W poszukiwaniu pomocnej dłoni

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

W poszukiwaniu pomocnej dłoni

przez robercisj23 16 lut 2011, 19:01
Szanowni Państwo,

Chciałbym zapytać gdzie mogę szukać pomocy, nie wiem gdzie się zwrócić?
Mam 36 lat, jestem synem ojca - alkoholika, związane z tym faktem dzieciństwo moje, mojego rodzeństwa i matki nie było łatwe, mam na myśli przemoc za równo psychiczną jak i fizyczną. Jednak to tylko jeden z nie wielu moich problemów, nie wiem czy ma on związek z kolejnymi traumatycznymi wydarzeniami w moim życiu.
W wieku 19- stu lat, zawarłem związek małżeński, w tym samym czasie urodził nam się syn. Oboje z małżonką pochodziliśmy z mało zamożnych rodzin. Fakt ten zmusił mnie do przerwania szkoły średniej, z jednej strony chcąc aby żona kontynuowała edukację, z drugiej strony zapewnić byt naszej młodej rodzinie. Podjąłem pracę, po kilku latach otworzyliśmy własną działalność. Powodziło nam się nie źle, byliśmy szczęśliwą, kochającą się rodziną. Wiedząc co przeżywała moja matka z mężem alkoholikiem, robiłem wszystko żeby być idealnym mężem i ojcem. Udawało mi się to, z tego faktu czerpałem nawet wielką satysfakcję, byłem dumny.
W 2003 roku wspólnie z pewnym człowiekiem, ów czas uważanym za przyjaciela rodziny, postanowiłem zainwestować wszystkie zgromadzone środki w uruchomienie klubu bilardowego w jednym z podwarszawskich miast, ponadto zadłużając się w bankach. Kontynuowałem swoją życiową pasję bilardową, byłem zawodowym graczem, dużo angażowałem się społecznie, byłem współzałożycielem Polskiej Federacji Bilarda.
W 2007 w wyniku przestępczej działalności wspólnika straciłem klub, oszczędności w zasadzie całego życia, straciłem także pasję i pięć lat ciężkiej pracy. Kilka miesięcy później żona złożyła pozew o rozwód, kompletnie mnie to zdruzgotało. Mając nadzieję że wyjaśnię wszystko, mając nadzieję na uratowanie małżeństwa, nie wnosiłem do sądu o podział majątku, zrzekłem się wszystkiego. Niestety małżeństwa nie udało się uratować, piętnaście lat poszło na marne. Na jednej z rozpraw rozwodowych dowiedziałem się że świadkiem ze strony żony będzie mój były wspólnik, ten który tak potwornie nas oszukał i okradł. Tak bardzo ją kochałem, kompletnie nie potrafiłem zrozumieć co się wokół mnie dzieje. W społeczeństwie, w sądzie zrobili ze mnie hazardzistę, alkoholika, oszusta i malwersanta, odebrali mi godność.
Nie mogłem wrócić do domu, do ojca alkoholika, to by mnie zabiło. Zamieszkałem w użyczonej, przyczepie campingowej, zajmowałem się drobnym handlem, tudzież pracami dorywczymi. Nie dałem rady, po półtora roku zmuszony byłem zamieszkać z rodzicami z ojcem.
W chwili obecnej nie daje rady już z niczym, nie mogę spojrzeć synowi w oczy, kiedyś byłem dla niego autorytetem. Teraz nawet nie mogę płacić świadczeń alimentacyjnych, nie mam pracy, zbyt niskie wykształcenie i brak udokumentowanego zawodu znacznie utrudnia podjęcie jakiejkolwiek pracy. Nie mogę pogodzić się z faktem utraty rodziny, utraty dobytku, pasji. Jak się podnieść gdy nie pozostaje nic pozytywnego, zupełnie nic, nic na czym można by się podeprzeć. Ojciec czy pije czy też nie, co dzień, każdego ranka życzy mi śmierci, wyklina i wyzywa, upokarza. Wstydzę się że jestem ciężarem dla mamy która ma pod opieką swoją 96 letnią matkę, z którą z kolei ja dzielę jeden pokój. Wstydzę się że jestem argumentem do codziennych awantur. Wstydzę się że tu piszę w końcu jestem 36 letnim facetem, w wieku nader produktywnym. Zawsze starałem się żyć w zgodzie z własnym sumieniem, nie potrafiłem obojętnie przechodzić obok różnych problemów ludzkich, ufałem ludziom. Teraz zastanawiam się jaki to miało sens? Dlaczego świat jest tak nie sprawiedliwy? Dlaczego Bóg tak mnie ukarał, skazując mnie na życie?
Przeraża mnie moja bezradność, nie mogę poradzić sobie z bezczynnością i upływającym czasem.
Poszedłem do szkoły żeby zdać maturę, jednak kompletnie mój mózg nie chce funkcjonować, chyba nie dam rady...

Gdzie ja mam iść? Do kogo mam się zwrócić? Kto mi może pomóc?

Robert M.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
16 lut 2011, 12:53

W poszukiwaniu pomocnej dłoni

Avatar użytkownika
przez kop 16 lut 2011, 20:44
Zacznij wszystko od nowa, jeśli jest tak jak piszesz to wyjedź gdzieś za granicę, albo zrób z sobą cokolwiek, zacznij od zera, jakbyś miał nowe życie...
Avatar użytkownika
kop
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
30 sie 2010, 21:41

W poszukiwaniu pomocnej dłoni

Avatar użytkownika
przez Korba 16 lut 2011, 20:47
Czy mógłbyś nie powielać tego samego posta w wielu miejscach? Nie robimy tak na forum.
Jedno miejsce wystarczy.
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

W poszukiwaniu pomocnej dłoni

przez robercisj23 16 lut 2011, 20:51
Korba napisał(a):Czy mógłbyś nie powielać tego samego posta w wielu miejscach? Nie robimy tak na forum.
Jedno miejsce wystarczy.

Przepraszam, chyba nawet żałuję że w ogóle pisałem, po prostu przepraszam..

-- 16 lut 2011, 20:01 --

kop napisał(a):Zacznij wszystko od nowa, jeśli jest tak jak piszesz to wyjedź gdzieś za granicę, albo zrób z sobą cokolwiek, zacznij od zera, jakbyś miał nowe życie...

Wiesz co? dzięki za takie rady! Czytaj uważnie i nie dołuj bardziej, nie stać mnie na świadczenia dla mojego syna a Ty mi wyjeżdżasz z jakąś zagranicą, gdybym wiedział co mam zrobić nie wyżalałbym się publicznie na forum, tylko bym to zrobił. Być na zero to jest wielki sukces....
pomimo wszystko dzięki...
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
16 lut 2011, 12:53

W poszukiwaniu pomocnej dłoni

przez grand protestant 17 lut 2011, 17:09
Spróbuj wstąpić do klasztoru.Medytacje,modlitwa...To nie żart.Zastanów się.
Posty
70
Dołączył(a)
17 lut 2011, 16:19

W poszukiwaniu pomocnej dłoni

przez robercisj23 17 lut 2011, 17:22
grand protestant napisał(a):Spróbuj wstąpić do klasztoru.Medytacje,modlitwa...To nie żart.Zastanów się.


jeśli to nie żart, to wiesz coś więcej na ten temat? Jakie kryteria trzeba spełnić? Gdzie się udać, itd.
Kurczę, jestem gotów zrobić wszystko żeby żeby uwolnić się od ojca, odciążyć swoją matkę... Chwilka spokoju by mi się bardzo przydała, chciałbym się trochę jeszcze po-edukować, może maturka i jakieś studia...
Jeśli masz jakieś konkretne informację, proszę napisz..
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
16 lut 2011, 12:53

W poszukiwaniu pomocnej dłoni

przez grand protestant 17 lut 2011, 17:27
Klasztorów w naszym raju dostatek.Do koloru i wyboru.Damskie,męskie i nijakie.Ja proponuję byś wstąpił do damskiego jako konserwator zabytków lub hydraulik.
Posty
70
Dołączył(a)
17 lut 2011, 16:19

W poszukiwaniu pomocnej dłoni

przez robercisj23 17 lut 2011, 17:38
grand protestant napisał(a):Klasztorów w naszym raju dostatek.Do koloru i wyboru.Damskie,męskie i nijakie.Ja proponuję byś wstąpił do damskiego jako konserwator zabytków lub hydraulik.



dzięki kolego,
że też dałem się wkręcić...
mam nadzieję że jesteś dumny i masz ubaw, nie zapomnij pochwalić się kumplom o swoim genialnym poczuciu humoru
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
16 lut 2011, 12:53

W poszukiwaniu pomocnej dłoni

przez grand protestant 17 lut 2011, 17:43
Myślałem,że Twoje posty to wkręcanie w temat.Jeśli jest inaczej to wpisz w wyszukiwarce www.klasztory.Coś znajdziesz.Powodzenia.
Posty
70
Dołączył(a)
17 lut 2011, 16:19

W poszukiwaniu pomocnej dłoni

przez american2009 17 lut 2011, 18:21
Pierwsza rzecz to wizyta u psychiatry!!!!! Leki antydepresyjne i możliwe że też inne. Sam niedasz rady. Potem postaraj się rozkręcić jakiś biznes... jeśli niemasz pieniędzy na biznes to spróboj na początek zapracować na nie a potem ruszaj w Świat pieniędzy.... O żonie zapomnij, niezasługuje na Ciebie jeśli Cie zostawiła... Idź też do Psychologa.... Niewalcz sam!!!! W depresji lub nerwicy niema szans na poprawe stanu zdrowia bez farmakologii!!!! Wiem po sobie... Życze powodzenia
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
17 lut 2011, 18:17

W poszukiwaniu pomocnej dłoni

Avatar użytkownika
przez linka 17 lut 2011, 18:28
W depresji lub nerwicy niema szans na popraw stanu zdrowia bez farmakologii!!!!

Oczywiście, ze jest szansa............
Przy pomocy dobrego terapeuty da się zdziałac cuda - bez leków.
Natomiast nie wierzę w to, że można się wyleczyć samemu - bez pomocy jakiegokolwiek specjalisty.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

W poszukiwaniu pomocnej dłoni

przez grand protestant 17 lut 2011, 18:31
Jak będziesz już wiódł spokojne życie zakonnika to pamiętaj,że powrót do realu po 50 latach odosobnienia w murach klasztornych przyprawi ciebie o zawrót głowy.Dlatego nie ryzykuj:wybierz wygodną celę z widokiem na warzywnik.
Posty
70
Dołączył(a)
17 lut 2011, 16:19

W poszukiwaniu pomocnej dłoni

Avatar użytkownika
przez linka 17 lut 2011, 18:35
grand protestant, "Pogoda na jutro" ? 8)
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

W poszukiwaniu pomocnej dłoni

przez robercisj23 17 lut 2011, 19:01
american2009 napisał(a):Pierwsza rzecz to wizyta u psychiatry!!!!! Leki antydepresyjne i możliwe że też inne. Sam niedasz rady. Potem postaraj się rozkręcić jakiś biznes... jeśli niemasz pieniędzy na biznes to spróboj na początek zapracować na nie a potem ruszaj w Świat pieniędzy.... O żonie zapomnij, niezasługuje na Ciebie jeśli Cie zostawiła... Idź też do Psychologa.... Niewalcz sam!!!! W depresji lub nerwicy niema szans na poprawe stanu zdrowia bez farmakologii!!!! Wiem po sobie... Życze powodzenia


dzięki może i się przełamię na tą wizytę u specjalisty...
Problem jest że nie mam kasy, czy przez NFZ mam jakieś szanse, wiecie coś jak to wygląda w praktyce. Jestem zarejestrowany w Urzędzie Pracy jako bezrobotny, więc chyba ubezpieczenie mam.
Kolejny problem to jest taki że nie korzystałem z usług medycznych pewnie z piętnaście lat, w związku z tym nie wiem gdzie mam iść najpierw, czy do lekarza pierwszego kontaktu po skierowanie, czy jak???

-- 17 lut 2011, 18:04 --

linka napisał(a):
W depresji lub nerwicy niema szans na popraw stanu zdrowia bez farmakologii!!!!

Oczywiście, ze jest szansa............
Przy pomocy dobrego terapeuty da się zdziałac cuda - bez leków.
Natomiast nie wierzę w to, że można się wyleczyć samemu - bez pomocy jakiegokolwiek specjalisty.



Dzięki Linka, może Ty coś wiesz jak takie leczenie wygląda, napiszcie coś więcej...

-- 17 lut 2011, 18:06 --

grand protestant napisał(a):Jak będziesz już wiódł spokojne życie zakonnika to pamiętaj,że powrót do realu po 50 latach odosobnienia w murach klasztornych przyprawi ciebie o zawrót głowy.Dlatego nie ryzykuj:wybierz wygodną celę z widokiem na warzywnik.



hahaha...bardzo śmieszne, chyba dam spokój z tym klasztorem
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
16 lut 2011, 12:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do