Moja autoterapia

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Moja autoterapia

przez Capoeira 12 kwi 2011, 17:14
Witam chciałbym się z wami podzielić jak ja radze sobie z moją depresją.
Od kilku lat borykam się z beznadziejnością, złym nastrojem itp. Odkąd zacząłem brać leki dostrzegłem bardzo ciekawą rzecz. Nastrój się polepszył, lecz ciągłe napięcie w brzuchu nie dawało mi spokoju, to najprawdopodobniej nagromadzona agresja.
Po dłuższych poszukiwaniach w internecie natrafiłem na ten oto tekst http://www.redirectingselftherapy.com/polish.html
Jest on krótki, ale bardzo treściwy i gdy przemyśli się parę spraw, cała układanka łączy się w 1 całość.
Jeśli zaczniecie pracować z tą metodą chciałbym dodać od siebie kilka pomocnych uwag.
- jeśli pomyślicie o tym aby zacząć wyładowywać złość, mogą pojawić się mechanizmy obronne typu senność, tysiące wymówek żeby tego nie robić itp.
- cały czas musicie przekierowywać agresje to ich rzeczywistych źródeł (matka, ojciec, lub osoby które nas krzywdziły w dzieciństwie).
- pierwsze próby nie zniwelują napięcia, lecz nie poddawajcie się.
- jeśli macie lęki zacznijcie je traktować jako skutek tego napięcia, a nie jako was samych.
- jeśli nauczycie się wyładowywać gniew, potem pojawi się uczucie odreagowania, zacznie się poprawiać humor który będzie się utrzymywał coraz dłużej, a napięcie opadnie.

Noo.. to chyba narazie tyle :)
Jeśli miałbym napisać o sobie to jestem człowiekiem bardzo optymistycznym, a o swoich dobrych cechach mógłbym napisać książkę. Sam optymizm nie wpłynie na nasz nastrój jeśli coś nas dręczy od środka.
Mam nadzieję, że pomogę chociaż jednej osobie.

Życzę Wam dużo wiary w siebie i samozaparcia
Pozdrawiam Capoeira
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
12 kwi 2011, 16:53

Moja autoterapia

przez kamaba 28 cze 2011, 21:34
Witam Cię serdecznie. Przez przypadek znalazłam Twój wpis i szok... tyle lat czegoś takiego szukałam nie mając pojęcia, że coś takiego jak przekierowanie agresji istnieje i może mi pomóc. Czy zechciałbyś odpowiedzieć mi na parę pytań i podpowiedzieć jak to wprowadzić w życie borykam się z takim problemem około 15 lat... Widzę z opisu, że Tobie to pomogło. Chciałabym wniknąć w temat na razie na okrętkę czytam ten artykuł Biologia....próbując to zrozumieć i przetrawić. Jakoś czuję , że może to W KOŃCU mi pomoże zupełnie jakbym doznała olśnienia tylko w praktyce... Może znasz więcej artykułów na ten temat ? Może jakieś przykłady ? Cokolwiek.
Pozdrawiam k.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
28 cze 2011, 21:22

Moja autoterapia

Avatar użytkownika
przez Lilana 29 cze 2011, 01:56
Oby tylko ktoś się nie pomylił i nie przerobił tej metody na codzienne pielęgnowanie urazy do konkretnych osób, bo to też zabija od środka.
Przydałby się lepszy opis jak to wygląda w praktyce. Widziałam na angielskich stronach ale tam jest tyle nieprzejrzystego tekstu jednym ciągiem, że wyłowić z tego coś sensownego, to cud.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
18 cze 2011, 21:30
Lokalizacja
Wawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Moja autoterapia

Avatar użytkownika
przez *Monika* 29 cze 2011, 02:27
Ciekawy artykuł. Od siebie dodam,że czasem chorzy znajdują się w bardzo złych stanach i nie są świadomi tego, nad czym mają popracować. Mogą przeczytać i nie zrozumieć.
Wydaje mi się,że te wskazówki mogą wykorzystać ci, którzy są świadomi relacji z rodzicami oraz ci, którzy mają za sobą udział w sesjach teapeutycznych.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Moja autoterapia

Avatar użytkownika
przez *Monika* 29 cze 2011, 17:43
Ka_Po, Ja nie znaju Katja! :mrgreen:
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Moja autoterapia

przez Taurus 15 lis 2011, 05:48
Witaj Capoeira!

Przez przypadek znalazłam Twój wpis i bardzo mi się on podoba.Wiesz co, ze mną jest chyba ten sam problem, cały czas tłumię w sobie emocje, od najmłodszych lat, jedyną reakcą na stres jest u mnie płacz. Nawet teraz staram sobie uczyć się radzić ze stresem poprzez medytacje, relaksacje, a nie pomyślałam o tym, ze można inaczej, że można właśnie wyładowywać swój stres...
Mam tylko jeden problem-nie mieszkam sama i co pomysli osoba, która ze mną mieszka, jak usłyszy jakieś dziwne odgłosy z mojego pokoju?Maiłałeś też może problem tego typu, jak sobie z tym poradziłeś?Czy można wyładowywać stres, gniew, ale nie krzycząc???Wiem, ze to niepełne wyładowanie-krzyk pomaga w tym "oczyszczeniu",prawda?
Pozdrawiam:-)

-- 15 lis 2011, 04:52 --

Może jeszcze dodam, ze ja chyba nie mam problemu zw z depresją, ale mam nerwicę. Myślę jednak, ze zastosowanie "Twojej" metody moze znaleźć zastosowanie również w takich przypadkach jak "Mój":-) - to tak k woli wyjaśnienia.

-- 15 lis 2011, 04:57 --

Sorki-masło maślane. Mam na myśli,że Twoja metoda może znaleźć również zastosowanie w moim przypadku:-)Tak mi się wydaje.Co Ty myślisz na ten temat?Znasz jakieś przykłady wyładowywania stresu/gniewu, jak Ty sobie z tym radziłeś?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
14 lis 2011, 00:46

Moja autoterapia

przez Capoeira 20 sie 2012, 07:27
Witam po długiej przerwie.
Wiem że temat umarł, ale jeśli ktoś go znajdzie to dodam parę swoich przemyśleń. Po prawie 1,5 roku zbierania doświadczeń ze znalezieniem złotego środka doszedłem do pewnych wniosków. Może zacznę od metody który dałem w pierwszym poście - to nie działa (tylko potęguje nienawiść). Jakiś miesiąc później od napsiania tego tekstu i tego typu eksperymentach miałem 2 tyogniową wycieczke do psychaitryka :D. Także nie polecam.
Przez ten czas nauczyłem się wyrażać gniew i różne inne emocje lecz to nie eliminuje problemu. Na tym etapie po lękach zostały jakieś marne niedobitki które mnie postraszą raz na 2-3 dni.
Krótko i na temat. Wróćcie do okresu sprzed nerwicy, dzieciństwo (nikomu nie uwierze że nerwice, depresje ma od dziecka) itp, jak ona się zaczęła. Tam kryje się rozwiązanie. Ze szczególną uwagą na to jakie zasoby, cechy osobowości wyparliście. Gdy z tego wychodzicie i wrócicie do świata żywych mogą prawdopodobnie pojawi się poczucie winy, wstyd, nieakceptacja siebie i wszystkie to gówno z którym trzeba sobie poradzić. (niektórzy wypierają gniew, ja wyparłem słabość, sprawdz co wyparłeś Ty! :D)
Jeśli chodzi o wszelakie fobie polecam je stopniowo przełamywać. Ja doświadczyłem dwóch agorafobia - wychodziłem mimo wszystko, ementofobia - terapia szokowa ;)
Sprawa relacji z rodzicami wyglądała u mnei tak:
- trzeba zaakceptować to jacy są
- wszystkie negatywne przekonania na temat świata/siebie/emocji/ludzi są w większości nieprawdziwe
- ta relacja będzie w moim życiu zawsze, ale ode mnie zależy w jakiej formie
dlatego wyrzucanie gniewu to delikatna sprawa, ja to zrobiłem i nie czułem się lepiej, ani relacja się jakoś szczególnei nie zmieniła.

Mam nadzieje, że ktoś skorzysta z mojego postu. No i przy okazji pochwale się komuś moim sukcesem :D

Trudno jest streścić tyle doświadczeń i przemyśleń z tak długiego czasu, ale napisałem to co akurat jest dla mnei najważniejsze.

Lęki to też kwestia w dużym stopniu behawioralna dlatego warto nauczyć się je ignorować, nie zlikwiduje to przyczyny, ale łatwiej się żyje.

Pozdrawiam wszystkich i życzę sukcesów w głębszym poznawaniu siebie. Bo nerwica to nie walka, tylko bolesny kop w dupe żebyście się ogarneli.
Capoeira
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
12 kwi 2011, 16:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do