Z nerwicą można żyć!

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Z nerwicą można żyć!

przez Zapętlona 27 gru 2010, 22:37
Jestem tego przykładem:) Cierpię na nerwicę, a mimo tego mam pracę, rodzinę i kłopoty jak każdy:) Dla mnie przełomem było najpierw urodzenie Synka, a później terapia behawioralno-poznawcza. I przede wszystkim - wyprowadzenie się od mamy na dobre. Lęki zniknęły po terapii, leków już nie biorę. Obecnie leczę terapią zaburzenie osobowości zależnej.
Ale nie od razu było tak różowo i z górki. Mimo lęku poszłam na kolejne studia, chociaż wydawało mi się, że nie dam rady nawet wejść do budynku uczelni.
Nawet jeśli ciągle mam nerwicę, zaakceptowałam siebie. W fazie lęków starałam się je ignorować i żyć tak, jakby ich nie było. Czym mniej mam czasu na rozmyślania, tym jest lepiej.
Dla mnie receptą na (przynajmniej częściowe) wyleczenie jest terapia u dobrego psychologa i próby normalnego życia, mimo lęku. Jest czasem ciężko, ale to możliwe!
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
10 lip 2010, 23:20

Re: Z nerwicą można żyć!

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 27 gru 2010, 22:46
Zgadza się ..z Nerwicą można żyć!(to informacja dla kobiet zainteresowanych mną :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: )
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Z nerwicą można żyć!

Avatar użytkownika
przez buka 27 gru 2010, 22:53
tylko co to panie za życie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5131
Dołączył(a)
21 gru 2010, 22:23
Lokalizacja
wawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Z nerwicą można żyć!

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 27 gru 2010, 22:59
Zapętlona, Można:) Niektórzy żyją po 20 parę lat, tylko jak poprzednik napisał: co to kwa za życie!
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Z nerwicą można żyć!

przez trek 27 gru 2010, 23:04
Hm, mówisz że psychoterapia poznawczo-behawioralna była przełomem? To mi się podoba.
trek
Offline

Re: Z nerwicą można żyć!

przez Zapętlona 27 gru 2010, 23:20
Chodziło mi o to, że można prowadzić takie życie jak ludzie bez nerwicy: wchodzić w związki, zakładać rodzinę, być aktywnym zawodowo, uczyć się. Miałam takie fazy, że bałam się wyjść z domu, ataki paniki i cały pakiet zaburzeń. To przeszkadza, ale nie uniemożliwia w miarę normalnego życia.

[Dodane po edycji:]

trek napisał(a):Hm, mówisz że psychoterapia poznawczo-behawioralna była przełomem? To mi się podoba.


Myślę, że duże znaczenie miały też umiejętności psychologa, ale metoda również. Terapia nuczyła mnie inaczej patrzeć na problemy, ludzi, moje przypadłości.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
10 lip 2010, 23:20

Re: Z nerwicą można żyć!

Avatar użytkownika
przez Paranoja 27 gru 2010, 23:28
ja również staram sie ignorowac nerwicę. Skoro wiem, że to co sie dzieje ze mną to ona, to staram się ja olewać. I do przodu
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Re: Z nerwicą można żyć!

Avatar użytkownika
przez linka 27 gru 2010, 23:34
Zapętlona napisał(a):
trek napisał(a):Hm, mówisz że psychoterapia poznawczo-behawioralna była przełomem? To mi się podoba.


Myślę, że duże znaczenie miały też umiejętności psychologa, ale metoda również. Terapia nuczyła mnie inaczej patrzeć na problemy, ludzi, moje przypadłości.

Ja tylko mogę to poprzeć dla mnie też jest przełomem.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Z nerwicą można żyć!

przez Wujek_Dobra_Rada 27 gru 2010, 23:52
to dlaczego gdy miałem podejścia do spychoterapi, nie dość, że patrze znacznie gorzej na problkemy, wydają mi się większe i znajdę zawsze dodatkowo jakieś nowe problemy. Zero najmniejszego pozytywu.
Wujek_Dobra_Rada
Offline

Re: Z nerwicą można żyć!

Avatar użytkownika
przez eligojot 28 gru 2010, 01:29
Pewnie, że można żyć, ale ... Ale trzeba na siebie uważać, na emocje, na decyzje. Ja skończyłem studia, a teraz pracuję za granicą (w zawodzie), bardzo daleko od Polski. Nie mam tutaj nikogo, ba, nawet nie znam języka...Jestem zdany tylko na siebie i na dobrych ludzi w pracy.

Nie powiem, żeby wszystko szło jak z płatka, nieraz rano mam niezłe ataki lęku, czasem w pracy, ale jakoś idę do przodu.
Bóg zawsze odpowiada na prośby. Czasem jednak odpowiedź brzmi: "Nie".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
710
Dołączył(a)
09 paź 2007, 17:05

Re: Z nerwicą można żyć!

Avatar użytkownika
przez linka 28 gru 2010, 02:00
Wujek_Dobra_Rada, bo:
a) miałeś ciulowego terapeutę
b) wydawało ci się że efekty będzie widać szybko, że poza godziną sesji w domu nie musisz robić nic, terapeuta cię "wyleczy"
b) przerwałeś terapię w złym momencie
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Z nerwicą można żyć!

Avatar użytkownika
przez *Monika* 28 gru 2010, 02:20
Wujek_Dobra_Rada, I dodam jeszcze do tego co napisała linka : dlatego,że masz stosunek do terapii taki, jaki masz. Spychoterapia.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Z nerwicą można żyć!

przez Wujek_Dobra_Rada 28 gru 2010, 10:15
linka, Napewno miałem ciulowatych terapeutów. Z żadnym z nich nie wyobrażam sobie np. wypić kawy po pracy;)
No sorry, ale idę do kolesia i mówie mi w jak wielkim gównie, muszę się babrać, a ten mi jeszcze wytyka, bo dziecinstwo nie tak, bo to, bo tamto, bo sramto. Myślałem, że mu przypierdole. Gdyby te będzwały, miały odrobinę szacunku do kllienta, to przynajmniej raczyły by powiedzieć, że stan się może pogorszyć. Ale gdzie tam. Dokopać kogoś i tak rozjebanego. Skasować stówkę i następny.
Albo jeden dekiel satarał się za wszelką cenę wpoić mi , że to wszystko przez mojego ojca. A ja sie pytam po kiego /cenzura/ drązymy ten temat, gdy z ojcem mam teraz relacje3 bardzo dobre i jak to się ma do moich mysli samobójczych? On nie nie nie. <Musisz wybaczyć ojcu. I jeszcze jakiś list do ojca napisać. Powiedziałem żeby ten list sobie w dupe wsadził....
Następny. Byłem na etapie odkłądania wenlafaksyny, ooczywiście jebany pscyhiatra konował kazał mi zejść z dawki 37,5 a 0. Skończyło się to niepowodzeniem, ponieważ miałem bardzo poważne efekty odstawienne. I jaki z tego morał? Jebany trep chciał mnie wysłać do wariatkowa, bo kretyn nigdy nie słyszał, że można odsypywać kuleczki i tak redukować dawkę (dowiedziałem się z tego forum). Na dodatek tego wszytskiego jak poszedłem do pani psycholog i powiedziałem, że się strasznie czuje i mam problem z odstawieniem tego leku,
głupia peezda, powiedziała - idź do MONARU... No ja /cenzura/.
Z kolejnym rozmowa: pyta się jaki jest sens życia. Mówie mu, żeby być szczęśliwy, realizować się przez pasje, pracę, rodzinę, znajomych.
Spojrzał na mnie jak na debila. I pyta się jeszcze raz, ale jaki jest sens. No to tłumacze mu, że własnie wymienilem. A on- to nie jest sens życia. Mówie, no ja /cenzura/, może ty masz inne poglądy, ale wsadź sobie je w dupę, nie po to tu jestem by dyskutować na temat mojej innej filizofi życiowej niż ty....

Sorry za tyle wulgaryzmów. Ale to oddaje moją irytację i brak zaufania do tej bandy kretynów.
Wujek_Dobra_Rada
Offline

Re: Z nerwicą można żyć!

Avatar użytkownika
przez kreatka 28 gru 2010, 10:57
A ja mam pytanie odnośnie stwierdzeń: "z nerwicą można żyć" i "skoro wiem, że to co się ze mną dzieje to nerwica to ją ignoruję" - mówicie o nerwicy jakby była jakimś ciałem obcym albo jakąś siłą zewnętrzną, która na Was działa.. i że można ja ignorować jak upierdliwego sąsiada..
Ja mam zupełnie inne odczucia - dla mnie nerwicą to ja, przenika całe moje życie - jeśli miałabym ją ignorować musiałabym ignorować całą siebie (w pewnym sensie tak robię, niestety:/), nie wyobrażam sobie, że można jakąś NERWICĘ traktować jak coś osobnego, rozdzielnie ze sobą. Przecież nerwica to jakby wada rozwojowa, "zaburzenie nas samych", powiedzcie jak to można ignorować?
Albo jak można lęki traktować jako coś osobnego? Może nie rozumiem tego, bo mam zaburzenie osobowości - osob. lękliwa i u mnie lęk to rzeczywiście niemal całe moje życie właśnie..
Chyba, że mówią to osoby, u których nerwica to napady objawów somatycznych, pomiędzy którymi jest "normalnie".. Bo ja tak nie mam, u mnie TO przenika mnei 24h i nie mogę sobie przeczekać i iść dalej..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
30 wrz 2009, 20:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do