nerwica mija!

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

przez takitam 25 sty 2008, 22:02
chcialbyl tu kiedys napisac z usmiechem na twarzy ze zdrowieje :/ ale jak narazie to stoje w martwym pkt choc robie wszystko zeby bylo lepiej i co ... i nic? wychodze do ludzi nontoper to samo stawiam czola moim lekom ... to samo czyli nic :/ nie chce sie zalic ale wlasnie to robie ale juz po prostu jestem bez silny ... nie wiem czy psychoterapia mi pomoze ale boje sie ze nie :/ ... mam nadzieje ze strzele kiedys posta tu .... albo ze zaloze nawet nowy temat ze wyzdrowialem bo narazie tkwie po same uszy :/
Nie pójdziesz do przodu, ciągle patrząc w tył, twe marzenia w pył,
obrócą się momentalnie,
by tak nie było, wciąż nadzieją się karmie, wiem że jutro przyjdzie,
rozegrać kolejna partie.
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
26 gru 2007, 22:34

przez yeti 25 sty 2008, 22:35
takitam napisał(a):nie wiem czy psychoterapia mi pomoze ale boje sie ze nie :/


bez Twojej wiary i przekonania co do terapi to uprzedzam, że możesz nie osiągnąć upragnionych efektów, bo trudno liczyć na to, że pomoże z góry zakłądająć że nie pomoże... Bardzo wiele zależy od Ciebie! Chociaż rozumiem Twoje wątpliwości i porozmawiaj o nich z psychoterapeutą, powiedz, że boisz się, że to nie przyniesie efektów, myśle, że taka rozmawa jakoś Cie podbuduje, a z czasem zaanagażujesz się w terapie, poczujesz, że coś zaczyna się z Tobą pozytywnego dziać i będzie coraz lepiej;)
Offline
Posty
166
Dołączył(a)
05 kwi 2007, 21:57

przez takitam 25 sty 2008, 23:03
wiesz ... nie wiem co wymysli pani psychoterapeutka zreszta juz sie zdecydowalem na terapie... chyba dobrze ... ale ona pewnie stwierdzi ze ja nic nie robilem ... ja kurde sie staram jak moge nawet jak nie mam sily to ide gdzies "sprawdzic czy bede czul sie dobrze" nawet na lekach nie wiem moze mi psychiatra zmieni leki bo narazie nic nie dziala a na spanie to chyba mialem juz 4 jakies dropy co nic nie daja ... :/ pojde i porozmawiam bo przeciez musze dalej zyc tak nie bede ... pozdrawiam
Nie pójdziesz do przodu, ciągle patrząc w tył, twe marzenia w pył,
obrócą się momentalnie,
by tak nie było, wciąż nadzieją się karmie, wiem że jutro przyjdzie,
rozegrać kolejna partie.
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
26 gru 2007, 22:34

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez yeti 26 sty 2008, 00:10
takitam napisał(a):pojde i porozmawiam bo przeciez musze dalej zyc tak nie bede ...


dokładnie, w końcu nic nie stracisz (no może czasem, ewentualnie pieniędzmi) a zyskać możesz wiele, a przy tym zysku pieniądze wymiękają, bo ile możnaby zapłacić za swoje zdrowie... ono jest bezcenne... Powodzenia:)
Offline
Posty
166
Dołączył(a)
05 kwi 2007, 21:57

Avatar użytkownika
przez julie 26 sty 2008, 00:43
Fiolka napisał(a):Byłam wczoraj u psychologa. Zaraz na samym początku rozmowy usłyszałam takie słowa: jest pani młoda, ambitna, zdrowa (w sensie fizycznym) i inteligentna, więc co pani tu robi?


Podobne słowa usłyszałam od psychiatry, tyle że wcale mnie nie przekonały i ja chyba jej też nie ->mimo płaczu -niestety jestem emocjonala (no co się Pani nad sobą rozczula?) wypisała tabletki na postawienie na nogi i zaleciła wizytę kontrolną za 2 tygodnie; szkoda gadać, lepiej poszukam dobrego psychologa ;)
=>a swoja drogą, gdy na kozetce pojawia się człowiek dojrzały, nie mówiąc już starszy to jakie kity można mu wciskać ? Bo to, że jest młody, łądny. etc. już nie przejdze; większośc z forumowiczów to raczej ludzie młodzi, aż strach pomyśleć jak musi czuć się ktoś kto przeżył większą część życia i dopada go deprecha...człowiek młody jakoś gdzieś w podświadomości (gdyczasem przyjdze lepsza chwila) myśli sobie, że przecież jest młody, życie na niego czeka...choć oczywiście nie pomniejszam tutaj wagi depresji u nas młodych, bo sama choć mam 22 lata czuję się jakbym naprawdę staro (żeby nie powiedzieć jak babcia) i tak jakbym miała całe życie za sobą, a wszystko co najlepsze już minęło (choć de facto nie było tego wiele) i zgodnie z maksymą iż w zyciu najpiękniejsze są tylko chwile, te w miom własnym mogłabym policzyć na palcach;

:roll: :roll: :roll:
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

Avatar użytkownika
przez Fiolka 26 sty 2008, 01:19
Skoro masz 22 lata to jeszcze wiele potencjalnie szczęśliwych chwil przed Tobą. :) A propo rozczulania się nad sobą, to nienawidzę tego, nieznoszę chwil w których jestem słaba, nie znoszę chwil w których przegrywam z własnymi słabościami. Dlatego staram się nie rozczulać się nad sobą. Życie jest jakie jest. Ja jestem jaka jestem czasem słaba czasem silna. Trzeba się z tym pogodzić i jakoś żyć.
A propo wciskania kitu, to jestem na kit raczej odporna, zbyt wiele w życiu przeżyłam żeby można było mi wmówić coś co nie uważam za prawdę. Jestem młoda, bo czuję się młoda, moje 22 latka to wcale nie jest dużo :) Ambitna - jak najbardziej, bo niby jak nazwać pragnienie zostania pisarką? Hmm... jakieś to są ambicje, może wcale nie takie niemożliwe jak się czasem mi wydają ;) Zdrowa w sensie fizycznym raczej jestem, zresztą jak już powiedziałam nie rozczulam się nad sobą. Jak coś boli znaczy że jeszcze żyję ;) Zresztą życie kobiety to i tak pasmo różnego rodzaju bólów i problemów - przyzwyczaiłam się, że nie jest lekko. Inteligentna ... hm... to już dużo trudniej obronić, ale na tle większości ludzi mnie otaczających jestem nawet bardzo inteligentna ;PPPPPPP i to jest pozytywne podejście do życia :)
julie nie martw się nigdy nie jest tak że nie może być gorzej, zawsze jest tak że może być lepiej, trzeba w to tylko mocno wierzyć i złapać byka za rogi :) czego sobie i Tobie życzę, powodzenia :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
19 gru 2007, 01:43

Avatar użytkownika
przez groskova 29 sty 2008, 11:39
Jestem. I zyje jeszcze o dziwo:P
Ktos mnie jeszcze pamieta?
Kiedys marzylam zeby wpisac sie w dziale "kroki do wolnosci". To bylo jak gwiazdka z nieba, po ktora jak bylam pewna nigdy nie siegne. Ale jestem tu, siegam. Zdrowieje!
Zdrowieje z depresji i to jest piekne, ale przede mna jeszcze dluuuga terapia na borderlinowska osobowosc...
Ale juz potrafie sie usmiechnac, bo slonce siweci rano, pieeeeekne uczucie:D:D:D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
205
Dołączył(a)
13 sie 2007, 21:57
Lokalizacja
Wroclaw

Avatar użytkownika
przez julie 29 sty 2008, 22:52
groskova napisał(a):Ale juz potrafie sie usmiechnac, bo slonce siweci rano, pieeeeekne uczucie:D:D:D


Też chciałabym się nauczyć uśmiechać, ale póki co to jeszcze niewykonalne. Mimo swoich skończonych 21 lat czuję się poważnie, aż za poważnie i uśmiech wydaje mi się czymś naturalnym tylko u dzieci :( Zdaje mi się, że z tą swoją powagą to nadałabym się do pracy w kostnicy ;) , bo nic mnie nie rusza, ale myślę, że to pancerz przed światem, który stał się już moją drugą skórą;
Dorośli uśmiechający się szczerze są jak perełki i jest ich naprawdę niewielu...cóż, takie życie->wszędzie pełno instrumentalizmu ;/
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

przez takitam 30 sty 2008, 13:28
wiesz ja tez tak czesto mam ... i patrze na tych ludzi co sie usmiechaja i nie wiem dlaczego ale czuje do nich takie zniechecenie ... wiem ze to z zazdrosci ze oni potrafia a ja nie :) pozdrawiam
Nie pójdziesz do przodu, ciągle patrząc w tył, twe marzenia w pył,
obrócą się momentalnie,
by tak nie było, wciąż nadzieją się karmie, wiem że jutro przyjdzie,
rozegrać kolejna partie.
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
26 gru 2007, 22:34

przez tomal 14 lut 2008, 20:47
No ja zaliczyłem psychiatrę, który powiedział mi, że ja mam zaburzenia lekowe, które przybierają różne postacie : od trzęsawki, przez jakieś głupie dialogi i rozmowy w głowie, do jakiś innych odczuć.
No cóż, dała mi leki, bo powiedziała, że to na skróty, bo one pomogą mi sie tylko wyciszyć, ale ja uznałem, ze nie będę brał, bo co mi to da. 0 objawów, a przyczyna nadal, więc sam to zniszczę.

Jednakże po tej rozmowie, już nie boję się, zę to choroba psychiczna , tylko jakiś lęk, który wiem ską pochodzi, ale ciężko go wyeliminować...no ale to tylko lęk...jakoś tak mi lżej na duchu :)
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
13 lip 2006, 07:35

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 16 lut 2008, 18:54
Nie wierzyłam że kiedykolwiek to napiszę... Ostatnio znikł mi lęk przed spóźnieniem! :D :D :D A muszę dodać, że mam do od 1 klasy szkoły podstawowej :!:
"Tatusiu, jaki jest sens życia?"
"Zaraz będą <<Fakty>> to się dowiesz!" :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

przez aga2627 20 lut 2008, 09:40
kurcze tylko takie posty powinno sie pisac czyli optymistyczne a ja czytam jakies same pesymistyczne mimo ze sie lecze juz piec lat tez nie do konca wyzdrowialam ale wiem ze bedzie ok i pokonamy ta larwe nerwice heheh
:))
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
14 lut 2008, 17:57
Lokalizacja
GORZOW

znaczna poprawa!!!

przez anda 21 lut 2008, 01:07
Byłam częstym gościem na tym forum jakiś czas temu... (1,5 roku), wtedy zaczynałam terapię u psychiatry bo nie dawałam już rady. lęk był całe dnie taki jak ja to mówię "podskórny" i co jakieś 3-4 godziny panika. w końcu depresja mnie dopadła a właśnie wtedy bełam na 2 semestrze dziennych studiów... wtedy jak tak się czułam nie wierzyłam że jest coś w stanie mi pomóc. nic mi się nie chciało, jeść, wstać z łóżka, totalna bezradność i do teo ten okropny lęk. miałam oczywiście co jakiś czas myśli hipohondryczne (na prawde cała masa chorób...) a i samobójcze, ale szybko je cofałam jakoś... w końcu poszłam do pani psychiatry i ze łzami w oczach powiedziałam wszystko co i jak... zapisała mi rexetin 1 tab na dzień i mirzaten 1 tab na noc do tego terapia behawioralno-poznawcza u psychologa, i dodatkowo doraźne tabletki na tzw drażliwe dni (hydroksyzyna). Po miesiącu była poprawa, a teraz z perspektywy tych prawie dwóch lat moge powiedzieć że zapomniałam co to jest lęk i panika. dawke leku stopniowo zmiejszałam teaz biorę tylko pół rexetinu rano i to wszystko!!! dopiero zaczynam na prawde żyć, wstaje pełna energii do życia, zadowolona, wesoła i w ogóle!!! nauczyłam się inaczej myśleć bo chyba to jest podstawa, leki to tylko taki pomocnik. nawet jeśli kiedyś zaatakuje mnie lęk lub panika czuje że dam rade ją pokonać!
p.s-pozostały mi fobie lęk wysokości, przestrzenny i klaustrofobia ale są bardzo łagodne i nie przeszkadzają mi w życiu. kiedyś to nawet w mieście w podziemne przejścia nie weszłam nie mówiąc już o windach... teraz wejde wszędzie czuje tylko taki mały dyskomfort ale daje spokojnie rade. pozdrawiam wszystkich forumowiczów!!!
to co dobrze widać szybko się kończy
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
20 lut 2008, 20:51

przez aga2627 21 lut 2008, 07:44
no to super trzymam kciuki --molo czytac takie posty:))
:))
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
14 lut 2008, 17:57
Lokalizacja
GORZOW

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do