nerwica mija!

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Zdrowieję :D

Avatar użytkownika
przez pobłażająca_sobie 27 sty 2012, 18:01
witam Wszystkich
kiedyś częściej zaglądałam na to forum, wtedy kiedy było mi źle, bardzo źle.. teraz dopiero pomyślałam, że może warto znów napisać i to, co bardziej optymistycznego.
Na depresję farmakologicznie leczę się od lipca 2009, terapia od sierpnia 2009; w czerwcu 2010 nieudana próba samobójcza, zmieniam terapeutę i po raz kolejny leki. Początkowo wcale nie byłam zadowolona, że mi się nie udało zabić, nie podziękowałam przyjaciołom, którzy zabrali mnie do szpitala.. dopiero od jakiegoś czasu jestem w stanie to docenić. Moim problemem jest nie tyle depresja, co zaburzenie osobowości, pokrzywiona wizja siebie.
Myślę, że zmiana osoby prowadzącej moją terapię dała mi najwięcej.. leki swoją drogą, teraz biorę seronil i jestem naprawdę zadowolona, nie jestem po nim senna, właściwie nie czuję żadnych skutków ubocznych (i gdybym się nie obawiała skutków, to bym go odstawiła).. i miewam podłe dni - kto ich nie ma..?, nadal mam problem żeby dostrzec jakieś swoje zalety, ale potrafię znów czerpać radość z życia. Zmieniam swoje myślenie o sobie, staram się zmieniać..nikt nam tak nie dokopie, jak my sami sobie.. przynajmniej tak jest w moim przypadku. Dzięki Pani terapeutce zaczęłam kontrolować swoje toksyczne myślenie, jakieś absurdy i powoli, powoli wychodzę na prostą. I myślę, że dobrze się stało, że mnie to wszystko spotkało, że miałam ten epizod depresyjny, który popchnął mnie do psychiatry,a później do próby s..dobrze się stało, ponieważ w przeciwnym razie żyłabym sobie i męczyłabym się z tą swoją zaburzoną osobowością, nie wiedząc, że może być inaczej, że może być lepiej. Jeżeli żałuję, to tylko tego, że nie poszłam do lekarza jakieś dziesięć lat wcześniej..
A teraz uczę się żyć jak chcę, po swojemu, tak bardzo się wszystkim nie przejmować i się realizować.. w ubiegłym roku zaczęłam chodzić na balet, oczywiście w moim wieku (29 lat), robię to tylko dla siebie, tylko dla swojej przyjemności, ale to była ta aktywność która postawiła mnie na nogi.. I zaczęłam wierzyć, że jest odrobina prawdy w powiedzeniu w "w zdrowym ciele, zdrowy duch".. wychodzenie na prostą to cholernie trudny etap, nie uchroni przed samotnością, ale pozwoli na tą samotność inaczej spojrzeć, tak samo jak na wszystkie inne niepowodzenia, które są przecież immanentną częścią życia.
dlatego doradzam gorąco terapię, która nie daje rzecz jasna natychmiastowych efektów, ale jeżeli dobrze się trafi i jeżeli uda się otworzyć przed lekarzem, to naprawdę może ona pomóc.. chociaż nie jest to droga pozbawiona regresów.
I na sam koniec pozwolę sobie życzyć Wam powodzenia w leczeniu i wytrwałości..!
I have lost myself again
Lost myself and I am nowhere to be found,
I think that I might break
I've lost myself again and I feel unsafe
Posty
43
Dołączył(a)
28 kwi 2010, 01:18

Zdrowieję :D

Avatar użytkownika
przez self_therapy 29 sty 2012, 14:32
pobłażająca_sobie napisał(a):I myślę, że dobrze się stało, że mnie to wszystko spotkało, że miałam ten epizod depresyjny, który popchnął mnie do psychiatry,a później do próby s..dobrze się stało, ponieważ w przeciwnym razie żyłabym sobie i męczyłabym się z tą swoją zaburzoną osobowością, nie wiedząc, że może być inaczej, że może być lepiej. Jeżeli żałuję, to tylko tego, że nie poszłam do lekarza jakieś dziesięć lat wcześniej..


Kiedyś strasznie sobie wyrzucałam, że różne rzeczy powinnam była zrobić wcześniej. Obwiniałam się za swoją przeszłość w ogóle nie koncentrując się na teraźniejszości. Cieszę się, że dochodzisz do takiego wniosku, że może te wszystkie wcześniejsze wydarzenia na coś się przydały. Dzięki nim możesz teraz docenić więcej rzeczy i popatrzeć jak wiele osiągnęłaś od tamtego momentu. Osobiście wychodzę z założenia, że nieważne co się wydarzyło wcześniej, najważniejsze jak zapatrujemy się na to teraz i jakie wnioski potrafimy wyciągnąć.

pobłażająca_sobie napisał(a):A teraz uczę się żyć jak chcę, po swojemu, tak bardzo się wszystkim nie przejmować i się realizować.. w ubiegłym roku zaczęłam chodzić na balet, oczywiście w moim wieku (29 lat), robię to tylko dla siebie, tylko dla swojej przyjemności, ale to była ta aktywność która postawiła mnie na nogi.. I zaczęłam wierzyć, że jest odrobina prawdy w powiedzeniu w "w zdrowym ciele, zdrowy duch".. wychodzenie na prostą to cholernie trudny etap, nie uchroni przed samotnością, ale pozwoli na tą samotność inaczej spojrzeć, tak samo jak na wszystkie inne niepowodzenia, które są przecież immanentną częścią życia.


Aż miło się to czyta. Życzę wytrwałości w kroczeniu po dobrej stronie mocy ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
90
Dołączył(a)
19 gru 2011, 12:57
Lokalizacja
Warszawa

Zdrowieję :D

Avatar użytkownika
przez pobłażająca_sobie 30 sty 2012, 20:12
self_therapy dziękuję :)
z tą wytrwałością to przecież różnie bywa, a jest on niezbędna, żeby być po tej "dobrej strony mocy" (podoba mi się to sformułowanie.. 8)
I have lost myself again
Lost myself and I am nowhere to be found,
I think that I might break
I've lost myself again and I feel unsafe
Posty
43
Dołączył(a)
28 kwi 2010, 01:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Zdrowieję :D

przez friend4ever 04 lut 2012, 16:06
wczoraj na wieczór przeglądając forum, już czułem się lepiej, już miałem nadzieję, że to jakiś kroczek do tego, by wyzdrowieć. dziś rano wstałem jak zwykle myśląc o nerwicy, w gorszym nastroju niż wczoraj wieczorem. w szkole złapały mnie te cholerne ataki. ku*wa nie daje już rady :-| :cry:
"Powiedz biorę się za to i porzucam to bagno
No bo czas na wymówki, to już skończył się dawno
Trzeba z prawdą się zmierzyć no i wiele poświecić
Musisz żyć jakbyś właśnie teraz uniknął śmierci
Miej w pamięci te słowa
Zacznij na nowo żyć
Trzymam kciuki
Tylko najlepiej zrób to już dziś"
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 sty 2011, 17:35

Zdrowieję :D

Avatar użytkownika
przez luli2003 04 lut 2012, 16:11
ataki sa niestety paskudne mnie psycholog nauczyła oddychac
jak mnie zacznie łapac lęk-teraz niewazne czy tramwaj czy knajpa siadam i oddycham mam gdzies ze ktos patrzy


-- 04 lut 2012, 15:14 --

siadam wygodnie rece na kolanach
zamykam oczy i zawsze w myslach przywołuje obraz ktory np-kojarzy mi sie z czyms fajnym moze to byc twoje ulubione miejsce np.....mysle o tym i oddycham spokojnie
potem po piec razy uderzam naprzemian rekami w kolana na kazde kolano piec uderzen
lekkich takich klepniec i głeboki wdech i wydech-po otworzeniu oczu na poczatku troche kreciło mi sie w głowie
ale mi pomaga i tak kilka razy mozna
ostatnio siedziałam w knajpie ze zanjomym ale było mi wstyd przy nim wiec poszłam do toalety usiadłam i pooddychałam i wrociłam było znacznie lepiej-wiem ze to moze smiesznie brzmi ale spóbuj
W nerwicy, której charakterystyczną cechą jest nuda, chory znajduje się w potrzasku między lękiem przed życiem a lękiem przed śmiercią.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
505
Dołączył(a)
04 lut 2012, 15:32
Lokalizacja
szara brudna LÓDŻ

Zdrowieję :D

przez friend4ever 04 lut 2012, 16:20
dzięki za podpowiedź, ale uwierz mi, to już na mnie nie zadziała. wątpie, żeby cos pomogło. jeśli miałbym określić procentowo wczorajszą wiarę, że wyzdrowieje to dał bym z 85%, niestety to była tylko chwila, poźniej już czułem się tak jak zawsze... jak mnie złapało dziś w szkole, to zajmowałem sie wszystkim i nic nie pomagało. bawiłem się telefonem, próbowałem zasnąć, pisałem byle co w zeszycie, nawet odmówiłem różaniec, wtedy poczułem cię troszkę lepiej, ale dosłownie troszkę, bo atak tylko na chwilę odstąpił. wcześniej, gdy mnie łapało, od razu na przerwie biegłem na dwór, pooddychałem chwilę po czym wracałem na lekcje czując sie nieco lepiej, teraz mogę cały dzień po dworze chodzić i to nic nie zmieni.

widocznie wyczerpałem szczęście w swoim życiu. trudno, widocznie musi tak być. chyba zrezygnuje z tej szkoły, bo tylko sytuacja się pogarsza... oddałbym wszystko, by powrócić do czasów, gdy było normalnie...


APEL DO WSZYSTKICH ZDROWYCH: DOCEŃCIE TO, ŻE MOŻECIE ŻYĆ NORMALNIE, BEZ LĘKÓW, ATAKÓW. JA BYŁEM KIEDYŚ TAKI SAM JAK WY, USMIECHNIĘTY, WESOŁY, ŚWIETNIE ODJANDYWAŁEM SIĘ WŚRÓD ZNAJOMYCH, ALE TEGO NIE DOCENIAŁEM, BO NIGDY NIE MYŚLAŁEM, ŻE MOGE TO STRACIĆ... WIĘC RADUJCIE SIĘ TEŻ ZA MNIE, BO JA JUŻ NIE POTRAFIĘ.
"Powiedz biorę się za to i porzucam to bagno
No bo czas na wymówki, to już skończył się dawno
Trzeba z prawdą się zmierzyć no i wiele poświecić
Musisz żyć jakbyś właśnie teraz uniknął śmierci
Miej w pamięci te słowa
Zacznij na nowo żyć
Trzymam kciuki
Tylko najlepiej zrób to już dziś"
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 sty 2011, 17:35

Zdrowieję :D

Avatar użytkownika
przez luli2003 04 lut 2012, 17:25
nie mozesz sie poddac bo to najgorsze co zrobisz -ja popełniłam ten bład odizolowałam sie od znajomych
a najgorsze to zostac z tym samemu
to dziwna choroba ale musimy z nią walczyc bo ona tylko czeka az sie poddamy
ja tez tesknie za czasami gdy wyskoczyłam ze znajomymi na drinka smiałam sie bawiłam a teraz mimo tego ze jest lepiej wegetuje a nie zyje bo tylko praca dom praca dom dziecko i to wszystko-nic mnie nie cieszy ale musze sie podniesc mam 31 lat i zycie przedemna
głowa do gory i nie poddawaj sie-trzymam kciuki
W nerwicy, której charakterystyczną cechą jest nuda, chory znajduje się w potrzasku między lękiem przed życiem a lękiem przed śmiercią.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
505
Dołączył(a)
04 lut 2012, 15:32
Lokalizacja
szara brudna LÓDŻ

Zdrowieję :D

przez friend4ever 04 lut 2012, 18:09
ale co zrobić skoro wiem, że nic mi nie pomoże?? jedynie jak gram na komputerze to mi przechodzi na chwilę , a nie mam zamiaru do końca życia przed kompem siedzieć. boże... miałem takie ambitne plany, znaleźć w końcu wierną kobietę, założyc rodzinę, zbudowac swój dom... teraz nadaję sie tylko na odstrzał. w poniedziałek ide do nowej pracy, do warsztatu. kiedys lubiałem ogromnie grzebać przy maszynach, teraz jak złapie mnie atak, to nie wiem co zrobie. nic mi już nie sprawia przyjemności. niedługo mam poprawkę matury, będą moi rówiesnicy, jak ja sie przed nimi pokaże? nie dość, że zestresuje się samą maturą, to jeszcze tym jak mnie postrzegą znajomi. gdy patrzę na stare, szczęśliwe małżeństwa, to robi mi się przykro, bo oni przez całe życie nawet nie wiedzieli co to nerwica. a ja w wieku 20 lat czuje się jak stary dziadek, ciągle mi sie kręci w głowie, dostaje ataków, nic mi sie nie chce... wiem, że użalanie sie nad sobą, to najgorsze co może być, nie jestem kims w rodzaju płaczka. po prostu przyszedł taki czas, że muszę wyrzucić wszystko złe co na sercu leży...
"Powiedz biorę się za to i porzucam to bagno
No bo czas na wymówki, to już skończył się dawno
Trzeba z prawdą się zmierzyć no i wiele poświecić
Musisz żyć jakbyś właśnie teraz uniknął śmierci
Miej w pamięci te słowa
Zacznij na nowo żyć
Trzymam kciuki
Tylko najlepiej zrób to już dziś"
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 sty 2011, 17:35

Zdrowieję :D

Avatar użytkownika
przez luli2003 04 lut 2012, 18:52
i dobrze ze o tym mówisz czy piszesz
tzreba to z siebie wyrzucic
ktos mi kiedys powiedział ze najpierw przed samym soba i przed innymi trzeba do tego sioe przyznac ze jest sie chorym
ja wiem ze to trudne ale nie przejmuj sie rowiesnikami
musisz ty sam isc do przodu ja mam 31 lat i od dwoch lat walcze z tym "dziadostwem" tez czasami czuje jakbym miała ponad 70 lat
tylko ze ja musze walczyc mam dziecko corke ma 9 lat czeka mnie komunia w tym roku a jestem z tym sama
i musze dac rade-moze musisz sobie jakis cel wyznaczyc i oprzec sie na nim
ja robie to dla dziecka
chce tak jak kiedys wyjsc z nia pobiegac posmiac sie
ona ostatnio mi powiedziała co mnie strasznie zabolało gdy cos chciała odemnie ja jej powiedziałam ze sie zle czuje a ona na to "ty oststnio cały czas ise zle czujesz"-miła racje tak ja oststnio cały czas zbywam a ona przeciez nie rozumie bo jest za mała
i to dało mi do myslenia-powiedziałam dosyc
bioer sie za siebie i tyle
W nerwicy, której charakterystyczną cechą jest nuda, chory znajduje się w potrzasku między lękiem przed życiem a lękiem przed śmiercią.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
505
Dołączył(a)
04 lut 2012, 15:32
Lokalizacja
szara brudna LÓDŻ

Zdrowieję :D

przez friend4ever 04 lut 2012, 19:09
rozumiem, też masz ciężko... mnie czeka bierzmowanie w tym roku. chyba tego nie przezyje. a pomysleć, że przez 10 lat byłem ministrantem, czytałem czytania nawet przed setkami osób, czując jedynie lekki stresik, ale to dosłownie 0.001% tego co czuje teraz. założe się, że gdybym powiedział rówieśnikom o nerwicy, to większość z nich by się zaczęła śmiać że mnie mogło cos takiego dopaść, przecież zawsze uśmiechnięty, w czołówce klasowych żartownisiów. kiedyś marzyłem, żeby pojeżdzić swobodnie autem, dzisiaj mam prawo jazdy, swoje auto, paliwo w baku, a gdy mam przejechac więcej niż 20 km przeżywam traumę, bo boje się, że mnie złapie tak jak nie raz, w czasie jazdy...
"Powiedz biorę się za to i porzucam to bagno
No bo czas na wymówki, to już skończył się dawno
Trzeba z prawdą się zmierzyć no i wiele poświecić
Musisz żyć jakbyś właśnie teraz uniknął śmierci
Miej w pamięci te słowa
Zacznij na nowo żyć
Trzymam kciuki
Tylko najlepiej zrób to już dziś"
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 sty 2011, 17:35

Zdrowieję :D

Avatar użytkownika
przez luli2003 04 lut 2012, 20:30
wiem ze to nie proste
ja jakos powoli staje na nogi
ale chociaz nie mam pewnosci czy to nie wroci ze zdwojona siła czy teraz gdzies nie czai sie i nie czeka to cholerstwo
wierze jednak ze dasz rade a ja bede trzymała kciuki-idz do dobrego psychologa-naprawde pomagaja
tylko trzeba byc szczerym ja jak poszłam na pierwsza wizyte to tylko po wejsciu do gabinetu pusciły mi nerwy
płakałam a pni psycholog milczała pozwoliła by emocje miały swoj upust
teraz mam za sobą 7 spotkan i naprawde lzej mi
byłam załamana jak sobie poradzic ale mozna
naprawde mozna
ja teraz chodze na zakupy do kina z młoda mam czasami takie sytuacje ze mi sie robi słabo
poca mi sie rece odczuwam lęk ale to nic w porównaniu z tym co było
pani psycholog nauczyła mi jak to mozna kontrolowac
ja w domu miałam swoj sposób
jak miałam atak leku to zakrywałam sie kocem i liczyłam
moze to smieszne-ale pomagało
lęk przechodził po jakims czasie
i pozniej mogłam w miarę funkcjonowac
a nie było łatwo-na rozpoczeciu roku u córki jak weszłam na sale gimnastyczna i zobaczyłam tyle ludzi to myslałam ze umre
pot mi sie lał po twarzy ale pzreciez nie mogłam jej tam zostawic a najchetniej uciekłabym do domu
wytrzymałam zagryzłam wargi do krwi-szok ale musiałam
i za kazdym razem przypominałam sobie w myslach słowa pani psycholog ktora mówiła ze na to sie nie umiera
ze nic mi nie bedzie-mimo ze serce kołatało jak głupie
czasami wchodziłam do łazienki i uderzałam sie w policzek mowiac do siebie samej "wez sie w garsc"
"dasz rade" teraz jest duzo lepiej i wiem naprawde co czujesz
W nerwicy, której charakterystyczną cechą jest nuda, chory znajduje się w potrzasku między lękiem przed życiem a lękiem przed śmiercią.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
505
Dołączył(a)
04 lut 2012, 15:32
Lokalizacja
szara brudna LÓDŻ

Zdrowieję :D

przez friend4ever 04 lut 2012, 21:01
ciesze się, że mnie rozumiesz. ja mam szkołe zaocznie, więc w tygodniu rzadziej mam ataki, bo najczęściej dopadają mnie w szkole... jak jeszcze pracowałem w sklepie, to masakra była, klienci przychodzili a ja podczas ataku... wyobrażasz sobie co musiałem wtedy czuć ?? na szczęście juz tam nie pracuje, teraz ide do warsztatu, myślę, że tam jakoś uda mi sie uniknąć ataków.
"Powiedz biorę się za to i porzucam to bagno
No bo czas na wymówki, to już skończył się dawno
Trzeba z prawdą się zmierzyć no i wiele poświecić
Musisz żyć jakbyś właśnie teraz uniknął śmierci
Miej w pamięci te słowa
Zacznij na nowo żyć
Trzymam kciuki
Tylko najlepiej zrób to już dziś"
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 sty 2011, 17:35

Zdrowieję :D

Avatar użytkownika
przez luli2003 04 lut 2012, 22:32
wiem jak to jest-prosze cie idz do psychiatry czy do psychologa mi pomogli i powoli wychodze z tego
nie wstydz sie-to nie nasza wina ze nas to dopada
JESTEM Z TOBĄ.... ;)
W nerwicy, której charakterystyczną cechą jest nuda, chory znajduje się w potrzasku między lękiem przed życiem a lękiem przed śmiercią.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
505
Dołączył(a)
04 lut 2012, 15:32
Lokalizacja
szara brudna LÓDŻ

Zdrowieję :D

przez friend4ever 04 lut 2012, 22:42
nie wiem już nic, jutro do szkoły, pewnie znowu mnie złapie... :cry:
"Powiedz biorę się za to i porzucam to bagno
No bo czas na wymówki, to już skończył się dawno
Trzeba z prawdą się zmierzyć no i wiele poświecić
Musisz żyć jakbyś właśnie teraz uniknął śmierci
Miej w pamięci te słowa
Zacznij na nowo żyć
Trzymam kciuki
Tylko najlepiej zrób to już dziś"
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 sty 2011, 17:35

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do