznawczy okazał się dla mnie zbawieniem! Fantastyczny Psycholog - młody człowiek, dyskutowaliśmy o moich problemach, zaopatrzył mnie w poradniki, książki i ulotki na temat moich chorób. Przychodził tyle razy w ciągu tygodnia, ile chciałam. Minus to jedzenie - mało i niektóre chore kradły jedzenie, ogólnie szkoła przetrwania, ale 3 pielęgniarki nie były w stanie upilnować 35 pacjentek. Piękne otoczenie - park, ławeczki, prace w ogródku. Terapia zajęciowa z fantastyczną panią Lidzią - słuchanie muzyki i zajęcia plastyczne.
Rzuciłam medycynę, na którą poszłam dla innych. Startuję na ASP, może mi się uda. Rodzina przejrzała na oczy, zobaczyła, że to nie są żarty i się wzięli za siebie. W końcu czuję, że się w domu liczę. Szkoda, że musiałam doprowadzić się do takiego stanu, żeby sytuacja się zmieniła, ale jest już ok. Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania, to proszę bardzo - odpowiem na wszystko, bo tak teraz nie wiem, co może Was interesować.
Buźka!!!

Pięknie słyszeć że udaje ci się powoli wracać do zdrowia Podoba mi się tez to ASP zamiast kijowej medycyny dla lamusów. Tak trzymać^^
Nortt
Offline

Wróciłam ze szpitala - komentarz.

przez Michuj 24 cze 2011, 21:29
sam jesteś lamus :bezradny: co ja bym dał, żeby cofnąć czas i iść na medycynę.
Michuj
Offline

Wróciłam ze szpitala - komentarz.

przez Nortt 24 cze 2011, 21:52
Michuj napisał(a):sam jesteś lamus :bezradny: co ja bym dał, żeby cofnąć czas i iść na medycynę.

Moja była chodziła w Poznaniu na medycynę, poza tym miałem też parę lat temu tam kuzyna, wiem więcej o tym środowisku niż jesteś wstanie sobie wyobrazić, jebane córeki i synkowie ordynatorów i lizodupy z pierdolonymi kujonami przeplatane.
Nortt
Offline

Wróciłam ze szpitala - komentarz.

przez Michuj 24 cze 2011, 22:00
Nortt, Wszędzie jest podobnie. Zawsze masz grupę kujonów z lizodupami, na ASP też (bliski członek rodziny jest nauczycielem akademickim i tu z kolei moja była). Mam znajomych po akademii medycznej więc też się orientuję jak to wygląda. Niczym to nie odbiega od innych kierunków. Więc daruj sobie określenia typu lamusy.
Michuj
Offline

Wróciłam ze szpitala - komentarz.

Avatar użytkownika
przez Sensitive Soul 24 cze 2011, 22:15
acetyloCoA
Przede wszystkim należą Ci się brawa za samą decyzję o poddaniu się hospitalizacji. Podjęcie tego kroku to dowód na to, że masz odwagę i siłę by walczyć z własnymi zaburzeniami - a to już bardzo dużo. Warto sobie uzmysłowić, że każdy z nas ma tylko jedno życie i jedną jedyną szansę na to by je sobie ułożyć - wyciągnąć dłoń po swoje marzenia. Nie wolno pozwolić na to by te wszystkie cholerne zaburzenia zaprzepaściły tę szansę. Ja właśnie to zrozumiałem i staram się walczyć z nerwicą jak tylko mogę. Cieszę się, że jesteś zadowolona z pobytu i dobrze się czujesz, oby od tej pory było już tylko lepiej. Trzymam kciuki. ;)
"I'd rather be hated for who I am, than loved for who I'm not..."
Kurt Cobain
Avatar użytkownika
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
11 sie 2010, 17:31

Wróciłam ze szpitala - komentarz.

przez uzytkownik 24 cze 2011, 22:25
Akurat dzięki kujonom bez koneksji, a nie pi****nym obibokom chociaż mamy wyedukowanych lekarzy w większych miastach - szkoda, że praktyki niezbyt sporo, szczególnie na chirurgii precyzyjnej (np. okulistyka czy neurochirurgia)! Nepotyzm pomijam akurat w tym przypadku i to, że w dupie im się przewraca.
uzytkownik
Offline

Wróciłam ze szpitala - komentarz.

Avatar użytkownika
przez acetyloCoA 24 cze 2011, 22:35
Widzę, że mój temat dał paru osobom pole do popisu ;) dziękuję wszystkim za słowa otuchy! Choruję od dzieciństwa, od 2 lat pogorszenie. Chodziłam rok na psychodynamiczną, ale mała poprawa. To była bardzo ciężka decyzja, ale cieszę się, że byłam w szpitalu. Na serio mi pomogło. A co do medycyny, to po prostu nie jest moja bajka, mimo że oceny miałam super (żeby tatuś mógł się chwalić córeczką). Ale do czego to mnie doprowadziło, to już wiecie.
Kobieta musi wyglądać tak mądrze, by jej głupota była miłą niespodzianką.
Karl Kraus
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
31 mar 2009, 00:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do