nerwica mija!

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

przez madziarka81 07 lut 2007, 15:00
Witam Cie bardzo serdecznie.
Przed zajsciem w ciąże brałam bardzo sporadycznie leki ziołowe, a w trakcie juz nie. Zresztą tylko na początku ciąży zdarzyło mi sie miec atak. Czułam sie po nim bardzo paskudnie, nie mogłam sobie darowac że naraziłam swoje maleństwo na taki stres. W ten sposób zaczęłam sobie tłumaczyć że wszystko co mi dolega dzieje sie za sprawą ciąży. Ze ma prawo bolec mnie brzuch, czuc nudnosci i takie tam rożne objawy.
I krok po kroku przestałam sie bac a co za tym idzie nie miewałam ataków. Czasami zdarzało sie ze czułam jakies lęki ale wtedy skupiałam sie na dziecku, przemawiałam do niego i w ten sposób sie uspokajałam.
Czasami zastanawiałam sie tylko jak to będzie w czasie porodu, ale uwierz mi ze nie miałam czasu nawet pomyslec o nerwicy i wszystko przebiegło spokojnie.
Nie bój sie zajsc w ciąże, często jest tak ze będziesz tak podekscytowana ciążą że nerwica sama ustąpi. Zyczę Ci tego z całego serca.
Powiem Ci ze u mnie nerwica znowu dała o sobie znac, staram się z nią walczyc i nigdy nie pomyślałam w ten sposób że co by było gdybym zaszła w kolejną ciąże. Przyznam się nawet że przymierzamy się do tego choć troche sie boje ale nie nerwicy tylko nadmiaru obowiązków.
Pozdrawiam.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
01 lut 2007, 23:54

Avatar użytkownika
przez Ania1987 07 lut 2007, 15:55
Ze mną jest trochę gorzej, bo biorę leki na receptę (więc są silniejsze). A co lekarz prowadzący mówił o wpływie nerwicy (stresu) na ciążę?? Czy to nie wpływa na układ nerwowy i rozwój dziecka??

Ale wiesz, co, chyba rzeczywiście nie powinnam się przejmować, dziecko to takie błogosławieństwo, że z tego samego faktu człowiek zapomina o wszystkim i koncentruje się na małej istotce. :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

przez madziarka81 07 lut 2007, 17:17
Oczywiscie ze stres negatywnie działa na dziecko i lekarz zawsze to podkreslał. Zresztą moja niunia jest bardzo nerwowa i czasami zastanawiam sie czy mimo moich wysiłów nie odziedziczył tego po mnie. O ile cos takiego mozna dziedziczyc. Zresztą ma również nerwowego tatę :D choc on objawów nerwicy nie ma.
Ja dopóki nie znalazłam tego forum nie zdawałam sobie sprawy co mi jest, nigdy o tym raczej z nikim nie rozmawiałam ( oprócz swojej mamy). Tym bardziej z zadnym z lekarzy. Moze to i błąd, ale zawsze się wstydziłam, wydawało mi sie ze będą się z tego smiali i uznają mnie za wariatkę. Zmierzyłam się z tym sama i nie uwazam ze wygrałam ale ostatniego słowa jeszcze nie powiedziałam. :D
Co do ciąży to uważam że to jest kwestia Twojego nastawienia do sprawy. Po prostu MUSISZ byc silna bo odpowiadasz nie tylko za siebie.Moze to jest dla niektórych zbyt duża odpowiedzialność, ale zapewniam że warto. Potem możesz żałowac ze nie zaryzykowałaś i ze poddałaś tej cholernej nerwicy. Nie warto rezygnowac. :smile:
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
01 lut 2007, 23:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez ashley 08 lut 2007, 22:20
wierzę, że Ci się uda :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez wiatr 09 lut 2007, 10:47
Witam serdecznie.
kukubara napisał(a):Juz sobie wyobrazam jak to bedzie gdy znajde zrodla swoich lekow...i bede miala szanse na normalne zycie..wow...trzymajcie
:lol: nieustannie będe trzymała za ciebie
kukubara napisał(a):kciuki
. Gorące pozdrowienia i wytrfałości.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:22 pm ]
Sprzatam .....w sobie od dnia jak tu trafilam. Początek nie był łatwy, to prawie jak moje życie nie było łatwe.
Zawsze, gdzie kolwiek się nie obrucilam,czy też przeczytałam mówiono zacznij od siebie a potem wymagaj od innych. A najgorsze było to ,ci co o tym mowili nigdy tak naprawdę nie stosowali w własnym zyciu.
Wiedziałam, że ja muszę tak postąpić ,gdyż już innego wyjścia nie widzialam dla siebie.
W real. chlernie ufalam wszyskim, w każdo jedno słowo. A najbardziej osobom których kochalam ponad życie. Rodzina :roll: Wierzylam,że jak wszystkie ich oczekiwania będę spelniala.Zobaczą mnie i raz na zawsze skończy się mowa na temat innych geniuszy, którtych nigdy nie znałam. Lecz wystarczająco słyszalam jakie to ogromne ze mnie zero.
I nie daj Boże jeśli tylko dalam malutki krok do przodu, natychmiast z predkością światla następował powrót na koniec. Gdzie nic nie ma.
Żyłam wiecznie w próżni. Lecz jedno co miałam i nikomu nie udalo się mi zabrać to wiara i ogromne marzenia. Tylko z tym żylam.Rodzic szybko znalazl mi pracę a przed pujściem do niej uslyszalam magiczne slowo,pamiętaj bądż mila bo inaczej cię zwolnią. Te slowa głęboko wryły mi sie w pamięć. Ale skotek tragiczny. Faceci zaczeli sie do mnie kleić. Bardzo sie ich balam. Jeśli tylko w moim otoczeniu pojawiał sie ktoś kto byl choc troche przystojny uciekałam od niego jak od ognia. Zaczęlam mieć klopoty.Nie wiedzialam jak od nich uciec. Prosilam mame by pogadała z jocem by zmienil mi pracę.
Mój ojciec się dowiedzial - facet żonaty spotkal przypadkiem mojego ojca i powiedzial mu ze się ze mną ożeni.O czym wogule nic nie wiedzialam.Wybuchla wojna . Nie widziałam co mam robić z sobą gdzie szukać pomocy i u kogo.Na drugi dzień miałam już inną pracę.Były w niej same kobiety. Poczulam sie bezpiecznie. Ale zostalam ja i praca i czójność. Ucieczka przed jakim kolwiek facetem. Nadal bylam ślepa, dalej pragnęlam by rodzice mnie dostrzegli i bym poczula że są ze mnie dumni za to ze mnie mają.
Wyszłam za mąż dla nich sądząc że dędą ze mnie zadowoleni.Echo.
Kolejny błąd. Zaufalam mężowi, wszystko mu powiedzialam. Sluchal, sluchał, aż tak się nasluchal ,że przejąl paleczę po rodzicach bym nigdy nie zapomniała gdzie moje miejsce. A ja sierota dalej martwiłam się za nich wszystkich, wykonywałam wszystko za nich , przejelam na siebie całą odpowiedzialność za nich. By sie zawsze czuli bezpieczni i nie musieli sie nigdy martwić. Pomimoże już dawno mieszkałam osobno z mężem i dziećmi. Calkowicie wpadalam w przepaść jak calkowicie muj autorytet zostal zbużony przed dziećmi.
Nie walczylam z nikim, wiedząc że to nic nie da.A wręcz przeciwnie będzie jeszcze gorzej, a nie bylam juz pewna czy to będę w stanie znieść.
W pracy zmiana stanowiska. Inni ludzie, pojawiający się faceci. Unikalam rozmów jak tylko potrafilam. Tak sie wyszkoliłam. Aż zostalam sama i z wrzodami, nerwicą we wszystkich jej odmianach.
W pracy już wszyscy zaczęli mnie zasypywać wszystkimi obowiązkami. Każdy pozwalal sobie na deptaniu mnie jak tylko komu było wygodnie.
Już nie moglam nic zrobić , a moj mąż tylko patrzal na mnie tym wzrokiem. A ja tylko cygarety i kawa.
Przychodzi czas na podnoszenie kwalifikacji. Odzywa sie lęk o utracie pracy.Nikomu nic nie mowiąc musialam iść na studia. Nie dawałam sobie rady sama ze sobą. Bardzo się balam,ze nie dam radę.
I tak trafilam po kryjomu do psychoterapeuty. W innym temacie pisałam.
Na drugim roku moj mąż w obecności obcych ludzi stwierdzil śmiejąc się nigdy bym nie przypuszczał że ona będzie miala takie oceny. Żal mi się zrobiło,że mój mąz nie wierzy we mnie.
Przypadek sprawil że świat mi zawalil się w momencie gdy moją mamę zapytalam czy jest coś z czego jest ze mnie dumna.Nic. Wielkie nic.
I tym sposobem trafilam tu.
I o tym wszystkim co pisałam, przez prawie trzy m-ce posprzątalam w sobie, oczyściłam duszę. Jest jeszcze kurz który wymaga oczyszczeniu , nim zabiorę sie za swoje ciało. Mąż nadal patrzy na mnie . A ja nic tylko uśmiechnięta leciutko jestem w każdej chwili, bez względu jaka by ona nie byla. I jeszcze jedno zauważyłam to on zaczyna się otwierać przedemną o swych problemach, naturalnie że go wspieram. Lecz ja juz nie wspominam nic o sobie. Wiem że nie wolno mi tego robić.Dzieci zaczynają pomalutku mnie szanować.
Poczekam. Będę czekała.
Lecz czasem przychodzi mi lęk jakby w inna stronę , co się stanie ze mną jak wy znikniecie. Bo mam tylko was. J wiem że tak zostanie do końca świata.
Czytając wasze posty macie choć 1 osobę w real. i bardzo się z tego cieszę że u was tak jest i zeby nigdy, przenigdy nie zostali sami. I byście nigdy a to przenigdy nie przeżyli tego co ja. I dobrze, że jestem jedna nie mając nikogo w realu by porozmawiać. Teraz dla mnie to jedyne rozwiązanie dobre.
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Zaczynam nowe życie

Avatar użytkownika
przez ashley 19 lut 2007, 21:14
Są tu tematy optymistyczne, więc i ja napiszę coś optymistycznego. Przez ostatnie 2 tygodnie dużo osiągnęlam. Przede wszystkim udalo mi się wyjść z depresji, ten stan mnie opuścil. Nawet jak próbowal wracać, staralam się to zwalczyć i udawalo mi się. Zaplątana w beznadzieję, nie widzialam wyjścia. Nie moglam uwierzyć, że to się może zmienić. Czasem mialam wrażenie, że będę tkwila w tym w nieskończoność. Teraz widzę drzwi, które się przede mną otworzyly. Wierzę, że mi się uda. Jest we mnie wiara i sila. Mam 2 nowe zasady, których przestrzegam i to mi wiele ulatwia. Nie użalam się nad sobą i nigdy się nie poddaję. Nawet jak nie jest latwo idę dalej. Widzę 3 plaszczyzny. To co bylo(czyli życie pelne blędów, które daly kopa w tylek i pokazaly mi czego tak naprawdę chcę i wiele nauczyly) moje nowe życie (w którym odnajdę siebie, szczęście, pewność i spokój) i trzecią plaszczyzną, która jest mieszanką tego co bylo i tego co ma być. To tak jakbym stala w tych drzwiach, wiem że uda mi się przez nie przejść. Musi się udać. Co Wam mogę powiedzieć, jak nie widzicie wyjścia z jakiegoś problemu lub problemów musicie szukać tego wyjścia. Musicie wierzyć nie tylko w rozwiązanie klopotów ale przede wszystkim w siebie. Powiem Wam jedno: jeśli się nie poddajecie tylko wytrwale i zawzięcie dążycie do celu w Waszym życiu zaczną się pojawiać okoliczności i wskazówki które pomogą Wam z tego wyjść. Musicie je dostrzec. I wykorzystać. I coś jeszcze, trzymajcie za mnie kciuki ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez wiatr 20 lut 2007, 12:12
Dopadła mnie dwa dni temu, chciała mnie pokonać, chciala wyzwolić się na zew. by ludzie w realu ją dostrzegli.Nie udało jej się .Skutek bardzo się żle czuję, osiadła w okolicach klatki piersiowej na plecach czuję że rozlazi się po ramionach w budzi odczuwam ciepło i lekkie drętwienie płynie do gardła. Prawa dłoń robi mi się zimna.Odczuwam pot na czole. Nikt w realu nie widzi co się zemną się dzieje. Nie jestem spięta. Ona sama się rozlewa po moim organiżmie.Co za dziadowska nerwica. Natomiast wiem, O PANIE! nie mogę się poddać.Tyle wysilku na nic. Będę ją dalej kontrolowala i będę czujna. Ja albo ona.Nie mam pojęcia jak długo stan ten się utrzymie........muszę odpocząć.Pa
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez gina 20 lut 2007, 12:45
Trzymam kciuki ashley , trzymam mocno...będzie tak, jak tego chcesz... lepiej..wierzę w ciebie i pozdrawiam, gina
na próżno to wszystko co dzisiaj jest bólem....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
382
Dołączył(a)
21 paź 2006, 11:47
Lokalizacja
jeszcze nie stąd

przez phobos 20 lut 2007, 14:11
Trzymam kciuki dasz rade napewno badz silna nie daj sie złamac sama pokieruj swoim zyciem niech tego nierobia emocje powodzenia !
"Wolność zaczyna się tam gdzie kończy się strach"
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
07 lip 2006, 13:28

Avatar użytkownika
przez blackwitch 20 lut 2007, 14:30
Zycze powodzenia i tez trzymam kciuki:)Ja też wierzę w optymistyczne rozwiązania:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
21 lis 2006, 22:50

przez Aga1 20 lut 2007, 18:56
Czesc, widze Twoj optymizm i wiem ze Ci sie uda. Moj 2006 rok wygladal podobnie jak Twoj 2007.Ja juz mam to wszystko za soba. Oby ta wiara nigdy nie opuscila Ciebie. Trzymam kciuki. :P
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Avatar użytkownika
przez IceMan 20 lut 2007, 19:09
Ashlej! Przybij piątkę! Działam w tym samym kierunku :D Gratuluję i pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez IceMan 20 lut 2007, 19:11
łukaszek11, wiatr - pozdrawiam i życzę wiary i siły... i dobrze napisałaś Wiaterku - nerwicę trzeba cały czas pilnować, żeby nie wbiła noża w plecy... Pozdrawiam!
Ostatnio edytowano 22 kwi 2007, 14:30 przez IceMan, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez wiatr 21 lut 2007, 12:03
Już mi lepiej, dzięki Piotr ;)
Puki co siedzi napewno w ukryciu i czeka :mrgreen: :mrgreen: żal mi jej :mrgreen: :mrgreen: A ja idę dalej :lol: :lol: ;) A co :!: ;) Pa.Pozdrawiam
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do