nerwica mija!

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Zdrowieję :D

przez Aitana 26 wrz 2011, 16:50
zazdroszcze. Ja od ponad 12 lat mecze sie z tym cholerstwem. Miewalam lepsze i gorsze lata, nawet myslalam kiedys ze pozbylam sie jej na dobre. Jednak po wydarzeniach w tym roku (smierc ojca, starania o dziecko) nerwica wrocila z potrojna sila. Dostaje atakow paniki na ulicy a nawet w domu wczoraj. Jestem juz u kresu sil. Mąż sie wnerwia bo ja nie jestem w stanie sama wyjsc z domu po zakupy.
achhhhh, moze kiedys tez mi sie uda

gratuluje Wam
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
25 wrz 2011, 21:41

Zdrowieję :D

Avatar użytkownika
przez *Monika* 26 wrz 2011, 18:20
spinoza1988 napisał(a):ja nadal czuje sie wysmienicie.

co starsi userzy forum mnie kojarza. 2 lata meczylem sie z tym wszystkim. praktycznie 2 lata wyciete z zyciorysu.

w dalszym ciagu nie mam absolutnie zadnych objawow i nie biore zadnych lekow. jezeli ktos chce pogadac czy o cos zapytac zapraszam na skype spinoza19881

Leczyłeś się za pomocą psychoterapii i farmakoterapii?
Możesz coś więcej napisać użytkownikom?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Zdrowieję :D

przez sleeping pill 02 paź 2011, 12:52
A napiszcie skąd wiecie, że nerwica mija??? Bo ja nie potrafię tego powiedzieć, może dlatego, że nie mija...nie wiem. Tak czy inaczej mam takie dni, że jestem PRZEKONANA, że wychodzę z tego, że jest lepiej, że będzie coraz lepiej...a po kilku dniach coś mi się w głowie "przełącza", wszystko wraca na stare tory włącznie z tym, że myślę, że już nigdy nie będzie lepiej, że będę musiała brać coraz więcej leków i skończę w szpitalu...

O czym myślicie by odciągnąć uwagę? Ja straciłam większość zainteresowań, zmuszam się do prawie wszystkich czynności i nie mam ochoty nic robić i myśleć o niczym oprócz użalania się nad sobą. Ciężko mi znaleźć coś, co odciągnie uwagę...
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
10 sie 2011, 21:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Zdrowieję :D

przez Laima 21 paź 2011, 23:17
Terapeutka mi powiedziała mi służy,ze to nie tylko sprawa leków.Czuję w sobie ,że zrobiłam znów krok do przodu.Miało wpływ, myślę,to że "wyrzygałam się"na forum i to większe wydarzenie z forum.Dwa miesiące,a ja czuję jakbym stumilowy krok zrobiła.
Laima
Offline

Zdrowieję :D

przez juta1111 25 paź 2011, 23:28
nie wyjdziecie z nerwicy jesli ciagle bedziecie skupiac sie na swojej osobie...wiem ze trudne jest to zeby sie nie skupiac...olewanie objawob newricy jest trudne nawet bardzo...na nerwice cierpie od 3 lat potem jak zaczelam olewac ta nerwice objawy minely..nie bylo po nich prawie sladu..potem znowu myslenie wrocilo i niestaty wrocila nerwica bo cos tam sobie wkrecilam..ciezko mi teraz przestac myslec nad swoim stanem ale czym dluzej bedziemy skupaic sie na sobie tym proiblem bedzie wiekszy...juz nie raz myslalm ze wariuje...a jadnak nic sie nie stalo...pogorszyly sie tylko objawy bo nie potrafilam oderwac od tego mysli...

-- 25 paź 2011, 23:34 --

dodam jeszcze ze moj brat ma nerwice lekowa, tak jak i u mnie nerwica dala znac w wieku 17 lat. Nie leczyl tego bo nie wiedzial co mu jest bal sie komu kolwiek powiedziec...po pewnym czasie bylo naprawde zle..mysli samobojcze..starch lek..az sie dusil myslal ze umiera, dretwialy mu nogi ze wogole ich nie czul, leczy sie od dwoch lat bierze leki w tej chwili nie ma zadnych objawow nerwicy, pracuje, ma swoja rodzine, spotyka sie z ludzmy, jak to opn mowi to tzrba zrozumiec zaczac ignorowac same leki nie wystarcza, psychiatra powiedzial mu ze jest w stanie krytycznym...teraz jest calkiem innym czlowiekiem...dla mnie jest to nadzieja ze mimo wszystko da sie odbic od tego dna....zycze wam wszystkim zeby nigdy nie zabraklo wam nadziei....
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
30 wrz 2011, 15:27

Zdrowieję :D

przez L:) 29 paź 2011, 00:23
Przełamałem się wreszcie!

Zajęło mi to trzy lata bym wrócił do stanu pełnego ciekawości świata, wraca mi energia, odświerzam plany związane z marzeniami, cieszę się z tego :smile:
Z drugiej strony te trzy bardzo ciężkie lata pokazały mi wiele rzeczy, pokazały, co jest w ważne w życiu.

A w życiu najważniejsze jest własne szczęscie : )

PS: Moje wyleczanie się z chorób wbijanych nam przez środowisko (takie jak kult pracy, konsumpcjonizm i dziesiątki innych) idzie bardzo skutecznie do przodu, to chyba najlepsze korzysci jakie aktualnie widzę :mrgreen:
L:)
Offline

Zdrowieję :D

Avatar użytkownika
przez *Monika* 29 paź 2011, 08:19
juta1111, Ty i Twój brat borykaliście się z nerwicą. Jak myślisz co było powodem Waszych zaburzeń?

L:), Cieszę się niezmiernie, pamiętam Twój opłakany stan.
Terapia pomogła?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Zdrowieję :D

przez L:) 29 paź 2011, 11:36
Monika1974 napisał(a): L:), Cieszę się niezmiernie, pamiętam Twój opłakany stan.
Terapia pomogła?

Oj nadal jest koszmar i piekło w domu, nawet skrajne - przykładowo dzisiaj jestem na głodówce z kaprysu tyranów i wprowadzili mnie w taki stan, że aż ciśnienie mi niebezpiecznie poleciało do góry. Ale psychicznie się już przełamałem z pewnego koszmaru. demonów które w mojej głowie siedziały i nawet gdy było teoretycznie okey mnie wykańczało coś od wewnątrz. Od dwóch dni czuję "normalny" stan. czyli jalby powrotu do rzeczywistości.

Terapia? Terapia którą miałem ponad rok temu jedynie pozwoliła pokazać problem (który oczywiście jest w rodzinie) oraz samemu doprowadzić mnie do pewnych kroków które przez kolejne miesiące czyniłem, jednak sama w sobie nie pomogła mi za wiele. To raczej ogromny ładunek agresji, wrażliwości, determinacji, marzeń i nienawiści razem połączony w pewnym momencie z pogłębiania mojego stanu zaczął po mału po mału coś we mnie budzić, aż w końcu wybuchł. (ciężko mi opisać własne emocje, takie przenośnie chodzą mi po głowie). Pomogło mi własne "studowanie" psychologii i ludzkiej natury - również emiprycznie (a właściwie to dało najlepsze efekty) : )

Zmieniło się, zmieniło i to dużo. Nie jestem już niewolnikiem innych, jestem na razie wciąż za słabą, ale własną niezależna jednostką, która przestała się bać strachu wykańczajągo przez lata. Tego już nikt nie zatrzyma, mimo że ciągle walczę z patologicznym otoczeniem, sytuacją życiową i psychiką (choć ten pierwszy krok już za mną), to jednak staję się coraz silniejszy. Te ostatnie trzy lata zmieniły mój charakter i światopogląd na zawsze, choć pewnie one ewoluują to będą szły już własnym torem, torem zgodnym z moją naturą i doświadczeniem.
"Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni" - podpisuję się obiema rękami pod tymi słowami :smile:

Teraz trzeba załatwić część kwesti życiowych, oraz za tym ostatecznie z otoczeniem i iść do przodu. Czas leczy rany, ale nienawiść do pewnych ludzie zostanie do końca życia, choć chciałbym po prostu zapomnieć o tym wszystkim kiedyś.

Dobrze jest być wreszcie sobą, odzyskać chociaż częśc energii i wygonić część tego paskudztwa z głowy, czego życzę wszystkim tutaj :smile:

L:)
L:)
Offline

Zdrowieję :D

przez ania_taka 31 paź 2011, 14:47
Hmmm... dziś mogę to powiedzieć :) Jeden zero dla mnie w walce z NN :) odstawiam leki, biorę już ćwierć tabletki na dobę (5mg paroksetyny) i czuję się dobrze, chociaż.... zaczynam myśleć. A raczej coś chce żebym myślała, traciła nastój itp. itd. Ale ja się nie dam! O nie! bo doszłam do wniosku, że prawdziwa ja, ta sprzed nerwicy, to ja uśmiechnięta, stąpajaca mocno po ziemi, idąca ciągle na przód. Zaczynam od nowa. Lubię siebie sprzed nerwicy i wiem że znowu mogę taka być :) Mogę siebie w pełni zaakceptować. PRzez te lata bladziłam, najpierw zatraciłam prawdziwą "ja", potem próbowałam ja odnaleźć , ale nn mi w tym przeszkadzała. Teraz zrobię wszystko żeby już nie przeszkodziłą. Czuję że z czynnościami przymusowymi dam sobie radę, bo po co mam sprawdzać kilka razy gaz czy zakręcony, skoro sprawdziłam raz i jest ok, to czemu mam sobie zarzucać żę za pierwszym razem żle sprawdziłam? Już wiem że z czynnościami dam sobie radę :) BO znowu ufam swoim zmysłom i chcę znowu ufać sobie. SKoro wyłączyłam gaz to znaczy ze tak jest. I tak będę postępowć w każdej sytuacji. Jak bedzie z myślami.... nie wiem ale nastawiona jestem bojowo. Bo prawdziwa Ania nie musi rozmyślać, analizować i rozkładać na czynniki pierwsze zdarzeń z przeszłości i doszukiwać się w nich czegoś nie tak, o co mogłaby siebie oskarżłyć. BO jezeli nawet popelniłam jakis błąd, to kto ich nie popełnia ? I to jest jedno z najważniejszych postanowień moich. Otóż ta Ania sprzed nerwicy będzie teraz ale nie taka sama. Bo będzie umiała sobie wybaczać :) Już wiem że nie muszę być idealna, zę mogę coś schrzanić. Przecież jestem tylko człowiekiem :) i uczę się sobie wybaczać bo czuję że właśnie ta umiejętność przyniesie mi zdrowie. Poluzuję też troche swoją osobowość anakastyczną. Wiele czasu zajęło mi doście do tego wniosku, ale jestem prawie pewna jakie czynniki osobowościowe są składową mojej nerwicy i zamierzam dać sobie trochę luzu :)

trzymam kciuki za Wszysktich - zdrowiejmy
Offline
Posty
823
Dołączył(a)
24 wrz 2011, 09:30

Zdrowieję :D

przez juta1111 02 lis 2011, 14:44
Monika1974 czesc Monika. mysle ze nasza historia z nerwica zaczela sie juz w dziecinstwie, wychowywala nas tylko mama, wiec przywiazalismy sie do niej bardzo mocno i sami balismy sie cokolwiek zrobic..pojsc gdzies..czy cos powiedziec..nasz ojciec tez ma nerwice lekowa..ale z tego co mi wiadomo nie musimy miec jej po nim mogly na to wplywac inne czynniki srodowisko..niska samoocena..lek ze zostaniemy kiedys sami. Jak to mowi moja siostra kazdy ma od zycia jakis dodatek...ja od malego bylam osoba wraliwa lecz czasami potrafilam pokazac na co mnie stac..lęk okazal sie silniejszy...mam nadzieje ze uda sie z tego wyjsc, moze to chodzi o to zeby zrozumiec siebie swoje slabosci swoj strach, moj brat zachorowal takze w dziecinstwie bylo naprawde zle..ja chociaz wiem co mi jest on nie wiedzial..w tej chwili jak zaczol sie leczyc jest naprawde dobrze sam jezdzi samochodem kiedys to bylo nie mozliwe, mowi ze to trezba zrozumiec potem jest coraz lepiej.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
30 wrz 2011, 15:27

Zdrowieję :D

Avatar użytkownika
przez *Monika* 02 lis 2011, 18:03
juta1111, :D Cieszę się, ze coś robicie w tym kierunku. Że próbujecie rozwiązywać swoje trudności.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Zdrowieję :D

przez Rad 07 lis 2011, 14:48
Monika pisałaś kiedyś że dopiero po 1,5 roku terapii poczułaś efekty. Możesz opisać jakie to były efekty oraz czy to było związane z jakąś pracą terapeutyczną? Czy może to nagle zaczęło się samo dziać? Pytam ponieważ ja chodziłem na terapię rok i efektów specjalnych nie widziałem, ale z tego co wiem to rok to mało. I może faktycznie uzdrowienie dzieje się "poza umysłem".
Rad
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
20 mar 2009, 21:15

Zdrowieję :D

Avatar użytkownika
przez *Monika* 07 lis 2011, 22:34
Rad, Powiem Ci nawet, że terapia na początku spowodowała, że czułam się jeszcze gorzej.
Takie zderzenie z rzeczywistymi uświadomionymi faktami z życia powaliło mnie na kolana. I tak zbierałam się i zbieram do dzisiaj. Ale jest już o tyle lepiej, że nie traktuję tej terapii w formie "Pani terapeutko! Proszę mi pomóc, błagam!"jak to było na początku.
Efekty...dużo by można o nich pisać, na prawdę.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Zdrowieję :D

przez braksił 09 lis 2011, 20:34
Ja osobiście walczę z nerwicą już jakieś 3 lata sam próbując jakoś sobie poradzić. A to leki ziołowe a to próba ignorowania i jakiegoś życia. Niestety próby zazwyczaj nić nie pomagają niezależnie od tego co robię. Pewnie jak wszyscy szukałem sposobów w internecie i znalazłem myślę dobry. Generalnie chodzi o to żeby myśleć pozytywnie. Wszystko co sobie założymy za prawdziwe umysł prędzej czy później realizuje nie zadając sobie pytani czy to co właśnie myślimy jest prawdą czy nie. Sztuką wiec jest pozytywne myślenie i nakierowywanie swojego umysły na prawidłowy tor czyli - TOR JESTEM ZDROWY. Konkretnie przeczytałem a raczej przesłuchałem książkę SZTUKA BYCIA ZDROWYM ( dla zinteresowanych link http://ksiazkiswiata.nextore.pl/audiobooki/sztuka_bycia_zdrowym_p13414.xml ) która bardzo fajnie to przedstawia a co lepsze nie trzeba czytać tylko słuchać ( MP3 do sciągnięcia ). Druga naprawdę super książka, która polecam to Joseph Murphy - POTĘGA PODŚWIADOMOŚCI ( tego niestety nie udało mi się znaleźć w internecie ale na pewno można to dostać w jakiś lepszych księgarniach). Jeżeli komuś z was zdarzyło się przeczytać lub ma zamiar przczytać któaś z książek proszę o podzielenie się opinią.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
09 lis 2011, 20:15

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do