Wychodzenie spod klosza nadopiekuńczej mamy

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Wychodzenie spod klosza nadopiekuńczej mamy

przez malibu 09 cze 2011, 20:24
Onanek, żle myśisz, ja mam to juz za sobą i wiem ze martwienie sie "na zapas" nie ma sensu...tez sie zamartwiałam tym,przeryczałam nie jedną noc,bałam sie strasznie .Po studiach (Polibuda) wynajełam sama mieszkanie,rachunki trzeba było płacić wiec podjełam pierwszą pracę jaka mi sie trafiła, bez wybrzydzania -prace fizyczną w hurtowni spożywczej :lol: ,po 3 miesiacach pracy poznałam tam człowieka który zatrudnił mnie jako inżyniera w swojej firmie, zarabiałam beznadziejnie (mniej niz w hurtowni) ale pracowałam w swoim zawodzie .Miałam dól bo kasa beznadziejna, zero perspektwy ,tak mi sie wydawało ;) i po 8 miesiącach nagle telefon....Obok mojej pracy była inna firma ,której nawet nie zauważyłam :lol: i ...potrzebowali inzyniera, dawali 4 x tyle ile zarabiałam, zastanawiałam sie miesiąc a potem...juz poszło :D .Po 2 latach założyłam własną firmę, działam juz 13 lat i mam sie coraz lepiej :D

btw. ja nie miałam nadopiekuńczych rodziców, czy mamy .
Offline
Posty
414
Dołączył(a)
09 maja 2011, 12:29

Wychodzenie spod klosza nadopiekuńczej mamy

przez wielkamała 10 cze 2011, 06:09
Kiedy zostajemy rodzicami, pragniemy dać swoim dzieciom wszystko, czego my nie otrzymaliśmy w dzieciństwie. Ja jako DDA w dzieciństwie byłam "małą dorosłą", często musiałam sama podejmować decyzje, rozwiązywać problemy, rozumieć, że nie mogę czegoś mieć. Jako matka całkowicie poświęciłam się swoim dzieciom. Zawsze mogły do mnie przyjść z najbardziej błahym (dla mnie) problemem. Dom mógł stać do góry nogami, ale najważniejsze było dziecko. Problem ze złamaną kredką, z wyrwanym guzikiem, z kłótnią z koleżanką. Mama na wszystko znalazła radę, zrozumienie, pomoc, wsparcie. Nie robiłam jednak tego zbyt rozważnie, ponieważ w pewien sposób uzależniłam je od siebie. W szkole nie ma wyrozumiałej mamy, która ma lek na całe zło świata, więc nie chcę chodzić do szkoły, bo mnie nikt nie zrozumie tak jak mama. Bezradność, niezdolność podejmowania decyzji, nie radzenie sobie z emocjami- efekt mojej nadopiekuńczości. Bycie rodzicem to najtrudniejsza z ról życiowych..........
"Gdy emocje już opadną, jak po wielkiej bitwie kurz, gdy nie można mocą żadną wykrzyczanych cofnąć słów (...) Czy w bezsilnej złości łykając żal, dać się powalić, czy się każdą chwilą bawić, aż do końca wierząc że los inny nam pisany jest..........."
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
13 sty 2011, 10:52

Wychodzenie spod klosza nadopiekuńczej mamy

przez malibu 10 cze 2011, 09:23
wielkamała napisał(a):Kiedy zostajemy rodzicami, pragniemy dać swoim dzieciom wszystko, czego my nie otrzymaliśmy w dzieciństwie. Ja jako DDA w dzieciństwie byłam "małą dorosłą", często musiałam sama podejmować decyzje, rozwiązywać problemy, rozumieć, że nie mogę czegoś mieć. Jako matka całkowicie poświęciłam się swoim dzieciom. Zawsze mogły do mnie przyjść z najbardziej błahym (dla mnie) problemem. Dom mógł stać do góry nogami, ale najważniejsze było dziecko. Problem ze złamaną kredką, z wyrwanym guzikiem, z kłótnią z koleżanką. Mama na wszystko znalazła radę, zrozumienie, pomoc, wsparcie. Nie robiłam jednak tego zbyt rozważnie, ponieważ w pewien sposób uzależniłam je od siebie. W szkole nie ma wyrozumiałej mamy, która ma lek na całe zło świata, więc nie chcę chodzić do szkoły, bo mnie nikt nie zrozumie tak jak mama. Bezradność, niezdolność podejmowania decyzji, nie radzenie sobie z emocjami- efekt mojej nadopiekuńczości. Bycie rodzicem to najtrudniejsza z ról życiowych..........

mogę sie podpisac ,nic doada nic ujac, jeste taka jak Ty i mam ten sam probem :?

-- 10 cze 2011, 13:46 --

Chociaż nie, poprawka ...ja jestem opiekuńczą mamą i zadręczającą sie ze jestem "zamało" opiekuńcza, moje dzieci same podejmują decyzje, nie mają z tym problemu ,generalnie. Niestety mój syn jest chory na ADHD, ma wiele dysfunkcji i wobec niego pewnie popełniam bład nadopiekuńczosci ,ale pracuje nad tym 8)
Offline
Posty
414
Dołączył(a)
09 maja 2011, 12:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wychodzenie spod klosza nadopiekuńczej mamy

przez Rad 12 cze 2011, 21:50
Ja też mam nadopiekuńczą mamę. Chodzę na terapię 2 lata. Na terapii dużo przepracowałem a mimo to mi się nie polepsza. Wiem że to jest związane z moją złością wobec rodziców, głównie matki. Mój stan jest w moim odczuciu tragiczny. Jestem uzależniony od komputera i internetu. Mam dziwne objawy somatyczne.

Ale w tym wszystkim jest jeden promyk nadziei, jedna myśl, która sprawia że zdrowieje i pobudza mnie do życia. WYPROWADZKA!!!

Jutro dzwonię o pokój dla samotnych osób. Koszt takiego pokoju to około 500zł/miesiąc. Moje zarobki to około 1200zł. Myślę że mi się uda z tego wyżyć. Tą decyzję odkładam już 1 rok. Cały czas myślałem że po terapii mi się poprawi, ale niestety nie poprawia mi się. A poza tym jednym z elementów mojej terapii jest usamodzielnienie się. Czuje lęk i obawę ale muszę zaryzykować.

Jeżeli mi się uda to napiszę tutaj o tym, oraz o tym jaki to ma wpływ na moje zdrowie. Oby było lepiej :)
Rad
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
20 mar 2009, 21:15

Wychodzenie spod klosza nadopiekuńczej mamy

Avatar użytkownika
przez *Monika* 12 cze 2011, 22:32
Rad, :great: :great: :great:
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Wychodzenie spod klosza nadopiekuńczej mamy

przez onanek 13 cze 2011, 22:38
O, to fajnie, ze ktos tu pozytywem walnal- Rad brawo!!!!! I pisz, jak ci idzie!!!
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
04 kwi 2010, 22:14

Wychodzenie spod klosza nadopiekuńczej mamy

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 04 lip 2011, 17:54
Oj to ja taka mamę mam właśnie . :idea:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16519
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Wychodzenie spod klosza nadopiekuńczej mamy

przez CzarnaBunia 07 lip 2011, 02:02
ja mam mamę która ciągle stosuje na mnie szantaż emocjonalny ciągle czuje sie zmuszona do mówienia jej wszystkiego. jak coś zle zrobię albo nie po jej myśli jestem traktowana jako beznadziejny obiekt, obiekt który nic nie umie i człowiek który bez niej by umarł. dla tego ograniczam przyjazdy do maxymalnego minimum
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
07 lip 2011, 01:09

Wychodzenie spod klosza nadopiekuńczej mamy

przez Bezradna666 09 lip 2011, 15:21
Widzę, że macie podobnie... U mnie niestety sytuacja się trochę komplikuje. Moi rodzice prowadzą firmę. Odkąd pamiętam razem z bratem byliśmy przyuczani do prowadzenia jej razem z rodzicami. Teraz mamy po 23(ja) i 25 lat(brat). Prowadzimy swoje dwa sklepy, ale ciągle pod czułym okiem mamy i taty. Nie pozwakają nam nic zrobić samodzielnie, nawet można rzec, że się boimy. Najgorsza jest mama- ona o cokolwiek potrafi zrobić aferę, jak widzę jak czasami traktuje pracowników to mnie krew zalewa... Ja jestem inna- nie mam jej mocnego charakteru, a też muszę zarządzać ludźmi. I jestem w kropce- pomiędzy mamą, a tymi właśnie ludźmi. Jestem młoda, niedoświadczona, nie mam stwierdzonej nerwicy, bo nie byłam u lekarza, ale czuję, że ją mam. Kiedy mam coś załatwić z pracownikami coś mnie dusi w gardle, nie moge wziąć oddechu, ciężko jest mi nad sobą zapanować. Chcę prowadzić tą firmę, bo się już całkiem na tym znam, ale nieraz mam taki napady lęku przez kontaktem z ludźmi- dla mnie to jedyna perspektywa- mam wykształcenie licencjackie, ale napewno w żadnej pracy nie będę mogła zarobić tyle co w firmie. I wiadomo, co u siebie to u siebie... Albo u mamy... Czuję się non stop przez nią kontrolowana, w dodatku przez ten jej władczy charakter nie mogę zdobyć pewności siebie. Ciągle myślę, że robię coś źle... waham się... Nie potrafi rozmawiać. Każdy kto myśli inaczej niż ona jej słowami " jest tępy, głupi itd...". A jak się człowiek chce postawić, wywalczyć sobie chociaż to, zeby cie szanowała, to się nie odzywa przez kilka dni. Tak po prostu- i w pracy jest to samo, czlowiek sie nic nie dowie, nawet nie wiem za co się zabrać, bo ona coś wie, ale nie powie.
Czuję, że jak się wyprowadzę to będzie jeszcze gorzej... A może lepiej ? Czuję, się winna, ze chce założyć kiedyś rodzinę, że nie chce mieszkać z nimi. Czuje, że wyrządze im tym krzywdę, że będą się starzeć w samotności, jak sobie poradzą ze sprzataniem domu sami itd... Ja wiem, że rodzice chcą dla nas jak najlepiej, ale to ONI wymyślają, co będzie dla nas dobre... ;( Pomocy- czy lekarz mi pomoże jakikolwiek ? Albo jakieś leki ??
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
09 lip 2011, 15:07

Wychodzenie spod klosza nadopiekuńczej mamy

Avatar użytkownika
przez *Monika* 09 lip 2011, 15:44
Bezradna666 napisał(a):
Czuję, że jak się wyprowadzę to będzie jeszcze gorzej... A może lepiej ? Czuję, się winna, ze chce założyć kiedyś rodzinę, że nie chce mieszkać z nimi. Czuje, że wyrządze im tym krzywdę, że będą się starzeć w samotności, jak sobie poradzą ze sprzataniem domu sami itd... Ja wiem, że rodzice chcą dla nas jak najlepiej, ale to ONI wymyślają, co będzie dla nas dobre... ;( Pomocy- czy lekarz mi pomoże jakikolwiek ? Albo jakieś leki ??


:shock: No, ładnie.

Mogę się odnieść do tego , co napisałaś, jeśli pozwolisz.
Widzę to tak, że mama całe życie dyrygowała Wami. Znam to z autopji niestety. Wszystko musi być po Jej myśli. Jak się Jej sprzeciwię, to znaczy, że jestem przeciwko Niej!
I zauważyłam to samo u Ciebie.
Żyliście wszyscy tak, żeby Ją uszczęśliwić, a nie siebie.
Ty nie znasz swoich potrzeb. Piszesz, że czujesz sie winna. Przepraszam!? Winna czemu?
Przecież to naormalne, że w pewnym okresie życia dzieci odłączają się od rodziców, urywają pępowinę, zakładają własne rodziny i żyją swoim życiem.
Idziesz w dobrym kierunku, myśląc, że chciałabyś się wyprowadzić.
Z rodzicami możesz przecież utrzymywać kontakty, ale z dystansem.
Zwłaszcza, jeśli matka jest tak apodyktyczną i bezwzględną osobą.
Masz w związku ze zdarzeniami , które wyżej opisujesz konflikt.
Porozmawiaj o tym ze specjalistą-psychoterapeutą. Zobaczysz, że tylko utwierdzisz się w przekonaniu, że w dobrym kierunku chcesz podążać.
Wyprowadzka-dobry pomysł jak dla mnie.
Czy Twój tata też jest pod wpływem mamy? Jak się Tobie zdaje?
Leki tylko Cię wyciszą, ale konfliktów za Ciebie nie rozwiążą. Tu pomoże psychoterapia.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Wychodzenie spod klosza nadopiekuńczej mamy

przez Bezradna666 09 lip 2011, 15:59
Tata też często narzeka na mamę, ale w 90 % ponarzeka, a potem i tak staje po jej stronie... Z wyprowadzką jest mały problem, bo nie zarabiam w firmie jeszcze na tyle dużo, żeby być w stanie się sama utrzymać na takim poziomie, żeby mi matka nie wmawiała tekstów typu" widzisz, w takich warunkach żyjesz, a u nas wszystko miałaś itd..." , albo wziąć kredyt na mieszkanie... A chcę jej pokazać, że bez jej pomocy mogę żyć tak jak ona a nawet lepiej- żeby nigdy mi nie nie wypomniała. Jeszcze kilka lat zanim mi się uda wyprowadzić. Póki co, staram się jak najrzadziej bywać w domu, ale to też kończy się kłótnią i pytanie" gdzie byłaś, co robiłaś....- a ja jak nie powiem to awantura, jak powiem- to się spowiadam ze wszystkiego..." Właśnie dobrze to określiłaś "Jak się Jej sprzeciwię, to znaczy, że jestem przeciwko Niej!" Dokładnie tak jest u mnie. Nawet jeżeli podoba mi się inny kolor zasłon i wyrażam swoją opinie, to dopóki się z nią nie zgodze to jest wojna... :( Czy jest możliwa psychoterapia w jakiś anonimowy sposób ? Żeby nikt nie znał moich danych i nie widział twarzy. Niestety, ze względu na firmę moich rodziców, jestem dość rozpoznawalną osobą, i to mnie jeszcze bardziej pogrąża... ciągle muszę się pilnować, żeby nikomu nic za dużo nie wpoeidzieć o sobie, bo ludzie uwielbiają plotki o mojej rodzinie... A gdyby wyszły moje problemy na jaw... albo sam fakt ze sie lecze u psychoterapeuty... moje życie zamieniłoby się w jeszcze gorsze piekło...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
09 lip 2011, 15:07

Wychodzenie spod klosza nadopiekuńczej mamy

przez martens-81 09 lip 2011, 16:56
Bezradna666, to spróbuj wynajac mieszkanie razem z bratem, bo takie siedzenie pod kloszem na pewno na dobre Ci nie wyjdzie
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
07 cze 2011, 20:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 9 gości

Przeskocz do